wtorek, 2 listopada 2021

"Gra w klasy" Julio Cortázara


 Protokół po "Grze w klasy" Julio Cortázara

Bon jour i Buenos dias!


Niniejszy protokół można czytać wg porządku tradycyjnego, czyli tak jak leci, lub wg następującego klucza: 61 – 60 – 23 - 15 – 55 – 17 -  23 - 46 – 3 - 32 – 5 – 18 – 99 - 69 - 74.

5. Co najmniej dwukrotnie przytaczano fragment mówiący o tym, że „odwodnione kobiety bywają potworne”. W związku z tym nawadniano się obficie herbatą owocową, herbatą czarną „Chopin” (nawiązanie m.in. do zakończonego niedawno XVIII Konkursu Chopinowskiego), herba mate (którą Horacio pił niemal w każdej scenie książki, która okazała się zbyt mocna dla palpitujących serc Struny i Poldzi, a po wypiciu której Królowa długo nie mogła zasnąć, a jak już zasnęła, to śniły jej się dinozaury, i o której Cortázar napisał: „Ta mate jest jak łaska, coś niewiarygodnie łagodzącego”) oraz winem Corte Vigna (bo jego nazwa łączyła się z nazwiskiem hautora książki wieczoru).

61. Refleksje na temat książki były skrajne. Królowa, mimo że w „Grze w klasy” znalazło się odniesienie do niej („O, królowe nie są proste”), była wzburzona perfidią autora, który w przebiegły sposób nie dość, że zmusza czytelnika lub czytelniczkę do co najmniej dwukrotnego przeczytania książki (wg porządku tradycyjnego i wg ustalonego przez niego klucza z rozdziałami dodatkowymi), to jeszcze w swojej nowatorskiej konstrukcji powieści nie uwzględnia pierwotnego przeświadczenia czytelnika lub czytelniczki, że dodatkowe rozdziały, czyli czytanie wg klucza, wniosą na tyle przewrotną treść, że znana wcześniej historia, czyli czytana sposobem tradycyjnym, będzie miała zupełnie inne zakończenie.

15. Strunie bardzo się podobał opis paryskiej bohemy.

18. Słuchano muzyki zespołu The Doors, którego nazwa pochodzi od wspomnianego w „Grze w klasy” Aldoisa Huxleya i jego „Drzwi do percepcji”. Doznania dźwiękowe zapewniła też francusko-argentyńska (jak w mordę strzelił) formacja Gotan Project, która przypomniała Poldzi czasy zamierzchłe, kiedy to po urodzeniu jednego z poldziątek słuchała namiętnie chyba najbardziej znanej płyty Gotanów pt. „La Revancha del Tango”. Poldzia już wtedy miała kłopoty z pamięcią, bo do dziś uważa, że słuchała wtedy zespołu Mortal Combat.

46. Kłopoty o charakterze demencyjno-amnezyjnym zaczynają mieć wszystkie Uczestniczki. Kicia została ostrzeżona, że za jakieś mniej więcej 10 lat, kiedy osiągnie dojrzały średni wiek pozostałych Uczestniczek, będzie musiała sobie na własną rękę szukać porad zdrowotnych, bo w tym czasie Uczestniczki, starsze o mniej więcej 10 lat już nie będą pamiętały, co sobie wzajemnie radziły w ramach remedium na bolączki cielesne. Co więcej, istnieje duże prawdopodobieństwo, że za mniej więcej 10 lat te starsze uczestniczki nie będą już wzajemnie pamiętać swoich imion.

17. Struna przyniosła fotografię potwierdzającą, że ona (Struna, nie fotografia) codziennie gra w klasy. 

3. Królowa została poproszona o zanotowanie ścieżki, którą przeszła lektura wyznaczona na pretekst do kolejnego spotkania tj. „Comedia infantil”. Otóż hegzemplarz trzymany w rękach przez Strunę należący do Stefy, był chwilowo przekazany Królowej, która z kolei dała go Poldzi, żeby mogła przeczytać i przekazać Błyskawicy, bo Królowej swój hegzemplarz pożyczy Kicia. Struna, nieufna w poczynione notatki, na drugi dzień kanałem społecznościowym przekazała Stefie informację, że jej książki już nie ma i że teraz ma ją Poldzia. Na szczęście Stefa, jako właścicielka krążącego hegzemplarza, nie oponowała.

74. „Ech, Kartezjuszu, stary durniu”. 

23. Jako ostatnia na spotkaniu pojawiła się Poldzia, która już od progu obwieściła, że 

Na Uczestniczkach przejmujące wrażenie zrobiła historia Rocamadoura, synka Magi, 

ostatnio dosłownie oślepła na kilka dni. Wszystkim od razu przypomniała się omawiana 

zmarłego podczas dyskusji Horacia i innych. Zachowanie Magi wobec ciężko chorującego 

onegdaj na klubiku powieści „Ślepcy”. Na szczęście ślepota Poldzi nie była wynikiem 

synka, drażniąca Horacia jej niewiedza na temat literatury czy kultury oraz brak 

epidemii, ale igraszek z jej własnym młodocianym kotem. Wątek zwierzęcy w tej historii

umiejętności opiekowania się małym wzbudziła w Królowej podejrzenia, czy Maga nie 

kontynuowany był przez postać teriera Poldka, który wcielił się w rolę psa-przewodnika. 

była aby niepełnosprawna intelektualnie. 

Szczegóły oślepnięcia Poldzia zdradzała przez jakieś 15 minut, z takim wyczuciem suspensu, że sam Hichcock mógłby jej pozazdrościć.

32. Wyzwaniem kulinarnym były potrawy zagadkowe, takie, które nadawałyby się do gry „Pokaż, kotku, co masz w środku”. Najsampierw Struna, żeby w ogóle powiedzieć, jak nazywa się przygotowane przez nią danie, musiała kilkakrotnie posiłkować się telefonicznie Panem Strunem – okazało się, że jedzono provoletę, czyli grzanki z chili. Z sosem chili. I z grillowanym serkiem. I posypane szczypiorkiem. Rodowód provoleta ma argentyński, choć serek na grzance nasz, podhalański. Argentyńska żona Horacia, Gekrepten, leczyła jego schorowaną duszę i umysł racuszkami. Więc oczywista nie mogło zabraknąć na stole racuszków – z jabłkami, obficie posypanych cukrem pudrem. Domniemana słodycz Horacia została porównana do konfitury z gujawy. I tak, tak, nie myli się ten, kto wykoncypował, że konfiturę z gujawy, zupełnie przypadkiem, w swojej przepastnej szafce kuchennej miała Kicia -  wykorzystała ją do zrobienia deseru à la tiramisu. Zabawa z papryczkami z sosem pomidorowym polegała na odgadnięciu wszystkich składowych farszu zapieczonego pod serem. 

55. Wokabularzyk, choć w ostatnim czasie nieco zaniedbany, prowadzony w ramach Spotkań Pod Pretekstem Książki od prawie 10 lat, wybornie wiąże się z opisaną przez Cortzara grą w cmentarz słów.

69. Kolejne spotkanie odbędzie się 19 listopada. Kuchnia mozambijska.

99. W trakcie spotkania nienamawiany przez nikogo Mały Lord poprosił swojego rodziciela o zagranie w szachy. Nikt nie wygrał, bo skończyło się na wyjęciu hutensyliów z pudełka. Oprócz tego Mały Lord wydzierżawił sobie Kicię do czytania mu książek w języku ojczystym i w języku Szekspira. I spędził w skupieniu długie minuty kolorując kontynenty Ziemi. Francja i Hargentyna też zostały pokolorowane.

60. Czy Horacio Oliveira nie był przypadkiem zaburzony psychicznie, a cała ta książka to nie opis jego urojeń, pragnień sennych i zwidów?

 

Adios, Amigos!

k.







środa, 27 października 2021

Przypominajka przed „Grą w klasy” Julio Cortázara

 Kto ma ochotę zagrać w grę „Co hautor miał na myśli”? Kto chce wziąć udział w quizie „Co tam u ciebie”? Kto planuje poddać swoje kubki smakowe wyszukanym testom? Kto dorzuci nowe wyrazy do cmentarza zaginionych słów?

Chętne i chętnych Klub zaprasza na najbliższy piątek od 17.00

niedziela, 19 września 2021

"Zapiski starego świntucha" Charlesa Bukowskiego

Protokół po "Zapiskach starego świntucha" Charlesa Bukowskiego

Takiej książki na klubiku jeszcze nie było!

rozmowy o facetach, o ich dziwnej, jakże odmiennej od kobiecej, konstrukcji umysłowej niejednokrotnie pojawiały się w ramach Spotkań już wcześniej, ale „Zapiski starego świntucha” były pretekstem do werbalizacji tych przemyśleń dosadnie po raz kolejny.

Pan Rex strategicznie już w pierwszych minutach spotkania udał się cichcem z butelką piwa pod pachą w ustronne miejsce z wielkim telewizorem, aby obejrzeć półfinałowy MECZ siatkówki Polska-Słowenia (nasi niestety przegrali).

Poldzia zaczęła dyskusję od wyznania, że tak naprawdę nie wie, o czym książka wieczoru była. no i wtedy się zaczęło! pozostałe Uczestniczki poczęły wyjaśniać, co pisarz Bukowski miał na myśli. autor, mający za sobą traumatyczne dzieciństwo w patologicznej rodzinie, ofiara przemocy ze strony rodziców, opisuje swoje dorosłe życie kręcące się wokół alkoholu, seksu, pijackich sesji, przypadkowych zajęć zarobkowych. tytułowy Stary Świntuch to degenerat, alkoholik, nierób, nieudacznik w relacjach z innymi. coś, co odróżnia go od innych ludzi z tak zwanego marginesu społecznego, to większa niż u pozostałych wrażliwość i umiejętności pisarskie. ta kombinacja stała się powodem chyba największej FRUSTRACJI Bukowskiego: jego poczucia niespełnienia, niedocenienia jako pisarza i poety.

w „Zapiskach…” pojawia się kilka zabawnych fragmentów (Struna stwierdziła: „Bukowski jest DOWCIPNY”), jest parę ujmujących poetycko opisów. ale są też słowotoki alkoholika, użalanie się nad sobą, odrażające opisy orgii z udziałem prostytutek, mężczyźni wykorzystujący do masturbacji słuchawki telefoniczne z wymontowanym mikrofonem czy wazony (plus mięso mielone i kilka surowych jajek). WAZON w swoim właściwym zastosowaniu z aksamitami pojawił się na stole. „Zapiski…” to historie-migawki, obrazki z życia pijaka, któremu zbyt często urywa się film.

książka wieczoru sprowokowała zebrane Uczestniczki do rozmów o relacjach kobieta-mężczyzna, o miłości kobieta-kobieta, o zależności rodzice-dorosłe dzieci. podniesiono temat uczenia progenitury samodzielności aż do stopnia wyrobienia w nich poczucia SAMOWYSTARCZALNOŚCI, blokującej nawiązywanie relacji partnerskich z innymi. Stefa parę razy wyraziła opinię na temat przyczyn częstego braku wzajemnego zrozumienia między kobietami i mężczyznami. według niej kobiety są 3 kroki do przodu, dlatego potrafią dostrzec konsekwencje podejmowanych działań, więc nie robią głupot.

Bukowski chyba byłby zadowolony, gdyby wiedział, że muzyczną ilustracją do jego „Zapisków…” były amerykańskie formacje Porno For Pyros, Red Hot Chili Peppers (z płytą „Blood Sugar Sex Magic”) oraz Jane’s Addiction (okładka płyty przedstawiająca trzy postaci w negliżu została pruderyjnie usunięta sprzed oczu Małego Lorda).

salwy śmiechu i masę dwuznacznych komentarzy wzbudziła towarzysząca rozmowom kuchnia fallusowa, tudzież falliczna, a zwłaszcza przygotowane przez Poldzię PENIPTYSIE, czyli eklerki w kształcie penisów z kremowym wnętrzem. Kicia przyniosła PAŁY w asortymencie: kukurydziane, w czekoladzie, z sezamem i tymiankowe, symbolizujące united colors of Benetton. za sprawą Królowej pojawili się też NUDYŚCI na chorwackiej plaży, czyli ćevapčići wegańskie z dipami. Struna podała KOLBY na ciepło oraz RURY z nadzieniem w wersji vege i mięsnej. Stefa upiekła PARÓWKI w cieście. wielka zapiekana faszerowana CUKINIA odpowiednio uformowana w jedyny właściwy kształt i zaserwowana z sosem śmietanowym wyszła spod rąk Kici. w miseczkach były też fistaszki (nawiązujące do określenia „jaja jak fistaszki”), chrupki, podłużna słomka ptysiowa z cukrem i wafelki. wprawdzie nie falliczne w kształcie, ale pasujące nazwą do pozostałych potraw, były też ciastka DO MACICY, czyli malinowe herbatniki. wszystko zapito dwiema butelkami wina: chorwackiego i greckiego. maleńkich żółwików-magnesików, które ze swoich wojaży zagranicznych dla Uczestniczek przywiozła Kicia, na szczęście nie zjedzono.

rozochocone spożytym alkoholem Uczestniczki entuzjastycznie zareagowały na przyjście pod koniec zebrania klubikowego prawdziwego MĘŻCZYZNY Z JAJAMI - Pan Rex, obmacawszy wpierw okoliczne kury, przyniósł blisko setkę jaj. dilerka jaj poszła szybko i sprawnie – wszystkie znalazły swoje nowe lodówki.

ustalono termin następnego spotkania: 29 października. mimo delikatnych protestów uznano, że wreszcie trzeba przełknąć tę żabę zwaną Cortazarem. jest dość czasu, żeby zapoznać się z „Grą w klasy” nawet w tej wersji dłuższej. wyzwaniem kulinarnym będą potrawy zagadkowe, nieoczywiste, których spożycie będzie się wiązać z tajemniczym wnętrzem. podczas jedzenia zagramy w „pokaż, kotku, co masz w środku”.

a komu mało Bukowskiego, to polecamy zapoznanie się z jego poezją w wersji oralnej ;)

https://www.youtube.com/watch?v=paqtUQF1U0k

trzymajcie się zdrowo, dbajcie o siebie! do zobaczenia na kolejnym Spotkaniu Pod Pretekstem Książki!

Polannę mocno ściskamy!

k.

PS. dopiero po opuszczeniu lokalu klubikowego przez przybyłe Uczestniczki Pan Rex odważył się skosztować zaserwowane potrawy fallusowe. wszystko zachwalał, jednak na samym końcu z pewnymi oporami spróbował peniptysie – przed zjedzeniem przełamał je na dwie części, bo w całości przez gardło by mu nie przeszły.














środa, 15 września 2021

poniedziałek, 23 sierpnia 2021

"Ostatnia arystokratka" Evžena Bočka


Protokół po "Ostatniej arystokratce" Evžena Bočka

Hi-hi-hi-historyczny moment to był!

Podczas sierpniowego Spotkania Pod Pretekstem Książki, w pałacowych ogrodach Rodziców Struny, podobnie jak na zamku w Kostce - bez prądu, omówiono najśmieszniejszą dotychczas książkę w dziejach Spotkań.

1. Skład obecnych nie był wprawdzie pełny, więc powyższa teza być może będzie musiała zostać zweryfikowana za miesiąc. Na zmianę osądu może mieć wpływ nieobecna Poldzia i jej zdania wszyscy uczestniczący w spotkaniu są ciekawi, ponieważ Poldzia często ma odmienną niż większość opinię na temat czytanej książki. Stefa już wcześniej polecała tę zabawną lekturę. Te uczestniczki, które w miniony piątek rozmawiały o pierwszym tomie z serii o arystokratce Marii Kostce, przerzucały się najzabawniejszymi scenkami z życia mieszkańców zamku w Kostce. Doceniono dosadne określenia i porównania, komizm sytuacyjny, obrazowy opis wydarzeń, wartką akcję, celne pointy. No i jeszcze główni bohaterowie: wyraziści, ekspresyjni, jedyni w swoim rodzaju, każdy inny, ale wszyscy tworzący doskonały zespół. Królowa zapoznała się z tomem drugim serii – jest równie komiczny jak pierwszy, a może nawet i bardziej.

2. Rozmowom o „Arystokratce” towarzyszyły chodzące w te i nazad w tle muflony, czyli owce w sporym stadku. Muflony zostały obfotografowane, w stronę muflonów wysłano liczne „ojej, jakie słodkie”, „o-o-o, patrz, jak ten malusi wskoczył na górkę i bryka” i „ach, jakie piękne”. Przez chwilę Kicia liczyła przechodzące muflony, kiedy jednak zaczęła ją ogarniać drzymota, zaprzestała.

3. Struna zadbała o szlachetne warunki dyskusji, wydobywając z czeluści działkowego pałacu szklany pantofelek (niestety, mimo przycięcia palców i pięt za pomocą pilnika do paznokci żadnej z uczestniczek nie udało się wcisnąć do niego swej nadobnej stópki), który posłużył za świecznik. Celem Struny było stworzenie wielkopańskiej atmosfery i spożycie kolacji przy świecach, a właściwie przy świecy antykoszmarowej jonizującej powietrze. Przy tak oprawionej kolacji nie zabrakło wytwornego, choć nie wytrawnego wina „Arabella”. Resztki wina na wynos do spożycia w odosobnieniu w swoim buduarze zabrała Błyskawica.

4. Z pałacowych kuchni przywędrowały odpowiednie dla najdelikatniejszych podniebień potrawy: prażone przez blisko 2 godziny nad wonnym ogniskiem ziemniaki z dodatkami (oczywiście z bo kiem i kiełbasą oraz wydzieloną w kociołku strefą vege, na którą jednak nie skusiła się vege-Kicia) oraz szaszłyki - znowu z bočkiem i wersji z tofu dla vege-lubnych wyszły spod ręki Pani cichej Struny. Cicha Błyskawica chciała przynieść śliwki wędzone w bočku, jednak ostatecznie boček został zastąpiony baleronem. Mięsnym daniom towarzyszyła ostro-słodka musztarda „Czeska”. Cicha Królowa przygotowała tartę pieczarkową z serkiem pleśniowym i orzechami włoskimi. Tarta w temat książki wpisywała się następująco: w „Arystokratce” piekli i jedli gęsiàgąskiàgrzybyàpieczarki. Była też mieszanka orzechów włoskich z rodzynkami. Orzechy w mieszance i orzechy na tarcie oczywiście nawiązywały do orzechówki w nadmiarze spożywanej przez panią Cichą. Kicia cicha przyniosła bramborvé lupínky oraz ser halloumi tego wieczoru pełniący rolę smaženýego sýra. Świniobicia podczas spotkania nie było. Za to konsumpcji przyglądały się dwa jeże, którym na drodze do miłości stanął stół biesiadny. Jeżobicia też nie było.

5. Omawiając przodków Marii Kostki – ostatniej arystokratki wspomniano Wacława zwanego Wielkim Świntuchem. Od tej postaci rozmowa płynnie przeszła do ustalania książkowego pretekstu na kolejne spotkanie, zaplanowane na 24 września. Otóż wydaje się być zrozumiałym, że za miesiąc omówione będą „Zapiski starego świntucha” Charlesa Bukowskiego. Dysputom towarzyszyć będzie kuchnia fallusowa lub falloidalna. „Gra w klasy” znowu musi poczekać na swój wieczór, co z pewnością dobrze jej zrobi, ponieważ omawiające ją Uczestniczki będą o kolejny miesiąc starsze i dojrzalsze.

6. Mały Lord obecny na spotkaniu przez jakąś godzinę nie wypowiedział się ani na temat „Ostatniej arystokratki”, ani arystokracji w ogóle. Opuszczając pałacowe ogrody ze swoim Lordem Fatherem, minę miał z lekka znudzoną. Pozostałe na spotkaniu aż do samego końca, czyli do momentu tradycyjnego przejścia Struny i Kici przez otwartą bramę, uczestniczki tkwiły w oszołomieniu wywołanym obcowaniem choć przez chwilę z prawdziwym Lordem i jego rodzicielem.

Uvidíme se v září!

k.








czwartek, 19 sierpnia 2021

Przypominajka przed "Ostatnią arystokratką" Evžena Bočka

Ha, ha, hi, hi – hejże hola!

Zapowiada się dużo śmiechu, a przynajmniej rozmowa o książce, która wzbudza dużo śmiechu.

Omówimy czeską „Ostatnią arystokratkę”, a raczyć się będziemy specjałami nawiązującymi do książki (ponoć boczek już się wędzi, a muflony marynują). Miejsce spotkania: działka Rodziców Struny. Najbliższy piątek od 17.00.

poniedziałek, 26 lipca 2021

"Powrót do Missing" Abrahama Verghese


Protokół po "Powrocie do Missing" Abrahama Verghese

Dzień dobry i dobry wieczór!

W lipcowo-działkowych okolicznościach przyrody miejsce miało kolejne spotkanie książkowe poświęcone grubaśnej „Powrót do Missing”. Jedyny dostępny egzemplarz krążył od kilku miesięcy między Uczestniczkami i książkę omówiono dopiero wtedy, gdy przeczytały ją wszystkie. Czekano zwłaszcza na Poldzię.

1. Ku zdziwieniu zebranych „Powrót do Missing” jednogłośnie oceniono pozytywnie. Wszystkim się podobał, choć każdej z Uczestniczek przypadł do gustu ze względu na inny aspekt. Doceniono wątek relacji rodzinnych oraz rzeczowe i wnikliwe, lecz nie nazbyt naukowe opisy medyczne. Spodobała się mieszanka indyjsko-etiopsko-amerykańska. Zastanawiano się nad fenomenem życia bliźniąt. Dostrzeżono pisarską umiejętność autora w stworzeniu fikcji literackiej sprawiającej wrażenie autobiografii.

2. Historia matki głównych bohaterów, bliźniaków, która była zakonnicą, zapoczątkowała dyskusję na temat Kościoła katolickiego w Polsce i negatywnego wpływu współczesnych księży na życie pojedynczych wiernych. Mówiono też o umieraniu, śmierci, starzeniu się. A przy okazji rozmów o starzeniu, próbowano opisać proces nabywania mądrości życiowej, dojrzałości, która pozwala spojrzeć z wyrozumiałością i dystansem na siebie sprzed lat i na swoje młodzieńcze błędy, wyciągając z nich cenne wnioski i lekcje.

3. Błyskawica pokazała zebranym zdjęcia swojego trzymiesięcznego wnuczęcia, który otrzymał zasłużone „ochy” i „achy”. Jednak po prawdzie więcej pień otrzymała fotografia nowego kociątka Poldzi, która dzieliła się z zebranymi problemami związanymi z próbą pogodzenia pod jednym dachem starego psa ze starym kotem i młodym kotem (uszczegóławiając: pies i młody kot trzymają sztamę przeciw dorosłemu kotu, bardzo zestresowanemu obecnością kociego dzieciątka).

4. Omówiono tematy medyczne (choroby, rekonwalescencje, badania, opuchlizny spowodowane ugryzieniami, szczepienia). Zdano sobie relację z poczynań progenitury (młodzież pracuje sezonowo, odpoczywa po egzaminach, nie chce chodzić do przedszkola). Nieśmiało rozmawiano o planach wakacyjnych wyjazdów, choć wiadomo, że wszelkie plany mogą szybko ulec zmianie, bo pandemia nie odpuszcza i wiele osób wieszczy, że wkrótce znowu nas wyzamykają.

5. Kuchnia działkowa nawiązywała do każdego z krajów występujących w książce wieczoru. Przybyła na rowerze Kicia przytargała na plecach lody (słony karmel i sernik nowojorski), ciasteczka z kawałkami czekolady oraz humus z precelkami (zaraz po spotkaniu Błyskawica poleciała do sklepu, żeby zakupić odpowiednią ilość tego przysmaku, bo tak jej spasował). Królowa przygotowała wakacyjny deser: domowej roboty gofry z bitą śmietaną i borówkami amerykańskimi. Stefa przyniosła alkoholową nowość, czyli mieniący się, przelewający niczym lawa szampan, a raczej wino lekko musujące z drobinkami złotego brokatu. Oprócz szampana Stefa podała też azifę, czyli etiopską sałatkę z zieloną soczewicą. Błyskawica zrobiła pikantny ryż z warzywami z imbirem i hinduską przyprawą. Poldzia przygotowała roladki „kolory Etiopii”, które były tak pyszne, że Uczestniczki pożarły je niemal z wbitymi w nie wykałaczkami (Poldzia dopilnowała, aby wykałaczki zostały wrzucone do ogniska w celu podtrzymania ognia). Struna ugotowała kapuściany tikil gomen, który należało zjeść z naleśnikami z czarnuszką a la indżera. Były też wafelki – suche i popękane niczym etiopska ziemia. Dla lipcowych jubilatek Królowa zrobiła czekoladowy torcik bezowy z malinami, który został zjedzony do ostatniego okruszka nawet przez osoby deklarujące, że nie lubią ciast bezowych.  

6. Kolejne spotkanie odbędzie się 20 sierpnia. Wtedy omówiona będzie „Ostatnia arystokratka”. Oprócz Królowej książkę tę przeczytała już Stefa i potwierdza zapowiedzi, że „Arystokratka” spodoba się pozostałym Uczestniczkom, bo jest naprawdę śmieszna. Kuchnia czeska.

7. Struna, by tradycji stało się zadość, po zakończeniu obrad klubikowych przeszła górą przez bramę działkową. Mimo że furtka była otwarta. 

A zatem do zobaczenia – być może znowu na działce rodziców Struny. Jeśli jednak nie tam, to wracamy do lokalu klubikowego.

k.