niedziela, 16 stycznia 2022

"Opowieść podręcznej" Margaret Atwood

Protokół po "Opowieści podręcznej" Margaret Atwood

Niech będzie pochwa!

Drżąc przed Okiem czuwającym nad cnotą niewiast, strzegącym naród przed zdeprawowaniem i karzącym za sianie zgorszenia słowem pisanym, a równocześnie podejmując ryzyko bycia powieszonym na klasztornym murze, wierni prawdzie i wolności Uczestniczki i Uczestnicy spotkania książkowego pod osłoną nocy zebrali się w lokalu, żeby omówić „Opowieść podręcznej”.

1. To lektura wstrząsająca. Napisana w latach 80-tych XX wieku poraża swoją aktualnością. Choć opisuje nieokreśloną przyszłość, to pewne jej aspekty są uderzająco podobne do wydarzeń sprzed kilkunastu miesięcy czy dziejących się tu i teraz. Kobieta jako żywy inkubator. Kobieta niczym maszyna do rodzenia. Kobieta, której wartość sprowadza się jedynie do możliwości rodzenia zdrowych dzieci. Kobieta, która nie ma nic do powiedzenia na swój temat. Kobieta obdarta z kobiecości, z uczuć, z pragnień. Kobieta okradziona z marzeń. Kobieta, której zabiera się dziecko. Kobieta obdarta z godności, indywidualizmu, prywatności. Kobieta, której próbuje się zabrać wszystko, nawet miłość. A przecież „umiera się z braku miłości”.

2. Jak można się było domyślić, książkę omówiono wnikliwie pod kątem aktualnej sytuacji politycznej, a także odniesiono się do kościoła rzymsko-katolickiego, który na przestrzeni ostatnich dwóch tysięcy lat zupełnie wypaczył sens nauki głoszonej przez Jezusa. W „Opowieści podręcznej” dostrzeżono wiele analogii do wydarzeń XX wieku i historii najnowszej – liczne nawiązania do Holokaustu, dyskryminacji i prześladowań, zsyłania do kolonii / obozów pracy, karania za najbardziej niedorzeczne przewinienia i za samodzielne myślenie. Ale i współczesne strajki kobiet, polityka partii rządzącej, wymysły obecnego ministra edukacji, skażenia ekologiczne i coraz powszechniejsze trudności kobiet z zajściem w ciążę i jej utrzymaniem dają wiele do myślenia w kontekście „Podręcznej”.

3. Te z Uczestniczek, które miały sposobność obejrzeć serialową ekranizację „Opowieści podręcznej”, wyraziły swoją opinię: niektóre sfilmowane sceny były na tyle dosadne, że aż drastyczne (Pan Kić odmówił dalszego oglądania).

4. W ramach treningu przed następnym klubikiem przy omawianiu „Podręcznej” wypito trzy butelki wina, z czego pół stanowił grzaniec bezalkoholowy. Na stole pojawiło się też wino mszalne maryjne, ale w stanie dziewiczym trafiło do pilnie strzeżonej szafki, aby poczekać na inny moment jego spożycia. W hołdzie głównej bohaterce „Opowieść podręcznej” wypito sporo zielonej herbaty poziomkowej. Książka wieczoru zainspirowała zebranych do przygotowania i zaserwowania: sałatki caprese, kolorystycznie nawiązującej do czerwono-białych habitów podręcznych i zielonych sukienek Mart. Na stole pojawiły się skromne „ziemniaczki” (bajaderki), kukurydziane chrupki, krakersy. Były i wafelki o wiele mówiącej nazwie „pryncypałki”. Do anatomii kobiet odnosiły się białe niczym komórka jajowa kuleczki rafaello. Robiąc ukłon w stronę skromnego jedzenia, którym żywione były podręczne, podano jaja po szkocku w wersji wege (do których wybitne dipy przygotował Pan Rex) oraz gruszki w formie tarty z niebiańską chmurką bezową. Ale żeby nie było hulaszczo, żeby nikt nie pomyślał o jakichś bachanaliach, żeby towarzystwo się nie rozbisiurmaniło, na stole pojawiły się wszystko widzące Oczy z migdałowymi źrenicami.

5. Bardzo ciekawie wyglądała ścieżka dźwiękowa spotkania. Struna przyniosła ze sobą cztery płyty: Belly („brzuch”, jakże znacząca część ciała podręcznych) King, The Breeders („hodowcy”; formacja składająca się z samych kobiet), Kobiety, Enchanted Hunters (niewieście, anielskie głosy). Kicia zaproponowała płytę zespołu Archive pt. „Controlling crowds”. Muzycznie trochę wyłamał się Mały Lord, który narzucił zebranym wysłuchanie kilku utworów szarpidrutów z System of a Down z krążka „Toxicity”, z dynamicznym „Chop Suey!” na czele (to w ramach przygotowania do wyprawy do kina na film „Sing 2”).

6. Tematy poruszone podczas spotkania obejmowały relacje z zimowych wypraw do Sopotu (na plaży można było swobodnie rozłożyć parawan i w ogóle nie było kolejek po lody świderki) i do Barcelony (odczucie zimna spotęgowane wilgocią, ale Sagrada Familia od środka warta obejrzenia). Poldzia wręczyła zebranym suweniry z wyprawy do Hiszpanii, do których dołączone były wróżby na 2022 rok oraz rozkoszne krasnalki. Jako ukłon w stronę filmowej Amelie Poulain postanowiono zabierać otrzymane krasnalki na przyszłe wyjazdy i robić sobie z nimi pamiątkowe zdjęcia do zaprezentowania pozostałym Uczestniczkom i Uczestnikom. Urodzone w miesiącach letnich Uczestniczki, szczególnie źle radzące sobie z panującymi ciemnościami i krótkim dniem, narzekały na zimno, zimę, brak światła i smog.

7. Mając nadzieję, że nigdy nie nastaną czasy opisane w „Podręcznej”, kiedy to za czytanie książek obcinano ręce, zachęca się do zapoznania się z książką wyznaczoną do omówienia na kolejnym spotkaniu tj. „Wyznaję”. Zachęca się również do rewizji swojej przeszłości i przygotowania wyznań mogących zainteresować innych uczestników spotkania (Królowa została zobowiązania do przypomnienia historii klubikowej o rajtuzach).  W kuchni niech motywem przewodnim będzie sentencja „Wyznaję, że moim daniem popisowym jest…”. W związku z wyjątkowością kolejnego spotkania (jubileusz 10-lecia funkcjonowania klubiku książkowego!!!) można też zaproponować coś z kuchni dekady lub kuchni dekad-enckiej.

8. „Wyznaję” Jaume Cabré – w sobotę 12 lutego. Będzie jubileuszowo, hucznie, podniośle, wzruszająco, a pewnie też jak zwykle radośnie.

9. Ponieważ Struna oficjalnie zadeklarowała, że ona telewizji nie ogląda, polityków nie słucha, olewa to wszystko, więc – podniesione na duchu, z wypiętą do przodu odważnie piersią, dumne z bycia tak świetnymi Kobietami – mówimy do zobaczenia na następnym klubiku książkowym.

Bądźcie zdrowe i zdrowi!

Book z wami!

k.








 


wtorek, 11 stycznia 2022

Przypominajka przed "Opowieścią podręcznej" Margaret Atwood

Chętne i chętnych do omówienia poruszającej "Opowieści podręcznej" uprasza się o przybycie do lokalu klubikowego w najbliższy piątek ok. godz. 17.00.

Poza tym na pewno dyskusja będzie gorąca, bo o współczesnej polityce i Kościele też.

A poza tym w nowym roczek raźnym kroczkiem.

I jeszcze poza tym kuchnia cnotliwa.

niedziela, 5 grudnia 2021

"Bóg mordu" Yasminy Rezy


Protokół po "Bogu mordu" Yasminy Rezy

Bon jour!

1. Książka krótka i treściwa była bohaterką wczesno grudniowego spotkania. I w sumie nie określono jednoznacznie, czy się podobała, czy nie, ale dostarczyła kilku tematów do ciekawej dyskusji i wspominek, wobec czego uznać ją chyba można za godną polecenia. Dodatkowo potwierdzone zostało przez kilka Uczestniczek, że przeczytanie jej zajmuje około godzinę, wobec czego spokojnie można samemu zapoznać się z „Bogiem mordu” i wyrobić opinię.

2. Dzieląc się wrażeniami z książki, Strunie przypomniał się dawny incydent, kiedy to jako nastolatka była wyproszona z pomieszczenia, w którym miała miejsce rozmowa jej rodziców z rodzicami pewnego młodego chuligana. Zbój ów pobił dotkliwie brata Struny, powodując u niego złamanie kości. Rodziciel Struny zgłosił pobicie organom do tego przeznaczonym, organy przekazały adres ofiary rodzicom oprawcy (!!!), rodzice oprawcy próbowali wpłynąć na rodziców ofiary, żeby wycofali skargę. Historia jak z „Bogu mordu”, analogia do rozmowy między państwem Houllié a państwem Reille oczywista. Reminiscencje Struny spuentował Mały Lord, który powiedział, że jego też w przedszkolu zbił pewien chłopiec, Franio, ale właściwie to tak go popchnął, że Mały Lord się wywrócił, ale nie bolało.

3. Druga część spotkania zdominowana była przez tradycyjne planowane pretekstów książkowych na kolejny rok i jak zwykle dalej. Powstał harmonogram obejmujący 16 następnych miesięcy oraz lista tytułów rezerwowych. Podkreślono, że jest to jedynie propozycja, która może być, w zależności od potrzeb, nastrojów i okoliczności, modyfikowana. Lista pretekstów na 2022 rok wygląda następująco:

- styczeń - „Opowieść podręcznej” Margaret Atwood

- luty – „Wyznaję” Jaume Cabré

- marzec – „Między ustami a brzegiem pucharu” Maria Rodziewiczówna

- kwiecień - „Wędrowny zakład fotograficzny” Agnieszka Pająkowska

- maj - „Chrobot” Tomasz Michniewicz

- czerwiec – „Nowy wspaniały świat” Aldous Huxley

- lipiec – „Awaria małżeńska” Natasza Socha i Magdalena Witkiewicz

- sierpień – „Dom Holendrów” Ann Patchett

- wrzesień – „Matki i córki” Ałbena Grabowska

- październik – „Teoria opanowywania trwogi” Tomasz Organek

- listopad – „Wiolonczelista z Sarajewa” Steven Galloway

- grudzień „Powrót z gwiazd” Stanisław Lem

- styczeń 2023 – „Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku” Zbigniew Rokita

- luty – „Księgi Jakubowe” Olga Tokarczuk

- marzec – „Dworska tancerka” Shin Kyung-Sook

- kwiecień – “Noce i dnie” Maria Dąbrowska

4. Propozycji książek do omówienia w ramach klubiku jest dużo więcej. Padło naprawdę sporo dobrze  zapowiadających się tytułów. Nieobecne na spotkaniu Poldzia, Błyskawica i Gazela proszone są o weryfikację powyższej listy i ewentualne dodanie do niej jeszcze innych autorów. Styczniowej „Opowieści podręcznej”, dyskutowanej w piątek czternastego, towarzyszyć będzie kuchnia bordowo-maślana i/ lub kuchnia cnotliwa.

5. Spodziewano się, że omawianie „Boga mordu” zaowocuje pojawieniem się ciasta clafoutis w co najmniej tylu odsłonach, ile Uczestniczek pojawiło się na spotkaniu. Jednak Uczestniczki wyzwanie kulinarne potraktowały niestandardowo i wyjątkowo kreatywnie. Struna nawiązała do kwiatów na stole w salonie u państwa Houllié – z pomidorków koktajlowych, serka i szczypiorku stworzyła artystycznie wyglądającą tulipanową kompozycję. Stefa poszła w francuskie ciasto, którym opatuliła szpinakowe pakuneczki. Kicia natomiast upiekła mufinki z le kakało, la pomme, le soya lait, avec l' imbir i z jajami od kokoszki (nie od Kokoschki, którego album został obrzygany przez panią Reille). Pojawiło się sporo okolicznościowych słodkich przekąsek, zwykle lądujących na stole podczas niespodziewanej wizyty niezapowiedzianych gości. Clafoutis tylko w jednej odsłonie – z jabłkami, agrestem i borówkami – wyszło spod ręki Królowej.

6. Bardzo dużo rozmawiano o relacjach międzyludzkich, o wartościach, o uczuciach. Było też trochę o zdrowiu, o szczepieniach przeciwko Covid-19 i o tych, którzy przeciwko szczepieniom są. Było o zbliżających się Świętach i nadziei na tradycyjne spotkanie wyjazdowe Uczestniczek między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem.

Pozostając w nadziei na wyjazd w ostatnich dniach tego roku do kawiarenki na czekoladowe ciasto z sosem malinowym,

Au revoir!

k.






środa, 1 grudnia 2021

Przypominajka przed "Bogiem mordu" Yasminy Rezy

W najbliższy piątek osoby chcące porozmawiać o króciutkim „Bogu mordu” zaprasza się do lokalu klubowego mniej więcej w godzinę po zapadnięciu zmroku.

niedziela, 21 listopada 2021

"Comédia infantil" Henninga Mankella



Protokół po "Comédii infantil" Henninga Mankella

Dobry wieczór!

Mimo smutnej treści „Comédii infantil” i jej tragicznego zakończenia spotkanie książkowe było radosne i wypełnione śmiechem i wesołymi historyjkami.

1. Pierwsza uśmiechy na twarzach wywołała swoim przybyciem dawno niewidziana Gazela. Po kilkunastu miesiącach nieobecności, podczas których zdążyła zostać mamą drugiego Gazelątka, pobyć z dzieciną na urlopie macierzyńskim i wrócić do pracy, Gazela pojawiła się na klubiku książkowym, zajęła swoje stałe miejsce na sofie i nikt prawie nie poczuł, że tak długo jej nie było.

2. Książka wieczoru z komedią niewiele miała wspólnego, bliżej jej do przypowieści, opowieści z morałem, historii z przesłaniem. Jednak bez względu na klasyfikację literacką, „Comédia infantil” nie pozostawia czytelnika obojętnego. To nie jest książka, którą łatwo będzie można zapomnieć. Bo losy kilkuletniego bezdomnego Neila, przez zawirowania polityczne w Mozambiku zmuszonego do życia na ulicy, zmuszają do refleksji i skłaniają do wypowiedzenia słów wdzięczności za nasze dzieciństwo, za dzieciństwo naszych dzieci, za dach nad głową, za pełną lodówkę, za ciepło rodzinne, za miłość i bezpieczeństwo.

3. Neilo i jego koledzy z bandy marzyli o spodniach, o posiadaniu dowodu osobistego, o bliskości, rodzinie. O tożsamości, o miłości. Marzenia, które zawstydzają nas swoją małością i oczywistością. Neilo był, jak na swój wiek, bardzo rozwinięty – intelektualnie, emocjonalnie - miał dużą świadomość swojej sytuacji życiowej. Zdawał sobie sprawę, jak wielka odpowiedzialność ciąży na nim jako przywódcy bandy bezdomnych dzieciaków. Wiedział, że jest dzieckiem, choć czuł się jak bardzo stary człowiek. W historii Neila Struna znalazła wiele nawiązań do „Małego Księcia”, a Poldzia do „Alchemika”.

4. Gazela przybyła ze swoim pierworodnym Gazelątkiem, które z Małym Lordem od razu zajęli się dyskusją, klockami, autkami i zabawą w chowanego. Pan Rex oddelegowany został do zapewnienia towarzystwa i udzielenia wsparcia moralnego Panu Gazelowi, pozostałemu w domu z najmłodszą latoroślą. Panowie podobno podczas paru godzin zaledwie przeczytali całego „Pana Tadeusza”.

5. Rozmowy wieczorne w swojej tematyce dotyczyły głównie sprzętu AGD, który po latach pracy odmówił posłuszeństwa i musiał zostać zastąpiony nowym. Okazuje się, że zakup pralki w wykonaniu Stefy czy Poldzi prosty, łatwy i przyjemny nie jest, a już na pewno kładzie się cieniem na wszystkich sprzedawcach tego rodzaju urządzeń, którzy klientki traktują stereotypowo i bez żadnego skrępowania naciągają je na kupno nie tego, po co przyszły i nie za tyle, ile zamierzały na to wydać. Najlepiej z zakupem nowej pralki poradziła sobie Struna, która załatwiła to przez Internet, nie dając tym samym szans sprzedawcom-naciągaczom na wciśnięcie sobie kitu.

6. Struna przywołała opinię jednej z bohaterek książki wieczoru, albinoski Deolindy, że bezsensowne jest to, że każdego roku musimy zmieniać swój wiek, to znaczy liczbę oznaczającą przeżyte lata; lepiej jest trzymać się jednej liczby przez jakiś czas, a potem sobie zmienić na inną liczbę. Mówiąc o latach, podjęto temat zbliżającego się dziesiątego (!!!) jubileuszu Spotkań Pod Pretekstem Książki. Upływający czas znalazł swoje odbicie również w coraz liczniejszych opowieściach medycznych – Uczestniczki zachęcone zostały do zrobienia sobie kolonoskopii, wymieniono się doświadczeniami z wizyt u ginekologów, przytoczono kilka wątków związanych z lekarzami różnych specjalności. Wzniesiono też toast za Błyskawicę, która cierpi na zapalone uszy.

7. Kulinaria bardziej lub mniej nawiązywały do kuchni z Mozambiku. Stefa przygotowała afrykańską sałatkę z kuskusem i ciecierzycą. Struna zrobiła sałatkę mozambijską z awokado oraz bananowe kuleczki „rafaello”. Królowa zrobiła ukłon w stronę narratora „Comédii”, piekarza José Antonia, Marii Vaz, i upiekła serowo-cebulowe „bułeczki” przekąski. Ciasto o nazwie niepoprawnie politycznej (zaczynające się na „m” i kończące się na „k”) pojawiło się na stole pod dwiema postaciami: pierwsza klasyczna upieczona własnoręcznie przez młodsze Poldziątko, druga z dodatkiem jabłek wyszła z nowego piekarnika Królowej. Poldzia przyniosła też czarną kostkę osypaną kokosem. Do picia zaserwowano między innymi zieloną herbatę z popularnym w Mozambiku ananasem oraz „zupę z winogron” (rodem z graniczącego z Mozambikiem RPA) przyniesioną przez Kicię. Poldzia przedstawiła nowość alkoholową: niskoprocentowe wino z czerwonej porzeczki.

8. Bardzo trudno było znaleźć pomysł kulinarny na przyszłe spotkanie. W końcu ustalono, że każda z Uczestniczek sama zdecyduje, do sięgnięcia po jakie składniki zainspiruje je „Bóg mordu” i co z tych składników zrobi. Nie wyklucza się, że na stole pojawi się wyłącznie clafoutis w kilku wersjach. Książka Yasminy Rezy omawiana będzie 3 grudnia.

9. Wstępnie uzgodniono też, że w styczniu pretekstem do spotkania będzie „Opowieść podręcznej” Margaret Atwood, a w lutym „Wyznaję” Jaume Cabré.

Do zobaczenia za 2 tygodnie!

k.








wtorek, 16 listopada 2021

Przypominajka przed "Comédią infantil" Henninga Mankella

Kto chce porozmawiać o komedii, która wcale nie jest śmieszna? Kto chciałby pochylić się nad losem infantów starych jak życie? Kto ma ochotę spojrzeć na Mozambik oczami dziecka? Kto zdoła się zmierzyć z okrucieństwem wobec niewinnych i bezbronnych?

