piątek, 12 czerwca 2026

"Stan zdumienia" Ann Patchett


  Protokół po "Stanie zdumienia" Ann Patchett

Olá!

Czerwcowe spotkanie było wyjątkowe pod co najmniej dwoma względami.

1. Po pierwsze, Struna: dostojna jubilatka, niczym wzorzec z Sevres, wyznaczyła standardy obchodzenia kolejnej okrągłej rocznicy urodzin z energią, optymizmem i niegasnącą radością życia. Wręczono Strunie motylowo-botaniczny prezent i okolicznościową wiązankę kwiatów, złożono życzenia w formie ustnej i pisemnej, skonsumowano torcik (a nawet trzy!).

2. Po drugie, Kiciątko: przybyło, trzymając się rączki mamusi, do lokalu klubikowego u Cioci Stefy, gdzie ze spokojem wysłuchało od zebranych zachwytów oraz ochów i achów skierowanych pod swoim adresem, pozwoliło na bycie zabawianym przez Ciocie, zrobiło małą demolkę w kwiatach doniczkowych nierozważnie ustawionych na podłodze, wytarmosiło na wszystkie strony nieskazitelną wcześniej firankę w oknie balkonowym, a także zademonstrowało swój intensywnie rozwijający się wokabularzyk (i to w dwóch wersjach językowych!).

3. Spotkanie było wyjątkowe również dlatego, że Stefa wyszła znowu na świat! Złapała oddech, strząsnęła z siebie trochę zawodowych stresów, zaczęła ćwiczyć mięśnie i nawet wybrała się na szoping, który zaowocował nowymi w jej szafie częściami garderoby w różnych odcieniach zieleni (tym samym ogłasza się, że Stefa nie prowadzi już sklepu z odzieżą żałobną) i nawet nową bielizną!

4. Struna przyniosła zdjęcia ze swojego wczesnego dzieciństwa i zabrała Uczestniczki w podróż w czasie: do zabaw i dorastania w czasach PRL-u, do domowych zwyczajów, do relacji z rodzeństwem, do standardów wychowawczych tamtych lat. Zdjęcia Struny zachęciły Stefę do pokazania zebranym swojej pokaźnej kolekcji bardzo starych książek dla dzieci, które wywołały serię okrzyków „Też to miałam!”, „Pamiętam to!”, „O, kultowe wydanie ‘Baśni’ Andersena z ilustracjami Szancera!”. Potem w dyskusji porównano przejawy czułości i więzi emocjonalnej do zaobserwowania kiedyś i dzisiaj. Rozmawiano o różnicach w formach edukacji i wychowania w okolicznych placówkach oświatowych (rodzice Kiciątka niedługo zdecydują, komu zaufają i w czyje ręce powierzą swojego malucha). Temat jubileuszowy był prowadzony nie tylko w obszarze urodzin Struny, ale i rocznic zdania matury, które w tym roku wspominane były przez Kicię i Królową.

5. A książka wieczoru? Była i o niej mowa. Ogólnie uznano, że jest lepsza od „Domu Holendrów”. Nie wchodzono w szczegóły, bo Kicia nie skończyła czytania, więc zbrodnią byłoby wymieniać się w jej obecności opinią na temat finale grande lektury, który naprawdę może wprawić w stan zdumienia. Rozmawiano o współczesnych korporacjach farmaceutycznych, o macierzyństwie i przesuwającym się coraz wyraźniej wieku, w którym kobiety po raz pierwszy zostają matkami; o tym, co jest zgodne z naturą, a co jest przejawem zmian w medycynie czy normach społecznych. W każdym razie „Stan zdumienia” jest naprawdę warty lektury.

6. Rozmowom towarzyszyła kuchnia brazylijska, amazońska i/lub z Ameryki Południowej. Na cześć Struny Stefa upiekła niebywały, wybitny tort „runo leśne”, w który nawtykane były grzybki halucynogenne (po spożyciu w nadmiarze potraw zawierających duże ilości węglowodanów zwidy, zawroty głowy i ogólna ospałość są bardzo prawdopodobne). Stefa zrobiła też pastę z czerwonej fasoli, a popularną w Brazylii fasolę czarną dodała do potrawy z ryżem i mięsem. Zjedzono sałatkę owocową i świeże mango. Struna przyniosła ostatni fragment swojego tortu urodzinowego, a także torcik zawierający kakao, udekorowany iście amazońskim motylem i posypany wiórami czekolady przypominającymi korę drzewa. Królowa zrobiła sałatkę „płodność” na bazie kaszy z fasolą i granatem, która do stworzenia wymagała pewnej dozy płodności umysłowej. Przyniosła również potrawę „Amazonka”, w której rolę największej rzeki Ameryki Południowej odgrywały pasy cukinii, a jako dopływy Amazonki wystąpiły makaronowe wstążki. Wszystkim przygrywała kapela Gotan Project – nie z Brazylii wprawdzie, ale też z Ameryki, „tej niższej” (jak mawia Mały Lord).

7. Następne spotkanie będzie w trasie – między jednym wyjazdem wakacyjnym a drugim, w drodze między pracą a urlopem. Kulinarnym tłem do jednej z najbardziej kultowych amerykańskich książek będą potrawy w barwach flagi USA: czerwone, białe, granatowe/niebieskie. Z Kerouakiem w drogę ruszamy 10 lipca.

PS. Uprzejmie wyjaśnia się, że opóźnienie w złożeniu niniejszego protokołu do wglądu nie wynika z zagubienia się Uczestniczek w amazońskiej dżungli czy z leczenia negatywnych skutków upojenia alkoholowego związanego z pięknym jubileuszem Struny, a z odmętów nurtów zawodowych, w których chwilowo utonęła protokolantka.

Spod czerwcowej tęczy: do zobaczenia!

k.











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz