środa, 3 czerwca 2026

Przypominajka przed "Stanem zdumienia" Ann Patchett

W najbliższy piątek zapowiada się podróż do głębi amazońskiej dżungli. Zaopatrzyć się należy zatem w wygodne buty, przewiewną odzież, maczetę oraz apteczkę pierwszej pomocy. Żywność i napoje związane z Ameryką Południową i Brazylią mile widziane. Należy również ćwiczyć pojemność płuc – na wypadek konieczności sprinterskiej ucieczki przed jaguarem i w celu zdmuchnięcia świeczek… na torcie urodzinowym.

piątek, 15 maja 2026

"Inteligencja kwiatów" Maurice'a Maeterlincka


Protokół po "Inteligencji kwiatów" Maurice'a Maeterlincka

Wiosennie, majowo, zielono, kwiatowo!

Blisko natury, choć w pomieszczeniu przykrytym dachem – Uczestniczki i Uczestnicy spotkania przenieśli się w rozmowach w świat ogrodów, lasów, przyrody.

1. „Inteligencja kwiatów” zaskakuje swoją aktualnością, to znaczy wpisuje się w popularne dziś trendy literackie ukazujące zabieganej ludzkości potęgę drzew, zmyślność grzybów, mądrość owadów – światy, obok których żyjemy, a o których tak mało wiemy. Maeterlinck dzieli się z czytelnikami swoim zachwytem nad kwiatami, przekazuje informacje, które i obecnie wydają się możliwe do uzyskania tylko przy wykorzystaniu najnowszych technologii, oprogramowania i algorytmów, a przecież napisał ją ponad 100 lat temu! Stefie najbardziej spodobała się opowieść o storczykach. Królowa uzupełniła dyskusję swoimi refleksjami po lekturze „Ogrodu poza czasem” Olivii Laing, który pokazuje trochę inne, mniej kolorowe i radosne, oblicze sławnych angielskich ogrodników i ogrodów.

2. Rozmawiano o pracach ziemnych (potyczki z nornicami i ślimakami), spacerach po łąkach, potrzebie czasu spędzanego na łonie natury, regenerującej psychikę aktywności fizycznej podczas górskich wycieczek. Mówiono też o przemijaniu: słabnących mięśniach, niedomagających organach, mniejszej energii. Ale to jeszcze nie starość! Normalna kolej rzeczy. Życie.

3. Mimo nieustających niepokojów na Bliskim Wschodzie dyskutowano plany podróżnicze. Najbardziej egzotyczne zamiary ma Stefa. Struna również nie siedzi na miejscu – z familią odbyła majówkową wycieczkę na Litwę, skąd przywiozła degustowane podczas spotkania smakołyki (o czym dalej). Kicię też już swędzą łapki, też by już gdzieś ruszyła, ale dwuletnie Kiciątko jest elementem podróży, który wymaga wielu kompromisów i przemyśleń. Królowa wstępne plany urlopowe również ma, ale sytuacja jest rozwojowa. Pan Rex za to snuł wizje ciągłego podróżowania kamperem po przejściu na emeryturę.

4. Póki co Uczestniczki i Uczestnicy największą część swojego życia muszą poświęcić pracy. Wymieniono się spostrzeżeniami o lokalnym rynku pracy, plusach i minusach obecnie wykonywanego zajęcia, o różnych klasach pracodawców.

5. Mały Lord został obdarowany przez Ciocie urodzinowymi prezentami, które go zachwyciły, bo wspaniale korespondowały z jego obecnymi pasjami i zajawkami. W zamian oprowadził Ciocie po swoim supermarkecie wciąż tworzonym w kartonie, szczegółowo omawiając dział zoologiczny. W ogóle to sporo rozmawiano o dzieciach. Kicia przytoczyła kilka historii, z których zdaje się wynikać, że z Kiciątka rośnie wyrafinowany, szalenie inteligentny meloman i fan motoryzacji. A Struniątko niedługo kończy pierwszy roczek życia… studenckiego!

6. Kuchnia kwiatowa reprezentowana była między innymi przez ofiarowane Uczestniczkom przez Strunę zioła prowansalskie, bo przecież Maeterlinck „Inteligencję kwiatów” napisał w Prowansji. Stefa i Królowa poszły ścieżką warzywną: przygotowały kwiat kalafiora z sosem koperkowo-czosnkowym oraz w wersji pieczonej z marchewką. Struna zaproponowała litewskie „mrowisko”, czyli skruzdelynas – kopiec z oblanych miodem i posypanych makiem płatów ciasta. Przyniosła też „litewskich braci”: ser dziurgas i kiełbasę kindziuk. Stefa upiekła szarlotkę różaną, czyli z konfiturą zrobioną z płatków róży jadalnej. Królowa zrobiła jabłkowe róże. Było przyniesione przez Kicię ciasto czekoladowe i wyglądające jak kwiatowa rabata lody ze słoną częścią karmelową. Pojawiły się również cukierki irysy i ciasteczka -margaretki.

7. Podczas rozmów i konsumpcji wysłuchano płyt zespołu The Doors, tworzącego, jak wiadomo, w erze Dzieci Kwiatów, oraz polskiej, zapomnianej już formacji Gdzie Cikwiaty.

8. Spotkanie czerwcowe będzie wyjątkowe, bo świętowane będzie półwiecze jednej z Uczestniczek. Wstępnie zaplanowano, że obchody jubileuszowe połączone będą z rozmową o „Stanie zdumienia” Ann Patchett podczas wędrówki po beskidzkich pagórkach. Jeśli piątego czerwca będzie niesprzyjająca wycieczkom plenerowym pogoda, spotkanie odbędzie się w lokalu klubikowym, a wyprawa górska odbędzie się w innym terminie. W miarę możliwości obowiązywać będzie kuchnia amazońska lub brazylijska.  

Do zobaczenia!

k.










wtorek, 5 maja 2026

Przypominajka przed "Inteligencją kwiatów" Maurice'a Maeterlincka

Wiosna w pełni, na świecie coraz bardziej kolorowo, wszystko kwitnie. W najbliższy piątek będziemy rozmawiać o znaczeniu kwiatów, roślin, przyrody, zieleni w życiu kobiety. Zrobimy też kwiatową listę przebojów, czyli wskażemy te najpiękniejsze, najbardziej ulubione, najbardziej zachwycające kwiaty.

Widzimy się około 17.00.

czwartek, 16 kwietnia 2026

"Nie ma co" Mahsy Mohebali

 Protokół po "Nie ma co" Mahsy Mohebali

Salam alejkum!

Za nami nieco refleksyjne, choć bez wzniosłych czy oczywistych słów, spotkanie kwietniowe – w cieniu wojny, która znów dzieje się w Iranie.

1. Tam znowu umierają ludzie, zwykli mieszkańcy, tam krew się leje na ulicach Teheranu, na irańskie bogactwa naturalne znowu mają chrapkę oszołomy z innych krajów.

2. Iran ma wspaniałą historię. Ale ostatnie sto lat to dla jego obywateli trudny okres zmieniających się reżimów, zasad życia, wartości. W rozkroku między Wschodem i Zachodem, z aspiracjami, ze wspomnieniami czasów sprzed i po rewolucji, o której tak poruszająco w „Szahinszachu” pisał Kapuściński.

3. „Nie ma co” to kilkadziesiąt godzin w stolicy Iranu podczas trzęsienia ziemi, doświadczanego i obserwowanego przez Szadi, młodą teherankę na narkotycznym głodzie, poszukującą kogoś z kolejną działką, a potem miejsca do spokojnego odlotu. Na ulicach chaos, zamieszanie i zamieszki, niebezpieczeństwo, ucieczki z miasta, aresztowania. Czy to na pewno trzęsienie ziemi? A może ten obraz to kolejna rewolucja, Irańczycy protestujący wobec dyktatorskiej władzy radykalnych islamistów?

