poniedziałek, 23 sierpnia 2021

"Ostatnia arystokratka" Evžena Bočka


Protokół po "Ostatniej arystokratce" Evžena Bočka

Hi-hi-hi-historyczny moment to był!

Podczas sierpniowego Spotkania Pod Pretekstem Książki, w pałacowych ogrodach Rodziców Struny, podobnie jak na zamku w Kostce - bez prądu, omówiono najśmieszniejszą dotychczas książkę w dziejach Spotkań.

1. Skład obecnych nie był wprawdzie pełny, więc powyższa teza być może będzie musiała zostać zweryfikowana za miesiąc. Na zmianę osądu może mieć wpływ nieobecna Poldzia i jej zdania wszyscy uczestniczący w spotkaniu są ciekawi, ponieważ Poldzia często ma odmienną niż większość opinię na temat czytanej książki. Stefa już wcześniej polecała tę zabawną lekturę. Te uczestniczki, które w miniony piątek rozmawiały o pierwszym tomie z serii o arystokratce Marii Kostce, przerzucały się najzabawniejszymi scenkami z życia mieszkańców zamku w Kostce. Doceniono dosadne określenia i porównania, komizm sytuacyjny, obrazowy opis wydarzeń, wartką akcję, celne pointy. No i jeszcze główni bohaterowie: wyraziści, ekspresyjni, jedyni w swoim rodzaju, każdy inny, ale wszyscy tworzący doskonały zespół. Królowa zapoznała się z tomem drugim serii – jest równie komiczny jak pierwszy, a może nawet i bardziej.

2. Rozmowom o „Arystokratce” towarzyszyły chodzące w te i nazad w tle muflony, czyli owce w sporym stadku. Muflony zostały obfotografowane, w stronę muflonów wysłano liczne „ojej, jakie słodkie”, „o-o-o, patrz, jak ten malusi wskoczył na górkę i bryka” i „ach, jakie piękne”. Przez chwilę Kicia liczyła przechodzące muflony, kiedy jednak zaczęła ją ogarniać drzymota, zaprzestała.

3. Struna zadbała o szlachetne warunki dyskusji, wydobywając z czeluści działkowego pałacu szklany pantofelek (niestety, mimo przycięcia palców i pięt za pomocą pilnika do paznokci żadnej z uczestniczek nie udało się wcisnąć do niego swej nadobnej stópki), który posłużył za świecznik. Celem Struny było stworzenie wielkopańskiej atmosfery i spożycie kolacji przy świecach, a właściwie przy świecy antykoszmarowej jonizującej powietrze. Przy tak oprawionej kolacji nie zabrakło wytwornego, choć nie wytrawnego wina „Arabella”. Resztki wina na wynos do spożycia w odosobnieniu w swoim buduarze zabrała Błyskawica.

4. Z pałacowych kuchni przywędrowały odpowiednie dla najdelikatniejszych podniebień potrawy: prażone przez blisko 2 godziny nad wonnym ogniskiem ziemniaki z dodatkami (oczywiście z bo kiem i kiełbasą oraz wydzieloną w kociołku strefą vege, na którą jednak nie skusiła się vege-Kicia) oraz szaszłyki - znowu z bočkiem i wersji z tofu dla vege-lubnych wyszły spod ręki Pani cichej Struny. Cicha Błyskawica chciała przynieść śliwki wędzone w bočku, jednak ostatecznie boček został zastąpiony baleronem. Mięsnym daniom towarzyszyła ostro-słodka musztarda „Czeska”. Cicha Królowa przygotowała tartę pieczarkową z serkiem pleśniowym i orzechami włoskimi. Tarta w temat książki wpisywała się następująco: w „Arystokratce” piekli i jedli gęsiàgąskiàgrzybyàpieczarki. Była też mieszanka orzechów włoskich z rodzynkami. Orzechy w mieszance i orzechy na tarcie oczywiście nawiązywały do orzechówki w nadmiarze spożywanej przez panią Cichą. Kicia cicha przyniosła bramborvé lupínky oraz ser halloumi tego wieczoru pełniący rolę smaženýego sýra. Świniobicia podczas spotkania nie było. Za to konsumpcji przyglądały się dwa jeże, którym na drodze do miłości stanął stół biesiadny. Jeżobicia też nie było.

5. Omawiając przodków Marii Kostki – ostatniej arystokratki wspomniano Wacława zwanego Wielkim Świntuchem. Od tej postaci rozmowa płynnie przeszła do ustalania książkowego pretekstu na kolejne spotkanie, zaplanowane na 24 września. Otóż wydaje się być zrozumiałym, że za miesiąc omówione będą „Zapiski starego świntucha” Charlesa Bukowskiego. Dysputom towarzyszyć będzie kuchnia fallusowa lub falloidalna. „Gra w klasy” znowu musi poczekać na swój wieczór, co z pewnością dobrze jej zrobi, ponieważ omawiające ją Uczestniczki będą o kolejny miesiąc starsze i dojrzalsze.

6. Mały Lord obecny na spotkaniu przez jakąś godzinę nie wypowiedział się ani na temat „Ostatniej arystokratki”, ani arystokracji w ogóle. Opuszczając pałacowe ogrody ze swoim Lordem Fatherem, minę miał z lekka znudzoną. Pozostałe na spotkaniu aż do samego końca, czyli do momentu tradycyjnego przejścia Struny i Kici przez otwartą bramę, uczestniczki tkwiły w oszołomieniu wywołanym obcowaniem choć przez chwilę z prawdziwym Lordem i jego rodzicielem.

Uvidíme se v září!

k.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz