Protokół po "Portrecie damy" Henry'ego Jamesa
Sto lat! Sto
lat!
Ponad 160
książkowych powodów do dyskusji, hektolitry wypitej herbaty, tony spałaszownych
frykasów, dziesiątki płyt z najwyborniejszą muzyką, no i pokłady emocji, morza
słów, setki czułych i przyjaznych gestów – to wszystko składa się na 14 lat
nieprzerwanego funkcjonowania Spotkań Pod Pretekstem Książki!
1. Było
uroczyście: tort z płonącą „14”, kwiaty, prezenty, okolicznościowe przemowy,
wzruszenie, radość i życzenia kolejnych dziesięciu i piętnastu lat wypełnionych
comiesięcznymi spotkaniami. Szampanem Piccolo wzniesiono toast. Zrobiono
okolicznościowe zdjęcie, do czego wykorzystano różne zabawne oraz wytworne
akcesoria, między innymi koronkowe rękawiczki i rzekome perły Struny. Wręczono
prezenty: książki (tytuły były dobierane wg indywidualnego klucza), wiersze o
książkach, herbatki „Na miły book!”, a nawet praska do ziemniaków, której
właścicielką jest odtąd Królowa. Oczywiście w spotkaniu jubileuszowym udział
wziął również Mały Lord, dla którego świat bez klubików książkowych nie
istnieje, oraz Pan Rex, który pojawił się tylko na chwilę, bo jednak oglądanie
zmagań sportowców na igrzyskach olimpijskich było dla niego bardziej
atrakcyjne.
2. „Portret damy”
wspaniale wpisał się atmosferę wieczoru. Uczestniczki były pod wrażeniem
wnikliwości Henry’ego Jamesa w psychikę zarówno mężczyzny jak i kobiety. Autor
doskonale opisał charaktery swoich bohaterów, wspaniale zilustrował proces oplatania,
niczym trujący bluszcz, Isabel przez jej męża, Osmonda. Pod koniec lektury
czytelnik/czytelniczka zadaje sobie pytanie, jak to się stało, że ta młoda,
odważna, głodna świata, samodzielnie myśląca Isabel dała się wciągnąć w układ,
w którym zmarniała i straciła radość życia. Osmond – perfidny typ, niestety dość
często spotykany, swoim pesymizmem i poczuciem wyższości nad innymi wysysa z
Isabel energię, ciągnie ją ku sobie na dno psychiczne i emocjonalne. Interesujące
jest również otwarte zakończenie książki, które daje wiele możliwości dla
domysłów co do dalszych losów Isabel.
3. Uczestniczki,
mimo podziwu dla pisarskiego talentu Henrye’go Jamesa, nie zamierzają powielać
błędów Isabel. Wręcz przeciwnie! Pewnie trzymają życie w swoich rękach, same o
sobie decydują, same pracują nad swoim szczęściem. Mają nadzieję, że z
kończącym się chińskim Rokiem Węża, zostawią za sobą, jak niepotrzebną wylinkę,
trudności i ograniczenia, a zaczynający się Rok Konia doda im sił i wytrwałości
w podejmowaniu nowych wyzwań, które przyniosą im wyłącznie pozytywne efekty.
4. „Portret damy”
i inne sprawy omawiano przy dźwiękach płynących z płyt „It’s a woman” zespołu
Lambchop i „Grace” Jeffa Buckley’a. W ramach aneksu do omawianej w styczniu
„Wellness” wysłuchano albumu Rage Against The Machine. A w związku z 14-leciem
spotkań klubikowych zabrzmiała, i to dwukrotnie!, płyta formacji Kings Of Leon
z utworem „Sex on fire”.
5. Jubileuszowy
stół uginał się pod ciężarem potraw z międzynarodowym rodowodem. Było pysznie,
kolorowo, różnorodnie. Kicia przygotowała sałatkę, w skład której wschodziły: włoski
makaron, polskie buraczki, bułgarski ser kozi, czilijskie czereśnie suszone, kalifornijskie
migdały, austriackie pestki dyni, brazylijskie orzechy – a to wszystko
okraszone dressingiem z greckiej oliwy i octu balsamicznego z Modeny. Struna
zrobiła wytrawne babeczki, które zaserwowała z melonem z prosciutto crudo (a
dla wegetarian z borówkami). Stefa zrobiła trójkątne sandwicze z trzema różnymi
pastami (pieczarkową, tuńczykowa i jajeczną), co nawiązywało do 3 najistotniejszych
w „Portrecie damy” krajów: Ameryki, Anglii i Włoch. Pasta jajeczna pojawiła się
również w kanapkach przygotowanych przez Królową, odwołujących się do
klasycznych angielskich egg sandwich. Sernik nowojorski z musem z mango korespondował
z amerykańskimi korzeniami Isabel, a tiramisu dyniowe z miejscem jej duchowej
klęski u boku Osmonda we Włoszech. W roli finger food wystąpiły ciekawe w smaku
plastry batata z masłem orzechowym i czarnuszką oraz fasola jaś z masłem i bułką
tartą. Akcentem wspominkowym była szarlotka upieczona przez mamę Królowej,
która wszakże w pierwszym roku działalności klubiku książkowego użyczała
swojego lokalu na potrzeby spotkań Uczestniczek. Do picia podano herbaty
owocową Włoskie cytryny i Lady Grey.
6. Opowieści
Struny sprzed miesiąca związane z jej genealogicznymi poszukiwaniami mają ciąg
dalszy, historia nabiera rumieńców, a na gałęziach drzewa rodzinnego pojawiają
się kolejne imiona i nazwiska.
7. Kicia i Królowa
wymieniły się spostrzeżeniami z obszaru zawodowego, dodatkowo Kicia w kilku
słowach zdała relację z jej obecnej pracy w Cyrku, w którym Królowa również
kiedyś pracowała. Spragnione wiedzy o najnowszych osiągnięciach rozwojowych
Kiciątka uczestniczki odebrały raport od jego mamusi.
8. U Stefy
zapowiadają się znaczące zmiany w życiu zawodowym – trzymamy kciuki i prosimy,
by pamiętała o zobowiązaniach, które powzięła względem swojej aktywności
fizycznej. Królowa również podjęła wyzwanie większej dbałości o kręgosłup.
Kicia także dołączyła z postanowieniem częstszych treningów. Utworzyła się więc
Trójca, która zamierza w najbliższych miesiącach znaleźć w codziennej rutynie i
zabieganiu czas na ruch dla zdrowia. Zobowiązuje się niniejszym każdą damę z
tej Trójcy do przygotowania na marcowe spotkanie sprawozdania z realizacji
zadeklarowanych zadań. Klubik odbędzie się 13 marca, omawiana będzie klasyka –
„Przedwiośnie”, a towarzyszyć mu będzie kuchnia wiosenna, przedwiosenna lub
przednówkowa.
A wszystko powyższe
miało miejsce w Dniu Kochania Siebie!
Kochajcie
siebie!
k.









