W ogrodzie maj, na łąkach maj, w górach maj. W sercach maj!
W majowych okolicznościach przyrody, po nieplanowanej kilkumiesięcznej
przerwie, w najbliższy piątek odbędzie się spotkanie pod pretekstem książki „Przekleństwa
niewinności”.
W ogrodzie maj, na łąkach maj, w górach maj. W sercach maj!
W majowych okolicznościach przyrody, po nieplanowanej kilkumiesięcznej
przerwie, w najbliższy piątek odbędzie się spotkanie pod pretekstem książki „Przekleństwa
niewinności”.
W trosce o zdrowie własne i swoich najbliższych Siostry w Czytaniu postanowiły, że następne spotkanie odbędzie się, gdy każda z Sióstr będzie się czuła na tyle bezpiecznie i spokojnie, że bez obaw i bez maseczki na twarzy usiądzie blisko innych na sofie w lokalu klubikowym.
A tymczasem proszę czytać, czytać i czytać oraz dbać o
siebie, cieszyć się wiosną i nie tracić nadziei, że ten zwariowany czas
niedługo się skończy i że znowu będzie normalnie.
Córki Ewy i Adama, siostry w czytaniu, ex-nastolatki (ale wciąż pamietające udręki dojrzewania) spotkają się w różowy piątek, żeby omówić „Przekleństwa niewinności” i wysłuchać co najmniej jednej płyty z utworami zespołu Air.
Niech rajski pokój będzie z Wami!
Najkrótsza i najcieńsza lektura w dziejach Spotkań Pod
Pretekstem Książki została omówiona.
1. Miniaturę literacką Marka Twaina przyjęto z pozytywnym
zaskoczeniem. Podobała się nie tylko ze względu na swą objętość, choć i z tej czterdziestopięciostronicowej
książeczki Królowej udało się zrobić pięć stron notatek. Zwłaszcza pierwsza
część lektury, czyli pamiętnik rajskiego Adama, była zabawna. Stwierdzono, że Twain
w pigułce przedstawił naturę męską i kobiecą, różnice między nimi i różnice we
wzajemnym postrzeganiu się i świata. Uczestniczący w spotkaniu zgodzili się z
autorem, że mimo trwającego od zarania dziejów pozornego niezrozumienia między
kobietą i mężczyzną, jedno nie może istnieć bez drugiego. To znaczy może, ale
wtedy jest się samotnym i przygnębionym. Dyskutowano nad odwiecznym zdziwieniem
mężczyzn pojawieniem się dziecka na świecie i braku myślenia przyczynowo-skutkowego
w tej materii, co niejednokrotnie da się zauważyć u współczesnych mężczyzn. Śmieszne
były obserwacje Adama i jego próby określenia przynależności gatunkowej małego
Kaina (ryba, owad, kangur, a może niedźwiedź?). Albo to, że Ewa przypisała
Adama do gadów, bo miał „niechlujne włosy i niebieskie oczy”. Do wszystkich
przemówiło zakończenie książki, czyli wyryte przez Adama na grobie Ewy
wyznanie: „Gdziekolwiek ona była, tam był Raj”.
2. Pan Rex, będąc w mniejszości płciowej, po wysłuchaniu
kilku pierwszych zdań na temat książki, cichcem opuścił lokal klubikowy, by wrócić
po chwili odzianym w koszulkę z napisem „Co jak co, ale żonę mam najlepszą”. W
ogóle Pan Rex strategicznie niewiele mówił, nie komentował, jakby nie chciał skupiać
na sobie uwagi Uczestniczek spotkania, w obawie, że oberwie mu się za wszystkie
przewinienia popełnione przez mężczyzn względem kobiet od początku świata.
3. Rozmawiano o Covidzie, o poszkodowanych przez
pandemiczne nauczanie zdalne dzieciach i młodzieży. Próbowano zdefiniować moment,
w którym człowiek uzależnia się od mediów społecznościowych. Mówiono o
korzyściach płynących z praktykowania jogi i z biegania oraz dolegliwościach
wywołanych przez to drugie.
4. Na ręce Poldzi złożono wyrazy uznania za osiągnięcia
artystyczne jej małżonka. Pan Pold uprawia Sztukę, a znajomość z nim jest
powodem do chwalenia się w towarzystwie.
5. Hitem wieczoru
okazały się majtki: czerwone, z seksownymi półprzejrzystymi elementami,
zakupione przez Poldzię w ilości hurtowej w sklepie, którego nazwy z oczywistych
względów podać nie można. Majty dostała każda z Uczestniczek w nawiązaniu do omawianej
książki i w ramach świątecznego prezentu – na bożonarodzeniowy podarek raczej
za późno, więc raczej wielkanocny (jajeczka) lub z okazju kolejnego święta
(Boże Ciało). Poldzia doprowadziła zebranych do łez, opowiadając o podchodach w
kupowaniu majtek i próbach zbicia z tropu ekspedientek, które bez wątpienia
zaczęły już szukać w książce telefonicznej numeru do szpitala psychiatrycznego,
żeby zgłosić wielokrotnie maniakalnie buszującą w sekcji z bielizną podejrzaną
klientkę.
6. Dzięki „Pamiętnikom Adama i Ewy” wiemy, że to nie Ewa,
poprzez zjedzenie jabłka, sprowadziła na świat grzech i śmierć, ale Adam, który
jako pierwszy powiedział „zwietrzały i nieaktualny dowcip”, czyli kasztan, a
tego właśnie zabronił Bóg. Twain jednak nie zdołał przebić się ze swoją
kasztanową teorią, zatem jabłko nadal jest owocowym symbolem Raju i grzechu
pierworodnego. I jabłku też poświęcona została gastronomiczna część spotkania.
Stefa przygotowała sałatkę z selerem, kukurydzą, porem, jajem na twardo i jabłkiem,
a że po przeczytaniu lektury miała pewien niedosyt, bardzo mocno popieprzyła
przygotowaną przez siebie przekąskę. Z sałatką Stefy smakowo idealnie zagrała
surówka Królowej (marchew, jabłko, rodzynki, prażone pestki słonecznika). Kicia
upiekła ciasto z jabłkami i figami (te ostatnie namoczone były wcześniej w
szatańsko mocnej, czarnej jak smoła herbacie). Błyskawica przywiozła zrobioną
przez swoją mamę szarlotkę. Poldzia własnoręcznie zakupiła jabłkowe frytki, kwaśne
żelki w kształcie jabłuszek oraz pierniczki z jabłkowym nadzieniem. Były
również jabłka z królewskiego ogrodu w postaci świeżej oraz wcześniej
wysuszonej w suszarce do grzybów. Były suszone figi oraz wegański smalczyk z
jabłkiem. Na półmisku, posypane cukrem pudrem nawiązującym do padającego za
oknem śniegu, leżały złote jabłka Hesperyd. Pan Rex polewał domowe wino
jabłkowe.
7. Kuchnia na kolejnym spotkaniu (19 marca) będzie różowa
i kulinarnie ilustrować będzie książkowy pretekst, czyli „Przekleństwa
niewinności”.
8. Imprezę zakończył mężczyzna – Mały Lord rozpłakał się
dramatycznie i zaczął we łzach walać się po podłodze w rozpaczy, że jego
rodzicielka nie chce z nim po raz milionowy tańczyć w kółeczku aż do zawrotów głowy.
Amen!
k.
No to sobie porozmawiamy o mężczyznach, facetach, chłopach, o tych gadach z niechlujną fryzurą, o tych, którzy patrzą na dziecko jak na stworzenie innego gatunku, o tych, którzy jednak do życia potrzebują swoich Ew, choć uważają je za zbyt gadatliwe. Kuchnia jabłkowa. Strój rajski, czyli listek figowy lub wiadome majtki z wiadomego sklepu. Do piątku!
Sto lat! Sto lat! Sto lat! Spotkania Pod Pretekstem
Książki odbywają się już od 9 lat!
Grono Uczestniczek i Uczestników, większe niż podczas
kilku poprzednich spotkań, z zachowaniem dystansu społecznego, bez całowania
się i ściskania, jednak z wielką radością rozmawiało ze sobą i cieszyło się ze
wspólnego wieloletniego dorobku czytelniczego i towarzyskiego.
1. Dla uczczenia rocznicy wzniesiono toast szampanem
bezalkoholowym, a Mały Lord wielokrotnie inicjował stukanie się kieliszkami. Pan
Rex wydobył z piwnicznych czeliści domowe jabłkowe wino królewskie, będące jego
debiutem w branży Dionizosa. Wyjątkowość chwili podkreślał również wyniosły
tort bezowy z budyniowym kremem i z gruszkami, z wetkniętą weń świeczką w kształcie
cyfry „9”, którą ochoczą zdmuchnął Mały Lord. Lokal klubikowy na przyjście
szacownych gości udekorowano balonami. Obecnym wręczono papierowe trąbki, lecz
czy to z powodu osłabionych płuc, czy ze zbytniej wrażliwości na hałas,
korzystał z nich jedynie najmłodszy Uczestnik. Wysłuchano hymnu klubikowego tj.
utworu „Sex on fire” formacji Kings of Leon, ale mało kto zwrócił na to uwagę,
gdyż muzyka była mocno ściszona. Mały Lord był podekscytowany jubileuszowymi
wydarzeniami, co jednak nie dziwiło nikogo, wszakże od początku swojego istnienia
bierze udział w klubikach książkowych i po prostu nie zna życia
pozaklubikowego.
2. Z rocznicowych okoliczności skorzystała Królowa, której
z okazji jej kolejnych, błyskawicznych urodzin wręczono wiosenne kwiecie, opasłą
księgę o tematyce grunge’owej, wyjątkowej urody biżuterię ceramiczną uszną, wyśmienitą
herbatę (degustacja zbiorowa na następnym spotkaniu), jak i kartkę z pięknymi
życzeniami. Po winszowaniu przyszła kolej na wyrazy wdzięczności – Królowa łamiącym
się ze wzruszenia głosem podziękowała zebranym za wspólny dorobek w postaci 9
lat spotkań książkowych, a także Strunie za rekomendację żółtego sera Filipka
oraz Poldzi za polecenie pewnego sklepu odzieżowego i sprzedawanych tam damskich
majtek pewnej marki. Z obawy przed wykupieniem tego cennego towaru przez osoby
postronne, nie podaje się tutaj ani nazwy sklepu, ani marki majtek.
3. Jubileuszowemu spotkaniu towarzyszyła Noblistka.
Omówiono „Ostatnie historie” oraz kilka innych powieści z bogatego dorobku Olgi
Tokarczuk, w tym obecne kiedyś na klubiku „Opowieści bizarne”. Królowa, mająca
za sobą dodatkowo niedawną lekturę „Domu dziennego, domu nocnego” i „Prawieku i
innych czasów”, polecała szczególnie ten ostatni tytuł. Wymieniono się
spostrzeżeniami na temat charakterystycznych dla Tokarczuk motywów dziwnych, z
pogranicza snu i jawy, pełnych szacunku dla zwierząt i natury, nietypowych świętych,
ucieczki od czegoś lub od kogoś, Niemców wracających po wojnie do swoich włości,
odmieńców wioskowych, kobiet z pogranicza akceptacji społecznej. Stwierdzono,
że Tokarczuk w bardzo „mięsisty” sposób potrafi opisać procesy myślowe, które
się dzieją w głowie każdego, ale tylko nieliczni potrafią je nazwać, ubrać w słowa,
ujarzmić i nadać namacalną pisemną formę. Struna podzieliła się wrażeniem, że czytając
Tokarczuk da się wyczuć, że lubi pisać, że potrafiłaby napisać wszystko, napisać
o wszystkim – dla samej przyjemności pisania. Aż nabrano jeszcze większej
ochoty na podjęcie wyzwania czytelniczego w postaci „Ksiąg Jakubowych”.
4. W czasie rozmów o „Ostatnich historiach” okazało się,
że to właśnie Poldzia odkryła istotę pierwszej opowieści – wyjaśniła więc
wszystkim, że historia Idy kończy się jej śmiercią i jest odniesieniem do
czyśćca, „poczekalni” przed śmiercią, momentu, kiedy to przed śmiercią właściwą
człowiekowi przelatuje przed oczami całe życie. Koncepcję tę potwierdzać mogą znalezione
w tekście określenia typu mgła jak trupi oddech. Tezę Poldzi, że opowieść o
Idze nawiązuje do czyśćca, chciała rozwinąć Królowa, która zaproponowała, że kolejna
historia, ta o Ukraince Parce, jest odniesieniem do piekła, a ta ostatnia,
rozgrywająca się na jakieś tropikalnej wyspie, nawiązuje do raju. Pozostali
Uczestnicy szybko jednak wybili Królowej ten kierunek myślenia. Podsumowując, odważono
się stwierdzić, że w dużym skrócie „Ostatnie historie” to książka o śmierci, o
umieraniu. Zwrócono uwagę na opisane przez nieliczne momenty w życiu człowieka,
w którym nie ma on absolutnie żadnego, najmniejszego nawet wyboru. Struna wyłapała
jeden z łączących opowieści babki, matki i córki element: wszystkie trzy
kobiety patrzyły w gwiazdy, szukając wśród nich Warkocza Bereniki.
