wtorek, 11 lutego 2014

Przypominajka przed "Niewinnością zagubioną w deszczu"



¡ Hola! Chicas!
       Przypominam o kolejnym, dwudziestym piątym już Spotkaniu Pod Pretekstem Książki.
Hasła kluczowe na najbliższy piątkowy wieczór to: Hiszpania, literatura, Mendoza, namiętność, miłość, zakonnica, powódź, draństwo, lemoniada, deszcz. A oprócz tego: walentynki, pyszności, plotkowanie, relaks, intelekt, emocje, mężczyźni.
      „El ano del diluvio” na pewno przeczytane przez wszystkie uczestniczki planowanego spotkania, bo to krótka lektura.
      Można się już schodzić od 16:00. Do miłego zobaczenia!
      k.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

"Śnieg" Orhan Pamuk

Protokół po "Śniegu" Orhana Pamuka



Witajcie!

Dwudziestą czwartą książką, która otrzymała zaszczytne miano Pretekstu do Spotkania, był „Śnieg” Orhana Pamuka. Mimo obwieszczanego przez kalendarze stycznia, śnieg był tylko w tytule – tego wieczora padał deszcz.
Tym razem lektura była zdecydowanie drugoplanowa. Bo najważniejsze i najpotrzebniejsze okazały się rozmowy o naszych codziennych sprawach, bieżących troskach i trudnościach. Rzecz jasna nie ograniczano się w dyskusji jedynie do tematów ważnych i poważnych – nie zabrakło żartów, anegdotek, opisów zabawnych zdarzeń minionych dni. Największe salwy śmiechu wzbudziły sposoby bezosobowego zwracania się do niektórych osób, z powodzeniem od lat praktykowane przez Strunę.
1.   Jeśli chodzi o „Śnieg”, to na wszystkich zrobiła wrażenie Gazela, która na czas przeczytała całą tę ponad 500-stronicową książkę. Dzięki temu Gazela miała pełne prawo zająć stanowisko na temat głównego bohatera, Ka, którego określiła jako krętacza i dwulicowego cwaniaka (widzimy tu wychodzącą z niej zawodową podejrzliwość). Niektóre uczestniczki spotkania widziały w Ka raczej pechowca, który znalazł się w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie. Ka potępiony został za swoją zboczoną fascynację gwiazdą porno Melindą, podczas gdy miał możliwość obcowania z żywą, realną, piękną Ipek.
2.       Część z uczestniczek twierdziła, że książka wciągnęła je od razu, ale potem, po pierwszych stu stronach  akcja „siadła”. Inne natomiast zaczęły czytać z większym zainteresowaniem w momencie, kiedy w miasteczku Kars rozpoczęła się rewolucja. Były też opinie, że lektura pokazuje zaskakujące, nieznane dotąd oblicze Turcji, w której panuje dyktatura, inwigilacja, komunistyczne metody sprawowania władzy, a dodatkowo w której znaleźć można silne islamskie prądy społeczne i religijne.
3.    W niektórych uczestniczkach (Polanna i Koralina) lektura wyzwoliła poglądy rasistowskie i mające źródło w ksenofobii. Nawet pies książkowy Gruda został przez nie przestrzegany przed zadawaniem się z psami o czarnym umaszczeniu.
4.   Pozytywnie zaskoczyła wszystkich Maka, która po raz pierwszy wystąpiła z zapisanymi w swoim specjalnym książkowym notesiku cytatami ze „Śniegu” (sądząc po doborze cytatów z wszystkich bohaterów lektury, najbardziej przypadł jej do gustu przywódca islamskich partyzantów Granatowy).
5.       Stefa uczciwie przyznała się, że przeczytała tylko (lub aż) połowę książki, ale za to wygłosiła referat na temat kina światowego ze szczególnym uwzględnieniem kina tureckiego.
6.      Kuchnia turecka miała silną reprezentację na naszym stole: Omdlenie Imama (nazwa, jak wytłumaczyła autorka dania, czyli Struna, wiąże się z legendą, jakoby pewien imam, któremu podano ów bakłażanowy przysmak, zemdlał z rozkoszy, jaką poczuł po jego zjedzeniu), pyszny pilaw przygotowany przez Makę, ciasto orzechowo-figowe Incirli Kek oraz oryginalna chałwa, której ilość kalorii w stu gramach jeżyła włos na głowie i cellulit na udach. W nabożnej ciszy i błogostanie kubków smakowych skonsumowano kebaby (niestety, z powodu obżarstwa nie znalazła się ani jedna osoba, która zjadłaby swój kebab w całości- pozostałe resztki wyrzucono, zachowano na drugi dzień lub zabrano do domu w celu dożywienia wygłodniałego męża). Współczujemy Gazeli, która z zapalonym żołądkiem, pościła cały wieczór.
7.   W kwestii napojów, po ostatnio zauważalnym spadku notowań, poprawiły się statystyki dotyczące spożycia wina. Kolorystycznie przeważały wina jasne. Maka nawiązała przyniesionym winem do treści książki wieczoru – nie, nie było to wino tureckie, ale niemieckie. Współczujemy Gazeli, która przez zapalony żołądek nie mogła alkoholem dopieścić swojego podniebienia, jednak skorzystały na tym inne uczestniczki spotkania, bo było dla nich więcej wina do wypicia, a po spotkaniu skorzystały z usługi przewozowej do domów, którą to ochoczo wyświadczyła Gazela.
8.       Czerpiąc z posiadanych przez uczestniczki spotkania nowoczesnych telekomunikacyjnych gadżecików, wyszperano na YT i wysłuchano kilku utworów gwiazdy tureckiej sceny muzycznej- Tarkana. Poza tym towarzyszyły nam dźwięki muzyki bardziej lub mniej zakręconej, no i oczywiście „Sex on fire” KoL.
9.      Polanna przywiozła oryginalny hiszpański turron, który będzie zjedzony na kolejnym spotkaniu. Bo 14 lutego będziemy omawiać „Niewinność zagubioną w deszczu” Eduardo Mendozy. W związku z tym, że spotkanie to wypada w Dzień Zakochanych, w trosce o nie-zakochane uczestniczki (żeby im nie było przykro), zabrania się nawiązywania w ubiorze czy w czymkolwiek innym do symbolu serca, gołąbków czy choćby czerwieni. Wystarczająco dużo będzie tego w najbliższych dniach w mediach, w sklepach i na ulicach.

