poniedziałek, 20 kwietnia 2015

"Modlitwa za Owena" John Irving



Modlitwa za Owena - John Irving Protokół po "Modlitwie za Owena" Johna Irvinga


LADIES AND GENTLEMEN!

1. UDAŁO SIĘ! DWIE UCZESTNICZKI SPOTKANIA POD PRETEKSTEM KSIĄŻKI NA CZAS DOTARŁY DO OSTATNIEJ STRONY „MODLITWY ZA OWENA” JOHNA IRVINGA. POZOSTALI UCZESTNICY UTKNĘLI NA RÓZNYCH ETAPACH (NAJCZĘŚCIEJ POCZĄTKOWYCH)  CZYTANIA, JEDNAK DEKLARUJĄ UKOŃCZENIE ZADANIA NIEBAWEM.

2. OMAWIANA KSIĄŻKA JEST BARDZO ZAKRĘCONA, PEŁNA SYMBOLI, ZNACZĄCYCH ELEMENTÓW, FRAGMENTÓW POROZRZUCANYCH NA PONAD 700 STRONACH, KTÓRE DOPIERO PO PRZECZYTANIU CAŁOŚCI, UKŁADAJĄ SIĘ JAK PUZZLE W CAŁOŚĆ.

3. GRONO OŚWIADCZYŁO, ŻE „MODLITWA ZA OWENA” NIE JEST LEKTURĄ, DO KTÓREJ TRZEBA, WYPADA LUB BĘDZIE SIĘ CHCIAŁO WRÓCIĆ, JEDNAK POSTAĆ TYTUŁOWA ORAZ WIELE NA POZÓR MARGINALNYCH OSÓB CZY SYTUACJI POZOSTANĄ NA DŁUGO W NASZEJ CZYTLENICZEJ PAMIĘCI: GŁOS OWENA, DŁONIE I RĘCE, PANCERNIK, MANEKIN, PIŁKA DO BASEBALLU, WSADY DO KOSZA, JASEŁKA, MAJTKI, CZERWONA SUKIENKA, PASTOR, HESTER, KUZYNI JOHNA, NARZĘDZIA W RĘKACH BOGA.

4. NASZ BOOKDOG WDZIĘCZNIE ODGRYWAŁ ROLĘ TRZECIOPLANOWEGO BOHATERA „MODLITWY”, PSA PANA FISHA – SAGAMORE. PRZY OKAZJI OMAWIANIA KYNOLOGICZNYCH WĄTKÓW POJAWIAJĄCYCH SIĘ W KSIĄŻCE ZACYTOWANO (Z PAMIĘCI), ŻE „ZWŁOKI PSA SĄ BARDZO CENIONE PRZEZ OGRODNIKÓW”.

5. INNE TEMATY PORUSZONE PODCZAS KWIETNIOWEGO SPOTKANIA KSIĄŻKOWEGO DOTYCZYŁY M.IN. WIELKANOCNEJ TRADYCJI PIECZENIA MAZURKÓW (KTÓRA W NASZYM REJONIE JAKBY DOPIERO RACZKOWAŁA) CZY STANU SZKOLNICTWA W GMINIE I POWIECIE (NIEPOKOJĄCE WIEŚCI DO NAS DOCIERAJĄ).

6. GRUPOWO DOKONANO ROZKMINKI JĘZYKOZNAWCZEJ (W TYM CELU POSŁUŻONO SIĘ SŁOWNIKIEM JĘZYKA POLSKIEGO). OTÓŻ UPEWNIONO SIĘ, ŻE PONAD WSZELKĄ WĄTPLIWOŚĆ SŁOWA „MAŁŻ” I „POR” SĄ RODZAJU MĘSKIEGO.

7. DO NASZEGO WOKABULARZYKA WPISUJEMY WYRAZ „PEOLAGENTNE”, CO ZNACZY INTELIGENTNE, ALE INACZEJ, NIE TAK DO KOŃCA. SŁOWO TO NIE ZOSTAŁO UŻYTE PRZEZ IRVINGA W JEGO POWIEŚCI, A PRZEZ POLDZIĘ LUB BŁYSKAWICĘ (PROTOKOLANTKA W ZWIĄZKU Z NASTĘPNYM PUNKTEM NINIEJSZEGO PROTOKOŁU NIE ZDOŁAŁA ZAKONOTOWAĆ DOKŁADNIE FAKTU, KTO JEST AUTOREM WSPOMNIANEGO OKREŚLENIA).

8. PITO WINO KALIFORNIJSKIE. JEDNO Z NICH NOSIŁO NAZWĘ, KTÓRA W SWOBODNYM TŁUMACZENIU BRZMI „DĘBOWY WIDOK” – FAKTYCZNIE, KAŻDY ŁYCZEK PACHNIAŁ DĘBEM. A „WIDOKI”, JAK TO OKREŚLIŁA BŁYSKAWICA, „BYŁY PÓŹNIEJ”.

9. W WYNIKU BLISKIEJ ZAŻYŁOŚCI MIĘDZY STRUNĄ A BOOKDOGIEM U TEJ PIERWSZEJ WYSTĄPIŁA EROZJA OKA SPOWODOWANA JEDNYM WŁOSKIEM Z SIERŚCI TEJ DRUGIEJ. STRUNA NIECO CIERPIAŁA, ŁZAWIŁA, ODCZUWAŁA DYSKOMFORT, JEDNAK DOKONAŁA ZABIEGU AMBULATORYJNEGO W ŁAZIENCE I WRÓCIŁA DO ŚWIATA DWUOCZNYCH (PRZY OKAZJI WSPOMNIANO NIEOBECNĄ KORALINĘ, KTÓRA POWAŻNIE ZANIEMOGŁA NA OKO).

10. CIEKAWIE UŁOŻYŁ SIĘ SOUNDTRACK DO NASZEGO SPOTKANIA. NAJPIERW ODSŁUCHANO ŚCIEŻKĘ DŹWIĘKOWĄ DO DOŚĆ ZAKRĘCONEGO FILMU „BIG FISH” TIMA BURTONA, KTÓRA ZAWIERAŁA UTWORY Z LAT 50-TYCH I 60-TYCH, PASUJĄCE KLIMATEM DO CZASU ROZGRYWANIA SIĘ „MODLITWY ZA OWENA”. ODTWORZONO TEŻ PŁYTĘ ZESPOŁU THE DOORS (BO KOJARZY SIĘ Z WOJNĄ Z WIETNAMIE, PSYCHODELIKAMI, PACYFISTAMI, CZYLI STAJĄ NAM PRZED OCZAMI HESTER I JOHN, KTÓREMU OWEN POMÓGŁ UNIKNĄĆ PÓJŚCIA NA WOJNĘ). STRUNA, SPECJALISTKA OD ZESPOŁU ALICE IN CHAINS, PRZYTOCZYŁA HISTORIĘ OJCA JERREGO CANTRELLA, KTÓRY SŁUŻYŁ W ARMII AMERYKAŃSKIEJ PODCZAS WOJNY W WIETNAMIE, A UTWÓR „ROOSTER” JEST DEDYKOWANY WŁAŚNIE JEMU – WYSŁUCHANO CAŁY ALBUM „DIRT”, NA KTÓRYM ZNAJDUJE SIĘ RZECZONY KAWAŁEK. DŹWIĘKOWO TOWARZYSZYLI NAM FRANK SINATRA (ULUBIONY PIOSENKARZ BABCI WHEELWRIGHT) ORAZ WSPOMNIANY W „MODLITWIE” KANADYJCZYK NEIL YOUNG. PODCZAS KONSUMPCJI DESERU LODOWEGO „PIECZONA ALASKA”, O KTÓREJ BĘDZIE W NASTĘPNYM PUNKCIE, DELEKTOWANO SIĘ UTWORAMI ŚCIEŻKI DŹWIĘKOWEJ DO FILMU „INTO THE WILD”, CZYLI „WSZYSTKO ZA ŻYCIE” (PRZY OKAZJI ZACYTOWANO STOSOWNY FRAGMENT FILMU: „YOU GOING TO ALASKA?! ALASKA, ALASKA?!?”).

11. KUCHNIA AMERYKAŃSKA W NASZYM WYDANIU BYŁA NADZWYCZAJ SMACZNA, CHOĆ PO RAZ PIERWSZY W HISTORII SPOTKAŃ POD PRETEKSTEM KSIĄŻKI NAWET NIE TKNIĘTO JEDNEJ Z ZAPLANOWANYCH POTRAW – WSZYSCY UCZESTNICY SPOTKANIA BYLI OBŻARCI JAK BĄKI I NAPRAWDĘ NIE DAŁO SIĘ WCISNĄĆ NAWET NAJMNIEJSZEGO HOTDOŻKA ZAPROPONOWANEGO PRZEZ STRUNĘ. WCHŁONIĘTO NATOMIAST INNE SPECJAŁY: PANKEJKI Z SYROPEM KLONOWYM (MADE BY BŁYSKAWICA), TORTILLĘ (JAKO JEJ AUTORKA STRUNA NAWIĄZAŁA TYM SAMYM DO POBYTU OWENA MEANY W ARIZONIE I KALIFORNII, CZYLI RZUT BERETEM OD OJCZYZNY TORTILLI), HAMBURGERY (SPONSORED BY PAN REX), ROZPŁYWAJĄCE SIĘ W USTACH CZEKOLADOWE BRAŁNIS (BAKED BY POLDZIA), ZDEFORMOWANE NIECO, LECZ SMAKOWITE KORNDOGI (DEBUT BY KRÓLOWA). OCHY I ACHY WZBUDZIŁA GÓRUJĄCA NAD RESZTĄ POTRAW LODOWA „PIECZONA ALASKA” Z BEZĄ (PREPARED BY KRÓLOWA NA SPECJALNE ZAMÓWIENIE STRUNY). BŁYSKAWICA PRZYNIOSŁA 5-LITROWE WIADRO POPKORNU. PODJADANO RÓWNIEŻ, A NAWET PRZYPIEKANO NA PODGRZEWACZU DO HERBATY, PIANKI MARSHMALLOWS. RZECZ JASNA NA STOLE NIE MOGŁO ZABRAKNĄĆ COCA-COLI.

12. NASTĘPNE SPOTKANIE KSIĄŻKOWE ODBĘDZIE SIĘ W PIERWSZY PIĄTEK MAJA, KTÓRY W TYM ROKU WYPADA PIERWSZEGO MAJA. ROZMAWIAĆ BĘDZIEMY O KSIĄŻCE PATRICKA SUSKINDA „PACHNIDŁO”. Z RACJI ZAMIŁOWANIA GŁÓWNEGO BOHATERA DO RUDYCH KOBIET, SERWOWAĆ BĘDZIEMY KUCHNIĘ RUDĄ – W MIARĘ MOŻLIWOŚCI NIE POMARAŃCZOWĄ, A RUDĄ WŁAŚNIE. POJAWIŁO SIĘ JUŻ KILKA CIEKAWYCH PROPOZYCJI DAŃ. IDĄC ZA CIOSEM USTALONO TERMIN JESZCZE KOLEJNEGO SPOTKANIA – 12 CZERWCA PODYSKUTUJEMY O BEKSIŃSKICH.

