wtorek, 19 września 2017

Przypominajka przed "Moimi córkami krowami" Kingi Dębskiej

I Ty muuusisz być na najbliższym spotkaniu książkowym! Bo będziemy słuchać muuuzyki, jeść krówki oraz rozmawiać o swoich siostrach, mamuuusiach i tatusiach. Zresztą, jak zwykle będzie mnóóóstwo ciekawych tematów do omóóówienia. Widzimy się w piątek, piątuuunio. Można się schodzić od 17.00. 

sobota, 2 września 2017

"Wielki las" Zbigniew Nienacki

Wielki las - Nienacki Zbigniew Protokół po "Wielkim lesie" Zbigniewa Nienackiego

Darz bór!
Sierpniowa lektura była omawiana w pierwszym dniu września, który w tym roku nie był jednak rozpoczęciem nowego roku szkolnego, dzięki czemu na spotkaniu książkowym dał się wciąż czuć wakacyjny duch. W dodatku zebrano się na działce rodziców Struny. Tylko zmrok zapadł wcześniej, niżby tego oczekiwano.

1. Zbigniew Nienacki – tak, tak, ten sam, który napisał uwielbianą przez tłumy serię o przygodach Pana Samochodzika. W „Wielkim lesie” zaskoczył, pokazał swoją drugą, nieznaną, przeznaczoną raczej dla dorosłego czytelnika twarz. Błyskawica była po lekturze jego dwóch „pełnoletnich” książek i na podstawie jej recenzji stwierdzono, że u Nienackiego występuje motyw kobiety zgwałconej, którą opiekuje się stary mężczyzna.

2. Książka się podobała prawie wszystkim, Stefa sprawiała wrażenie wręcz zachwyconej nią. Długo rozmawiano o instynktach, które rządzą człowiekiem, o strachu, popędzie seksualnym. O seksie w ogóle sporo dyskutowano: że seks rządzi światem, że przygodne kontakty seksualne wśród znajomych zdarzają się może nawet częściej niż w książkach, że Nienacki opisał kobiety jakby były przedmiotem w rękach mężczyzn (ciekawe, czy gdyby „Wielki las” ukazał się dzisiaj, feministki podniosłyby larum, a stróże obyczajności zakazaliby wydania książki z szokującą okładką z 1990 roku?). Tę część rozmowy podsumowano stwierdzeniem: po co nam Grey, skoro mamy Nienackiego?

3. Niektóre fragmenty książki, zwłaszcza te dotyczące Horsta Soboty i jego walki z lasem, który zabrał mu najbliższych, przypominały Strunie serial „Twin Peaks”. Swoje skojarzenia Struna zilustrowała biorąc czule w objęcia drewniany pieniek i chodząc z nim dookoła ogniska ze słowami „Ogniu, krocz za mną”.  

4. W książce niepotrzebny nieco, zagmatwany i jakiś taki dziwny wydał nam się element szpiegowski i zagraniczna działalność agenturalna Józwy Maryna – nie wiadomo co, kto i jak. Ale za to dość wnikliwie rozpatrzono temat poszukiwania miłości doskonałej i czy to, co połączyło Józwę i Weronikę, to była właśnie ta miłość czy wspólne im obojgu pragnienie znalezienia takiej miłości – odpowiedzi na to pytanie w czasie spotkania nie znaleziono.

5. Również Mały Lord w swoisty dla siebie sposób (dużo śliny oraz wyrażeń w stylu „aaaa” oraz „eeee” i „guuu”) zabrał głos w sprawie obrazu opisanego przez Nienackiego, który zapadł w pamięć wszystkim czytającym. W „Wielkim lesie” jest mianowicie wypowiedź jednej z kobiet karmiących piersią swoje liczne potomstwo – karmi ona swe maleńkie dzieci tylko jedną piersią, drugą zachowując dla męża. Mały Lord oświadczył, że on z nikim się nie dzieli i sam z zapałem ssie obie piersi swojej mamusi. W czasie spotkania Mały Lord był bardzo grzeczny (za co został pochwalony przez Poldzię), z zainteresowaniem patrzył na drzewa, kwiaty oraz ognisko (widział je po raz pierwszy). Nadchodzącą powoli burza ułatwiła mu także ucięcie sobie krótkiej drzemki w wózku pod jabłonką.

6. Opowiadano o minionych wakacjach, o nadrobionych zaległościach w czytaniu, o wyjazdach i wyprawach tu i tam. Stefa (z nowym fryzem) zdała szczegółową relację ze swojego pierwszego w życiu wypadu w Bieszczady, skąd przywiozła piwo „Bies-czadzkie – piekielnie czarne” (degustacja została przełożona na następne spotkanie). Poldzia podjęła nowe wyzwania w sferze aktywności fizycznej – udoskonalenie pływania i joga. Błyskawica przeczytała „Wszystko za Everest” i jest pod wrażeniem. Wakacje Struny zaczęły się i zakończyły muzycznie. A Królowa (z zapalonymi oskrzelami) zastanawia się, jak szybko i skutecznie pozbyć się 10 kg nadwagi (gdyby od tego zastanawiania się spalało się kalorie, Królowa już dziś byłaby jak szczypiorek).

7. Kulinarnie było po mazursku („Wielki las” rozgrywa się w Mordęgach na Mazurach). Błyskawica przygotowała cepeliny, czyli kartacze. Królowa upiekła farszynki, czyli coś jakby ziemniaczane krokiety. Stefa zrobiła kakol, czyli babkę ziemniaczaną. Struna zrobiła w kociołku nad ogniskiem nasze swojskie prażonki oraz podała tartinki z poziomkami. Do lasu nawiązywały przyniesione przez Poldzię ciastka z kremem –orzeszki. Naprędce wymyślono historię o tym, że delicje były z wiśniami z sadu Horsta Soboty, a borówki zapewne zostały nazbierane w mazurskich lasach.

8. Wrześniowa lektura omówiona zostanie we wrześniu (22-go), a będą nią „Moje córki krowy” Kingi Dębskiej -  Poldzia gwarantuje, że, czytając, będziemy się śmiać do rozpuku. Obowiązywać będzie kuchnia krowia, czyli wołowina i produkty mleczne. Z uwagi na to, że w listopadzie porozmawiamy o „Dzikich łabędziach. Trzech córkach Chin” Jung Chang (zarekomendowana po raz drugi przez naszą ulubioną podróżniczkę Beatę z Wielkopolski), które są opasłym tomiskiem, zaleca się rychłe zdobycie i rozpoczęcie lektury.

9. Z serca gratulujemy szefowej naszej warszawskiej filii – en’ca minnita została mamą! Życzymy zdrowia oraz rychłej radości ze wspólnego odkrywania fascynującej literatury dziecięcej.


Niech bór będzie w Wami!
k.





wtorek, 29 sierpnia 2017

Przypominajka przed "Wielkim lasem" Zbigniewa Nienackiego

Darz book!
„Wielki las” Nienackiego - w najbliższy piątek na działce u rodziców Struny lub w tym lokalu co zawsze (proszę czekać na sygnał w tej sprawie). Będzie rozmowa o protestach w Puszczy Białowieskiej, o miłości „wielkiej, czystej i prawdziwej”, o agentach, informatorach, szpiegach i szujach, o erotycznym aspekcie karmienia piersią i o oswajaniu dzikich psów. Jeśli spotkanie odbędzie się w lokalu, to posłuchamy również Boba Dylana. Kuchnia mazurska.

A zatem do zobaczenia!

sobota, 15 lipca 2017

"Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście" Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski


Kukuczka Dariusz Kortko - ebook epub, mobi Protokół po "Kukuczce. Opowieści o najsłynniejszym polskim himalaiście" Dariusza Kortki i Marcina Pietraszewskiego


Cześć!
Niemal do ostatniej chwili trwały konsultacje dotycząca miejsca kolejnego spotkania (na działce rodziców Struny czy tradycyjnie w lokalu klubikowym). Poranne deszcze, ciemne chmury przed południem i spory spadek temperatury zdecydowały, że spotkanie związane z książką o Jerzym Kukuczce odbyło się pod dachem, ale nastroje uczestników były turystyczne i wakacyjne. Mały Lord z przyjemnością przyjął ochłodzenie w pogodzie i zachwycał zebranych swoim wzorowym zachowaniem, głośnym gaworzeniem i niemal perlistym śmiechem. Szczególnymi uczestniczkami spotkania były lipcowa jubilatka Stefa oraz dawno niewidziana Gazela. Pan Rex siedział cichutko w pokoju obok, smutny, że musi pójść do pracy na nocną zmianę, wobec czego ominą go wszelkie przyjemności spotkania książkowego. Poldzia zaś rozpoczęła spotkanie mówiąc, że tego wieczora wszyscy uczestnicy będą szczytować.

