niedziela, 22 czerwca 2014

"Maria Skłodowska-Curie i jej córki" Shelley Emling


  Protokół po "Marii Skłodowskiej-Curie i jej córkach" Shelley Emling





 Raport ze szczegółowej analizy wydarzeń mających miejsce podczas najkrótszej nocy w roku.

1. Około godziny 16.38 rozpoczęło się kolejne Spotkanie Pod pretekstem Książki, którego bohaterką była niezłomna, dzielna, silna, mądra, utalentowana, pracowita, skrupulatna, a jednocześnie niebywale wrażliwa, ciepła i doświadczona przez los Maria Skłodowska-Curie, nasza rodaczka. Literackim źródłem wiedzy na jej temat była książka Shelley Emling „Maria Skłodowska-Curie i jej córki” oraz (nieoficjalnie) biografia Marii pióra jej córki, Ewy Curie. Z obu tych lektur wyłania się postać Kobiety godnej naśladowania, Kobiety, która w wielu kwestiach będzie od dziś naszym wzorem z Sevres, Kobiety wspaniałej.

2. Jeśli chodzi o wspomniane wyżej książki, zdecydowanie bardziej warty przeczytania jest tom autorstwa Ewy Curie. Bo Shelley Emling, jako Amerykanka, dość subiektywnie promuje w swojej pracy USA oraz swoich rodaków, którzy mieli jakąkolwiek styczność z Marią, co może nieco negatywnie wpłynąć na wyrobienie sobie własnej opinii o bohaterce.

3. Maria, na której cześć Struna i Polanna odśpiewały (z pewnymi lukami w tekście) hymn, była tytanem pracy. Dużo miejsca poświeciłyśmy na omówienie jej relacji z córkami i metod wychowawczych (podoba nam się to podejście). Doszłyśmy do wniosku, że Maria nie była zimnym naukowcem, lecz osobą bardzo wrażliwą (być może nawet nadwrażliwą, jak to określiła Struna), a przez to zamkniętą w sobie i czasami trudną w odbiorze przez innych.

4. Słowa Marii, które postaramy się zapamiętać na dłużej, brzmią: „Nikomu z nas życie, zdaje się, bardzo łatwo nie idzie, ale cóż robić, trzeba mieć odwagę i głównie wiarę w siebie, w to, że się jest do czegoś zdolnym i że do tego czegoś trzeba dojść. A czasem wszystko się pokieruje dobrze, wtedy kiedy najmniej się człowiek tego spodziewa”. Czyli generalnie jest ciężko, ale trudno- trzeba zacisnąć poślady i robić to, co trzeba, pracować bez przerwy, nad sobą też.

5. W trakcie całego wspólnie spędzonego czasu przeprowadzono kilka eksperymentów naukowych, z których jeden pozwolił nam na wysunięcie śmiałego wniosku. Otóż badano korelację pomiędzy czasem trwania spotkania a ilością wypitego alkoholu. Hipoteza brzmiała: „Ilość czasu wspólnie spędzonego w ramach Spotkania Pod Pretekstem Książki (w dalszej części badania zwanego SPPK) jest odwrotnie proporcjonalna do ilości spożytego alkoholu mierzonego w butelkach (na potrzeby badania określonej jako ALK). Podczas przeprowadzania owego doświadczenia Królowa wprowadziła dodatkową zmienną tj. ilość spożytej kawy mierzonej w filiżankach (określoną jako KOF), co było przełomowym momentem wieczoru. W wyniku tego odkrycia Królowa została przez Polannę nazwana „Marią”, co było niczym wręczenie jej medalu. Teza końcowa, którą należałoby potwierdzić podczas kolejnego spotkania, aby wykluczyć ryzyko błędu w pomiarach, jest następująca: „Ilość czasu spędzonego w ramach SPPK jest wprost proporcjonalna do ilości spożytej KOF i jednocześnie jest odwrotnie proporcjonalna do ilości spożytego ALK”. Wniosek wysunięto posługując się następującym wzorem:

√{ß x 29 SPPK + (4 x 7 ALK³) + Φ – (⅝ x 7 KOFµ) Ʊ : Ϣ SKKP} x ¢ + (Ω x 2 KOF) - ∏ (4 ALK ª x ƕ) - Ʃ = ∞  

6. W ramach przygotowania się do spotkania we wcześniejszym terminie przeprowadzono również proces poszukiwawczo-dedukcyjno-analityczny oparty na faktach historycznych. Otóż uczestniczki spotkania, chcąc oddać hołd Marii, postanowiły cofnąć się w czasie- wprawdzie nie do lat życia bohaterki wieczoru, ale do lat naszego dzieciństwa, które przypadły na schyłek PRL-u. Każda z uczestniczek spotkania przyniosła fotografie zrobione im przed rokiem 1989, a w kwestii kulinarnej przygotowano i spożywano potrawy rodem z czasów Komuny (szczegóły poniżej). Jeśli chodzi o zdjęcia, to hitem były:
-Koralina w dresie z kreszu w kolorach oczojebnych,
-Struna w dzianinowych spodniach-ogrodniczkach z geometrycznym wzorem op-art na nogawkach (jej młodszy brat donaszał po niej te spodenki, co na pewno było dla niego trudnym przeżyciem),
-kilkumiesięczna Polanna z puckami jak u chomika, odstającymi uszkami i prostymi (!) włoskami,
-Królowa z miną niepewną na kucyku na plaży w Międzyzdrojach.

7. Jedzenie, oprócz przyniesionych zdjęć, przeniosło nas w lata naszego dzieciństwa. Podano: smażoną mortadelę (zaserwowaną w wersji współczesnej, czyli jako hamburger), łazanki, blok czekoladowy, piszingera, miśki bezowe, cukierki krówki. Na stole królowały kanapki z: pasztetową, tuszonką wieprzową, paprykarzem szczecińskim, serkiem topionym oraz pastą jajeczną na wece. Na cześć Marii S-C, która podczas pierwszych lat swojej nauki na Sorbonie przymierała głodem, żywiąc się jedynie garścią wiśni i rzodkiewkami, ochoczo chrupano rzodkieweczki na kanapkach i solo. Struna, z racji swoich niedawnych urodzin, przyniosła jogurtowy tort truskawkowy z różą i kuleczkami radu na wierzchu w roli dekoracji. Pito koktajl truskawkowy, wodę z cytryną i melisą (to już nieco współczesny wynalazek) oraz herbatę. A ponieważ w czasach Komuny nikomu się nie przelewało, tym razem alkohol nie lał się strumieniami.

8. W debatach poświecono nieco uwagi zjawisku traumy spowodowanej byciem starszą siostrą, które dotyczy ¾ grona uczestniczek spotkania. Tego wieczora spontanicznie powstała Grupa Wsparcia Starszych Sióstr i przyniosła ona wyciszenie rozedrganym emocjom oraz ukoiła skołatane wspomnienia z dzieciństwa.

9. Powstała również Grupa Kolekcjonerek Szwów (prezeską została Królowa z łączną ilością 19 szwów na ciele) oraz Grupa Wsparcia Po Wycince (liderką grupy została Koralina, która w najdotkliwszy sposób przeżywa stratę swojego dotychczasowego znaku szczególnego – Koralino, łączymy się z Tobą w bólu).

10.  W dyskusji sporo miejsca poświecono wydarzeniom w życiu towarzyskim i zawodowym, przeżywanym obecnie przez uczestniczki spotkania troskom i zgryzotom codziennym oraz muzyce - koncertom niedawnym oraz tym z najbliższej przyszłości. Dziękujemy Strunie za godne reprezentowanie nas podczas występu naszych ulubieńców Kings Of Leon i odśpiewanie z braćmi Followillami muzycznego motywu wielu z poprzednich spotkań, czyli piosenki „Sex on Fire”.

11. Przykrym akcentem wieczoru był bookdog Gruda, która swoim psim smrodem, pochodzenia do tej pory nieustalonego, zbezcześciła atmosferę spotkania. Wstyd to ogromny dla właścicielki, ale pocieszmy się tym, że Maria S-C, jako wielbicielka natury, byłaby pełna zrozumienia dla atawistycznego zachowania Grudy.

12. Niekwestionowana atrakcją spotkania były latarki-czołówki, które kilka dni wcześniej zakupiono dla uczestniczek w ilości hurtowej. W czasie tej Nocy Kupały zostały one wykorzystane do poszukiwania kwiatu paproci. Próbowano też przy ich pomocy odszukać puszczone na wodę w przeszłości, zagubione wianki uczestniczek. Niestety, tym razem ekspedycja poszukiwawcza zakończyła się niepowodzeniem. Jednakże planujemy inną okazję do nocnego wykorzystania naszych czołówek już niebawem.

13. Kolejne spotkanie będzie miało, jak to zwykle u nas w lipcu, oblicze działkowo-piknikowe. Datę jeszcze potwierdzimy, ale będzie to 18 lub 19 lipca. Porozmawiamy o „Szelmostwach niegrzecznej dziewczynki” Maria Vargasa Llosy. Kuchnia peruwiańsko-grillowa. Pamiętajcie o zabraniu czołówek, które przydadzą się podczas ponownego szczytowania przy przechodzeniu przez płot (Struna, upewnij się, że brama będzie zamknięta).

14. Mario Skłodowska-Curie, patronko nasza, oddajemy Ci cześć! Inspiruj nas do nieustannej pracy, do rozwijania naszych możliwości i talentów, do odważnego kroczenia przez życie, do dokonywania każdego dnia odkryć na miarę Nobla, do zdobywania i miłowania wiedzy, do ciągłego rozpalania w sobie ciekawości świata.

Raport szczegółowy ogłoszono dnia następnego po Nocy Kupały AD 2014.
Wnioski i uwagi do raportu proszę składać na drodze oficjalnej, zgodnie z procedurą kancelaryjną.

Wasza K.


wtorek, 17 czerwca 2014

Przypominajka przed "Marią Skłodowską-Curie i jej córkami"



Towarzyszki! Myślicielki! Badaczki materii wszelkiej!
Spotykamy się po raz kolejny- uwaga! – tym razem w sobotę, 21 czerwca o godzinie 17.00.
Bohaterką wieczoru będzie Maria Skłodowska-Curie.
Przeniesiemy się mentalnie do czasów Noblistki, ale przede wszystkim do czasów naszego wczesnego dzieciństwa.
Zadamy sobie kilka pytań dotyczących przeszłości Marii i naszej własnej – i będziemy czerpać przyjemność z poszukiwania odpowiedzi na pytania wszelkiej maści.
Kulinarnie: smaki PRL-u, które towarzyszyły nam od poczęcia do mniej więcej 1989 roku.
Przeprowadzimy eksperyment: zobaczymy, czy pod wpływem wspomnień zakrzykniemy zbiorowo „Komuno, wróć!”?
Pamiętajcie o przyniesieniu stosownych fotografii ilustrujących nasze początki na tym świecie.

Cześć pracy!

niedziela, 1 czerwca 2014

"Księżniczka z lodu" Camilla Läckberg


 http://martusiaiksiazki.blog.onet.pl/files/2013/02/Ksi_niczka_z_lodu.jpg

Protokół po "Księżniczce z lodu" Camilli Läckberg


Protokół z wizji lokalnej:


1. Dnia 30 maja bieżącego roku zespół dochodzeniowy w składzie: Struna, Koralina, Maka, Polanna oraz Królowa ustalił w miejscu zdarzenia, że podczas kolejnego Spotkania Pod Pretekstem Książki nie doszło do żadnych czynów karalnych, nie używano słów niecenzuralnych (eee… przez 70% czasu spotkania) oraz nie znaleziono w wersalce żadnego denata (z uwagi na brak wersalki). W trupa też nikt się nie zalał.  Natomiast w wannie leżała po spotkaniu księżniczka, a właściwie Królowa, która w odróżnieniu od bohaterki książkowej nie była lodowata a ciepła, wręcz gorrrąca, nie miała ponacinanych nadgarstków, a jej usta nie były sinoniebieskie, ale krwistoczerwone, oszpecone jedynie plamką opryszczki (jej chwilowy znak szczególny).

2. Rysopis osób wchodzących w skład zespołu dochodzeniowego bez zmian. Ich zachowanie tego wieczora nie wzbudzało podejrzeń (może jedynie Struna chwilami wyłączała się z debaty, by ukryć się mentalnie w swoim własnym świecie wewnętrznym).

3. W konkursie na najbardziej spostrzegawczą uczestniczkę spotkania zwyciężyła Koralina, która wprawdzie dopiero po kilkunastu minutach, jednak jako pierwsza zauważyła nowy kolor ścian w lokalu. Zgodzono się, że zmiana kolorystyczna wnętrza jest bardzo korzystna, a ściany zostały wymalowane w sposób profesjonalny.

4. Zespół dochodzeniowy w sposób organoleptyczny dokonał szczegółowej analizy serwowanych tego wieczora potraw. Motywem przewodnim była kuchnia skandynawska. Podano:
-białą zupę z serkami topionymi, mięsem oraz świeżo ugotowanymi ziemniaczkami- przygotowaną przez tę, która do pomocy w gotowaniu potraw na nasze spotkania wykorzystuje czasem swoją mamę;
-sałatkę ziemniaczaną z rzodkiewką i dużą ilością pieprzu- ten pieprz jednoznacznie wskazuje na autorkę sałatki;
-pastę „Mieszanka starego lubieżnika”, którą rozsmarowano na ciemnym pieczywie zastępującym pumpernikiel – pastę przyniosła miłośniczka dań o niecodziennych nazwach;
-śledzie po skandynawsku (z miodem, musztardą i koperkiem) – przyrządzone przez uczestniczkę mieszkającą najbliżej rzeczki (w której niestety śledzi znaleźć nie można, co dowodzi, że owa uczestniczka śledzie na spotkanie kupiła w rybnym);
-norweski ser brunost- ulubiony przez nas wszystkie, a z heroiczną postawą przetrzymywany od Wielkanocy w lodówce przez uczestniczkę, która go przyniosła. Gratulujemy uczestniczce, która wykazując się wielką siłą charakteru przy każdorazowym otwieraniu lodówki, odwracała głowę w bok, żeby uniknąć kuszących sygnałów wysyłanych w jej kierunku przez brunosta. Jednocześnie dziękujemy, że uczestniczka zechciała się podzielić z nami tym serem, zamiast pożreć go solo w skrytości.
-na deser było ciasto Rabarberkaka oraz zjadane w ilościach hurtowych na posterunku policji we Fjällbace bułeczko-rogaliki cynamonowe – upieczone przez tę, która w domu nie miała wymaganego w przepisie kardamonu, ale dostała go od tej, która śledzi nie łowiła w lokalnej rzeczce;
-na stole pojawił się również popcorn, który nawiązywać miał do szwedzkiej śnieżnej bieli;
-w treści żołądkowej uczestniczek spotkania znalazły się także płyny: cydr, wino białe i różowe oraz herbata. Na życzenie Polanny po długiej nieobecności na stole stanął również 10-letni Macallan.

5. Z oburzeniem przyjęto fakt, że jeden ze stałych czytelników naszego bloga skrytykował treść kilku ostatnich protokołów, uznając je za nudniejsze, mniej zabawne niż te wcześniejsze. I to mimo tego, że ów czytelnik otrzymał osobiste pozdrowienia, które zawarte zostały w poprzednim protokole- taka niewdzięczność! Jednak zespół dochodzeniowy błyskawicznie ustalił dane personalne tego krytykanta wraz z jego adresem zamieszkania, zatem w najbliższym czasie zapadnie wyrok i krytykant zostanie przykładnie ukarany. Krytykant powinien brać wzór z hiszpańskiego wielbiciela naszych spotkań, który przysyła nam za pośrednictwem Polanny sms-y zawierające ikonki książek, jedzenia, wina i wielu, wielu serduszek. Saludamos a Xavi!

6. Struna zajęła się odświeżeniem oraz uzupełnieniem naszego spotkaniowego wokabularzyka. Czynność ta spowodowała zbiorową, pełną śmiechu retrospekcję w kwestii dotychczasowych spotkań.

7. Polanna wygłosiła referat na temat popuszczania moczu i roli zwieraczy u kobiet. Była to pierwsza część wystąpienia, które zostało przyjęte z ogromnym zainteresowaniem. Na następnym spotkaniu czekamy na część drugą dotyczącą profilaktyki starczego lub wysiłkowego popuszczania moczu oraz będziemy zbiorowo wypróbowywać ćwiczenia, które, mamy nadzieję, zaprezentuje nam Polanna.

8. Wznosząc w górę kieliszki z płynami i mówiąc chóralnie szwedzkie „skål” uczczono sukcesy i osiągnięcia na drodze kariery zawodowej, na ścieżce sportowej oraz w sferze działalności pozarządowej poszczególnych uczestniczek.

9. Główna bohaterka „Księżniczki z lodu”, Erika, wzbudziła sympatię całego zespołu dochodzeniowego swoimi ciągłymi próbami w walce z nadwagą i podejmowaniem nowych wyzwań „od poniedziałku”. Bierzemy sobie do serca poradę Eriki: „Zresztą trzeba sobie jasno powiedzieć, że jeśli się chce olśnić mężczyznę sztuką kulinarną, niezbędne do tego jest i masło, i śmietana”.

10. Podczas omawiania lektury Koralina przedstawiła skróconą biografię Camilli Läckberg, Maka dokonała porównania wersji książkowej „Księżniczki…” z jej ekranizacją, a Królowa podzieliła się kilkoma refleksjami po przeczytaniu paru kolejnych tomów cyklu z Fjällbacki, jednak bez zdradzania najistotniejszych szczegółów.

11. Zespół dochodzeniowy pochylił się również nad propozycją, którą otrzymaliśmy e-mailowo od agentki literackiej pisarza Tomaszewskiego, aby na jednym z naszych spotkań w przyszłości omówić proponowaną w e-mailu książkę. Bardzo nas uradowała ta oferta, która dowodzi, że nasz blog jest czytany (liczby też to potwierdzają). Proponowaną książką zajmiemy się w najbliższym czasie.

12. Shelley Emling „Maria Skłodowska-Curie i jej córki”- to będzie nasz czerwcowy książkowy pretekst do spotkania się. Zobaczymy się w dniu, który jest wynikiem następującego równania: [(721 + 319) + (986 x 0,5)] : 73 = X (wiadomo, że każdy szanujący się detektyw musi nieustannie ćwiczyć swoje szare komórki)

13. Jakie będzie tło historyczne kolejnego Spotkania Pod Pretekstem Książki (nie, nie będą to czasy Marii Skłodowskiej-Curie)? Kto odśpiewa hymn na część dzielnej Marii? Co będziemy jadły? Co będziemy wspominały? Z czego prawdopodobnie będziemy się śmiały? My to już wiemy. A czytelnicy bloga muszą sami znaleźć odpowiedzi na te pytania lub cierpliwie czekać na kolejny protokół.  

Z miejsca zdarzenia dla uczestniczek spotkania oraz czytelników niniejszego bloga
- protokolantka K.

A oto nasz szwedzki stół ( ha! nawet dwa stoły i na dodatek z Ikei ;))



wtorek, 27 maja 2014

Przypominajka przed "Księżniczką z lodu"



Po niespodziewanie długiej przerwie (ale wszystko jest pod kontrolą) w najbliższy piątek tj. 30 maja odbędzie się kolejne Spotkanie Pod Pretekstem Książki. Przychodzimy z:
-przeczytaną „Księżniczką z lodu” Camilli Lȁckberg,
-głowami pełnymi refleksji na temat tej lektury,
-pustymi żołądkami gotowymi na przyjęcie strawy o proweniencji skandynawskiej,
-sercami otwartymi na wzajemne miłe towarzystwo i przepływającą między uczestniczkami spotkania energię.
Do piątku!

niedziela, 13 kwietnia 2014

"Portret Doriana Graya" Oskar Wilde

 http://cms.antykwariat.waw.pl//mfc/5/e/6/8/e1c70265e8bb278ab3f29e0d41ec7dd91d21.jpg  Protokół po "Portrecie Doriana Graya" Oskara Wilde'a






Witajcie!

„Portret Doriana Graya” Oskara Wilde’a był pretekstem do kolejnego książkowego spotkania.

Przygotowując się do niego przeprowadzono następujący ciąg skojarzeniowy: Oskar Wilde --> Irlandczyk --> Irlandia --> zieleń. Zatem logiczne jest, że wszystkie cztery elementy składowe owego ciągu były bardzo obecne w czasie spotkania.

1.  Książka się podobała. Dyskutowano ją w kilku podejściach, a poruszone w rozmowie treści dotyczyły m.in:
-zauważono, że obraz Anglii w tej książce jest przedstawiony w punktu widzenia kogoś z zewnątrz, co jest zrozumiałe, gdyż Wilde Anglikiem nie był. Jednak zastanawia fakt, że w żadnym momencie Wilde nie zdradza, że jest Irlandczykiem, nigdzie nie pojawiają się nawet  najmniejsze ślady nawiązujące do ojczyzny autora;

-Maka, która „Portretu…” nie skończyła czytać, jednak obejrzała film, zdała relację z ekranizacji książki- wynika z niej, że film jest nasycony erotyzmem oraz eksponuje i zbyt dosadnie przedstawia relacje damsko-męskie, czego w książce nie ma;

-próbowano doszukać się związku między Dorianem Grayem i znanym milionom współczesnych czytelniczek Christianem Greyem. Znaleziono kilka elementów (np. wyjątkowa uroda głównego bohatera męskiego, wobec której żadna kobieta nie pozostawała obojętną), które być może autorka pornogniota celowo zawarła historii o Christiane, aby w ten sposób nawiązać do mistrza Oskara;

-zastanawiano się, czy starzejący się wizerunek Doriana na obrazie był wytworem jego wyobraźni, objawem choroby psychicznej czy efektem paktu, który Dorian zawarł z siłami mroku i zła, aby zachować młodość;

-pojawiło się również pytanie, jakiego „haka” miał Dorian na biologa Campbella, który wbrew sobie na zlecenie Doriana unicestwił zwłoki malarza Bazylego (ups, czyżbym zdradziła coś ważnego? niech więc ci, którzy „Portetu…” jeszcze nie znają, a mają zamiar poznać, nie czytają poprzedniego zdania);

-Struna podzieliła się z pozostałymi uczestniczkami spotkania znalezioną informacją, że postać lorda Henryka to alter ego Oskara Wilde’a, który w usta lorda włożył swoje poglądy na temat kobiet, małżeństwa, wartości w życiu czy moralności.

2.  Uczestniczki spotkania przytaczały dużą ilość co ciekawszych fragmentów „Portretu…”. Ze szczególnym zainteresowaniem wysłuchane zostały te dotyczące młodości- jej istoty i sposobów zachowania. Wygląda na to, że skuteczną metodą na to, aby znów stać się młodą czy choćby poczuć się młodo, to zrobić coś szalonego, bo takie postępowanie jest charakterystyczne dla młodości właśnie –postanawiamy zatem być jeszcze bardziej szalone!

3.  O wyrażenie swojego zdania na temat książki wieczoru została poproszona Gruda- najbardziej oczytany pies w województwie. Jednakże Gruda odmówiła zabrania głosu w sprawie Doriana. Cóż, taka sytuacja.

4. Przy pomocy Internetu w telefonie nawiązano kontakt z Polanną, której zostało przesłane zdjęcie Grudy. Polanna duchem była z nami, a Gruda, choć znalazła sobie inne dłonie do głaskania, była lekko niepocieszona, bo jednak Polanna myrcha ją najlepiej.

5. Wszystkie uczestniczki spotkania zostały obdarowane przez Makę własnoręcznie przez nią wykonanymi na szydełku rozkosznymi kurkami, które mają swe zastosowanie praktyczne- otóż są to po prostu pokrowczyki na jajka, co w związku ze zbliżającą się Wielkanocą, okazały się jak bardzo trafionym prezentem. Bardzo dziękujemy autorce kurek za te piękne dary i mamy jednocześnie nadzieję, że nie jest to jakaś aluzja do tego, że jesteśmy stare kwoki. Ewentualnie możemy tu nawiązać do klasyki poezji dla dzieci i zgodzić się na to, że jesteśmy „wesołe kokoszki, zwariowane troszkę”.

6. Tematem, któremu poświęcono sporo czasu w dyskusji, była ceramika: osoba instruktora zajęć, w których biorą udział Koralina, Struna i Królowa, jak również wytwory rąk tychże osób. Zaprezentowano mozaikową szkatułkę na biżuterię sportową (medale) Królowej, a Maka złożyła zamówienie na serwis obiadowy dla 12 osób.

7. Jeśli chodzi o soundtrack do spotkania, to niestety nie odsłuchano i nie odśpiewano chóralnie piosenki Kobranocki „Kocham cię jak Irlandię”. Natomiast miło w tle przez cały wieczór pobrzmiewała muzyczka irlandzka różnego rodzaju oraz Sinéad O'Connor, zespoły The Pogues i U2.

8. Kolor zielony był za oknem –w kwietniu jest szczególnie zauważalny i doceniany przez człowieka zdołowanego długą szarą zimą. Zielony obecny był w ubiorze Królowej. Zielony zdominował sferę kulinarną spotkania –to, co było na stole, a potem w naszych żołądkach, było pyszne i … oczywiście bardzo zielone!

-było zielone ciasto z zieloną galaretką i kiwi. Były placuszki z zielonego groszku. Było guacamole, które dobrze szło w parze z irlandzkim chlebem sodowym (chlebek sodowy jedzono również z irlandzkim masłem Kerrygold i solą). Był makaron z dzikim czosnkiem i pesto. Była zupa cukiniowo-brokułowa z groszkiem ptysiowym. Były zielone oliwki. Były owoce kiwi. Była również potrawa zwana Dublin Coddle (swego rodzaju zapiekanka ziemniaczana z brokułami i parówkami) –podobno ulubione danie innego irlandzkiego pisarza, Jonathana Swifta.

-a do picia był zielony sok owocowy Pysio, była zielona herbata i była mięta. No i był cydr jabłkowy oraz wino (3/4 uczestniczek spotkania raczyły się cydrem, a 1/4 winem – w sumie opróżnione zostały prawie 3 butelki cydru i jedna butelka wina).

9. Poddano dogłębnej analizie miejsce i książkową bohaterkę kolejnego spotkania. Otóż ustalono, że jeśli pogoda dopisze, to w 24 maja zbieramy się w ogrodzie Koraliny lub Maki- to się jeszcze ustali. Jeśli chodzi o lekturę, to pozostajemy przy planowanym kryminale, jednak zrezygnowałyśmy z wcześniejszych propozycji (Miłoszowski, „Skazana”) i zdecydowałyśmy ostatecznie, że czytamy „Księżniczkę z lodu” Camilli Läckberg. Internet pomógł nam dokonać wyboru – wpisałyśmy to nazwisko w wyszukiwarkę, ujrzałyśmy zdjęcia pięknej i inteligentnej kobiety i stwierdziłyśmy, że na pewno pasowałaby do naszego grona, więc bierzemy ją. W sferze gastronomicznej zagłębiamy temat kuchni skandynawskiej.

10. Z nadzieją, która jak wiadomo ma kolor zielony, na kolejne, równie udane jak to spotkanie żegna Was

Królowa 


 




 

wtorek, 8 kwietnia 2014

Przypominajka przed "Portretem Doriana Graya"



Good mornig!
lub
Good afternoon!
albo
Good evening!
(w zależności od pory, w której to czytacie)

Otóż przypominam, że w najbliższy piątek 11 kwietnia w godzinach popołudniowych i wieczornych odbędzie się żarliwa dyskusja na następujące tematy:
-portret charakterologiczny Doriana Graya
-związek między książką o Dorianie Grayu i książką o Christianie Grayu
-elementy autobiograficzne w „Portrecie Doriana Graya”
-spojrzenie Oskara Wilde’a na XIX-wieczną Anglię
-Irlandia
To tak w treści zasadniczej. A ponadto będziemy rozmawiać o wszystkim, co nas interesuje. I będziemy jeść zielone. I będziemy pić zielone. I będziemy słuchać zielonej muzyki. I będziemy ubrane na zielono. I, tak, tak, zagramy w zielone.

Do piątku!
k.

poniedziałek, 17 marca 2014

"Lolita" Vladimir Nabokov

Protokół po "Lolicie" Vladimira Nabokova



Lolita - Nabokov Vladimir Dzień dobry!
Marcowe Spotkanie Pod Pretekstem Książki za nami. W gronie nieco uszczuplonym (co jednak absolutnie nie miało wpływu na jak zwykle wysoką jakość spotkania) dyskutowano o „Lolicie” Vladmira Nabokova. Książka wzbudziła wielkie emocje, ale rzecz jasna nie była jedynym poruszanym tego wieczoru tematem.

1.      Koralina samotnie podjęła się obrony głównej męskiej postaci „Lolity”. Pozostałe uczestniczki nie zostawiły na Humbercie Humbercie suchej nitki- ten drań, przestępca, gwałciciel, nicpoń, zeschizowany egoista, pedofil, zboczeniec i łajdak zasłużył, w opinii niektórych, na kastrację tępym nożem bez znieczulenia. 

2.      Tym razem postawy głównych bohaterów, ich czyny, decyzje, były na tyle dominujące, że podczas czytania lektury tylko Struna wpisała do swojego klubowego kajeciku zaledwie kilka cytatów nawiązujących do wątku fascynacji nimfetkami w historii literatury. 