A zatem:
Do następnego spotkania, Dziewczęta!
k.

Aneks do protokołu.

Polanna zgłosiła pisemnie swoje zastrzeżenia dotyczące punktu 3:
"Ja bym to ujęła delikatniej tzn. że lektura wzbudziła w nas refleksje dotyczące różnic między Europą i Turcja. I w naszej opinii te różnice są nie do pokonania. Poza tym zaznaczyłam, że ja do czarnego psa nic nie mam, bo śpiewam gospel."

wtorek, 14 stycznia 2014

Przypominajka przed "Śniegiem"



Günaydın!
Gotowe na kolejne Spotkanie Pod Pretekstem Książki? 
„Śnieg” przeczytany od deski do deski? 
Śnieg zamówiony (żeby nam scenerię tworzył)? 
Zmysły przygotowane na rozkoszne omdlenia kulinarne? 
Wiedza podstawowa ogólna na temat Turcji zdobyta?
Mam nadzieję, że tak!
Zatem do piątku (połowa uczestniczek przybędzie dość późno, ale będziemy cierpliwie czekać).
Görüşürüz!
K.

sobota, 21 grudnia 2013

"Smażone zielone pomidory" Fannie Flagg


Protokół po "Smażonych zielonych pomidorach" Fannie Flagg

Kiedy w tle płynęły dźwięki z „Trzeszczącej płyty” z utworami z lat 40-tych i 50-tych, które idealnie wprowadziły nas w klimat omawianej książki wieczoru, pięć zachwyconych „Smażonymi zielonymi pomidorami” Fannie Flagg kobiet oddało się wielotematycznym dyskusjom w ramach kolejnego Spotkania Pod Pretekstem Książki.
   1. Dowodem na to, że książka bardzo się podobała, było przerzucanie się co lepszymi, co śmieszniejszymi, co ważniejszymi fragmentami. Przytaczane wątki nas wzruszały, bawiły, wyzwalały w nas emocje godne Towandy Mścicielki - alter ego jednej z bohaterek „Smażonych…”, Evelyn.
   2. Pokochałyśmy zarówno Zaklinaczkę Pszczół - Idgie, jak i całą różnorodną, tolerancyjną i żyjącą w symbiozie społeczność Whistle Stop w Alabamie. Zachwyciłyśmy się Ninny i chciałybyśmy się zestarzeć jak ona, zachowując takie pokłady poczucia humoru w późnym wieku. Nie boimy się czekającej nas w (dalekiej) przyszłości menopauzy –wiemy, co robić, gdy już się pojawi (witamina B12, tabletki uspokajające nr 10, różowy Cadillac).
3.  Szczególnie ujęła nas historia trójłapego psa, który, mimo swojego kalectwa, cieszył się życiem, emanował energią, bawił się z szaloną radością. Idgie pokazała tego psiaka Kikutkowi, ale i my powinnyśmy chyba mieć często przed oczami ten obraz –zwłaszcza kiedy dopadną nas dziwne chandry, doły i inne pesymistyczne myśli.
4.  W związku z postacią obrzydliwego Franka Benetta zastanawiałyśmy się, jak smakuje ludzkie mięso. Podobno jak kurczak. 
5. Struna zażądała wpisania do naszego wokabularzyka hasła „wyglądasz jak jaszczurka na kacu”. Wpisujemy. Jednakże trzeba będzie zachować to porównanie na inną okazję, gdyż ze względu na śladowe (choć różnorodne) ilości wypitego alkoholu, nie było szans na kaca dnia następnego. A jeśli ktoś na co dzień wygląda jak jaszczurka, i to w dodatku na kacu, to… współczujemy.
6.  Zgodnie z oczekiwaniami Polanna była ekspertką w temacie warunków życia i mieszkańców domów starości w polskiej rzeczywistości. Nota bene Polanna przygotowała się do dyskusji nad wyraz wnikliwie, gdyż, oprócz przeczytania książki, obejrzała również po raz wtóry film nakręcony na jej podstawie - raczyła nas uwagami na temat różnic między pierwowzorem literackim a ekranizacją.
7.   Sporo czasu tego wieczoru poświęciłyśmy robieniu planów na przyszłość. W wyniku dyskusji ustalono, że:
a) wyjazd do Miasteczka Aniołów w celu zaczerpnięcia oddechu przed bożonarodzeniową gorączką odbędzie się zgodnie z wcześniejszymi postanowieniami;
b) drugą rocznicę naszych Spotkań Pod Pretekstem Książki uczcimy zbiorowym szalonym wypadem do Wrocławia w jedną z lutowych sobót;
c)   nasze następne lektury będą omawiane w takiej mniej więcej kolejności (jednak zmiany są możliwe):
-styczeń – Orhan Pamuk „Śnieg”
-luty -  Eduardo Mendoza „Niewinność zagubiona w deszczu”
-marzec – Vladimir Nabokov „Lolita”
-kwiecień – Oskar Wilde „Portret Doriana Graya”
-maj – Zygmunt Miłoszewski „Domofon” lub „Ziarno prawdy” –to jeszcze dogramy
