Protokół po "Stanie zdumienia" Ann Patchett
Olá!
Czerwcowe
spotkanie było wyjątkowe pod co najmniej dwoma względami.
1. Po pierwsze,
Struna: dostojna jubilatka, niczym wzorzec z Sevres, wyznaczyła standardy
obchodzenia kolejnej okrągłej rocznicy urodzin z energią, optymizmem i
niegasnącą radością życia. Wręczono Strunie motylowo-botaniczny prezent i okolicznościową
wiązankę kwiatów, złożono życzenia w formie ustnej i pisemnej, skonsumowano
torcik (a nawet trzy!).
2. Po drugie,
Kiciątko: przybyło, trzymając się rączki mamusi, do lokalu klubikowego u Cioci
Stefy, gdzie ze spokojem wysłuchało od zebranych zachwytów oraz ochów i achów
skierowanych pod swoim adresem, pozwoliło na bycie zabawianym przez Ciocie,
zrobiło małą demolkę w kwiatach doniczkowych nierozważnie ustawionych na podłodze,
wytarmosiło na wszystkie strony nieskazitelną wcześniej firankę w oknie
balkonowym, a także zademonstrowało swój intensywnie rozwijający się
wokabularzyk (i to w dwóch wersjach językowych!).
3. Spotkanie było wyjątkowe
również dlatego, że Stefa wyszła znowu na świat! Złapała oddech, strząsnęła z
siebie trochę zawodowych stresów, zaczęła ćwiczyć mięśnie i nawet wybrała się
na szoping, który zaowocował nowymi w jej szafie częściami garderoby w różnych
odcieniach zieleni (tym samym ogłasza się, że Stefa nie prowadzi już sklepu z
odzieżą żałobną) i nawet nową bielizną!
4. Struna przyniosła
zdjęcia ze swojego wczesnego dzieciństwa i zabrała Uczestniczki w podróż w
czasie: do zabaw i dorastania w czasach PRL-u, do domowych zwyczajów, do
relacji z rodzeństwem, do standardów wychowawczych tamtych lat. Zdjęcia Struny
zachęciły Stefę do pokazania zebranym swojej pokaźnej kolekcji bardzo starych książek
dla dzieci, które wywołały serię okrzyków „Też to miałam!”, „Pamiętam to!”, „O,
kultowe wydanie ‘Baśni’ Andersena z ilustracjami Szancera!”. Potem w dyskusji porównano
przejawy czułości i więzi emocjonalnej do zaobserwowania kiedyś i dzisiaj.
Rozmawiano o różnicach w formach edukacji i wychowania w okolicznych placówkach
oświatowych (rodzice Kiciątka niedługo zdecydują, komu zaufają i w czyje ręce
powierzą swojego malucha). Temat jubileuszowy był prowadzony nie tylko w
obszarze urodzin Struny, ale i rocznic zdania matury, które w tym roku wspominane
były przez Kicię i Królową.
5. A książka
wieczoru? Była i o niej mowa. Ogólnie uznano, że jest lepsza od „Domu Holendrów”.
Nie wchodzono w szczegóły, bo Kicia nie skończyła czytania, więc zbrodnią
byłoby wymieniać się w jej obecności opinią na temat finale grande lektury,
który naprawdę może wprawić w stan zdumienia. Rozmawiano o współczesnych
korporacjach farmaceutycznych, o macierzyństwie i przesuwającym się coraz
wyraźniej wieku, w którym kobiety po raz pierwszy zostają matkami; o tym, co
jest zgodne z naturą, a co jest przejawem zmian w medycynie czy normach
społecznych. W każdym razie „Stan zdumienia” jest naprawdę warty lektury.
6. Rozmowom
towarzyszyła kuchnia brazylijska, amazońska i/lub z Ameryki Południowej. Na
cześć Struny Stefa upiekła niebywały, wybitny tort „runo leśne”, w który
nawtykane były grzybki halucynogenne (po spożyciu w nadmiarze potraw
zawierających duże ilości węglowodanów zwidy, zawroty głowy i ogólna ospałość
są bardzo prawdopodobne). Stefa zrobiła też pastę z czerwonej fasoli, a
popularną w Brazylii fasolę czarną dodała do potrawy z ryżem i mięsem. Zjedzono
sałatkę owocową i świeże mango. Struna przyniosła ostatni fragment swojego
tortu urodzinowego, a także torcik zawierający kakao, udekorowany iście amazońskim
motylem i posypany wiórami czekolady przypominającymi korę drzewa. Królowa
zrobiła sałatkę „płodność” na bazie kaszy z fasolą i granatem, która do
stworzenia wymagała pewnej dozy płodności umysłowej. Przyniosła również potrawę
„Amazonka”, w której rolę największej rzeki Ameryki Południowej odgrywały pasy
cukinii, a jako dopływy Amazonki wystąpiły makaronowe wstążki. Wszystkim
przygrywała kapela Gotan Project – nie z Brazylii wprawdzie, ale też z Ameryki,
„tej niższej” (jak mawia Mały Lord).
7. Następne
spotkanie będzie w trasie – między jednym wyjazdem wakacyjnym a drugim, w
drodze między pracą a urlopem. Kulinarnym tłem do jednej z najbardziej kultowych
amerykańskich książek będą potrawy w barwach flagi USA: czerwone, białe,
granatowe/niebieskie. Z Kerouakiem w drogę ruszamy 10 lipca.
PS. Uprzejmie
wyjaśnia się, że opóźnienie w złożeniu niniejszego protokołu do wglądu nie
wynika z zagubienia się Uczestniczek w amazońskiej dżungli czy z leczenia
negatywnych skutków upojenia alkoholowego związanego z pięknym jubileuszem
Struny, a z odmętów nurtów zawodowych, w których chwilowo utonęła protokolantka.
Spod czerwcowej
tęczy: do zobaczenia!
k.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz