wtorek, 17 lipca 2018

Przypominajka przed "Białowieżą szeptem. Historiami z Puszczy Białowieskiej" Anny Kamińskiej


Cześć!
Na najbliższy piątek proszę się nastawić na dzikość (nie golić zarostu na nogach, pod pachami i na twarzy), kontakt z przyrodą (prawdopodobnie na działce u rodziców Struny – czekać na sygnał potwierdzający), zieloność (mile widziana odzież w tym kolorze) i snucie opowieści o prastarej puszczy (ale puszczać się nie będziemy), współczesnych ruchach ekologicznych i pseudoekologicznych oraz mrożących krew w żyłach historiach mieszkańców małych miejscowości. O Simonie Kossak też porozmawiamy.
Kuchnia białowieska z przyległościami.
Pa!

niedziela, 24 czerwca 2018

"Opowiadania bizarne" Olga Tokarczuk

 Protokół po "Opowiadaniach bizarnych" Olgi Tokarczuk




Szanowni Państwo!

I oto po raz kolejny uczestnicy Spotkania Pod Pretekstem Książki byli świadkiem nadejścia kalendarzowego lata i wyrazu ulgi pojawiąjącej się na twarzy tych, którzy ostatkiem sił dobrnęli do końca roku szkolnego.

1. Najnowsza pozycja w literackim dorobku Olgi Tokarczuk była powodem do poruszenia kilku intersujących wątków w rozmowie. Mimo że Gazeli się „Opowiadania bizarne” nie podobały (Błyskawicy też trochę nie), to wspomniano w dyskusji chyba wszystkie krótsze i dłuższe historie z książki. Błyskawica powiedziała, że mogłaby Tokarczuk podsunąć kilka ciekawych pomysłów na kolejne opowiadania w tej konwencji – wszystkie pochodzące z jej dziwnych snów. Dla Gazeli pewne aspekty były niedopuszczalne ze względu na gazelą sztywność w myśleniu. Mimo wcześniejszych mało entuzjastycznych deklaracji co niektórych, wszyscy zgodnie stwierdzili, że „Góra Wszystkich Świętych” była najlepszym opowiadaniem w zbiorze, a „Przetwory” były najbardziej zabawne. Każda z historii opowiedzianych przez Tokarczuk jest jak ze snu (czasami jak z koszmaru), każda zostawia w czytającym niepokój, znak zapytania co do poprawności interpretacji zakończenia, po przeczytaniu każdej zostają w głowie obrazy, czy choćby obrazeczki, migawki, które trudno będzie wymazać. Język, którym „Opowiadania…” są napisane, jest ładny, wyszukany, precyzyjny, ale nie przytłaczający i nachalny. Dostrzeżono pewne podobieństwa do wcześniejszych książek tegorocznej laureatki Nagrody Bookera i nabrano ochoty na zapoznanie się z „Księgami Jakubowymi” (Stefa) czy odświeżenie sobie „Biegunów” (Królowa).

2. A tak w ogóle spotkanie zaczęło się od tego, że córka Błyskawicy, czyli Błyskawica Juniorka zaprezentowała zabranym najnowsze produkty jednej z czołowych firm kosmetycznych z górnej półki. Na pierwszy ogień poszły te wszystkie kremy, serumy i peelingi, które po zastosowaniu dały efekt satynowych dłoni. Potem były różne mazidła na twarz i na końcu perfumy. Największym wzięciem cieszyły się preparaty odejmujące lat oraz zapachy z fitoferomonami, mającymi przyciągać samców. Niestety, mimo odpowiedniej grupy docelowej, Juniorka nie zrobiła tego wieczoru transakcji życia – nie sprzedała nawet preparatów odmładzających.

3. Kuchnia bizarna – jak zwykle uczestniczki wspaniale wywiązały się z postawionego im zadania. Dania faktycznie były niecodzienne, dziwne, ale pyszne. Stefa zrobiła świetnie przyprawione chipsy z bobu i przyniosła sok tłoczony z buraków zestawionych w dziwny sposób z grejpfrutem, imbirem i jabłkiem. Błyskawica przyniosła dziwnie wyglądające kawałki parówki nanizane na makaron spaghetti. Królowa upiekła ciasto białe brownie, czyli blondie i przyrządziła okonomuyaki, czyli placuszki z białej kapusty (zadziwiająco pyszna potrawa). Zaraz po przybyciu do lokalu Struna zajęła się smażeniem hereczniaków, czyli kotlecików z kaszy gryczanej z twarogiem. A Gazela przyniosła żółtą herbatę –znakomitą. Oprócz tego zostały podane przetwory (i nie były to grzypki) – szczególnie Gazela, za nic mająca sobie konsekwencje dermatologiczne dnia następnego, zajadała się marynowanymi warzywami.

4. Biorąc pod uwagę fakt, że lato to kumulacja urodzin prawie wszystkich bywalczyń klubiku, te, które świętują swój jubileusz w czerwcu, lipcu i sierpniu, zostały obdarowane książkowymi prezentami oraz zadaniem, aby po lekturze rozważyły ewentualność zarekomendowania otrzymanej książki jako pretekstu do kolejnych spotkań.

5. W trakcie spotkania miało miejsce kilka dziwnych rzeczy:  po raz pierwszy dyskusjom nie towarzyszyła żadne muzyka (chyba że zaliczymy elektroniczne melodyjki wygrywane przez plastikowe zabawki Małego Lorda); Pan Rex był na spotkaniu, ale tak jakby go nie było –wpadał do lokalu na ułamki sekund i zaraz wracał do swoich zajęć (ich charakter nie zostanie ujawniony ze względu na strach przed pojawieniem się pod lokalem po przeczytaniu tych słów tłumu protestujących wegetarian); Struna wkłada kwiaty do książek; Mały Lord pierwszy raz nie zjadł swojej wieczornej porcji kaszki (ale biorąc pod uwagę, że wcześniej zjadł troszkę ciasta, placków gryczanych, bobu i marynowanej marchewki i zapił to wszystko sokiem z buraka, to jego brak apetytu jest wytłumaczalny); nie było Poldzi, a bookdog Azoriusz był dziwnie nieobecny duchem (ciałem w sumie też, bo beztrosko w ogrodzie obgryzał kość). A na koniec uczestnicy spotkania rozjechali się do domów o bizarnie wczesnej porze.

6. W związku z postulatem Stefy, aby planować książkowe preteksty dwa miesiące do przodu (bo gdy uzgadniamy tylko jeden tytuł, Stefa kupuje go w księgarni internetowej, ale dokłada do koszyka wiele innych książek i w efekcie niebezpiecznie zbliża się do wysokiej kwoty łącznej gwarantującej darmową przesyłkę), ustalono, że w lipcu porozmawiamy o „Białowieży szeptem” lub/i o „Simonie”, a w sierpniu będzie „Dom duchów” Allende.

7. Kolejne spotkanie odbędzie się 20 lipca. Proszę przygotować się z kuchni białowieskiej.

Kolorowych snów.
k.




czwartek, 21 czerwca 2018

Przypominajka przed "Opowiadaniami bizarnymi" Olgi Tokarczuk


Ojojoj!
To dziwne, bardzo dziwne – przypominajka, mimo że skrzętnie zapisana w kalendarzu, nie przypomniała o sobie wcześniej, tylko jakoś tak niewiarygodnie późno pojawiła się, żeby obwieścić, że już jutro spotykamy się i rozmawiamy o pierwszej polskiej pisarce, która otrzymała nagrodę Bookera, i o jej literackich dziełach.
Dziwnie długie to powyższe zdanie…. Hmmm….

niedziela, 20 maja 2018

"Historia pszczół" Maja Lunde

 Protokół po "Historii pszczół" Mai Lunde


Dzień dobry!
„Historia pszczół”, która okazała się słabawa, choć miejscami przyjemna w czytaniu, była literacką bohaterką majowego klubiku książkowego. A Struna wysunęła wniosek, żeby zbyt pochopnie nie rzucać się na książki określane mianem bestsellerów.

