Protokół po "Święcie nieistotności" Milana Kundery
Ahoj!
Poprzedni protokół rozpoczął się „ahoj” morskim, a „ahoj” czeskim zaczyna bieżący.
1. Spotkanie z
Milanem Kunderą po raz drugi (poprzednie było prawie na samym początku funkcjonowania
klubiku). Tym razem w okolicznościach grudniowych przedświątecznych. „Święto
nieistotności” to lektura krótka i, choć przesycona paryskością, na wskroś
kunderowo-czeska. Starzejący się mężczyźni, brzuchy młodych dziewcząt uwodzące odsłoniętymi
pępkami, refleksje filozoficzno-egzystencjalne, choroby, Chruszczow, Kalinin, Stalin
i jego 24 kuropatwy, toksyczne relacje z matką – wątków bez liku.
2. Kundera rzuca
czytelnikowi wyzwanie, zmusza do autorefleksji, do zrobienia rachunku sumienia:
czy biorę udział we współczesnej walce polegającej na wzajemnym obwinianiu się?,
czy nadmiernie przepraszam za postępowanie innych?, czy nie biorę świata zbyt
poważnie?, czy potrafię dostrzec ludzką głupotę przez pryzmat dobrego humoru,
żeby się z tej głupoty śmiać?
3. Tytułowa nieistotność
to „bezużyteczność bycia błyskotliwym”. Nieistotność „oswobadza, wyzwala z uważności,
nie wymaga refleksu, czyni ją [kobietę] beztroską, więc również bardziej dostępną”.
Nieistotność to również sedno egzystencji i klucz do mądrości. To tak gwoli wyjaśnienia,
gdyby się ktoś zastanawiał, o co chodzi, o czym ten Kundera na starość bredzi.
4. Na klubikowym
stole pojawiły się potrawy czeskie, francuskie, świąteczne – jednym słowem Uczestniczki
jak zwykle kreatywnie podeszły do tematu gastronomicznego, w efekcie czego
zajadano się sałatką tuńczykową i piernikowymi bajaderkami śnieżnymi, które wyszły
spod pracowitych rąk Stefy, vol-au-vent avec foie gras et fromage du ail
sauvage przygotowane przez madame Strunę oraz zrobione przez Królową bramborový
salat i kruche ciasteczka, które podobno obowiązkowo pojawiają się na
wigilijnym stole Czechów. Raczono się również śmietankowym likierem korzennym i
herbacianym grzańcem oraz podjadano słodycze ze świątecznej paczki pracowniczej.
5. Muzycznie
zabrakło ścieżki dźwiękowej do „Once” z Markétą Irglovą i płyty Pearl Jam „Binaural”
z utworem „Insignificance” (bo „Święto nieistotności” w oryginale to „La fête de
l’insignificance”). Za to uszy zebranych uroczo pieścił głos Joe Dassin i inne
francuskie melodie, a także świąteczne pastorałki i dżingołbelsy.
6. Jakby wątków czeskich
było mało, podczas spotkania do Pana Rexa niespodziewanie zadzwonił Gužik
Martin, zainteresowany kupnem pewnego elementu pieca centralnego ogrzewania.
7. Rozmawiano o
lokalnych wydarzeniach w szkolnictwie, a potem szerzej o edukacji w kraju –
niestety, nie wygląda to optymistycznie. Poruszono temat sytuacji w polskim
kościele katolickim. Dyskutowano o oczekiwaniach młodych względem wynagrodzenia
za wykonywaną pracę. O deficycie osób z tak zwanym fachem w ręku. O bezradności
osób w obliczu awarii sprzętu AGD. O odwiedzonych wystawach. O otrzymanych w
ostatnim czasie wyróżnieniach konkursowych (Mały Lord osobiście odebrał
gratulacje). O przygotowaniach do świąt, a zwłaszcza o szale sprzątania, w
który wpadły niektóre Uczestniczki (tak, Stefa, to o Tobie). Potwierdzono termin
tradycyjnego wyjazdu do miasteczka na wzgórzu – 29 grudnia, godzina popołudniowa.
8. Spotkania książkowe w 2026 roku rozpoczną się od „Wellness” Johnatana Hilla. Można przynieść jedzenie kojarzące się z dobrostanem ducha i/lub ciała. Mile widziane będą potrawy o właściwościach uzdrawiających. Woda z Lourdes też może być. Widzimy się 9 stycznia.
Radosnych Świąt! Niech dobry humor Was nie opuszcza!
Bądźcie zdrowi!
k.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz