środa, 12 lipca 2023

"Lata" Annie Ernaux


 Protokół po "Latach" Annie Ernaux

Bon jour!

„Lata” - biografia (a może autobiografia) zwykłej francuskiej nauczycielki. A może Francja po drugiej wojnie światowej? A może, szerzej, obraz Europy od powojnia do współczesności? Annie Ernaux, noblistka z „chirurgiczną precyzją” w oszczędnych słowach wywołuje z mroków pamięci osobistej pamięć rodziny, pokolenia, narodu. Pisze o pamięci świata. Pisze o życiu po prostu.

„Lata” bardzo się podobały. Wbrew oczekiwaniom tej dość krótkiej (zwłaszcza w porównaniu z „Nocami i dniami”, „Czarodziejską górą” czy „Dziećmi północy”) lektury nie czytało się szybko, łatwo i przyjemnie. Kicia przez większą część książki czekała, aż skończy się ten „prolog” i zacznie właściwa opowieść. Tematy poruszone przez Ernaux są dużego kalibru: dojrzewanie, dorastanie, wymiana pokoleń i przejmowanie od dziadków i rodziców powinności w relacjach rodzinno-społecznych, pułapki konsumpcjonizmu na drodze w poszukiwaniu szczęścia, postęp technologiczny, starzenie się, samotność. W nawiązaniu do „Lat” Królowa poleciła „Dorosłość. Wyznania” Linn Skaber z magicznymi ilustracjami Lisy Aisato.

Rozważania klubikowe, już w książkobusie w drodze powrotnej, zakończyły się mało optymistyczną refleksją, że dni stają się już coraz krótsze, że następne spotkanie będzie pod koniec wakacji, że do Bożego Narodzenia coraz bliżej i że znowu kolejny rok minie. No cóż, jak napisała Ernaux: „Każdy dźwiga swoje gówno”. Z pewnością jednak w tym dźwiganiu pomogą czterolistne koniczynki własnoręcznie nazbierane przez Kicię w podejrzanie dużej ilości – wszyscy Uczestniczki i Uczestnicy spotkania dostali tyle koniczynek, ile sobie życzyli.

Muzycznie zagłębiono się w utwory francuskiej kapeli Daft Punk, wysłuchano najbardziej znanych piosenek francuskich i oczywiście wsłuchano się w magiczny głos Edith Piaf.

Kulinarnie było tak: les petite-choux à la crème de groseille rouge, czyli ptysie z doskonale wyważonym kremem porzeczkowym - przygotowane przez Strunę, Macron z le bob, le tofu et avec chili et czosnek d’ours, z papryką wędzoną - upichcone przez Kicię, sałatka wieloskładnikowa inspirowana nicejską – zrobiona przez Królową. Był talerz z serami pleśniowymi, winogronami, orzechami i oliwkami. Był i półmisek z croissantami z nadzieniem czekoladowym i szampańskim – przyniesionymi przez Poldzię. Były też galaretkowate cukierki „Smaki lata”. Do tego wszystkiego pasowało wakacyjne w smaku wino agrestowe i szampan gruszkowy.

Rozmowy dotyczyły wakacyjnych krótkich wypadów Stefy w góry, jej spraw remontowo-balkonowych i fugowo-płytkowo-mieszkaniowych Poldzi. Struna zdradziła swoje wakacyjne plany (nie, nikt nie był zdziwiony, że znowu jedzie do Sopotu). Nakręcona ewentualnym udziałem w maratonie w NYC Kicia zrelacjonowała pracę nad spełnieniem swojego marzenia. Królowa nauczyła Małego Lorda grać w „truskawki”, grę na kropki i kreski z jej dawnych szkolnych lat. Opowiadano o dorastających dzieciach i ich zamierzeniach edukacyjnych oraz zarobkowych.

Zrewidowano listę książkowych pretekstów do omówienia na kolejnych spotkaniach, w wyniku czego dzielnie postanowiono zmierzyć się jednak z Rushdie’m. 18 sierpnia okadzimy się dymem z ogniska na działce, spożyjemy mocno doprawione potrawy indyjskie, zamantrujemy, wprawimy się w trans i nakręcimy na transcendentne postrzeganie otoczenia – tak przygotowani na ciele i duchu wejdziemy w świat „Dzieci północy”.

Niniejszy protokół jest potwierdzeniem tego, co stwierdziła Ernaux: „Dlatego już teraz, pisząc, musi nadać kształt swojej przyszłej nieobecności”. Spotkania Pod Pretekstem Książki też kiedyś przestaną istnieć, ale uczucia, emocje, przemyślenia, pytania, zaciekawienia, wnioski „urodzone” na kolejnych klubikach będą nadal żyć w Uczestniczkach, ich dzieciach, najbliższych, znajomych – to będzie trwać.

…”Uratować coś z czasu, w którym się już nigdy nie będzie”…

k.







wtorek, 4 lipca 2023

Przypominajka przed "Latami" Annie Ernaux

 Kto ma ochotę na wspominek ciąg dalszy, ten niech się zjawi w najbliższy piątek do lokalu klubowego. Bo przy okazji książki „Lata” porozmawiamy o dzieciństwie w czasach PRL, o przemianach w Polsce i w Europie od czasu drugiej wojny światowej, o tym, co, starzejąc się, zostawiamy za sobą.

Cuisine française.

À bientôt!

wtorek, 20 czerwca 2023

"Najmłodszy" Janiny Barbary Górkiewiczowej


Protokół po "Najmłodszym" Janiny Barbary Górkiewiczowej

Witejcie!

Górkiewiczowa przeniosła Uczestniczki czerwcowego spotkania książkowego w przeszłość, w lata dzieciństwa, w czas wakacji spędzany beztrosko nad Choczenką czy u babci na wsi.

1. Omówiony został „Najmłodszy”, czyli pierwszy tom trylogii „Spłowiałe lata’. To opis życia na wsi sprzed stu lat, który, wydawać by się mogło, zniknął bezpowrotnie, bowiem dorastanie wiejskiego dziecka wygląda dzisiaj zupełnie inaczej. Jednak jest jeszcze czas „pomiędzy”, czyli dorastanie pokolenia urodzonego po wojnie czy w czasach PRL, który swymi elementami w wielu aspektach łączy się ze światem beskidzkiej wsi opisanym przez Górkiewiczową.

2. Janina Barbara Górkiewiczowa jest już pisarką zapomnianą, jej książek się nie wznawia. Nawet w okolicach, w których żyła i pisała, brakuje wiedzy na temat jej dorobku literackiego. Pewnie nie doczeka się bestsellerowej biografii, bo jej życiorys jest mało „poczytny” jak na dzisiejsze standardy: nie szokowała, nie była kontrowersyjna, za to nadzwyczajnie rozumiała dzieci, kochała je, doskonale rozumiała problemy, z jakimi borykają się ludzie mieszkający i pracujący na wsi, zachwycała się otaczającymi ją beskidzkimi pagórkami, kochała kwiaty, była społeczniczką, przez całe swoje życie zawodowe uczyła w wiejskiej szkole, wytrwale niosła „oświaty kaganek”. Tylko tyle. A może aż tyle?

3. Mateusz Doliniak, tytułowy „Najmłodszy”, to, jak go określiła Stefa, „mały wojownik”, rezolutny chłopiec, oczami którego czytelnicy obserwują codzienność mieszkańców Mucharza, wioski na pagórku na krańcach Beskidu Małego, spoglądającej na przepływającą doliną Skawę. Książka bogata jest w dialogi, co wbrew pozorom, spowalnia czytanie, ponieważ bohaterowie używają lokalnej gwary. Ciężka praca na roli, w której uczestniczyły również dzieci, dostosowanie się do warunków wyznaczanych przez przyrodę, zmaganie się z biedą, otaczanie zwierząt wiejskich szacunkiem za bycie żywicielem rodziny, zaradność kobiet obarczonych mężami pijakami w zapewnieniu bytu licznemu potomstwu – to elementy „Najmłodszego”.  

4. Ustalono, że w najbliższym czasie zostanie zorganizowana wyprawa do izby pamięci przy szkole w Jaszczurowej poświęconej Górkiewiczowej i do ławeczki nad Jeziorem Mucharskim upamiętniającej pisarkę. Przy okazji podjęte zostaną próby odnalezienia, zaniedbanego ponoć, domu Górkiewiczowej i jej grobu na cmentarzu w Mucharzu.

5. Książkowy pretekst wieczoru obudził wspomnienia, przywołał opowieści z dzieciństwa i anegdoty przekazywane w rodzinach na kolejne pokolenia. Opowiadano o ziemniakach gotowanych w garze dla świń, które się podkradało i zjadało z łupiną. O „macy” zrobionej z kawałka ciasta na niedzielny makaron, pieczonej na blasze. O „talarkach”, czyli plasterkach ziemniaka przypiekanych na piecu. O owsiance, grysiku. O ciepłych od słońca, pachnących latem porzeczkach, agreście czy pomidorach zjadanych prosto z krzaczka. O plackach ziemniaczanych posypanych cukrem lub popitych zimnym mlekiem. O grubo ciętej kromce chleba od Zgudy posmarowanej masłem z plastrem pomidora albo ze śmietaną i cukrem. O mleku prosto od krowy, które leżakowało w chłodnym miejscu na „zsiadłe”. O praniu płukanym w rwącym nurcie Skawy. O słoikach po zimie mytych w tejże Skawie przed kolejnym robieniem zapraw. O bieganiu boso przez większą część wakacji. O papierówkach prosto z drzewa. O ogniskach palonych w letnie wieczory. O zabawach wymyślanych przez dzieci, w które nie ingerowali dorośli zgodnie z zasadą „brak wiadomości, to dobre wiadomości”. O Skawie, kapryśnej, groźnej górskiej rzece, która do momentu zbudowania zapory pod Mucharzem właśnie, nie raz wylewała z koryta, podtapiała pola, zabierała dobytek wielu ludziom. O miejscach w Skawie, w których można się było kąpać i w których kąpiel była ryzykowna.

6. Muzycznym tłem były płyty zespołu Kapela Ze Wsi Warszawa. Najmłodszy w gronie, czyli Mały Lord pełnił rolę DJ-a. Mały Lord, na co dzień ciekawy przeszłości i dopytujący rodziców o to, jak było kiedyś i czy, kiedy oni byli mali, były wyścigówki, czy był Psi Patrol, czy były młotki, czy były drewniane zabawki – i tak bez końca. Najmłodszy, przysłuchując się dyskusji, bawił się licznym stadem plastelinowych jamniczków, a pod koniec spotkania zadbał o rozwój umysłowy Cioć, serwując im zestaw rysunkowych łamigłówek – Mały Lord rysował, a Ciocie miały odgadnąć, co przedstawia rysunek.

7. Rozmowom towarzyszyły dania kojarzące się ze wsią, z dzieciństwem. Na stole znalazły się przyniesione przez Strunę drożdżowe kołaczyki z serem i jabłkami. Kołaczykom towarzyszyły rogaliki z marmoladą. Był przygotowany przez Stefę małopolski przysmak „koziołki”, zwykle pieczone przez w niedzielę po powrocie z kościoła. Na cześć capka Kyckyc Kicia zrobiła zielone roladki. W nawiązaniu do niedawnej wycieczki na Roztocze Królowa upiekła piróg biłgorajski z kaszy gryczanej z ziemniakami i twarogiem w cieście krucho-drożdżowym. Niektóre z potraw okraszano sosem czosnkowym, koperkowym i jeszcze dwoma innymi. Wypito dużo kompotu rabarbarowo-jabłkowo-borówkowego.

8. Kolejne spotkanie poświęcone będzie książce „Lata” noblistki Annie Ernaux. Kuchnia francuska. Widzimy się 7 lipca.

Gorąc jest, susa, w cieniu se siednijcie (tylko zeby wos późnij sraka nie bolała), popaccie na góry, na dzewa, na trowe.

k.





wtorek, 13 czerwca 2023

Przypominajka przed "Najmłodszym" Janiny Barbary Górkiewiczowej

Cześć i czołem!

Na kolejne spotkanie książkowe zaprosimy duchowo Janinę Barbarę Górkiewiczową, prawie sąsiadkę, koleżankę po fachu, miłośniczkę kwiatów, piewczynię prostego życia w beskidzkiej wsi, a przede wszystkim osobę, która rozumiała dzieci jak mało kto.

Omówimy „Najmłodszego”, mając nadzieję, że będzie to tylko wstęp do zapoznania się z pozostałymi tomami „Spłowiałych lat” i innymi utworami literackimi pisarki.

Kuchnia lokalna, najlepiej taka, do której będzie można dodać jeden ze sławnych sosików Pana Rexa.

Do piątku!

poniedziałek, 15 maja 2023

"1984" George'a Orwella


 Protokół po "1984" George'a Orwella

Towarzysze i Towarzyszki!

Starszy Brat widzi, że czytacie niniejszy protokół!

Starszy Brat, znany też polskim czytelniczkom i czytelnikom jako Wielki Brat, zagościł na majowym spotkaniu książkowym. Niniejszym:

1. Starszy Brat i Partia, na własne życzenie członków Partii, poprzez powszechnie używane media społecznościowe, mają nieustanny wgląd najbardziej intymne sfery życia owych członków. Należy dodać, że dzieje się tak za całkowitą akceptacją członków Partii i proli, a wręcz jako rezultat ich pragnienia bycia oglądanym, podglądanym i podziwianym. Permanentna inwigilacja występuje na życzenie osób inwigilowanych. A współczesna polityka czerpie garściami ze stalinowskiej dyktatury i innych reżimów znanych z przeszłości.

2. „1984” to nie tylko opis państwa totalitarnego, wzorowanego na stalinizmie. To też odkrywanie zaszyfrowanych w tekście przez Orwella tajemnic, zagadek i niuansów, stwarzających całkiem nową przestrzeń do niestandardowej interpretacji powieści. Dzięki Dorocie Konowrockiej-Sawie, jednej z grona dotychczasowych tłumaczy na język polski „Roku 1984”, zebrani ze zdziwieniem dowiedzieli się, że omawiana powieść Orwella pełna jest paradoksów i niuansów, wymagających powtórnego przeczytania, żeby je wyłapać i zrozumieć w nowym kontekście. Zapętlony czas, remisowa „przegrana” dwuznacznego Winstona Smitha, totalitaryzm w wersji zachodnioeuropejskiej lub urojenia pijanego szaleńca, opis reżimu będącego ukłonem w stronę „Boskiej komedii” Dantego.

3. Znaleziono nawiązania do książek omawianych w ramach wcześniejszych spotkań tj.: „Opowieści podręcznej”, „Nowy wspaniały świat” czy „Powrót z gwiazd”. Brak głodu świata, brak potrzeby posiadania i rozszerzania zainteresowań, brak umiejętności samodzielnego myślenia – to cechy charakterystyczne współczesnych mas, którymi łatwo się rządzi.

4. Podczas spotkania, zamiast Ginu Zwycięstwa, pito dość mocne różowe wino oraz bezalkoholowy szampan Picollo. W klubikowej stołówce rozkoszowano się potrawami na „O” jak Orwell. Zjedzono: O-tosty aka. Oto-tosty z ciemnego żytniego pieczywa, Orzechowe mufiny Ora-z/z rabarbarem, Orange pancakes, czyli mininaleśniczki z dżemem pomarańczowym, ciasto z Okrągłymi borówkami i ciasto tiramisu z Okrągłymi biszkoptami, Oliwkowe patyczki z Orientalną przystawką zrobioną z Okrągłej soczewicy, wzorcowo wywarzone smakowo Orzechowe-love, Ogórki kiszone, Oliwki nadziewane, Obwarzanek, Oponkę, Okrągłą cukinię z grilla, Orzechową tartę z nutellą, herbatniki w kształcie zwierzątek zOO i ciasteczka Oreo.  Konsumpcji towarzyszyły dźwięki emitowane przez płytę CD z utworami muzycznymi brytyjskich zespołów rockowych.

5. Omówiono sprawy bieżące: troski rodzicielskie, choroby zakaźne, matury i konieczność brania korepetycji, kłopotliwi sąsiedzi, wyprawy bieszczadzkie, przyszłe zamierzenia edukacyjne progenitury.

6. W ramach przygotowania do kolejnego zebrania w ramach klubu książkowego, które odbędzie się 16 czerwca, omówiono pokrótce życiorys Janiny Barbary Górkiewiczowej i wyrażono pragnienie obejrzenia artefaktów z nią związanych, zebranych w nie tak odległej izbie pamięci. Dysputom o „Najmłodszym” towarzyszyć będą potrawy swojskie, lokalne, wiejskie.

Cześć pamięci Orwella.

k.



















środa, 10 maja 2023

Przypominajka przez "1984" George'a Orwella

 Baczność! Komunikat specjalny!

Wszystkie Starsze Siostry (te młodsze też) otrzymują polecenie udania się do lokalu klubikowego w piąty dzień roboczy bieżącego tygodnia, aby z zapałem w słowach wyważonych i zgodnych z zasadami nowomowy zdać kolektywowi relację z lektury "Roku 1984". Uprasza się o uprzednie przygotowanie do zebrania i dogłębną rewizję treści i opinii własnych, które będą zaprezentowane ogółowi, gdyż nie przewiduje się nagrywania, tłumaczenia symultanicznego, audiodeskrypcji czy stenotypii wygłaszanych poglądów.

 Partia (Kobiet) rządzi, Partia radzi, Partia nigdy cię nie zdradzi!

piątek, 5 maja 2023

"Noce i dnie" Marii Dąbrowskiej


Protokół po "Nocach i dniach" Marii Dąbrowskiej

Dzień dobry! Dobry wieczór!

Drzewa znowu zielenieją, bociany wróciły i w pośpiechu reperują swoje gniazda przed pojawieniem się piskląt, ziemia powoli nagrzewa się od słońca, ogródki wzywają swoich właścicieli do wzięcia w dłonie szpadli i kopaczek, a spotkanie książkowe, jak co miesiąc, było pełne dyskusji na mniej i bardziej ważne tematy.

1. „Noce i dnie”, mimo blisko dwóch tysięcy (w zależności od wydania) stron, urzekły te Uczestniczki, które dobrnęły do końca. Najbardziej zaskakująca była aktualność powieści – relacje w małżeństwie, wychowywanie nieraz krnąbrnych (niczym brat Struny) dzieci, ich choroby i edukacja, zachłanni Kościół i księża, a przede wszystkim sinusoida życia, radości na zmianę z troskami, powodzenia przeplatające się z porażkami. Takie życie - i za czasów Niechciców, i dzisiaj.

2. Dąbrowska napisała książkę o zwykłych ludziach, albo o zwykłych bohaterach – bohaterach dnia codziennego, którzy nie tworzą rewolucji i wojen, ale w pocie czoła obrabiają ziemię, w zgodzie z naturą orzą, sieją, żniwują, którzy pomagają innym i wespół z nimi w pokorze przeżywają każdy kolejny dzień.

3. Struna zadała zebranym krótkie pytanie: „Czy macie swojego Toliboskiego?”. No i okazało się, że i owszem, każda miała swojego Toliboskiego, jednak po krótkiej reminiscencji młodości Uczestniczki doszły do wniosku, że Toliboski był, ale dobrze, że to nie on został wybranym na męża. Bo z Toliboskimi chyba już tak jest, że kocha się ich za to, jakimi się stają w wyobrażeniach.

4. Wymieniono co ciekawsze fragmenty książki wieczoru: Koło Kobiet, „latająca biblioteka”, zwodzenie i uwodzenie, bunt uczennic wobec przymusowej spowiedzi, chwile romansowe Barbary i Bogumiła, pies Azorek z czworaków (odpowiedniego opisu Struna szukała przez pół wieczoru, aż w końcu znalazła i uroczyście odczytała bookdogowi Azoriuszowi i pozostałm zebranym). „Noce i dnie” są tak wielowątkowe, że pewnie nie raz będą wracały na spotkania książkowe.   

5. Jedynym małym minusem książki była jej długość, choć i to mogło być zaletą, bo jeszcze bardziej odzwierciedlało prawdziwe życie – zamykając to w trzystu stronach powieści, Dąbrowska straciłaby możliwość pokazania tego dziania się, nieuchronnego następowania jednych zdarzeń po drugich, nie w okamgnieniu, lecz rozciągniętych w czasie narodzin, chorób, miłości, dorastania, dojrzewania, umierania, żałoby. Życia.

6. Podczas spotkania było trochę jak w Serbinowie: sąsiad Czesiu pomykał niespiesznie traktorkiem na swoje liczne pola i poletka, Pan Rex niczym Bogumił krzątał się po ogrodzie, przekopywał ziemię, a nawet, chcąc przypodobać się swojej małżonce, zainstalował na pergoli girlandę świetlną, która po zapadnięciu zmroku stanowiła nastrojową iluminację. Mały Lord zajęty swoimi dziecięcymi sprawami: rozwiązywał dinołamigłówki, tworzył kropkowane obrazki, rozegrał z mamą mecz piłkarzykami, przygotowywał się do imprezki z babcią i hodował już w sobie dziesiątki krostek ospowych, które tuż po spotkaniu zaczęły z niego wychodzić. A bociany śmigały tam i z powrotem nad dachem klubikowego lokalu tak nisko, że niemal można było dostrzec kolor ich oczu.

7. Na stole pojawiły się smakołyki nawiązujące do pola i pracy na roli. Kuchnię polną reprezentowały przede wszystkim ziemniaki: pieczone w mundurkach z trzema rodzajami farszu (gzik, czyli twarożek ze szczypiorkiem, tuńczyk z majonezem i kukurydzą, pasta jajeczna) oraz w postaci chipsów (truflowych i musztardowo-miodowych) przyniesionych przez Kicię, do których dorzuciła wegetariańskie „ziemniaczki” marchewkowo-groszkowo-kukurydziane i kozi ser. Struna ugotowała wiosenną zupę z zielonych warzyw. Stefa upiekła babeczki w kształcie polnych kopców kreta. Były też wyjęte ze słoików dary lasów i ogrodów: marynowane grzybki a la Barbara i pomidorki koktajlowe. Pito lekkie wino agrestowe. Wysłuchano kilku płyt Kapeli Ze Wsi Warszawa.

8. Długi czas rozmawiano o polityce lokalnej, o zaprzepaszczanym tu i teraz wybitnym dorobku Emila Zegadłowicza – jego twórczości, jego zbiorach sztuki, jego pracy literackiej propagującej ludową kulturę beskidzką. Barbarzyństwo dzieje się na naszych oczach.

9. Stefa zdała relację z wyprawy w Bieszczady – jej opowieści były na tyle sugestywne, że wszystkim zebranym aż się zachciało uciec w dzicz i pobiegać nago po lesie, przytulając się do drzew od czasu do czasu. Nie wiadomo, czy Kicia będzie po bieszczadzkich lasach hasać, ale rychło wybiera się tam ze swoim Bogumiłem, czyli Panem Kiciem.

10. Kolejne spotkanie książkowe odbędzie się 12 maja 1984. To znaczy 12 maja 2023, a omawiamy będzie „1984” Orwella. Kuchnia na „O” jak Orwell.

Cieszmy się wiosną! Cieszmy się życiem!

k.