4. Żeby lepiej zrozumieć przesłanie „Nie ma co”, warto sięgnąć po inne książki o tym zakątku świata. Choćby po „Fashionistki zrzucają czadory” Aleksandry Chrobak (Stefa i Królowa polecają), po wspomnianego wyżej Kapuścińskiego, „Kruszenie świata” François-Henri Désérable czy „Domy na piasku” Katarzyny Rodackiej.

5. Oby sytuacja w Iranie szybko zmieniła się w bezpieczną dla mieszkańców. Oby ci, którzy rozdają karty, szybko się dogadali i przestali zabijać ludzi, którzy nie chcą mieć z tym nic wspólnego, którzy po prostu chcą żyć w wolności wiary i przekonań. Być może Iran znowu stanie się krajem przyjaznym nie tylko swoim obywatelom, ale i turystom. Może nastanie czas, gdy na własne oczy można będzie podziwiać irańskie krajobrazy i zachwycającą perską kulturę, architekturę i sztukę.

6. Na razie jednak, żeby poczuć na języku choć namiastkę Iranu, przygotowano potrawy inspirowane kuchnią perską. Struna przyniosła nargesi, czyli perski omlet ze szpinakiem jogurtem i kurkumą. Stefa zrobiła humus, poczęstowała chałwą. Zrobiła również gulasz z czerwonej soczewicy, który podała z adas polo – ryżem z szafranem, rodzynkami i soczewicą. Jakby tej soczewicy było mało, Królowa również ją przyniosła – tym razem w wersji zielonej ze szpinakiem, co kolorystycznie było okropne, ale w smaku niezłe, zwłaszcza z adas polo Stefy. Spod rak Królowej wyszły też owiane ciasteczka z rodzynkami sułtankami. Kicia przyniosła ciasto puszyste jak perski kot. W obszarze spożywczym pojawił się również ostropest plamisty (Stefa wydilowała zebranym działkę magicznego proszku), kreatyna i sól swańska.

7. Omówiono kino irańskie, wspomniano kultową już książkę-komiks „Persepolis”. Wymieniono się informacjami na temat godnych polecenia logopedek w okolicy (coraz bardziej rozgadane Kicię jest w potrzebie). Zdano relację z przebiegu świąt wielkanocnych (u wszystkich ten czas śmignął jak stadko przestraszonych zajęcy). Po raz kolejny rozważano metody wychowawcze obserwowane w otoczeniu i praktykowane we własnych domach. Zrobiono przegląd książkowych nowości wydawnicznych i prezentów do czytania, które otrzymała Stefa. A wspomniane w rozmowie sławne perskie ogrody stały się łącznikiem z pretekstem do spotkania w maju, kiedy to omawiana będzie „Inteligencja kwiatów” Maurice’a Maeterlincka – widzimy się 8 maja; kuchnia kwiatowa, wiadomo. W ramach lektury uzupełniającej można przeczytać „Ogród poza czasem” Olivii Laing.

Niech pokój będzie na świecie, w Waszych głowach i sercach.

k.








wtorek, 7 kwietnia 2026

Przypominajka przed "Nie ma co" Mahsy Mohebali

Wojna na Bliskim Wschodzie, woja w Iranie nadal trwa - dla wielu wojna to trzęsienie ziemi, trzęsienie ich rodzinnej ziemi od wybuchających bomb. 

Zdaje się, że żaden z dotychczasowych pretekstów książkowych nie miał tak aktualnego kontekstu społecznego, politycznego i geograficznego. 

Porozmawiamy o tym w najbliższy piątek.

wtorek, 17 marca 2026

"Przedwiośnie" Stefana Żeromskiego

 Protokół po "Przedwiośniu" Stefana Żeromskiego

Dzień dobry!

Ptaki widziane przez okno i podczas spacerów, pierwsze motyle, rabatki ozdobione krokusami i fiołkami, słońce, wiosenna energia zachęcająca do zmierzenia się z brudnymi po zimie oknami i zakurzonymi kątami – o tym też rozmawiano podczas marcowego spotkania.

1. Biorąc pod uwagę wyznania Stefy sprzed miesiąca o tym, że nie może się przekonać do „Przedwiośnia”, że podchodzi do niego jak do jeża, można by sądzić, że celowo skumulowała sobie robotę na to piątkowe marcowe popołudnie, żeby nie przyjść na spotkanie klubiku. Ale wiemy, że Stefa naprawdę przechodzi teraz przez trudny czas w pracy, więc jej nieobecność przyjęta została ze współczuciem. A poniżej, specjalnie dla niej, kilka wrażeń po omówieniu „Przedwiośnia”.

2. Czy Żeromski wielkim pisarzem był? Był. Czy słusznie znajduje się w kanonie lektur szkolnych? I tak, i nie. Tak – bo gdyby jego książki nie były lekturami, większość nigdy z własnej woli pewnie nie sięgnęłaby po nie. Nie – bo lektury szkolne w ogóle bardzo źle się kojarzą i przez to wiele osób może z negatywnym nastawieniem zaczynać poznawać dorobek Żeromskiego. A to był naprawdę uznawany i szanowany przez jemu współczesnych wybitnych pisarzy i poetów literat, który ponoć był nawet pretendentem do Nagrody Nobla. Więc może warto dać mu szansę, wrócić do jego powieści i noweli, rozsmakować się w jego piórze. Stefa, daj mu szansę!

3. „Przedwiośnie” dobrze się czyta, czuć wrażliwość Żeromskiego na ludzką biedę i krzywdę, widać jego spostrzegawcze oko pisarskie, które tak wymownie potrafi zilustrować ludzi z najniższych warstw społecznych. Ale nużą wątki polityczne, agitatorskie.

4. Taka jednak była wtedy Polska, tuż po odzyskaniu niepodległości – zagubiona, rozgrabiona, zabiedzona, choć odurzona wolnością, z którą nie wiadomo było, co zrobić. Polska zaczęła się wtedy budować, od nowa, i miała tę możliwość tylko przez 20 lat. A potem, po wojnie znowu wszystko od początku. Nie dziwią więc różne zachowania pisarzy i artystów w latach powojennych, którzy szukali swojego sposobu na odbudowę Polski i czasem wdawali się w romans z władzami komunistycznymi – bo wtedy uważali to za najsłuszniejszą rzecz, jaką mogą zrobić. I zgodnie z apelem Struny, nie osądzajmy postaci sprzed lat, bo sami nie wiemy, jak byśmy się zachowali w tych wyjątkowych, niepowtarzalnych czasach.

5. A do dyskusji o tych postaciach, które Żeromskiego znały lub mogły znać, doszło dzięki całemu łańcuszkowi powiązań postaci związanych z literaturą. Tuwim (o nim z zapałem opowiadała Królowa, świeżo po zakończonej lekturze jego biografii), który za młodu podziwiał Żeromskiego, dalej Magdalena Samozwaniec, która naraziła się kiedyś Tuwimowi w jednym ze swoich tekstów, dalej Zygmunt Niewiadomski, mąż Samozwaniec, który opisał ich pożycie, a sam był synem założyciela Małopolskiej Fabryki Opłatków (Mafo, przekształconego później w ZPC Skawa), dalej matka sióstr Marii i Magdaleny Kossakówien, która pomogła w ucieczce ze szpitala psychiatrycznego swojego kuzyna z Wielkopolski, Stefana Rogozińskiego, znanego podróżnika i odkrywcę Kamerunu, który obchodził urodziny tego samego dnia co Mały Lord (ten klubikowy, nie ten od Frances H. Burnett). I tak dalej, i tak dalej - takie powiązania są fascynujące, inspirują do sięgania po kolejne biografie, wspomnienia i pamiętniki. To sprowadza Wielką Historię do poziomu człowieka, który żył w konkretnych czasach, to pozwala w wielkich nazwiskach sprzed lat zobaczyć zwykłych ludzi.