1. O książce Dariusza Kortki i Marcina Pietraszewskiego dyskutowano sporo, ale tylko w początkowej fazie spotkania. Zgodnie stwierdzono, że jest ona dość suchym przedstawieniem historii himalaisty, który jako pierwszy Polak zdobył wszystkie ośmiotysięczniki. Brakowało nam opisów emocji, które towarzyszyły lub mogły towarzyszyć Kukuczce w zdobywaniu kolejnych szczytów. Pewnie dlatego, że autorzy książki nie znaleźli w materiałach źródłowych zbyt wiele na ten temat – wygląda na to, że nawet dzienniki z wypraw prowadzone przez Kukuczkę były dość suche, rzeczowe. Bo też dla Kukuczki wspinanie się na góry było jak uprawianie dyscypliny sportowej, było formą rywalizacji, było kolejnym męskim zadaniem do wykonania. Rozmawiano też o żonie Kukuczki i innych żonach ludzi, którzy góry ukochali najbardziej na świecie.

2. Biografia Jerzego Kukuczki była pretekstem do rozmów o innych książkach o górach i ludziach, którzy po nich chodzą. Stefa i Struna rekomendowały biografię Wandy Rutkiewicz. W ogóle Stefa jest obecnie lokalną specjalistką w temacie książek o górach – w ostatnim czasie przeczytała ich aż sześć, zatem nie dziwi, że biegle wymienia nazwy szczytów czy nazwiska mniej znanych himalaistów i alpinistów.  

3. Zarówno Strunie jak i Królowej zapadł w pamięć fragment historii o Kukuczce mówiący o tym, że po zdobyciu ostatniego ośmiotysięcznika czekający na niego w bazie towarzysze uczcili to przygotowując 14 klusek śląskich (Kukuczka pochodził z Katowic), w które wbite były chorągiewki z nazwami wszystkich 14 szczytów. Struna zrobione przez siebie papierowe proporczyki wbiła w minikanapki z pomidorami koktajlowymi i mozzarellą. Królowa natomiast nazwami najwyższych szczytów udekorowała mufinki z wypieczonymi większymi i mniejszymi wzniesieniami. Zjadając poszczególne kanapeczki i babeczki wczuwano się w role zdobywców kolejnych szczytów.

4. Kuchnia turystyczna reprezentowana była także przez przygotowany przez Stefę bób prażony (bo zdrowy i dający moc do pokonywania trudów wędrówki) i przyrządzona przez Królową sałatka z kuskusa (bo kuskus to świetny wynalazek dla turystów: można go zalać kupionym w schronisku czy ugotowanym na ognisku wrzątkiem, dodać do niego pesto z suszonych pomidorów i kawałki żółtego sera - et voila – szybkie i pożywne danie gotowe). Błyskawica przyniosła niezbędną podczas każdej wyprawy czekoladę oraz przywiezione z Tajlandii przez jej wiecznie podróżującą koleżankę Izę pyszne ciasteczka z nadzieniem ananasowym. Gazela przytachała torbę pełną świeżych owoców, a Poldzia kilogramowe pudło Wesołych Grzybków  (to w nawiązaniu do tak zwanej turystyki grzybiarskiej lub do przypadkowego zbierania grzybów podczas przemierzania leśnych ścieżek). Grzybki Poldzi miały właściwości uzależniające (kto je skosztował, nie mógł się powstrzymać od ich dalszego chrupania) oraz halucynogenne (Błyskawica na swoim płaskim jak deska brzuchu zaczęła widzieć fałdy tłuszczu). Struna zaserwowała lody o nazwie kojarzącej się z drapaczami chmur w NY. Do spożycia planowany był również liofilizowany posiłek żołnierski (pikantne pierożki Rigatoni), jednak uczestniczki spotkania, z obawy przed świeceniem w ciemnościach spowodowanym znaczną ilością „E” w składzie, odmówiły podjęcia próby organoleptycznej tegoż posiłku. Kulinarnym hitem wieczoru okazał się gulasz angielski w puszce, zawierający aż 71% mięsa, który swym zapachem skusił wszystkich obecnych na spotkaniu.

5. Konsumpcja konserwowego gulaszu przywołała u niektórych wspomnienia z dzieciństwa. To z kolei spowodowało rozmowy o fetyszach wieku dziecięcego – ujawniono między innymi zamiłowanie do wąchania krzeseł, stóp czy też spijania z kieliszków po wyjściu gości. W kontekście dzieci rozmawiano także o najmodniejszych kolorach fryzur nastoletnich latorośli, podobieństwach do rodziców i pleśniawkach niemowlęcych.

6. Dla wszystkich śledzących losy przykrywki do naczynia żaroodpornego Struny mamy dobrą wiadomość: po wielu miesiącach przedmiot ów nareszcie odnalazł swoją drogę do domu. A z innych tematów powracających: znowu pojawiła się „pustka” Poldzi. Tym razem w kontekście opowieści o pustelniku Janie, który w Beskidzie Małym z puszek zbudował sobie arkę.   

7. Z uwagi na to, że Jerzy Kukuczka czytał wiersze Edwarda Stachury, tłem muzycznym wieczoru były piosenki Starego Dobrego Małżeństwa. Słuchano też grupy Byle Do Góry (Królowa jest w posiadaniu płyty podpisanej przez dwóch głównych muzyków formacji) oraz zespołu Ścianka (album „Białe wakacje”). Jako łącznik muzyczny między spotkaniem bieżącym oraz spotkaniem islandzkim czerwcowym pojawił się zespół Sigur Rós z utworem „Isjaki”, to znaczy „góra lodowa”.

8. Sporym trudem było ustalenie pasującego wszystkim terminu kolejnego spotkania. Najprawdopodobniej odbędzie się ono 25 sierpnia. Gdyby jednak okazało się, że tego dnia Struna nie może się stawić, spotkamy się 4 sierpnia. Lekturą-pretekstem będzie „Wielki las” Zbigniewa Nienackiego. Kuchnia mazurska.

Życzymy wszystkim udanego wakacyjnego wypoczynku nad morzem, nad jeziorem czy w górach. Zwłaszcza w górach! I nie zapominajcie uśmiechnąć się do turystów mijanych na szlakach.
k.




wtorek, 11 lipca 2017

Przypominajka przed "Kukuczką. Opowieścią o najsłynniejszym polskim himalaiście" Dariusza Kortki i Marcina Pietraszewskiego

Pogoda w tym tygodniu zmienia się tak szybko jak w górach. Dlatego na czwartek (!!!), oprócz uporządkowania sobie przemyśleń dotyczących książki o Jerzym Kukuczce, należy: przypomnieć sobie zasady zachowania się podczas burzy, przygotować strój wygodny, stosowny do zdobywania szczytu bramy, oraz zaopatrzyć się w utensylia potrzebne do otwarcia konserw turystycznych i spożycia innych potraw wysokogórskich.

Do zo!

niedziela, 25 czerwca 2017

"Skazana" Hannah Kent

 Protokół po "Skazanej" Hannah Kent

Witajcie!
Moment przedwakacyjny i przedurlopowy (to znaczy zmęczenie, ciągnięcie ostatkiem sił i wyczerpanie) był czasem, w którym odbyło się kolejne Spotkanie Pod Pretekstem Książki.

1. „Skazana” Hannah Kent bardzo się podobała tym, którzy ją ostatnio przeczytali (bo Poldzia nie przeczytała, ale ciekawa była opinii innych, a Królowa przeczytała, ale dwa lata temu i niewiele pamięta z lektury). Wątki ze „Skazanej” były zarzewiem do gorącej dyskusji na temat facetów – ich niegodziwej natury oraz niecnych strategii mających na celu li i jedynie wykorzystanie, a następnie porzucenie kobiet. O kobietach też rozmawiano – o ich smutnym losie uległych, o tym, jak są czasami naiwne, o ich nieracjonalnym zachowaniu pchającym je w ramiona największych łajdaków i nikczemników. Struna i Stefa wzbogaciły rozmowę wybranymi cytatami z książki - cytaty dotyczyły między innymi tego, że w życiu chodzi o to, żeby krew była gorąca. Na większości uczestniczek wrażenie zrobiło porównanie życia do wklęsłej dłoni, która może się wypełnić złym losem, lecz żeby się tak nie stało, trzeba przykryć tę pustą przestrzeń dłonią kogoś drugiego.

2. Spotkanie posłużyło do zbiorowego uczczenia urodzin klubikowych czerwcowych jubilatek: Poldzi, Błyskawicy i Struny. Wszystkie trzy zostały obdarowane prezencikami. Na ich cześć Królowa upiekła tort makowy z kremem z białej czekolady, kolorytem nawiązujący do krajobrazu Islandii. Struna wręczyła wszystkim piękne zakładki do książek ze storczykami (zakładki były ze storczykami, nie książki) reklamujące jej zakład pracy (wyjaśniamy, że Struna nie pracuje ani w księgarni, ani w kwiaciarni).

3. Struna przekazała zebranym aktualne informacje dotyczące Polanny, która w dalekiej Hiszpanii dostała taką pracę, jaką chciała, i z sukcesami opanowuje język tambylców.  Polannie naszej gratulujemy!

4. Miniwykład dotyczący tatuaży został wygłoszony przez Stefę, następnie nastąpiła prezentacja posiadanych przez nią dziar. Po pokazie Stefa udzielała konsultacji i porad indywidualnych.

5. W związku z końcem roku szkolnego zdano relację z osiągnięć szkolnych progenitury uczestników Spotkań. Ponieważ osiągnięcia dzieci poszczególnych uczestników są naszymi wspólnymi osiągnięciami, wszyscy cieszyli się i byli dumni ze świadectw z czerwonym paskiem potomstwa Struny i Poldzi. Brawo! Rozmawiano o planach wakacyjnych. Uczestnicy mają zamiar intensywnie odpoczywać w różnych ciekawych miejscach. Na tę okoliczność polecano sobie książki warte znalezienia dla nich miejsca w walizce i czasu podczas kanikuły. Siłą rzeczy rozmawiano także o modzie plażowej oraz strojach kąpielowych modelujących sylwetkę lub wręcz mających właściwości kamuflażowe. Błyskawica błyskała białkami oczu, gdyż poprzez aktywne spędzanie czasu nad Bałtykiem nabyła opaleniznę w kolorze niemal hebanowym.

6. Trwające upały dały się we znaki wszystkim, a najbardziej Małemu Lordowi, który miał problemy ze spaniem w ciągu dnia, wobec czego wieczorem był marudny, zmęczony i płaczliwy. Na szczęście znajdował chwilowe ukojenie w silnych ramionach Pana Rexa oraz noszących go z widoczną przyjemnością Błyskawicy i Struny.

7. Przykrywka do naczynia żaroodpornego Struny po raz kolejny znalazła się w jej rękach po to tylko, aby znowu zostać pozostawioną w lokalu klubikowym. Historia tej przykrywki zdaje się nie mieć końca.

8. Muzycznym tłem dla rozmów była Björk. Bardzo na miejscu byłoby również odtworzenie utworów Islandczyków z Sigur Rós, jednak Struna była zapomniała (jak widać nie tylko Królowa ma kłopoty z pamięcią) przynieść odpowiednie płyty.

9. Kuchnia islandzka okazała się dość trudnym wyzwaniem, jednak poradzono sobie jak zwykle znakomicie. Błyskawica przez 8 godzin piekła wulkaniczny chlebek islandzki rúgbrauð. Stefa przyniosła piękne kolorystycznie i smakowo ciasto „runo leśne”. Królowa przygotowała tartę z wędzonym łososiem oraz czekoladowe lawy. Struna miała zamiar podać deser lodowy „Islandia”, jednak uczestnicy byli objedzeni jak mopsy islandzkie i nie byli w stanie zmieścić ani okruszka więcej.

10. Liczne planowane wyjazdy, wyprawy i wycieczki spowodowały, że w kwestii kolejnego spotkania jedyną datą godzącą wszystkich okazał się 13 lipca (czwartek!). Tego dnia (prawdopodobnie na działce u rodziców Struny) omawiać będziemy biografię Jerzego Kukuczki autorstwa Marcina Pietraszewskiego i Dariusza Kortki. Najodpowiedniejsza byłaby kuchnia himalajska, jednak z obawy przed ograniczeniem do soli, postanowiono potraktować temat szerzej, to znaczy obowiązywać będzie kuchnia turystyczna.

Życzymy wielu ciekawych lektur podczas wakacji.
Do następnego spotkania!
k.

Ps. Protokół ten zostanie sprawdzony i ewentualnie poprawiony oraz uzupełniony przez Strunę, gdyż protkolantka nadal posiada mikroskopijny mózg i nie do końca można ufać, że efekty jej pracy protokolanckiej będą na jako takim poziomie.




wtorek, 20 czerwca 2017

Przypominajka przed "Skazaną" Hannah Kent

Sjáumst, czyli cześć!
Spotkanie.
Najbliższy piątek, 23 czerwca, czyli zakończenie roku szkolnego. No i Dzień Ojca. 
W upał czy w deszcz, czyli bez względu na pogodę. 
Spotkanie poświęcone będzie „Skazanej”, czyli wybieramy się na Islandię.


Do zobaczenia!