13. PAN REX POCZYNIŁ RANIĄCE NASZE SERCA PLANY WZGLĘDEM BOOKDOGA. OTÓŻ ZASUGEROWAŁ ON, ABY NASZ UKOCHANY BOOKDOG ZOSTAŁ PRZYRZĄDZONY I ZJEDZONY W TRZECH CZĘŚCIACH NA NASZYCH KSIĄŻKOWYCH SPOTKANIACH: BIEŻĄCYM –JAKO HOTDOG, NA NASTĘPNYM Z RACJI RUDEGO UMASZCZENIA, ORAZ NA SPOTKANIU CZERWCOWYM, KIEDY TO BĘDZIEMY SERWOWAĆ POTRAWY CHIŃSKIE. WSPANIAŁOMYŚLNIE WYBACZAMY PANU REXOWI TE GŁUPIE ŻARTY ZWIĄZANE Z NASZYM BOOKDOGIEM, GDYŻ BIEDACZEK MIAŁ KATAR, WIĘC, JAK PRAWIE KAŻDY PRZEZIĘBIONY MĘŻCZYZNA, BYŁ PRAWIE UMIERAJĄCY, STĄD JEGO BREDZENIE W MALIGNIE.  

KOŃCZĄC, YOUR NOTETAKER WYCIĄGA DO WAS SWE DŁONIE, KTÓRYMI DELIKATNIE PORUSZA W GEŚCIE POZDROWIENIA.
GOD BLESS YOU.
BOOK Z WAMI.
K.

PS. Z PRZYCZYN TECHNICZNO-ORGANIZACYJNYCH ILUSTRACJA FOTOGRAFICZNA ZOSTANIE DOŁĄCZONA DO NINIEJSZEGO PROTOKOŁU W NIECO POŹNIEJSZYM TERMINIE.

PS 2. PÓŹNIEJSZY TERMIN NASTAŁ - OTO ZDJĘCIA:


środa, 15 kwietnia 2015

Przypominajka przez "Modlitwą za Owena" Johna Irvinga



Haaajjj ewryłan!
Mimo tego że prawdopodobnie po raz pierwszy w historii Spotkań Pod Pretekstem Książki żadna z uczestniczek nie przeczyta do końca uzgodnionej lektury, posiedzenie klubiku książkowego odbędzie się w wyznaczonym terminie, w stałym miejscu. Porozmawiamy o tym, dlaczego nie udało nam się przeczytać „Modlitwy za Owena”.
Siju on frajdej araund 16.30.
Olłejs jors,
k.

poniedziałek, 23 marca 2015

"Radość życia" Emil Zola

RADOŚĆ ŻYCIA  Protokół po "Radości życia" Emila Zoli



Bonjour Mesdames et Messieurs!

1. “Radość życia” Emila Zoli była głównym pretekstem do spotkania się w marcowe piątkowe popołudnie.
Livre de la soirée to wbrew tytułowi smutna lektura. Wzruszyła nas do łez historia głównej bohaterki Pauliny, która poświęciła innym wszystko, co miała, która została wykorzystana do cna przez osoby jej najbliższe, która w działaniu, pomaganiu innym odnajdywała sens życia. Przy okazji omawiania losów Pauliny przypomniała nam się inna bohaterka naszych spotkań książkowych, Kazia z „Wrzosu”. 

2. Błyskawica uczciwie przyznała się, że „Radości życia” nie przeczytała, bo pochłonięta była dobrze nam znaną lekturą. Błyskawica zapoznała się z wszystkimi trzema tomami opowieści z liczbą 50 w tytule, a w czasie czytania pochyliła się nad osobowością i psychiką Christiana Greya. Tym samym na nasze Spotkanie powrócił Monsieur Grey.

3. Koralina zgłębiła temat występujących licznie w książce chorób –zafascynowana dną moczanową, podagrą, ciężkim porodem będącym udziałem Luizetki, ewentualną niepełnosprawnością Pawełka, dołożyła barwną historię czyjejś tam bździągwy wyrosłej na czyimś tam uchu. Stwierdzono, że Zola posiadał niespotykaną wiedzę na temat psychiki dojrzewających dziewcząt i dorosłych kobiet. Struna skwitowała to: typowy dziewiętnastowieczny naturalizm i realizm w literaturze.

4. Livres zostały w dużej ilości przyniesione i ochoczo rozdane przez Strunę, która w ilości hurtowej wygrała je w czytelniczym konkursie internetowym. Każda uczestniczka spotkania otrzymała po dwie wybrane przez siebie ze stosiku książki (znamienne, że Koralina od razu rzuciła się na „Harpię”). Merci beaucoup, Struna!

5. Sensacją wieczoru było pojawienie się na spotkaniu mężczyzny, który deklaruje udział we wszystkich kolejnych zebraniach naszego klubiku książkowego. Pan Rex to bardzo odważny facet, który, choć sam mało czyta, nie bał się stawić czoła klubikowemu gronu czytających kobiet. Czytające kobiety z radością (życia) przyjęły na swoje łono Pana Rexa, który bardzo roztropnie w ramach wkupnego przyniósł butelkę wybornego wina francuskiego oraz czerwoną różę celem wprowadzenia romantycznego paryskiego nastroju.

6. Printemps, która rozpoczęła się o godzinie 23:45, została z radością (życia) przywitana poprzez wychylenie toastu. Poziom optymizmu wzrósł zauważalnie i nie miało to nic wspólnego z ilością wypitego wina (przemilczana zostanie liczba skonsumowanych butelek wina, gdyż jest to informacja zawstydzająca i od razu stawiająca pytanie „Dlaczego tak mało?”, na które wolimy nie udzielać w tym momencie odpowiedzi). Cieszono się wizją długich słonecznych dni i mnogości kwitnących kwiatów. A w nawiązaniu do mającego miejsce 13 godzin wcześniej częściowego zaćmienia Słońca wysłuchano zbiorowo utworu „Black Hole Sun” grupy Soundgarden.  

7. Toast został również wzniesiony za obchodzącego 49. anniversaire Jerrego Cantrella- muzyka Alice In Chains (wspomina się o tym na wyraźne życzenie Struny). 

8. Discussion prowadzono także na tematy związane z KGB, torturami i psychiką oprawcy (to pod wpływem niedawno przeczytanej przez Błyskawicę książki). Omawiano współczesne trendy w chirurgii plastycznej miejsc intymnych (nie jesteśmy zainteresowane poddaniem się zabiegom w tym zakresie). Z nutką nostalgii wspominano nasze młodzieńcze fascynacje Johnnym Deppem w jego różnych wcieleniach filmowych.

9.  Powrócił temat grupowego wytatuowania sobie czegoś, co stanowić będzie znak rozpoznawczy wszystkich uczestniczek naszych spotkań książkowych. Padła propozycja, aby tatuaż nasz składał się z serca uplecionego z róż, w środku którego znajdzie się napis „Totus Tuus”. 

10. W czasie opuszczania lokalu Struna miała problem z nałożeniem butów – mamy nadzieję, że był to skutek spożycia wina, a nie objaw puchliny wodnej, na którą była zeszła z tego świata pani Chanteau.
11. Cuisine francaise w naszym wydaniu była wyśmienita! Koralina debiutowała w roli autorki rewelacyjnej tarty pieczarkowo-orzechowo-camembertowej. Struna przyrządziła przepyszny une omlette. Błyskawica przyniosła (jeszcze ciepłe) doskonałe tulipany z ciasta francuskiego z nadzieniem mięsnym. Królowa upiekła tarte tatin.  Oddając hołd panu Chanteau, Koralina przygotowała bagietkowe kanapeczki z pasztetem na cześć pasztetu, od którego ten schorowany człowiek dostał potężnego ataku poGaRDy. Oczy i podniebienia cieszył talerz pełen różnorodnych serów pleśniowych i nie tylko. Były też francuskie rogaliki z czekoladą, jednak ze względu na ograniczoną ilość miejsca w żołądkach, zapakowano je Panu Rexowi do pracy z poleceniem, aby konsumując je, ciepło o nas pomyślał.

12. Le livre prochain to „Modlitwa za Owena”. Spotykamy się 17 kwietnia. Kuchnia amerykańska.

Merci za wszystko!
Au revoir!
Votre k.



wtorek, 17 marca 2015

Przypominajka przed "Radością życia" Emila Zoli



Mes amies!
Vendredi nous nous recontrerons pour discuter des livres particulierement de “La joie de vivre” par Emile Zola.
A bientot!
Votre pour toujours
k.

PS. Przepraszam romanistów i frankofili za ewentualne potknięcia językowe oraz brak kreseczek i daszków nad niektórymi literami.

poniedziałek, 23 lutego 2015

"Grek Zorba" Nikos Kazantzakis

Grek Zorba - Kazantzakis Nikos  Protokół po "Greku Zorbie" Nikosa Kazantzakisa



Kalimera! Kalimera!
Ach, co to był za wieczór! Co to było za spotkanie! Bardzo radośnie, bardzo wspominkowo, lecz również z optymistycznym spojrzeniem w przyszłość uczestniczki Spotkań Pod Pretekstem Książki hucznie świętowały trzecią rocznicę powołania do życia ich prywatnego dyskusyjnego klubiku książkowego.

1. Lekturą wieczoru był „Grek Zorba”. Większości uczestniczek się podobał. Niejednokrotnie przytaczano fragmenty książki, które wspierały naszą opinię, że Zorba to wzór do naśladowania dla wielu mężczyzn. Urzekło nas jego uwielbienie do kobiet, jego ubóstwianie kobiecości, jego misja w zaspokajaniu wszystkich kobiecych potrzeb. Jak to określiła Polanna, Zorba to ekspansywny zbawiciel kobiet, który nie był ostatnim ch*jem. Koralina jak zwykle celnie spuentowała dyskusje na temat książki wieczoru: zmarły pierworodny syn Zorby oraz ten, który urodził się pod koniec jego życia stanowili elementy łączące w kole życia Zorby; jego historia ma kompozycję klamrową.

2. Na fali greckiego uniesienia odtańczono zbiorowo (oprócz Koraliny pełniącej rolę obserwatorki) taniec Greka Zorby, który początkowo był dość chaotyczny (taniec, nie Zorba), jednakże z każdym sekundą nabierał prędkości i precyzji w stawianych krokach. Naszym tańcem zachwycony był przede wszystkim klubikowy bookdog, który ochoczo dołączył do pląsającego grona.

3. Sporo czasu poświęcono przywoływaniu książek, które w ciągu minionych trzech lat były pretekstami do naszych spotkań- ich motywów, postaci, emocji towarzyszących nam podczas dyskusji, gości uczestniczących w obradach, dań i trunków przygotowanych specjalnie na okazję spotkania. Było co wspominać. Z nostalgią wróciłyśmy pamięcią do czasów, kiedy wino lało się strumieniami Ale my nie powiedziałyśmy jeszcze ostatniego słowa w tym temacie- lubimy nowe wyzwania, więc może już niedługo pobijemy własny rekord w ilości spożytego wina wynoszący w tej chwili butelkę na głowę.

4. Kielichy mniejsze i większe wznoszone były co i rusz i z okrzykiem „Oo-pa!” uczestniczki spotkania spełniały kolejne toasty: rocznicowe, urodzinowe czy jako przejaw radości z faktu, że Struna wygrała 26 książek i ma zamiar się nimi z nami podzielić. Polanna szczególnie ochoczo wlewała w siebie alkohol, co, jak można się było spodziewać, przypłaciła bólem głowy i ogólnie podłym samopoczuciem następnego poranka.

5. Wspaniałym prezentem rocznicowym dla uczestniczek spotkania była wiadomość, że jedna ze spokrewnionych z nami bystra 7-latka wstąpiła w Anglii do tamtejszego szkolnego klubu książkowego - jesteśmy z niej takie dumne!

6. By zadość uczynić tradycji odsłuchano kilkakrotnie kubikowy hymn tj. utwor Kings Of Leon „Sex on Fire”. To znowuż sprowokowało Strunę i Królową do podjęcia wędrówki w czasie- najpierw wspominano koncerty ubiegłoroczne, potem planowano wydarzenia muzyczne w najbliższych miesiącach. Struna wraz z Królową, jako przodowniczki w dziedzinie szaleństw kontrolowanych, wybiegły w przyszłość i poza kontynent  i wstępnie zaplanowały podróż przez Stany Zjednoczone w stylu Thelmy i Louise (jednakże bez fatalnego zakończenia, które było ich udziałem) ze startem w Seattle.

7. Sporo czasu poświęcono kinematografii. Najpierw pokrótce omówiono ekranizację jednej z naszych lektur nadobowiązkowych tj. „Pięćdziesięciu twarzy Greya”- podobno w naszych polskich serialach typu „Na Wspólnej” jest więcej erotyki niż w tym osławionym pornogniocie. Do kina na „Greya” się nie wybieramy. W kontekście rychłej gali rozdania Oskarów przeprowadzono szczegółową analizę nominowanej „Idy” oraz innych polskich filmów poruszających tematykę Żydów w Polsce- dyskusja była pogłębiona wieloma przykładami oraz wielce pouczająca.

8. Łzy radości wywołał temat uniwersalnych imion. Uczestniczki spotkania pomagały Polannie wybrać imię dla dziecka, którego wprawdzie się jeszcze nie spodziewa, jednak jest to kwestią czasu. Najpoważniejszą propozycją był Jesus (czyt. Hesus), który wspaniale będzie się wpisywać się w wypowiedzi przyszłej babci i matki owego dziecka (babcia powie: „Moim wnukiem jest Jesus” – i skierowanie do psychiatryka w sekundzie gotowe, matka powie: „Jestem matką Jesusa”- reakcja „O, matko boska!”).

9. Greckie potrawy, spożywane w lutym, podziałały na uczestniczki spotkania niczym balsam łagodzący ich zimowe depresje i szarości. Błyskawica przyniosła wyśmienitą rybę po grecku. Struna przygotowała tartę ze szpinakiem, fetą i oliwkami, która od razu zniknęła w naszych żołądkach. Podano bułeczki z nadzieniem z suszonych pomidorów, ciasto wytrawne ze szpinakiem i fetą oraz tzatziki. Do ciągłego podgryzania służyły przyniesione przez Koralinę oliwki z czosnkiem, a także ser kozi. Ze słodkości zajadano chałwę i sezamki oraz suszone figi nasączone białym winem z serkiem mascarpone i cynamonem  pyszny, prosty deser. Polanna pojechała po bandzie i serek mascarpone dodawała do wszystkiego, co było na stole.

10. Alkohole pito różnorodne. Było prawdziwe wino greckie oraz prawdziwe śródziemnomorskie. Dokończono (11-letniego już) Macallana. Kosztowano prawdziwe greckie Ouzo. Mimo tego sporego wachlarza trunków, nikt pawia nie puścił.

11. Kolejne spotkanie będzie miało miejsce 20 marca. Pochylimy się nad „Radością życia” Emila Zoli. Kuchnia francuska.
A zatem do zobaczenia!

Wasza k.

(odchodzi krokiem bocznym posuwistym z rękami nieco uniesionymi, nucąc: „Tam, ta-tam, ta-ta-ta-tam-…. Ta-da-da-da-da-da-da-da… Ooo-pa!)


wtorek, 17 lutego 2015

Przypominajka przed "Grekiem Zorbą" Nikosa Kazantzakisa



Kalimera!
W najbliższą sobotę 21 lutego od godziny 17.00 będą miały miejsce obrady na temat „Greka Zorby”. W trakcie wieczoru hucznie uczczona również zostanie trzecia rocznica powstania klubiku czytelniczego, który znany jest jako Spotkania Pod Pretekstem Książki.
Osoby zainteresowane udziałem w obradach proszone są o stawienie się w wyznaczonym terminie w wiadomym lokalu oraz psychiczne nastawienie się na pląsy przy dźwiękach greckiej muzyki.
Do zobaczenia!