6. Struna nadal prowadzi swoje dociekania genealogiczne. I choć tempo prac jest teraz powolniejsze, bo coraz trudniej dotrzeć do materiałów źródłowych, to jednak czas poświęcony na „rozkminianie” rodzinnych historii zbliża członków rodziny poszukujących kolejnych elementów układanki, a czasem otwiera ich zamknięte przez lata pamięć i usta. Struniątko, które wspaniale radzi sobie na studiach, potrafi już trafnie podsumować działania swej rodzicielki w zakresie odkrywania Małej Ojczyzny i genealogii rodziny: Struna jest mikrohistoryczką, w przeciwieństwie do Struniątka, które na historię ma spojrzenie makro.

7. Kicia opowiadała trochę o pracy, o priorytetach życiowych, które w ostatnich dwóch latach mocno jej się zmieniły (teraz na pierwszym miejscu jest, wiadomo, Kiciątko), o powrocie do treningów biegowych w terenie. Królowa wytrwale realizuje swój plan większej dbałości o kręgosłup i formę fizyczną w ogóle. Stefa zostanie z tego tematu odpytana na następnym spotkaniu (ale jeśli praca wzięła górę również nad powziętym postanowieniem zwiększenia ilości energicznych spacerów, to zrozumiemy i będziemy trzymać kciuki za rychłe pozbycie się zawodowych obciążeń).

8. „Przedwiośniu” towarzyszyła kuchnia przednówkowa, przedwiosenna i wiosenna. Kicia przyniosła ciasto WW, czyli „trochę W zimie i trochę W wiośnie”, oraz zielony borek ze szpinakiem. Struna przygotowała fenomenalną zupę „zielone żywe”, w skład której wchodziły warzywa korzenne (przez lata podstawa żywieniowa na przednówku), mrożony groszek, mleczko kokosowe (nawiązanie do egzotycznego Azerbejdżanu, gdzie się urodził Cezary Baryka) i bazylia. Ponieważ w dawnych czasach na wsiach pożyczanie wiktuałów od sąsiadów było częstą praktyką pozwalającą przetrwać do wiosny, Królowa przygotowała deser „pożycz porzeczki”, który jednocześnie był formą czyszczenia zamrażarki z zeszłorocznych zapasów: czerwona i czarna porzeczka z jogurtem greckim i kruszonką stanowiły ciekawe kwaśno-słodkie połączenie. Kapustą kiszoną polskie wiejskie zimy stały i stoją, więc na stole pojawiły się drożdżowe zawijańce z kapustą i suszonymi pomidorami. Była herbata z suszonych jagód. Były białe cukiereczki drażowe – taki trochę grad podczas wiosennej burzy. Były żelkowe dżdżownice przypominające swoje żywe ogrodowe krewniaczki, mocno już o tej porze roku zapracowane.

9. Trwająca wojna w Iranie niestety będzie bardzo aktualnym kontekstem rozmów o książce „Nie ma co” Mahsy Mohebali. Mimo wszystko spróbujemy duchowo wesprzeć Iranki i Irańczyków, rozmawiając o ich dorobku kulturowym i artystycznym. Kolejne spotkanie odbędzie się 10 kwietnia, kuchnia, rzecz jasna, irańska lub perska.

Dobrej wiosny!

k.







wtorek, 10 marca 2026

Przypominajka przed "Przedwiośniem" Stefana Żeromskiego

Przedwiośnie w ogrodach. Wiosna w pragnieniach, pragnienie wiosny. Wymiatanie kątów, czyszczenie piwniczek i garów z kiszonkami. Szkolna lektura, powieść dojrzałego pisarza. Żeromski – nazwisko znane, klasyczne, czasem anegdotyczne. Wojna na Bliskim Wschodzie. Szklane domy.

Piątek, trzynastego marca, będziemy rozmawiać. Widzimy się.