niedziela, 25 czerwca 2017

"Skazana" Hannah Kent

 Protokół po "Skazanej" Hannah Kent

Witajcie!
Moment przedwakacyjny i przedurlopowy (to znaczy zmęczenie, ciągnięcie ostatkiem sił i wyczerpanie) był czasem, w którym odbyło się kolejne Spotkanie Pod Pretekstem Książki.

1. „Skazana” Hannah Kent bardzo się podobała tym, którzy ją ostatnio przeczytali (bo Poldzia nie przeczytała, ale ciekawa była opinii innych, a Królowa przeczytała, ale dwa lata temu i niewiele pamięta z lektury). Wątki ze „Skazanej” były zarzewiem do gorącej dyskusji na temat facetów – ich niegodziwej natury oraz niecnych strategii mających na celu li i jedynie wykorzystanie, a następnie porzucenie kobiet. O kobietach też rozmawiano – o ich smutnym losie uległych, o tym, jak są czasami naiwne, o ich nieracjonalnym zachowaniu pchającym je w ramiona największych łajdaków i nikczemników. Struna i Stefa wzbogaciły rozmowę wybranymi cytatami z książki - cytaty dotyczyły między innymi tego, że w życiu chodzi o to, żeby krew była gorąca. Na większości uczestniczek wrażenie zrobiło porównanie życia do wklęsłej dłoni, która może się wypełnić złym losem, lecz żeby się tak nie stało, trzeba przykryć tę pustą przestrzeń dłonią kogoś drugiego.

2. Spotkanie posłużyło do zbiorowego uczczenia urodzin klubikowych czerwcowych jubilatek: Poldzi, Błyskawicy i Struny. Wszystkie trzy zostały obdarowane prezencikami. Na ich cześć Królowa upiekła tort makowy z kremem z białej czekolady, kolorytem nawiązujący do krajobrazu Islandii. Struna wręczyła wszystkim piękne zakładki do książek ze storczykami (zakładki były ze storczykami, nie książki) reklamujące jej zakład pracy (wyjaśniamy, że Struna nie pracuje ani w księgarni, ani w kwiaciarni).

3. Struna przekazała zebranym aktualne informacje dotyczące Polanny, która w dalekiej Hiszpanii dostała taką pracę, jaką chciała, i z sukcesami opanowuje język tambylców.  Polannie naszej gratulujemy!

4. Miniwykład dotyczący tatuaży został wygłoszony przez Stefę, następnie nastąpiła prezentacja posiadanych przez nią dziar. Po pokazie Stefa udzielała konsultacji i porad indywidualnych.

5. W związku z końcem roku szkolnego zdano relację z osiągnięć szkolnych progenitury uczestników Spotkań. Ponieważ osiągnięcia dzieci poszczególnych uczestników są naszymi wspólnymi osiągnięciami, wszyscy cieszyli się i byli dumni ze świadectw z czerwonym paskiem potomstwa Struny i Poldzi. Brawo! Rozmawiano o planach wakacyjnych. Uczestnicy mają zamiar intensywnie odpoczywać w różnych ciekawych miejscach. Na tę okoliczność polecano sobie książki warte znalezienia dla nich miejsca w walizce i czasu podczas kanikuły. Siłą rzeczy rozmawiano także o modzie plażowej oraz strojach kąpielowych modelujących sylwetkę lub wręcz mających właściwości kamuflażowe. Błyskawica błyskała białkami oczu, gdyż poprzez aktywne spędzanie czasu nad Bałtykiem nabyła opaleniznę w kolorze niemal hebanowym.

6. Trwające upały dały się we znaki wszystkim, a najbardziej Małemu Lordowi, który miał problemy ze spaniem w ciągu dnia, wobec czego wieczorem był marudny, zmęczony i płaczliwy. Na szczęście znajdował chwilowe ukojenie w silnych ramionach Pana Rexa oraz noszących go z widoczną przyjemnością Błyskawicy i Struny.

7. Przykrywka do naczynia żaroodpornego Struny po raz kolejny znalazła się w jej rękach po to tylko, aby znowu zostać pozostawioną w lokalu klubikowym. Historia tej przykrywki zdaje się nie mieć końca.

8. Muzycznym tłem dla rozmów była Björk. Bardzo na miejscu byłoby również odtworzenie utworów Islandczyków z Sigur Rós, jednak Struna była zapomniała (jak widać nie tylko Królowa ma kłopoty z pamięcią) przynieść odpowiednie płyty.

9. Kuchnia islandzka okazała się dość trudnym wyzwaniem, jednak poradzono sobie jak zwykle znakomicie. Błyskawica przez 8 godzin piekła wulkaniczny chlebek islandzki rúgbrauð. Stefa przyniosła piękne kolorystycznie i smakowo ciasto „runo leśne”. Królowa przygotowała tartę z wędzonym łososiem oraz czekoladowe lawy. Struna miała zamiar podać deser lodowy „Islandia”, jednak uczestnicy byli objedzeni jak mopsy islandzkie i nie byli w stanie zmieścić ani okruszka więcej.

10. Liczne planowane wyjazdy, wyprawy i wycieczki spowodowały, że w kwestii kolejnego spotkania jedyną datą godzącą wszystkich okazał się 13 lipca (czwartek!). Tego dnia (prawdopodobnie na działce u rodziców Struny) omawiać będziemy biografię Jerzego Kukuczki autorstwa Marcina Pietraszewskiego i Dariusza Kortki. Najodpowiedniejsza byłaby kuchnia himalajska, jednak z obawy przed ograniczeniem do soli, postanowiono potraktować temat szerzej, to znaczy obowiązywać będzie kuchnia turystyczna.

Życzymy wielu ciekawych lektur podczas wakacji.
Do następnego spotkania!
k.

Ps. Protokół ten zostanie sprawdzony i ewentualnie poprawiony oraz uzupełniony przez Strunę, gdyż protkolantka nadal posiada mikroskopijny mózg i nie do końca można ufać, że efekty jej pracy protokolanckiej będą na jako takim poziomie.




wtorek, 20 czerwca 2017

Przypominajka przed "Skazaną" Hannah Kent

Sjáumst, czyli cześć!
Spotkanie.
Najbliższy piątek, 23 czerwca, czyli zakończenie roku szkolnego. No i Dzień Ojca. 
W upał czy w deszcz, czyli bez względu na pogodę. 
Spotkanie poświęcone będzie „Skazanej”, czyli wybieramy się na Islandię.


Do zobaczenia!

poniedziałek, 22 maja 2017

"Najgorszy człowiek na świecie" Małgorzata Halber

 Protokół po "Najgorszym człowieku na świecie" Małgorzaty Halber

Zgodnie z sugestią Struny niniejszy protokół zaczyna się cytatem z książki wieczoru:
„Był bardzo ładny świeży majoczerwiec”.
Wbrew temu, co głosi tytuł omawianej lektury, na spotkaniu zebrały się osoby wcale nie najgorsze, ale wręcz przeciwnie: najlepsze!
1. Spotkanie majowe miało wiekopomny charakter – po raz pierwszy w formie bezpośredniej, samodzielnej i indywidualnej brał w nim udział zupełnie nowy obywatel naszego kraju: Mały Lord. Dziecię to niezwykle grzecznie i skromnie uczestniczyło w spotkaniu, nie zabierało głosu w rozmowach na tematy, w których nie miało wyrobionej opinii, roztaczało swe niemowlęce wdzięki. Jego dumna mama, mimo faktu, że jej mózg ma obecnie wielkość orzeszka laskowego, siłą woli powstrzymywała się, aby nie zdominować całego wieczoru rozmowami na temat swego synka. W ramionach Poldzi poczuł się Mały Lord dobrze i bezpiecznie, co potwierdził wydaniem z siebie serii bąków uwieńczonych kupką. Najmłodszy uczestnik Spotkań został obdarowany przez przybyłych gustownym body z kotkiem-piratem na froncie oraz zabawką w kształcie słonika, wygrywającą bliżej nieokreślone melodie. Zgodnie stwierdzono, że noworodki i niemowlęta nieświadomie wywołują w osobach trzymających je na rękach potrzebę kołysania, a niekiedy kołysania i nucenia – to musi być jakiś atawizm.
2. Dyskusja na temat książki wieczoru była upojna. „Najgorszy człowiek na świecie” Małgorzaty Halber (zapamiętanej przede wszystkim jako edukatorki młodych telewidzów na temat The Beatles) spodobał się. Ten pamiętnik/poradnik/ notatnik z zapiskami na temat nałogów i radzeniem sobie (lub nie) z nimi jest napisany lekko, szybko się czyta (choć niektóre fragmenty przypominają spisany potok chaotycznych myśli i strumień świadomości) i mówi nie tylko o uzależnieniach, ale i o emocjach , wglądzie w siebie, zaprzyjaźnianiu się z sobą na trzeźwo. Struna w roli detektywa wyjaśniła zebranym, kto stoi za tajemniczo opisanymi w książce, ukrywającymi się pod pojedynczymi literami, postaciami. A na stronie 312 znalazła cenną dla wszystkich radę: „Czytać, gdy ma się doła”.
3. Wymienione przez Halber zespoły muzyczne mające znaczenie w jej życiu stanowiły znakomitą parabolę do kolejnego tematu wieczoru: Struna i Królowa z ogromnym żalem dyskutowały o okolicznościach samobójczej śmierci Chrisa Cornella, wokalisty z wielce lubianej przez nie formacji Soundgarden. Wysłuchano największych hitów tej grupy. Do zestawu muzycznego tego wieczoru dołączył Pearl Jam (z wymienionym przez Halber utworem „Even flow”) oraz Starsailor (z piosenką „Alcoholic”).
4. W czasie gdy Mały Lord zażywał relaksującej kąpieli, Poldzia i Struna wymieniały się doświadczeniami i praktycznymi uwagami na temat remontów domów planowanych i już trwających (Strunie życzymy cierpliwości w zmaganiach z ekipami remontowymi).
5. Pewnego rodzaju kontynuacją rozpoczętej przez Poldzię na poprzednim spotkaniu mantry dotyczącej pustki były jej obwieszczenia na temat potrzeby zmiany. Struna mantrować już nie musi, gdyż odnalazło się wreszcie przykrycie do naczynia żaroodpornego. Jednakże, o ironio!, przykrywka nie wróciła razem z jej prawowitą właścicielką do domu, lecz pozostała w tym samym miejscu, w którym została odnaleziona. Miejmy nadzieję, że za miesiąc nastąpi ostatecznie zespolenie przykrywki z naczyniem żaroodpornym Struny. Nawiązując do Poldziowej potrzeby zmiany, rozmawiano o nieoczekiwanych zmianach wywracających wszystko do góry nogami (czego doskonałym przykładem jest Królowa) i o kryzysach w życiu. Przy okazji padł tytuł książki Anny Janko („Hanka”, prawdopodobnie „Pasja według św. Hanki”), którą Poldzia zarekomendowała pozostałym uczestnikom. Głoszona przez Poldzię pustka nabrała niebezpiecznego znaczenia, gdyż często idzie w parze z nudą, która sprzyja uzależnieniom i powrotom do nałogów.
6. Rozmawiano o wędrówkach po górach, o bieganiu i o chrapaniu połączonym z bezdechem.
7. Protokolantka przekazała zebranym zadziwiające dane liczbowe dotyczące bloga Spotkań. Otóż –rzecz niewiarygodna – blog nasz jest odwiedzany przez kilka tysięcy osób miesięcznie! Zastanawiano się, kim są wszyscy ci czytelnicy protokołów. Bo nawet wziąwszy pod uwagę, że zapiski na blogu czytają sami uczestnicy spotkań (no dobra, przyznajmy, niektórzy zerkają tu nawet 2-3 razy w miesiącu), ich rodziny oraz bliżsi i dalsi znajomi, to jednak całe to grono nie jest w stanie „nabić” takiej liczby odwiedzin każdego miesiąca, o której informuje zakładka „statystyka” na blogu. Pojawił się w związku z tym postulat, aby czytający te słowa zechcieli się nieco ujawnić, z anonimowej liczby zmienili się w osobę, która gdzieś tam z nieznanych nam powodów zerka na stronę internetową Spotkań Pod Pretekstem Książki. A zatem zapraszamy: Wy, którzy to czytacie, dajcie nam znać, że tam jesteście!
8. Wszyscy uczestnicy spotkania dość podobnie zinterpretowali uzgodnioną kuchnię detoksykacyjną – stwierdzono, że działanie oczyszczające mają przede wszystkim owoce i warzywa. Była zatem przygotowana przez Królową sałatka z buraczków czerwonych. Był grejpfrut czerwony. Była sałatka owocowa oraz selekcja owoców: banany, ananasy, żółty arbuz i maliny z Hiszpanii (oczywiście przy okazji wspomniano Polannę). Poldzia zrobiła bardzo prosty i bardzo smakowity deser z mleczka kokosowego z chia i borówkami. Królowa upiekła ciasto maślankowe z owocami (jak wiadomo maślanka plus owoce mają wybitne właściwości oczyszczające). Bezpośrednie nawiązanie do książki wieczoru stanowiły przyniesione przez Strunę wiśnie w czekoladzie. Pito rumianek, herbatę zieloną, wodę i soki. Na cześć Małego Lorda wzniesiono toast kielichami wypełnionymi sokiem z czarnej porzeczki (nie mająca od miesięcy w ustach kropli alkoholu Królowa czuła się lekko wstawiona samym faktem picia z kieliszka napoju przypominającego czerwone wino). Nie spożyto ani grama alkoholu, co jest rzeczą wartą zanotowania, gdyż sytuacja taka na spotkaniu miała miejsce po raz pierwszy.
9. Kolejną omawianą książką będzie „Skazana” Hannah Kent. Spotykamy się 23 czerwca. Kuchnia islandzka.
PS. Jeśli Mały Lord będzie najpierw nieświadomie, a potem już nieco bardziej aktywnie przebywać w tak zacnym, dobrym, empatycznym, inteligentnym czytającym gronie, jego przyszłość zapowiada się obiecująco.
Na zdrowie!
k.


   

wtorek, 16 maja 2017

Przypominajka przed "Najgorszym człowiekiem na świecie" Małgorzaty Halber


Na zdrowie!

Wznosząc toasty pucharami napełnionymi napojami wysko- i niewyskokowymi za obywateli nowych i w wieku dojrzałym w najbliższy piątek uczestnicy Spotkania Pod Pretekstem Książki zgromadzą się, aby porozmawiać o książce-pamiętniku Małgorzaty Halber. Po konsultacji trójstronnej Struna-Błyskawica-Królowa uznano, że spotkanie odbędzie się w tym lokalu co zwykle.

sobota, 8 kwietnia 2017

"Trzech panów w łódce (nie licząc psa)" Jerome K. Jerome


Protokół po "Trzech panach w łódce (nie licząc psa)" Jerome'a K. Jerome'a






Good evening, Ladies and Gentlemen!

Kwietniowe Spotkanie Pod Pretekstem Książki odbyło się w okolicznościach przedwielkanocnych, w aurze nieco brytyjskiej, lecz w ogólnej atmosferze wiosennej i radosnej budzących się do życia istot. Spotkanie rozpoczęło się od dyskusji na temat „Trzech panów w łódce (nie licząc psa)”, a skończyło się na – cytując Strunę –„trzech paniach w aucie, nie licząc policjanta”.

1. Po wielu naciskach Królowej udało się wydobyć z wszystkich uczestników spotkania wyznanie, że książka wieczoru była zabawna i podobała im się. Nawet najbardziej oporna pod tym względem Poldzia przyznała, że śmiała się w niektórych momentach lektury, aczkolwiek sugerując się przypominajką, dodała, że była to jednak książka nudna. Poldzia podjęła również wyzwanie znalezienia książki zabawnej, bez wątpienia podobającej się wszystkim. A zatem czekamy na jej propozycję, która sprawi, że czytając posiusiamy się ze śmiechu.

2. Książkę Jerome’a Klapki Jerome’a czyta się raczej szybko, łatwo i przyjemnie. Przerzucano się wspomnieniami co zabawniejszych scenek, wśród których wymienić należy tę o wuju wieszającym obraz na ścianie (przypomina znaną współczesnym parę z czeskich filmów animowanych „Sąsiedzi”), tę z pływającym w Tamizie łapkami do góry psem (Poldzia została uświadomiona, że pływający w ten sposób pies był psem martwym), tę o trzech wędkarzach, z których każdy przypisywał sobie zasługę złowienia wielkiej ryby wiszącej w karczmie, tę o maskowaniu nieznajomości języka niemieckiego czy tę o robieniu gulaszu. Omawianiu książki towarzyszył jeden cytat przytoczony przez Strunę o tym, jak to narrator wszedł do biblioteki jako okaz zdrowia, a wyszedł jako wrak człowieka (owa metamorfoza była spowodowana treścią czytanych w bibliotece książek medycznych, a nie samym faktem chodzenia do biblioteki).

3. Wszystkim zebranym dał się odczuć brak bookdogów Azoriusza i Grudosławy. Ich nieobecność wywołana była faktem, że pieski te wybrały się w krótką podróż drogą lądową. Najbardziej przybita absencją Azoriusza była Poldzia, która w rozpaczy swej wypiła większą niż zwykle ilość alkoholu. Niestety, Poldzi nie udało się zalać winem pustki po Azoriuszu, co więcej, pustka ta do końca wieczoru przybrała rozmiary Rowu Mariańskiego i pojawiły się problemy z jej umiejscowieniem: w duszy, w sercu czy w mózgu. Wychodząc z lokalu Poldzia jak mantrę powtarzała, że jest w niej pustka. Coś jak mantra brzmiało również zadawane przez Strunę od ponad miesiąca pytanie: „Czy ktoś nie ma przypadkiem mojego przykrycia do naczynia żaroodpornego?”. Niniejszym uprasza się wszystkich czytających te słowa o przeszukanie swoich domostw w kierunku plączącego się gdzieś bezpańskiego przykrycia do naczynia żaroodpornego.

4. Pozaksiążkowymi tematami rozmów były: sytuacja geopolityczna w naszym kraju ze szczególnym uwzględnieniem poczynań partii rządzącej, standardy na porodówkach i inne własne doświadczenia szpitalne, sposoby kłócenia się w związkach damsko-męskich (z sondy przeprowadzonej przez Stefę wynikło, że przeważa foch i obrażanie się, krzyki i dzikie awantury są w mniejszości), uświadamianie nastolatków odnośnie życia seksualnego (Pan Rex wielokrotnie sugerował posłużenie się bananem) czy wyprawy na oglądanie krokusów w Dolinie Chochołowskiej (Błyskawica pokazała zdjęcia) i w Beskidach. W ramach nawiązania do lektury z marca i planowanej za kilka miesięcy książki Oriany Fallaci dyskutowano także o księżach, Kościele, chrześcijaństwie i islamie – przy tym temacie dotkliwie odczuwano nieobecność Gazeli. Wszelkim rozmowom towarzyszyła muzyka amerykańskiej formacji Three Fish. Miała pojawić się również ścieżka dźwiękowa do filmu „Big Fish” Tima Burtona, jednakże znaleziono jedynie puste opakowanie po CD. Prawdopodobnie w najbliższym czasie do mantrujących Poldzi (pustka) i Struny (przykrywka od naczynia żaroodpornego) dołączy Królowa, pytając: „Czy ktoś nie ma przypadkiem mojej płyty „Big Fish”?

5. Tematem przewodnim kulinarnym były ryby i inne stworzenia pływające w wodzie. Stefa przygotowała pyszną mirunę po japońsku. Błyskawica przyniosła sałatkę z tuńczykiem, ryżem i z przyjemnie chrupiącymi świeżymi warzywami.  Struny pomysłowa, znakomita sałatka z tuńczykiem na krakersach wprawiła wszystkich w osłupienie wzrokowe i smakowe. Królowa podała kanapeczki z pastą makrelową, a na ciepło (zainspirowane kuchnią Karola Okrasy) łososia pod porami i purée ziemniaczanym oraz nietypowe fish and chips, czyli dorsza w panierce orzechowo-serowej z frytkami selerowymi. Poldzia zeszła z oczywistej ścieżki rybnej i upiekła cudowne „topielce” – finezyjne rogaliki z utopionego wcześniej w wodzie ciasta drożdżowego. Całość uzupełniły tradycyjne wielkanocne angielskie bułeczki hot cross buns serwowane z masłem i dżemem truskawkowym.

6. Z uwagi na mającą nastąpić lada dzień ogromną zmianę w życiu rodzinnym Królowej, sporo czasu zajęło uczestnikom uzgodnienie terminu kolejnego spotkania. W końcu zaplanowano, że książkę „Najgorszy człowiek na świecie” Małgorzaty Halber omawiać będziemy 19 maja w tym lokalu co zwykle. Jednak uczestnicy są przygotowani na ewentualność zmiany daty czy miejsca spotkania -  wszystko wyjaśni się w ciągu najbliższego miesiąca. W czasie majowego spotkania w nawiązaniu do treści omawianej książki podejmiemy temat kuchni detoksykacyjnej, czyli oczyszczającej.

Życzymy wszystkim radosnej Wielkanocy!

Good bye!

k.


 

wtorek, 4 kwietnia 2017

Przypominajka przed "Trzema panami w łódce (nie licząc psa)" Jerome'a K. Jerome'a


Hello!

Płynąc z nurtem życia w najbliższy piątek zawiniemy na chwilkę do przystani zwanej Spotkania Pod Pretekstem Książki. Będziemy się zastanawiać, czy „Trzej panowie w łódce (nie licząc psa)” są rzeczywiście tak zabawni, jak zapowiadały niektóre uczestniczki Spotkań, czy też nudni jak angielskie flaki z olejem. Towarzyszyć nam będzie kuchnia pływająca, czyli rybki i inne kreatury wodne.

PS. Trzymajmy kciuki za to, żeby w piątek uczestniczki spotkania NIE musiały drzeć białych prześcieradeł, gotować wody w garach i wspierać fizycznie i duchowo położnicę i odbierającą poród w warunkach domowych Poldzię ;)  

poniedziałek, 20 marca 2017

"Ziarno i krew. Podróż śladami bliskowschodnich chrześcijan" Dariusz Rosiak


 „Ziarno i krew” Dariusz Rosiak – recenzja  Protokół po "Ziarnie i krwi. Podróży śladami bliskowschodnich chrześcijan" Dariusza Rosiaka



Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

W Wielkim Poście, w czasie szczególnej zadumy nad istotą chrześcijaństwa uczestnicy Spotkań Pod Pretekstem Książki pochylili się nad książką dziennikarza, reportera, autora audycji „Raport o stanie świata” w radiowej Trójce – Dariusza Rosiaka.

1. „Ziarno i krew. Podróż śladami bliskowschodnich chrześcijan” to lektura niezmiernie ciekawa, bardzo dobrze napisana, taka, którą, pomimo wagi tematu, czyta się z dużym zainteresowaniem. To książka, która zmusza do refleksji nad tym, co się wokół nas dzieje, i nad tym, co się dzieje w obszarze wiary w naszym wnętrzu. Refleksji wywołanych książką było sporo. Pojawiły się mroczne wizje Europy zalanej w niedalekiej przyszłości falą islamu. Stwierdzono, że człowiek nie wyciąga żadnych wniosków z historii i od zarania powtarza te same grzechy – wywołuje wojny, morduje, ma za nic życie ludzkie (w książce na stronie 408 znajduje się wytłumaczenia takiego stanu rzeczy). Światem rządzą pieniądze, władza i polityka, a człowiek, dążąc do ich osiągnięcia, jest w stanie popełnić największe zło. Wydaje się, że obecnie Kościół katolicki w Polsce ma niewiele wspólnego z istotą chrześcijaństwa – jest upolityczniony i materialistyczny, a najgorsze w tym wszystkim, że dzieciom na lekcjach religii i w kościele wtłaczane do głów są informacje powierzchowne, nieistotne – dzieci rozliczane są z obecności na nabożeństwach i z bezrozumie wkutych na pamięć formułek, a nie są uczone, jak żyć z Bogiem na co dzień, jak pogłębiać swoją wiarę i na czym polega bycie chrześcijaninem. Dodatkowymi elementami dyskusji były opinie Dariusza Rosiaka, które zostały przytoczone przez Stefę, biorącą w ubiegłym roku udział w spotkaniu z autorem książki. 

2. Sporo rozmawiano o polityce. Pan Rex tłumaczył zgromadzonym pewne mechanizmy działające we współczesnej polityce, zdradził kilka tajemnic poliszynela, zwłaszcza dotyczących finasowania entuzjastycznie odbieranego przez polskie rodziny programu „500+”. Przy okazji w dyskusji pojawiło się kilka teorii spiskowych związanych m.in. z Żydami rządzącymi światem, pociągającymi za sznurki we wszystkich ważnych wydarzeniach na świecie.  

3. Wspaniałym gościem na spotkaniu była Polanna, która na kilka dni wyrwała się z objęć swego ukochanego Spaniarda i, mimo zmęczenia podróżą i przeziębienia, zdała nam relację dotyczącą jej życia w słonecznej Espanii. Przy okazji pojawiła się refleksja, że życie jednak jest pełne zwrotów, zmian i niespodzianek, czego najlepszym przykładem jest Królowa, u której w dość krótkim czasie wszystko się w życiu pozmieniało – na lepsze oczywiście!

4. Tłem muzycznym spotkania były utwory Pakistańczyka Nusrata Fateh Ali Khana, zespołu Tuatara oraz piosenki z kompilacji „No boundries” wydanej na rzecz uchodźców. Muzyka generalnie była dość mroczna i smętna, ale pasowała do tematów poruszanych w książce wieczoru.

5. Za to pod względem kulinarnym było kolorowo, wielosmakowo, różnorodnie i jak zwykle pysznie. Błyskawica upiekła przaśny chlebek chrześcijański. Stefa przyrządziła sałatkę z tureckiego złota sułtanów, czyli fasoli. Sałatka o nazwie piyaz doprawiona została cudowną, odmładzającą przyprawą – sumakiem. Z piyazem ładnie zgrała się pieczona ciecierzyca autorstwa Królowej. Struna przytachała pokaźnych rozmiarów tadżin, w którym znajdowała się wspaniała potrawa szakszuka. Na stole pojawiły się także torcik egipski i tradycyjne daktylowe ciasteczka arabskie zwane mamoul (ma’amoul, maamul), które wyszły spod ręki Królowej. Poldzia za pośrednictwem Błyskawicy przysłała na spotkanie upieczone przez siebie brownie z batatów – uczestnicy byli głęboko wzruszeni faktem, że Poldzia, mimo nieobecności spowodowanej niedomaganiem ciała, znalazła sposób, aby wziąć udział w spotkaniu: duchowo i gastronomicznie. Podano również nadziewane oliwki i chałwę. Było też hiszpańskie wino przywiezione przez Polannę.

6. Kolejne spotkanie odbędzie się już za 3 tygodnie. 7 kwietnia na warsztat idą „Trzej panowie w łódce (nie licząc psa)”, a towarzyszyć im będzie kuchnia rzeczna, czyli to, co pływa w rzece (w menu nie  należy uwzględniać pozycji typu pływający łapami do góry pies). Rolę tytułową z nawiasu będzie odgrywać Grudosława lub Azoriusz (raczej ten drugi z racji wrodzonej spontaniczności, ekspresywności i zaangażowania w odgrywane role).

Niech Book będzie z Wami!

k.