-czerwiec – biografia Marii Skłodowskiej-Curie –Koralina ustali autora, ale na pewno nie będzie to książka Ewy Curie
-lipiec - Mario Vargas Llosa „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki”
-sierpień – Miljenko Jergović „Srda śpiewa o zmierzchu w zielone świątki”
-wrzesień – Pierre Choderlos de Laclos „Niebezpieczne związki”
-październik – Ralph Ellison „Niewidzialny człowiek”
8. Koralina, przy ustalaniu powyższej listy, posiłkowała się notatkami ze swojego nowego, maleńkiego kajecika, w którym zapisuje sobie książki warte przeczytania, te, na które poluje i ostrzy sobie ząbki. Królowa również skorzystała z podobnych zapisków, jednak w jej przypadku znajdują się one w wyszmelcowanym, leciwym notesie ze świnką. Generalnie pochwalamy i promujemy notowanie sobie książek rekomendowanych przez znajomych, rodzinę czy inne źródła jako warte przeczytania.
9. Zastanawiające była monotematyczność obszarów literackich, wokół których podczas tworzenia listy krążyły myśli Struny- ona chce czytać same lubieżne książki! Albo o feministkach i innych kobietach wyzwolonych. Albo o zdradach małżeńskich. Ciekawe, ciekawe bardzo.
10. Pomidory. Czyli gastronomia. Order należy się Gazeli, która wzniosła się na wyżyny swoich umiejętności kulinarnych i przygotowała wspaniałą sałatkę z kuskusem. Sałatka wprawdzie nie zawierała ani miligrama pomidora, ale za to była od A do Z przygotowana zgodnie z przepisem na opakowaniu. Po raz drugi (tym razem na żądanie) w historii Spotkań Struna zaserwowała pomidory nadziewane kaszą gryczaną- były rewelacyjne. Była też niebanalna zupa pomidorowa z mleczkiem kokosowym i soczewicą podana ze świderkami z ciasta francuskiego. Były zielone pomidory- a jakże! Pod postacią sałatki oraz smażone jako racuchy z dodatkiem pomidorów suszonych i oliwek (ten spontaniczny eksperyment kuchenny okazał się całkiem smakowity, no i pozwolił nam powiedzieć, że jadłyśmy smażone zielone pomidory). Koralina przyrządziła pyszną bruschettę (na nieco zbyt przypieczonym chlebku) oraz dostarczyła składników do drinka Krwawa Mery. W kwestii alkoholowej, oprócz Bloody Mery (podanej z kawałkiem selera naciowego), był przytachany na plecach przez Polannę Sheridan. Oraz wino: chilijskie, hiszpańskie i francuskie. Było też bardzo świąteczne ciasto czekoladowe handmade przez Strunę- pyszności.
11. Na osobny punkt zasługują chyba biszkopciki maślane „ulubione Ptaszycy”, które zostały upieczone przez Królową zgodnie z recepturą ze „Smażonych zielonych pomidorów”. Smak ciasteczek okazał się zaskakujący- przypominały trochę krakersy, a trochę groszek ptysiowy.
12. Sporo w naszych pogawędkach było motywów okołobożonarodzeniowych: choinki- jakie, za ile, gdzie, kartki świątecznie- od kogo, do kogo, jak wiele, z jakim motywem (na razie dominuje jeleń vel renifer vel łoś –trudno jednoznacznie ustalić), Sylwester –gdzie, z kim. Rozmawiałyśmy o sytuacji pewnych mniejszości narodowych. O życiu przestępczym w naszym powiecie. O dzieciach (Gazela z wielką dumą prezentowała na zdjęciu swojego rocznego bratanka i jego piękne siekacze górne i dolne). O smartfonach i tabletach (wiedza uczestniczek spotkania w tej dziedzinie wzrasta z tygodnia na tydzień). Oraz o mężczyznach- ciężka sprawa z nimi. Ale, mimo że utrudniają nam, kobietom życie, jak tylko mogą, to bez nich jest… z lekka do dupy. 
13. Kolejne spotkanie odbędzie się 17 stycznia i pogadamy sobie o „Śniegu” Orhana Pamuka (testerka Koralina twierdzi, że po początkowej nudzie z każdą kolejną stroną książka jest coraz lepsza w odbiorze). Kuchnia – turecka.

Darz book pod choinką.
Apetycznych stosików książek na podorędziu podczas świątecznego odpoczywania.
Błogiego nastroju, optymizmu i pogody ducha (pamiętajmy o psie Trzyłapku).
Doceniajmy, że jesteśmy zdrowe.
Cieszmy się tym, że mamy siebie nawzajem i wiele, wiele innych drogich nam osób.
Cieszmy się życiem.
Carpe diem!
Wesołych Świąt!

K.