poniedziałek, 12 listopada 2012

Przypominajka przed "Pożegnaniem z Afryką"



Dżambo, dziewczęta!

W najbliższy piątek wszystkie gazele, żyrafy, zeberki, tygrysice, lwice oraz hipcie spotykają się o 17:30 u wodopoju i u żłobu, żeby porozmawiać o „Pożegnaniu z Afryką”. Będzie gorąco! Tym bardziej, że „Pięćdziesiąt twarzy Greya” przeczytały dwie kolejne uczestniczki naszych spotkań, więc bez wątpienia będziemy dyskutować również o tej książce.
Do zobaczenia. K.

piątek, 19 października 2012

"Miedzianka. Historia znikania" Filipa Springera

Protokół po Spotkaniu Pod Pretekstem... "Miedzianki. Historii znikania" Filipa Springera


Witajcie!
Jesteśmy po lekturze „Miedzianki. Historii znikania” Filipa Springera, której poświęciłyśmy kolejne Spotkanie Pod Pretekstem Książki.
1.      Temat książki dla wielu z nas stosunkowo nowy, bo mało wiadomo o losach Niemców, którzy mieszkali na terenach dzisiejszej Polski zachodniej. Przy okazji pojawiło się kilka adekwatnych historyjek czy zauważonych przez nas ciągle obecnych śladów niemieckości na Śląsku. Streszczeniem albo pointą całości może być opowieść o zielonej karafce- piękny symbol tego kawałka historii zawartego w „Miedziance”. Struna- jeszcze raz z serca dziękuję za prezent!
2.      Dyskusji towarzyszył pokaz slajdów z wyprawy w Bieszczady, gdzie w delegację tydzień wcześniej udały się dwie uczestniczki Spotkań. Soundtrackiem były piosenki SDM, Comy, Strachów Na Lachy, Kapeli Ze Wsi Warszawa i Mieczysława Fogga.
3.      Z bieszczadzkiej wyprawy przywiezione zostało typowo polskie, zwane przez niektórych „Zemstą PGR-u”, zakupione w Ustrzykach Górnych w sklepie „Centrum” za 7,50zł wino „Bieszczady” z niedźwiedziem na etykiecie. Z przykrością informuję, że nie znalazła się nawet jedna osoba w naszym gronie, która odważyłaby się spróbować tego jabola- jego zapach okazał się skutecznie odpychający; smród siarki nawet siedzących zwalał z nóg. Niestety, nie nadajemy się na menelki. A może po tych francuskich i włoskich wieczorkach podniebienie nam się spańszczyło?
4.       Kulinarnie też było bardzo polsko. Była kasza gryczana zapiekana w pomidorach (delicje à la Struna), był smalczyk i grzybki w occie (w których przygotowanie zaangażowana została Mama Koraliny- mówimy jej staropolskie „Bóg zapłać!”), były zapiekanki- takie jak z polskiej ulicznej budy, ale o niebo lepsze (brawa dla Natalii), były flaczki i ozory wieprzowe (tak, tak, prawdziwe ozory!)- pyszności, których nie była w stanie przełknąć tylko Natalia- wykazała się, nie da się ukryć, zwykłym gastronomicznym tchórzostwem. A, były też zapiekane gruszki z lodami.
5.      Raczono się kwasem chlebowym i nalewkami- Polanna przywiozła klasyczną „Nalewkę Babuni”, ale były i inne, choć, niestety, nie domowej roboty. U nikogo nie dostrzeżono stanu upojenia alkoholowego (czy wspominałam już kiedyś, że trening czyni mistrzem…?).
6.      Równie dużo czasu co „Miedziance” (a może i więcej?), poświęciłyśmy książce „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Ten, jak to niektórzy określają, pornogniot został przeczytany przez połowę uczestniczek spotkań, a druga połowa zabiera się za lekturę w najbliższym czasie. Ponieważ w trakcie dyskusji niektóre uczestniczki aż przygryzały dolną wargę, dzieląc się refleksjami z lektury książki czy zdradzając co poniektóre tematy przewodnie, z niecierpliwością czekamy na wrażenia po spotkaniu z Panem Christianem Greyem tych, które za książkę się dopiero zabierają. Dziewczęta, pozwólcie swoim wewnętrznym boginiom dojść do głosu, a wtedy… o, święty Barnabo, miej ich mężów i chłopaków w swojej opiece.
7.      Ustalono również szczegóły zbiorowego udania się na spotkanie z Jackiem Hugo-Baderem: w czwartek 25 października stawiamy się trochę przed 18:00 w Sali Kameralnej WCK, żeby wysłuchać, co pan Jacek ma do powiedzenia na temat swoich „Dzienników kołymskich”. Przynosimy egzemplarze „Dzienników” do podpisania, wręczamy mu protokół po majowym spotkaniu poświeconemu „Dziennikom” oraz butelkę wadowickiego wina Carlum. Prośba do Struny: czy możesz w drodze z pracy do domu zakupić to wino? Rozliczymy się na miejscu, zgoda?
8.      Narzekającym na ograniczone w naszym rodzinnym mieście okazje towarzyskie przekazano informację, że w sąsiednim mieście dzieje się dużo kulturalnie i artystycznie. Zatem jeśli uczestniczkom spotkań wpadnie w ucho wiadomość o jakimś ciekawym wydarzeniu, to możemy się wybrać na nie grupowo. Na razie bardzo muzycznie zapowiada się listopad- o koncertach Comy w Krakowie i Marka Lanegana w Katowicach uczestniczki opowiedzą na następnym naszym spotkaniu. 
 
9.      16 listopada o 17:30 spotykamy się u mnie, żeby porozmawiać o „Pożegnaniu z Afryką” Karen Blixen. Powodem sięgnięcia po akurat tę książkę nie będą, wbrew temu, co sugerowała Natalia, moje zawarte w przeszłości znajomości, ale fakt, że zbliża się zima i potrzebujemy czegoś rozgrzewającego: gorące kraje, gorąca muzyka, gorący romans.   
10.   Czekamy na Karolinę z Podkowy Leśnej, która bardzo żałowała, że nie udało jej się przybyć na spotkanie w ostatni piątek. I tęsknimy za Gazelą, która zakuwa do egzaminów (przynajmniej tak usprawiedliwia swoją nieobecność)- trzymamy kciuki, nie przynieś wstydu naszemu książkowemu klubikowi!
No, to jak zwykle żegnam się staropolskim zawołaniem czytających myśliwych: Darz Book!
Dziękuję za uwagę i do zobaczenia za miesiąc!




poniedziałek, 15 października 2012

Przypominajka przed "Miedzianką. Historią znikania" Filipa Springera



Witam Was, Dziewoje, staropolskim zawołaniem myśliwych „Darz book”!

Przypominam, że spotykamy się u mnie w najbliższy piątek o godz. 17:30 (mniej więcej), żeby porozmawiać o „Miedziance” Filipa Springera.

Myślę, że książka przeczytana i zadanie domowe (zapoznanie się z również pozaliteracką twórczością Springera dzięki lince przesłanej przez Natalię) odrobione. Gastronomicznie: smaki bardzo polskie, czasami będące wyzwaniem dla przeciętnego podniebienia. Pomysłów kulinarnych pojawiło się mnóstwo, ale ze względu na ograniczone możliwości żołądkowe (no, bo ileż mnożna zjeść w ciągu tych kilku godzin), zostaną zaserwowane co ciekawsze potrawy i przekąski.

Mam propozycję: ponieważ 25 października o godz. 18:00 stawiamy się tłumnie w WCK na spotkaniu z Jackiem Hugo-Baderem, pomyślałam sobie, że może w prezencie (Struna jest doświadczona w ofiarowywaniu prezentów znanym osobistościom) damy mu wydrukowany protokół po Spotkaniu Pod Pretekstem „Dzienników kołymskich”, które odbyło się w maju.   Co Wy na to?

To do piątku. Pa. Królowa

piątek, 14 września 2012

"Za dużo słońca Toskanii" Dario Castagno

Protokół po Spotkaniu Pod Pretekstem... " Za dużo słońca Toskanii" Dario Castagno


Ciao belissimas!
Kolejny wieczór książkowy za nami. Atmosfera, jak donoszą uczestniczki, jest coraz lepsza, spotkania coraz bardziej wyczekiwane, poziom dyskusji o literaturze rośnie. W ostatni piątek spotkanie odbyło się pod pretekstem książki „Za dużo słońca Toskanii” Dario Castagno, choć bardziej na miejscu byłaby chyba lektura „Za dużo wina Toskanii” tegoż autora. Spotkanie miało coś w sobie z mitycznych bachanalii. Ale po kolei:
1.      Książka miła, łatwa i przyjemna, ale na kolana nie powala. Jak na lekturę o Toskanii, trochę za mało w niej… Toskanii. To raczej opowieść  o amerykańskich turystach w Toskanii. Autor- przewodnik chyba już się trochę skomercjalizował. Zastanawiałyśmy się, czy nie zamówić jego usług podczas naszej wyprawy do Włoch. Polanna zaskoczyła nas wiadomością, że ma Dario „Kasztana” wśród swoich znajomych na fejsie.
2.      Kulinarnie było wyśmienicie: sery (gorgonzola dolce, parrmigiano reggiano mezzano, pecorino fresco, fromaggio con rucola, mozarella con pomodoro a basilia–czyż te nazwy nie brzmią jak muzyka?), oliwki, pesto, salami, salcissio curva piccante, ciasteczka amaretti i te drugie z migdałami, pizza, tiramisu - na wspomnienie tych pyszności dostaję ślinotoku.
3.      Napojowo, bez zdradzania wszystkich tajemnic i konsekwencji odczuwalnych dnia następnego,  mogę powiedzieć, że były między innymi wina chianti z znaczkiem oryginalności oraz inne wina prawdziwie włoskie.
4.      Każdej przybywającej na spotkanie uczestniczce została odtworzona z płyty CD i zadedykowana piosenka „Felicita”.
5.      Dało się zauważyć u niektórych uczestniczek spotkania, że wino wyraźnie wpływa na ich zdolność mówienia w językach obcych- im więcej wina, tym płynniejszy angielski czy włoski.
6.      Bezdzietne uczestniczki spotkania zasługują na pochwałę za wysłuchanie bardzo szczegółowych opowieści dzietnych uczestniczek spotkania o ich porodach (naturalnym i przez cesarskie cięcie). Efekt tych historii jest chyba odwrotny do zamierzonego, bo bezdzietne, zamiast zabierać się do prokreacji, miały raczej przerażenie w oczach.
7.      Na pochwałę i uznanie klubu zasługuje też małżonek Koraliny, który wiernie, bez szemrania odholował do domów 3/5 grona książkowego po zakończeniu spotkania. Biorąc pod uwagę dzikie chichoty, miękkie ściany i podłogę w przedpokoju, problemy z zakładaniem obuwia, odholowanie było konieczne.
8.      Słowa uznania należą się też Polannie, która podejmuje dużo wysiłku, żeby dotrzeć na nasze spotkania z Krakowa (piątek po południu, korki, zatłoczone busy, znerwicowani pasażerowie -brrr)- szacun, Polanna.
9.      Najczęściej padającym w naszych rozmowach słowem, odmienianym przez wszystkie przypadki, był „orgazm”. Pozostawiam to bez komentarza.
10.   Na kolejne spotkanie, które odbędzie się 19 października o godz. 17:30, uzgodniony został Mirek Nahacz z Beskidu Niskiego. Jednak po przeprowadzonych w Internecie poszukiwaniach, autor zostaje zmieniony ze względu na prawie całkowitą nieosiągalność książek Nahacza. W związku z tym, po przeprowadzonej szybkiej konsultacji sms-owej, w październiku na warsztat bierzemy Filipa Springera „Miedzianka. Historia znikania”. Czyli literatura polska. Czyli napojowo… o nie, nie, nie wódka- spróbujemy nalewek („Babuni” na przykład). Kulinarnie- zobaczymy, do czego natchnie nas lektura. Koralina zadeklarowała gotowość zaserwowania bigosu.

No to arivederci. Do Włoch na pewno jeszcze powrócimy, bo było perfecto. Baci (z wł. buziaki).
Królowa

A oto sam Dario Castagno :)



poniedziałek, 10 września 2012

Przypominajka przed "Za dużo słońca Toskanii"



Bongiorno, signoras i signorinas!

Czy "Za dużo słońca Toskanii" już przeczytane i przemyślane? To lektura miła, łatwa, przyjemna, więc mam nadzieję, że odpowiedź jest pozytywna.

Spotykamy się o 17:30 u mnie w piątek 14.09. Będzie trochę prawdziwego włoskiego jedzenia: sery, słodycze, wędliny- na własnych plecach przytargałam je z Perugii. Struna przyniesie wino (nie byle jakie, ale Chianti!), Koralina zatroszczy się o mozzarellę z dodatkami. Niech Gazela żałuje, że nie spróbuje tych pyszności, ale skoro woli kuchnię chorwacką, to trudno.

No to do zobaczenia. Ciao!
 Królowa - Carissima

piątek, 10 sierpnia 2012

"Kobieta trzydziestoletnia" Honore de Balzac


Protokół ze Spotkania Pod Pretekstem "Kobiety trzydziestoletniej" Honoriusza Balzaka 

Bonjour mesdames et mesdamemoiselles!
W ostatni piątek w bardzo małym gronie (3 sztuki kobiet około trzydziestoletnich) spotkałyśmy się pod pretekstem „Kobiety trzydziestoletniej” Honore de Balzaca. Et ici kilka refleksji po spotkaniu:
1.  Jeśli chodzi o „Kobietę…”, to naprawdę warto przeczytać 80-100 pierwszych stron książki. Potem Balzakowi jakby wyczerpał się pomysł na treść. Jednak ten początek naprawdę miło zaskakuje – jak na początek XIX wieku i jak na mężczyznę, to Balzak wykazał się dużą wnikliwością w umysł kobiety-mężatki.
2. Podoba nam się to, co Balzak napisał o kobietach około 30-tki: że są LEPSZE prawie pod każdym względem od jakichś nieopierzonych młódek, naturallement- szkoda tylko, że tak niewielu mężczyzn wie o tym.
3. W książce Balzaka odczuwamy wyraźny brak pikanterii w opisach uczuć i emocji. Nie wierzymy, żeby jakiś młokos przez lata jarał się tylko i wyłącznie patrzeniem na swoją ukochaną- tam musiało być dużo seksu, o którym nie ma ani słowa, niestety. Padła propozycja, żeby wziąć kiedyś na warsztat jakąś książkę obfitą w wiadome opisy -Gretkowska, Fanny Hill, sado-maso Christian Gray…???
4. Naturallement sporo rozmawiałyśmy o relacjach damsko-męskich, małżeństwie, dzieciach, samospełnieniu i porozumieniu w kontaktach z mężczyznami. Zachłannie przysłuchiwałam się opiniom , choć Natalia i tak moje uwagi podsumowała, że „sama nie wiem, czego chcę” (hmmm, może ona jak zwykle ma rację?).
5.  Gwoździem wieczoru była Struna w stanie upojenia (kronikarski obowiązek każe mi wspomnieć o dwóch i pół butelki wina, które owego wieczoru zostało wypite- zatem stan Struny wydaje się być całkiem uzasadniony).
6.  Pozostałe bywalczynie Spotkań Pod Pretekstem Książki –te w Krakowie, te śmigające na mopie po 300m2 podłóg i te jadące nad polskie morze z kożuchu, czapce i kaloszach- bezpowrotnie straciły okazję spróbowania sera camembert zapiekanego w szynce podanego z żurawiną (ale może będzie jeszcze jakaś francuska lektura w programie i Struna da się uprosić i ponownie zaserwuje te delicje). Były jeszcze: sery pleśniowe, winogrona (dzięki, Koralina!), croissants au chocolat, bagietki zapiekane z ziołowym masłem czosnkowym i serem, szpinakowe przekąski ze ślimakami i creme brulee (który, choć bardzo smaczny, okazał się dość rozczarowywujący).
7.  Struna ze swoich wakacyjnych wojaży (z franc. voyage – podróżować) przywiozła wszystkim uczestniczkom Spotkań małe suweniry (z franc. souvenir –pamiętać)- rozdawnictwo nastąpi za miesiąc. Merci beaucoup, Struna!
8.  Następne nasze Spotkanie będzie pod pretekstem książki Dario Castagno „Za dużo słońca Toskanii”. Struna lada dzień będzie mogła wypożyczyć swój egzemplarz, ja też postaram się szybko udostępnić mój. Czas zbiórki: piątek 14 września o 17:30, miejsce: tam, gdzie zawsze.

