Protokół po "Przedwiośniu" Stefana Żeromskiego
Dzień dobry!
Ptaki widziane przez okno i podczas spacerów, pierwsze
motyle, rabatki ozdobione krokusami i fiołkami, słońce, wiosenna energia zachęcająca
do zmierzenia się z brudnymi po zimie oknami i zakurzonymi kątami – o tym też rozmawiano
podczas marcowego spotkania.
1. Biorąc pod uwagę wyznania Stefy sprzed miesiąca o tym,
że nie może się przekonać do „Przedwiośnia”, że podchodzi do niego jak do jeża,
można by sądzić, że celowo skumulowała sobie robotę na to piątkowe marcowe
popołudnie, żeby nie przyjść na spotkanie klubiku. Ale wiemy, że Stefa naprawdę
przechodzi teraz przez trudny czas w pracy, więc jej nieobecność przyjęta
została ze współczuciem. A poniżej, specjalnie dla niej, kilka wrażeń po
omówieniu „Przedwiośnia”.
2. Czy Żeromski wielkim pisarzem był? Był. Czy słusznie
znajduje się w kanonie lektur szkolnych? I tak, i nie. Tak – bo gdyby jego
książki nie były lekturami, większość nigdy z własnej woli pewnie nie
sięgnęłaby po nie. Nie – bo lektury szkolne w ogóle bardzo źle się kojarzą i
przez to wiele osób może z negatywnym nastawieniem zaczynać poznawać dorobek
Żeromskiego. A to był naprawdę uznawany i szanowany przez jemu współczesnych
wybitnych pisarzy i poetów literat, który ponoć był nawet pretendentem do Nagrody
Nobla. Więc może warto dać mu szansę, wrócić do jego powieści i noweli,
rozsmakować się w jego piórze. Stefa, daj mu szansę!
3. „Przedwiośnie” dobrze się czyta, czuć wrażliwość
Żeromskiego na ludzką biedę i krzywdę, widać jego spostrzegawcze oko pisarskie,
które tak wymownie potrafi zilustrować ludzi z najniższych warstw społecznych.
Ale nużą wątki polityczne, agitatorskie.
4. Taka jednak była wtedy Polska, tuż po odzyskaniu
niepodległości – zagubiona, rozgrabiona, zabiedzona, choć odurzona wolnością, z
którą nie wiadomo było, co zrobić. Polska zaczęła się wtedy budować, od nowa, i
miała tę możliwość tylko przez 20 lat. A potem, po wojnie znowu wszystko od
początku. Nie dziwią więc różne zachowania pisarzy i artystów w latach
powojennych, którzy szukali swojego sposobu na odbudowę Polski i czasem wdawali
się w romans z władzami komunistycznymi – bo wtedy uważali to za najsłuszniejszą
rzecz, jaką mogą zrobić. I zgodnie z apelem Struny, nie osądzajmy postaci
sprzed lat, bo sami nie wiemy, jak byśmy się zachowali w tych wyjątkowych,
niepowtarzalnych czasach.
5. A do dyskusji o tych postaciach, które Żeromskiego
znały lub mogły znać, doszło dzięki całemu łańcuszkowi powiązań postaci
związanych z literaturą. Tuwim (o nim z zapałem opowiadała Królowa, świeżo po
zakończonej lekturze jego biografii), który za młodu podziwiał Żeromskiego,
dalej Magdalena Samozwaniec, która naraziła się kiedyś Tuwimowi w jednym ze
swoich tekstów, dalej Zygmunt Niewiadomski, mąż Samozwaniec, który opisał ich
pożycie, a sam był synem założyciela Małopolskiej Fabryki Opłatków (Mafo,
przekształconego później w ZPC Skawa), dalej matka sióstr Marii i Magdaleny
Kossakówien, która pomogła w ucieczce ze szpitala psychiatrycznego swojego
kuzyna z Wielkopolski, Stefana Rogozińskiego, znanego podróżnika i odkrywcę
Kamerunu, który obchodził urodziny tego samego dnia co Mały Lord (ten
klubikowy, nie ten od Frances H. Burnett). I tak dalej, i tak dalej - takie
powiązania są fascynujące, inspirują do sięgania po kolejne biografie,
wspomnienia i pamiętniki. To sprowadza Wielką Historię do poziomu człowieka,
który żył w konkretnych czasach, to pozwala w wielkich nazwiskach sprzed lat
zobaczyć zwykłych ludzi.
6. Struna nadal prowadzi swoje dociekania genealogiczne.
I choć tempo prac jest teraz powolniejsze, bo coraz trudniej dotrzeć do
materiałów źródłowych, to jednak czas poświęcony na „rozkminianie” rodzinnych
historii zbliża członków rodziny poszukujących kolejnych elementów układanki, a
czasem otwiera ich zamknięte przez lata pamięć i usta. Struniątko, które
wspaniale radzi sobie na studiach, potrafi już trafnie podsumować działania
swej rodzicielki w zakresie odkrywania Małej Ojczyzny i genealogii rodziny:
Struna jest mikrohistoryczką, w przeciwieństwie do Struniątka, które na
historię ma spojrzenie makro.
7. Kicia opowiadała trochę o pracy, o priorytetach
życiowych, które w ostatnich dwóch latach mocno jej się zmieniły (teraz na
pierwszym miejscu jest, wiadomo, Kiciątko), o powrocie do treningów biegowych w
terenie. Królowa wytrwale realizuje swój plan większej dbałości o kręgosłup i
formę fizyczną w ogóle. Stefa zostanie z tego tematu odpytana na następnym
spotkaniu (ale jeśli praca wzięła górę również nad powziętym postanowieniem
zwiększenia ilości energicznych spacerów, to zrozumiemy i będziemy trzymać
kciuki za rychłe pozbycie się zawodowych obciążeń).
8. „Przedwiośniu” towarzyszyła kuchnia przednówkowa,
przedwiosenna i wiosenna. Kicia przyniosła ciasto WW, czyli „trochę W zimie i
trochę W wiośnie”, oraz zielony borek ze szpinakiem. Struna przygotowała
fenomenalną zupę „zielone żywe”, w skład której wchodziły warzywa korzenne
(przez lata podstawa żywieniowa na przednówku), mrożony groszek, mleczko
kokosowe (nawiązanie do egzotycznego Azerbejdżanu, gdzie się urodził Cezary
Baryka) i bazylia. Ponieważ w dawnych czasach na wsiach pożyczanie wiktuałów od
sąsiadów było częstą praktyką pozwalającą przetrwać do wiosny, Królowa
przygotowała deser „pożycz porzeczki”, który jednocześnie był formą czyszczenia
zamrażarki z zeszłorocznych zapasów: czerwona i czarna porzeczka z jogurtem
greckim i kruszonką stanowiły ciekawe kwaśno-słodkie połączenie. Kapustą kiszoną
polskie wiejskie zimy stały i stoją, więc na stole pojawiły się drożdżowe zawijańce
z kapustą i suszonymi pomidorami. Była herbata z suszonych jagód. Były białe
cukiereczki drażowe – taki trochę grad podczas wiosennej burzy. Były żelkowe
dżdżownice przypominające swoje żywe ogrodowe krewniaczki, mocno już o tej
porze roku zapracowane.
9. Trwająca wojna w Iranie niestety będzie bardzo
aktualnym kontekstem rozmów o książce „Nie ma co” Mahsy Mohebali. Mimo wszystko
spróbujemy duchowo wesprzeć Iranki i Irańczyków, rozmawiając o ich dorobku
kulturowym i artystycznym. Kolejne spotkanie odbędzie się 10 kwietnia, kuchnia,
rzecz jasna, irańska lub perska.
Dobrej wiosny!
k.