1. Cóż o książce? Strunie udało się znaleźć kilka fragmentów wartych zacytowania. Poldzia stwierdziła, że to bardzo, bardzo, bardzo lekka powieść. Błyskawica była tuż przed zakończeniem czytania, więc żeby nie zepsuć jej końcowych wrażeń, nie zdradzono, na czym, według niektórych, polegał najlepszy zabieg pisarski zastosowany przez Maję Lunde. Jakoś trudno było wysunąć ogólne wnioski dotyczące tego, o czym jest „Historia…”. Ale jedną z teorii było to, że to książka ku przestrodze dla ludzkości: żeby współcześni szanowali i doceniali rolę pszczół w życiu człowieka i chronili je, bo jeśli nie będą tego robić, to marny los nas czeka.

2. Stefa książki nie przeczytała, ale wygłosiła niezmiernie interesujący wykład na temat pszczół. A już przy omawianiu trutniów wywiązała się gorąca dyskusja (zauważono wiele podobieństw między pszczelimi trutniami a mężczyznami). Bez związku z pszczelim tematem Stefa wręczyła wszystkim zawieszki na drzwi w swojej treści między innymi  apelujące o zachowanie ciszy potrzebnej do czytania.

3. Natomiast Poldzia zreferowała swój kilkudniowy wyjazd do krajów bałkańskich. Słuchające obejrzały przy tym parę mrożących krew w żyłach zdjęć z podróży (przy okazji znowu okazało się, że spożywanie melisy w ilościach hurtowych jest konieczne do prawidłowego funkcjonowania). Poldzia obdarowała zebranych przywiezionymi z daleka ślicznymi podkładkami pod kubki. Po opowieściach Poldzi zebrane uczestniczki doszły do wniosku, że w tak wspaniałe podróże trzeba się wybrać w odpowiednim towarzystwie, a już najlepiej, jeśli to będzie towarzystwo w całości rodzaju żeńskiego.

4. Znakomite biegaczki Błyskawica i Poldzia barwnie opowiedziały o swoim wyjeździe do Poznania, mającym na celu udział w biegu charytatywnym, polegającym na uciekaniu przed metą. Choć z imprezy bardzo zadowolone, to jednak warunki noclegowe, które przypadły im w udziale, były tragiczne. Poldzia (na szczęście już ze śmiechem) opisywała kwaterę przez nie wynajętą. Co ciekawe, całej rozpaczy związanej owym miejscem do spania można by uniknąć, gdyby tylko dziewczęta przed dokonaniem rezerwacji zechciały przeczytać w internecie opinie na temat wybranego lokalu. Ot i nauczka na przyszłość.

5. Królowa rozpoczęła nową pracę i odpowiadała na pytania jej dotyczące. Potem zabrała gratulacje. Pozostałe uczestniczki zauważyły, że powrót do pracy dobrze zrobi Królowej, bo już teraz można było dostrzec u niej większą żywiołowość i błysk w umalowanym oku. Królowa, czująca w sobie coraz większą pasję ogrodniczą, próbowała wcisnąć komu się da wyhodowane przez siebie sadzonki pomidorów. Chętne były tylko Gazela, Błyskawica i (w imieniu swojej mamy) Struna.

6. Wszelkie rozmowy były dźwiękowo uatrakcyjniane przez Małego Lorda, który prawie przez cały wieczór włączał muzyczkę zainstalowaną w swoim mercedesie w wersji kabrio z napędem nożnym. Uczestniczki spotkania podziwiały nowy fryz Małego Lorda – dzięki nowemu uczesaniu nie wygląda on już jak dzidziuś, ale jak rezolutny przedszkolak. Jak można się domyślać, zmianę fryzury najbardziej przeżyła mama Małego Lorda, która prawie ze łzami w oczach żegnała obcinane przez fryzjerkę niemowlęce pukle swojego synka.

7. Bardzo ciekawa i niezmiernie angażująca okazała się rozmowa na temat szczepień dzieci: przymusowości, bezpośrednich efektów po, długofalowych komplikacji, strachu rodziców, cierpieniu dzieci, nieznanych powszechnie faktów dotyczących produkcji i składu szczepionek. Najbardziej zaangażowana w dyskusję okazała się Gazela, która opowiedziała o bolesnych doświadczeniach poszczepiennych swojego Gazelątka.

8. Na poprzednim spotkaniu uzgodniono, że w obszarze kulinarnym obowiązywać będzie kuchnia z USA, z Anglii lub z Chin – do wyboru, do koloru. Temat potraktowano bardzo interesująco. Błyskawica przygotowała kurczak (USA) z ryżem (Chiny) i z warzywami (UK). Struna podała zapiekankę z makaronem w kształcie tulipanów, co nawiązywać miało do kwietnej łąki, nad którą latają pszczoły. W zapiekance, oprócz makaronu, był szpinak, czosnek niedźwiedzi, pomidory, ser feta – całość była pyszna. Stefa przyniosła między innymi melona miodowego. Poldzia zakupiła wyglądające jak domowe ciastka w trzech kolorach, co symbolizować miało trzy kraje i trzy epoki, w których rozgrywa się akcja „Historii pszczół”. A Królowa zrobiła przekąski z chleba tostowego i szaszłyczki z pierożkami tortellini (przepis na wykonanie obu tych potraw pochodził z angielskiej książki kucharskiej i takie właśnie było nawiązanie do ustalonej kuchni). Gazela zaś przytachała wielki kubełek lodów Manhattan, jednak nawet ich nie skosztowano z powodu przepełnienia żołądków wcześniej wymienionymi potrawami. Gastronomicznym ukoronowaniem spotkania był Tort Pszczelarza, który pojawił się już na spotkaniu poświęconym „Sekretnemu życiu pszczół” – tym razem dekorację, zamiast roju marcepanowych pszczółek, stanowiła jedna duża pszczoła – królowa matka (też z marcepanu). W związku z miodem pitnym, który przyniosła Stefa, a który to miód był spożywany w ilościach śladowych jedynie przez Stefę i Strunę, proponuje się, żeby na następne spotkanie przynieść alkohol w buteleczkach o pojemności 100 ml. Tylko tym sposobem kolekcja niewypitych alkoholi nie będzie nadal rosła, a zatrzyma się na liczbie 5 butelek.

9. Kolejne spotkanie odbędzie się w ostatni dzień roku szkolnego 2017/2018. Omawiać będziemy najnowszą książkę nominowanej do Nagrody Bookera Olgi Tokarczuk – „Opowieści bizarne”. Obowiązywać zatem będzie kuchnia bizarna (najbardziej ułatwione zadanie w tym obszarze będzie miała Gazela, w przypadku której już sam fakt, że cokolwiek ugotuje, będzie bizarny). Przypomina się, że w trakcie następnego spotkania córka Błyskawicy wygłosi referat o tym, jak, mimo posunięcia w latach, wciąż wyglądać młodo i pięknie.

Dbajmy o pszczoły!
Kochajmy pszczoły!

k.




wtorek, 15 maja 2018

Przypominajka przed "Historią pszczół" Mai Lunde


Będzie poważnie!
Widzimy się w najbliższy piątek.
Porozmawiamy o pszczołach – o ich znaczeniu w życiu człowieka, o ich niezbędnej obecności dla ludzkości, o ich inteligencji i pracowitości, o cudzie stworzenia i genialności natury, w które pszczoły idealnie się wpisują.
Bzzzz.