C’est tout.
Au revoir, mes amies!
Królowa
ANEKS:
I jeszcze, na prośbę Struny, fragment jej e-maila jako mały dodatek do protokołu po piątkowym spotkaniu:

"Wracając do francuskiego wieczoru, wyjaśniam, że moja postawa była podyktowana szacunkiem, jakim darzę literaturę francuską i starałam się wraz z innymi klubowiczkami oddać hołd francuskiej wielowiekowej tradycji winiarskiej. Nie wiem, czy 4 no może 5 (o ile dobrze pamiętam) lampek wina to dużo, ale skoro nie śpiewałam "Marsylianki" albo "Paroles", to chyba nie było ze mną aż tak żle. Ponadto pozwolę sobie jeszcze dodać, że en France wino pije się na okrągło, a nawet podaje się je dzieciom i nikt nikomu tego nie wytyka.
Dlatego wnioskuję o zamieszczenie moich wyjaśnień w postaci aneksu do protokołu i przesłanie go wszystkim klubowiczkom.
Na koniec dodam, że literatura francuska jeszcze wróci ! Merci."

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Przypominajka przed "Kobietą trzydziestoletnią"


Salut!

Czy mes amies kobiety około trzydziestoletnie jesteście gotowe na piątek? Przypominam: o 17:30, u mnie.

W związku z jednoosobowym głosem oburzenia, który dotarł do mnie po wysłaniu protokołu z "Nieznośnej lekkości bytu", a w którym to wyraziłam jeden z wniosków wypływających z dyskusji, że jakoby "faceci to erotomani, egoiści, świnie, łajdaki, dranie, którym w głowie tylko spółkowanie z kobietami", niniejszym zamieszczam sprostowanie odnośnie tego oburzonego głosu. Otóż: kobiety też są takie. To znaczy niekoniecznie zainteresowane spółkowaniem z innymi kobietami, ale spółkowaniem w ogóle tak. To znaczy jeśli dobrze odczytałam intencje tego oburzonego głosu- Gazela, musisz to wyjaśnić w piątek.

Menu jest już mniej więcej zaplanowane.

Polanny niestety nie będzie- prosiła o usprawiedliwienie nieobecności.

Koralina, pomimo przebywania na urlopie, czym wprawia w zazdrość swoje koleżanki z pracy, przybędzie, bien sur, doceniamy to.

Au revoir a Vendredi (Vendredi=piątek).
Królowa