3.      Lektura wymogła na nas rozwarstwienie kulturowo-narodowościowe: elementy rosyjskie (pochodzenie autora) dominowały w części kulinarnej wieczoru, amerykańskie (miejsce akcji) w muzyce i dyskusji, francuskie (wielokrotne wypowiedzi w tym języku poczynione przez głównego bohatera) w gastronomii i w śpiewie Edith Piaf z płyty oraz polskie (pierwsza żona Humberta) w deserze i całej reszcie. 

4.      Maka uraczyła nas wspaniałymi historyjkami z własnego życia, spośród których łzy śmiechu wywołały jej opowieści o charakterze medycznym (cudowna anegdotka o wywalonym języku i skręconym karku). Maka została również mianowana ekspertką od Sienkiewicza, gdyż w prezencie pierwszokomunijnym otrzymała od „kochającej” cioci wszystkie dzieła tegoż pisarza – w 17 tomach! 

5.      Wyszło na jaw, że naszym spotkaniom kibicują całe zastępy składające się ze znajomych, mężów, sióstr i innych pociotków uczestniczek Spotkań. Zastępy te regularnie odwiedzają naszego bloga i czytują sobie kolejne protokoły, dowiadując się z nich o nowych faktach z życia swoich czytających bliskich kobiet. Z tego miejsca pozdrawiamy wszystkie osoby śledzące naszego bloga, a zwłaszcza mężów uczestniczek Spotkań.  :* 

6.    Jedzonko: siostra Koraliny przygotowała pierogi ruskie, które ze swoimi misternie zwiniętymi brzegami wyglądały jak małe dzieła sztuki. Były ocień pyszne -spasiba! Maka przytachała (bo inaczej nie da się nazwać przyniesienia ogromnego pudła, w którym znajdowało się przyrządzone przez nią danie) indywidualnie podane „gorczuszki”, czyli zapiekana łopatka z ziemniakami i innymi dodatkami –toże ocień pyszne! Struna podeszła eksperymentalnie do tematu i zrobiła kulebiaka w cieście francuskim- eksperyment się udał i został spałaszowany do ostatniego okruszka- merci beaucoup! Królowa natomiast ugotowała zupę solankę oraz przygotowała paschę (małe nawiązanie do faktu, że spotkanie odbywało się w czasie Wielkiego Postu), która okazała się całkiem udanym debiutem w kategorii paschalnej. Było też ciasto ucierane maślankowe „upside down” z owocami. Mimo zalecanej przez niektórych przedwielkanocnej wstrzemięźliwości w jedzeniu i piciu, uczestniczki spotkania osiągnęły stan maksymalnego obżarcia, brzuchy rosły w oczach, a na twarze wypływał stan pokarmowej błogości, sytości i spełnienia. 

7.      Picie: czaj z gruzińskich pól Batumi (od Beaty), wino z Mołdawii oraz drink Biały Rosjanin (sponsored by Struna). Pod względem ilości spożytego alkoholu schodzimy na sobaki: tak mało jeszcze nigdy nie wypiłyśmy. Żenuła! (chyba że to ma jakiś związek z nieobecnymi? Może to one tak chleją, więc kiedy ich zabrakło, liczba wyrzuconych po spotkaniu pustych butelek od razu spadła?) 

8.      Po raz pierwszy podczas naszych spotkań pojawił się temat z dziedziny architektury - uczestniczki omawiały i wizualizowały projekt zagospodarowania  wnętrza mieszkania Królowej, żeby jak najlepiej wykorzystać tę niewielką przestrzeń. Obecnie główną znawczynią w dziedzinie aranżacji wnętrz jest Koralina, która także swój dom remontuje i zmienia (oczywiście ona tylko wydaje polecenia i wskazówki, a całą robotę oddała w męskie ręce). 

9.       Kolejne spotkanie odbędzie się 11 kwietnia. I za sprawą „Portretu Doriana Graya” Oskara Wilde’a wracamy do Irlandii. Na pewno będzie cydr i chleb sodowy. I pewnie coś ziemniaczanego. I jak zwykle będzie przyjazna, miła atmosfera, dyskusje, uwagi i wnioski, plany na przyszłość.

Do zobaczenia.
Daswidania.
See you.
A revoir.

k.