Chętnych i chętne zaprasza się w najbliższy piątek na scenie klubiku książkowego.

wtorek, 2 listopada 2021

"Gra w klasy" Julio Cortázara


 Protokół po "Grze w klasy" Julio Cortázara

Bon jour i Buenos dias!


Niniejszy protokół można czytać wg porządku tradycyjnego, czyli tak jak leci, lub wg następującego klucza: 61 – 60 – 23 - 15 – 55 – 17 -  23 - 46 – 3 - 32 – 5 – 18 – 99 - 69 - 74.

5. Co najmniej dwukrotnie przytaczano fragment mówiący o tym, że „odwodnione kobiety bywają potworne”. W związku z tym nawadniano się obficie herbatą owocową, herbatą czarną „Chopin” (nawiązanie m.in. do zakończonego niedawno XVIII Konkursu Chopinowskiego), herba mate (którą Horacio pił niemal w każdej scenie książki, która okazała się zbyt mocna dla palpitujących serc Struny i Poldzi, a po wypiciu której Królowa długo nie mogła zasnąć, a jak już zasnęła, to śniły jej się dinozaury, i o której Cortázar napisał: „Ta mate jest jak łaska, coś niewiarygodnie łagodzącego”) oraz winem Corte Vigna (bo jego nazwa łączyła się z nazwiskiem hautora książki wieczoru).

61. Refleksje na temat książki były skrajne. Królowa, mimo że w „Grze w klasy” znalazło się odniesienie do niej („O, królowe nie są proste”), była wzburzona perfidią autora, który w przebiegły sposób nie dość, że zmusza czytelnika lub czytelniczkę do co najmniej dwukrotnego przeczytania książki (wg porządku tradycyjnego i wg ustalonego przez niego klucza z rozdziałami dodatkowymi), to jeszcze w swojej nowatorskiej konstrukcji powieści nie uwzględnia pierwotnego przeświadczenia czytelnika lub czytelniczki, że dodatkowe rozdziały, czyli czytanie wg klucza, wniosą na tyle przewrotną treść, że znana wcześniej historia, czyli czytana sposobem tradycyjnym, będzie miała zupełnie inne zakończenie.

15. Strunie bardzo się podobał opis paryskiej bohemy.

18. Słuchano muzyki zespołu The Doors, którego nazwa pochodzi od wspomnianego w „Grze w klasy” Aldoisa Huxleya i jego „Drzwi do percepcji”. Doznania dźwiękowe zapewniła też francusko-argentyńska (jak w mordę strzelił) formacja Gotan Project, która przypomniała Poldzi czasy zamierzchłe, kiedy to po urodzeniu jednego z poldziątek słuchała namiętnie chyba najbardziej znanej płyty Gotanów pt. „La Revancha del Tango”. Poldzia już wtedy miała kłopoty z pamięcią, bo do dziś uważa, że słuchała wtedy zespołu Mortal Combat.

46. Kłopoty o charakterze demencyjno-amnezyjnym zaczynają mieć wszystkie Uczestniczki. Kicia została ostrzeżona, że za jakieś mniej więcej 10 lat, kiedy osiągnie dojrzały średni wiek pozostałych Uczestniczek, będzie musiała sobie na własną rękę szukać porad zdrowotnych, bo w tym czasie Uczestniczki, starsze o mniej więcej 10 lat już nie będą pamiętały, co sobie wzajemnie radziły w ramach remedium na bolączki cielesne. Co więcej, istnieje duże prawdopodobieństwo, że za mniej więcej 10 lat te starsze uczestniczki nie będą już wzajemnie pamiętać swoich imion.

17. Struna przyniosła fotografię potwierdzającą, że ona (Struna, nie fotografia) codziennie gra w klasy. 

3. Królowa została poproszona o zanotowanie ścieżki, którą przeszła lektura wyznaczona na pretekst do kolejnego spotkania tj. „Comedia infantil”. Otóż hegzemplarz trzymany w rękach przez Strunę należący do Stefy, był chwilowo przekazany Królowej, która z kolei dała go Poldzi, żeby mogła przeczytać i przekazać Błyskawicy, bo Królowej swój hegzemplarz pożyczy Kicia. Struna, nieufna w poczynione notatki, na drugi dzień kanałem społecznościowym przekazała Stefie informację, że jej książki już nie ma i że teraz ma ją Poldzia. Na szczęście Stefa, jako właścicielka krążącego hegzemplarza, nie oponowała.

74. „Ech, Kartezjuszu, stary durniu”. 

23. Jako ostatnia na spotkaniu pojawiła się Poldzia, która już od progu obwieściła, że 

Na Uczestniczkach przejmujące wrażenie zrobiła historia Rocamadoura, synka Magi, 

ostatnio dosłownie oślepła na kilka dni. Wszystkim od razu przypomniała się omawiana 

zmarłego podczas dyskusji Horacia i innych. Zachowanie Magi wobec ciężko chorującego 

onegdaj na klubiku powieści „Ślepcy”. Na szczęście ślepota Poldzi nie była wynikiem 

synka, drażniąca Horacia jej niewiedza na temat literatury czy kultury oraz brak 

epidemii, ale igraszek z jej własnym młodocianym kotem. Wątek zwierzęcy w tej historii

umiejętności opiekowania się małym wzbudziła w Królowej podejrzenia, czy Maga nie 

kontynuowany był przez postać teriera Poldka, który wcielił się w rolę psa-przewodnika. 

była aby niepełnosprawna intelektualnie. 

Szczegóły oślepnięcia Poldzia zdradzała przez jakieś 15 minut, z takim wyczuciem suspensu, że sam Hichcock mógłby jej pozazdrościć.

32. Wyzwaniem kulinarnym były potrawy zagadkowe, takie, które nadawałyby się do gry „Pokaż, kotku, co masz w środku”. Najsampierw Struna, żeby w ogóle powiedzieć, jak nazywa się przygotowane przez nią danie, musiała kilkakrotnie posiłkować się telefonicznie Panem Strunem – okazało się, że jedzono provoletę, czyli grzanki z chili. Z sosem chili. I z grillowanym serkiem. I posypane szczypiorkiem. Rodowód provoleta ma argentyński, choć serek na grzance nasz, podhalański. Argentyńska żona Horacia, Gekrepten, leczyła jego schorowaną duszę i umysł racuszkami. Więc oczywista nie mogło zabraknąć na stole racuszków – z jabłkami, obficie posypanych cukrem pudrem. Domniemana słodycz Horacia została porównana do konfitury z gujawy. I tak, tak, nie myli się ten, kto wykoncypował, że konfiturę z gujawy, zupełnie przypadkiem, w swojej przepastnej szafce kuchennej miała Kicia -  wykorzystała ją do zrobienia deseru à la tiramisu. Zabawa z papryczkami z sosem pomidorowym polegała na odgadnięciu wszystkich składowych farszu zapieczonego pod serem. 

55. Wokabularzyk, choć w ostatnim czasie nieco zaniedbany, prowadzony w ramach Spotkań Pod Pretekstem Książki od prawie 10 lat, wybornie wiąże się z opisaną przez Cortzara grą w cmentarz słów.

69. Kolejne spotkanie odbędzie się 19 listopada. Kuchnia mozambijska.

99. W trakcie spotkania nienamawiany przez nikogo Mały Lord poprosił swojego rodziciela o zagranie w szachy. Nikt nie wygrał, bo skończyło się na wyjęciu hutensyliów z pudełka. Oprócz tego Mały Lord wydzierżawił sobie Kicię do czytania mu książek w języku ojczystym i w języku Szekspira. I spędził w skupieniu długie minuty kolorując kontynenty Ziemi. Francja i Hargentyna też zostały pokolorowane.

60. Czy Horacio Oliveira nie był przypadkiem zaburzony psychicznie, a cała ta książka to nie opis jego urojeń, pragnień sennych i zwidów?

 

Adios, Amigos!

k.