5. Tematy książkowe dyskutowane były także w formie aktualizacji
listy pretekstów książkowych na kolejne klubiki. Na prośbę Stefy zamieszcza się
poniżej obecny plan:
-Mark Twain „Pamiętniki Adama i Ewy” - marzec
-Jeffrey Eugenides „Przekleństwa niewinności” -marzec
-Abraham Verghese „Powrót do Missing” -kwiecień
-Karolina Bednarz „Kwiaty w pudełku” – maj
- Julio Cortazar „Gra w klasy” - czerwiec
-Charles Bukowski „Zapiski starego świntucha” – lipiec
-Salman Rushdie „Dzieci północy” – sierpień
-Henning Mankell „Comedia infantil” -wrzesień
-Eleanor Cotton „Wszystko co lśni” – październik
-Yasmina Reza „Bóg mordu” -listopad
-Agnieszka Pajakowska „Wędrowny zakład fotograficzny”
-grudzień
-Jaume Cabre „Wyznaję” – styczeń 2022
-Leonie Swann „Sprawiedliwość owiec” – luty
-Olga Tokarczuk „Księgi Jakubowe” – marzec
-Tomasz Michniewicz „Chrobot” – kwiecień
-Shin Kyung-Sook „Dworska tancerka” - maj
6. Oprócz tego tematy poruszane w rozmowie dotyczyły
covida (kto już przechodził, jakie kto miał objawy, u kogo zostawił skutki
uboczne, kto się zaszczepił), latorośli próbującej sobie radzić z e-nauką i z brakiem
kontaktów towarzyskich czy procesie odnawiania czy zmieniania się człowieka co
7 lat. Poldzia rozbawiła wszystkich opowieścią o początkach covida u siebie,
które wzięła za nagłe olśnienie, iluminację i kontakt z nadprzyrodzoną wiedzą.
Mówiono też o starzeniu się oraz pogarszającym się wzroku (i wypieraniu tego
faktu przez niektóre Uczestniczki). Błyskawica z radością opowiedziała o przygotowaniach
do podjęcia wkrótce nowej roli rodzinnej. Rozmawiano również o nieobecnej Kici,
która bohatersko zrezygnowała z przyjemności klubikowych, aby pielęgnować swego
cierpiącego na katar i kaszel małżonka, szanownego Pana Kocurka.
7. Kuchnia towarzysząca „Ostatnim historiom” była pyszna i kreatywna, zainspirowana miejscem, w
którym rozgrywała się opowieść o Mai, czyli wyspami malajskimi. Stefa
przyniosła sałatkę z sosem słodko-kwaśnym. Struna zrobiła potrawę kwai teow
char z makaronem ryżowym i wędzonym tofu. Królowa przygotowała paskudnie
wyglądające, ale zaskakująco smaczne veggie mee goreng, czyli makaron gryczany
z różnymi dodatkami na modłę malezyjską. Błyskawica upiekła rozpływający się w
ustach chlebek bananowy. Jedynie Poldzia gastronomicznie poszła w nieco innym
kierunku – przyniosła chipsy ziemniaczane z solą hi-malajską oraz oprószone
hi-malajskim kokosowym „śniegiem” kuleczki i wafelki. Konsumpcji, oprócz
klubikowego hymnu, towarzyszyły piosenki z płyty „Lost dogs” zespołu Pearl Jam (to
jedyne dostępne nawiązanie do tytułu książki wieczoru: lost-last-ostatnie).
8. Jeśli covid-19 nie pokrzyżuje nam planów, w marcu
widzimy się dwukrotnie: piątego i dziewiętnastego. Pretekstem do tego
pierwszego spotkania będą „Pamiętniki Adama i Ewy” (kuchnia jabłkowa), a do
tego drugiego „Przekleństwa niewinności” (kuchnia różowa). Oczywiście na
spotkania 5 marca obowiązkowo należy założyć zakupione w wiadomym sklepie
majtki wiadomej marki.
Bądźcie zdrowi!
k.
Więcej niż trzy kobiety będą opowiadać swoje historie z ostatnich tygodni i miesięcy. Tym historiom przysłuchiwać się i dodawać do nich własne będą prawdopodobnie dwaj mężczyźni. Śnieg jest i ciągle pada nowy, więc sceneria zapowiada się właściwa. W najbliższy piątek omówione będą „Ostatnie historie” i inne książki Noblistki. Kuchnia malezyjska lub malajska lub hi-malajska.