wtorek, 12 grudnia 2023

"Osobliwy dom pani Peregrine" Ransoma Riggsa


Protokół po "Osobliwym domu pani Peregrine" Ransoma Riggsa

Booooo… (takie jak na amerykańskim Halloween, nie jak na przedłużonym początku polskiego zdania)

Wydawało się, że „Osobliwy dom pani Peregrine” to lektura bardziej dla nastolatków, w dodatku tych, którzy lubią Harry’ego Pottera czy sagę „Zmierzch”. A tu miła niespodzianka: dorosłym „Pani Pedigri” też może się podobać.

Może dlatego, że sporo ma wspólnego z piszącym dla całkiem dużych i dojrzałych czytelników Jackiem Dehnelem. Dehnel kolekcjonuje stare zdjęcia, niekiedy nietuzinkowe, niekiedy niosące ze sobą dziwne historie sfotografowanych osób. Ransoma Riggsa do napisania książki również zainspirowały zdjęcia sprzed wielu lat, przedstawiające zagadkowe, przerażające nieraz postaci. W „Osobliwym domu…” pełno jest więc bizarnych (jakby powiedziała Noblistka) dzieci, mających niespotykane umiejętności: niewidzialny Millard, Hugh z pszczołami w brzuchu, tylnousta Claire, siłaczka Bronwyn, dzikuska Jill czy potrafiący dostrzec potwory Yacob, główny bohater książki.

„Osobliwy dom…” na samym końcu wyraźnie zapowiada kontynuację w kolejnych tomach przygód opisanych dzieci. I choć książkę bardzo przyjemnie się czyta, jednak jest mało prawdopodobne, by Uczestniczki spotkania zechciały sięgnąć po następne części. Za to nabrały ochoty na obejrzenie ekranizacji „Osobliwego domu pani Peregrine” w reżyserii Tima Burtona  - film powstał w 2016 roku.

Muzycznie rozpoczęto od wysłuchania płyty składankowej, na której znalazł się między innymi utwór formacji Pearl Jam „Crazy Mary”. Potem w odtwarzaczu wylądował Tool, jeden z najbardziej zakręconych zespołów rockowych ze swoją dziwną, niekiedy przerażającą muzyką oprawioną w nie mniej dziwne i przerażające okładki płyt.

Kulinarnie Uczestniczki stanęły przed dużym wyzwaniem – trudno było znaleźć potrawy osobliwe, które byłyby jednocześnie smaczne i zdrowe. Ale ostatecznie jak zwykle wzorowo poradzono sobie z tematem gastronomicznym. I tak: za pomocą pętli czasu Struna udała się do swoich czasów studenckich, z których przyniosła babeczki z wytrawnymi pastami, zwane „korpusy z farszem”. Królowa również nawiązała do pętli czasowych – taką nazwę miały wykonane przez nią roladkowe przekąski z szynką lub z łososiem. Stefa zrobiła osobliwy dom pani Peregrine według przepisu z przeszłości na chatkę Baby Jagi z serem. Były też różne inne przegryzki, w tym paluszki w czekoladzie czy wyglądające jak kocia karma orzeszki w karmelu.

Patronem spotkania, oprócz pani Peregrine, był Jan Marcin Szancer, wybitny polski ilustrator książek dla dzieci. Struna przyniosła wspaniale wydany album jemu poświęcony. Wróciły ciepłe wspomnienia z dzieciństwa.

Mały Lord odebrał dostarczone mu za pośrednictwem Uczestniczek kolejne prezenty od świętego Mikołaja. Zdał również relację z wcześniej otrzymanych podarków. Poza tym bawił się nieświadomy tego, że jest częściowo przedmiotem rozmów Uczestniczek na temat współczesnych sposobów wychowywania dzieci, sprawdzonych metod wypełniania roli matki nastolatka płci męskiej czy zagrożeń wynikających z nieprzeciętej pępowiny łączącej matkę z prawie dorosłym synem. Struna, jako rodzicielka wyższego już od niej Struniątka, chętnie dzieliła się swoimi spostrzeżeniami. A Stefa poleciła lekturę „Żelaznego Jana”.

Dzieci dorastają, idą w świat, podejmują (jeśli potrafią) ważne dla siebie decyzje, a matki zostają w pustym gnieździe. Chyba że to gniazdo jest po brzegi wypełnione książkami, a karta biblioteczna aktywna, wtedy starzenie się wydaje się dużo bardziej znośne. Zapowiada się, że nie tylko znośnie, ale także śmiesznie będzie na styczniowym spotkaniu klubikowym, kiedy to omówiona zostanie książka podstarzałego lekko tandemu Grzebałkowska-Winnicka, czyli „Jak się starzeć bez godności”. Przypuszcza się, że podczas spotkania prosecco będzie się lać strumieniami. Na zagrychę podane zostanie coś z kuchni geriatrycznej. Uczestniczki w wieku przedstarczym zbiorą się w lokalu klubowym 12 stycznia.

Na zakończenie trzeba powiedzieć, że najbardziej osobliwą w całym towarzystwie wydawała się być Struna, która emituje przedziwne pole i samą swoją obecnością powoduje zakłócenia w działaniu sprzętu elektronicznego, znajdującego się w promieniu do kilkunastu metrów od niej. Ponadto jest to osoba, która w środku śnieżnej zimy otrzymuje telefonicznie od swojego małżonka zdjęcia obudzonego motyla (rusałka pawik) z pytaniem, co on ma z nim zrobić. Zresztą, gdyby sięgnąć pamięcią do wszystkich grubo ponad stu zebrań klubikowych, okazałoby się, że Spotkania Pod Pretekstem Książki obrodziły w postaci osobliwe, bo każda z Uczestniczek czymś się wyróżnia i jest w jakiś sposób dziwna. I tak też jest dobrze.

Życząc spokojnych przygotowań do świąt Bożego Narodzenia, zamykamy obfitujące w bardzo grube lektury spotkania książkowe w 2023 roku.

Do zobaczenia za miesiąc!

k.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz