Kto ma ochotę zagrać w grę „Co hautor miał na myśli”? Kto chce wziąć udział w quizie „Co tam u ciebie”? Kto planuje poddać swoje kubki smakowe wyszukanym testom? Kto dorzuci nowe wyrazy do cmentarza zaginionych słów?
Chętne i chętnych Klub zaprasza na najbliższy piątek od 17.00środa, 27 października 2021
niedziela, 19 września 2021
"Zapiski starego świntucha" Charlesa Bukowskiego
Protokół po "Zapiskach starego świntucha" Charlesa Bukowskiego
Takiej książki na klubiku jeszcze nie było!
rozmowy o facetach, o ich dziwnej, jakże odmiennej od
kobiecej, konstrukcji umysłowej niejednokrotnie pojawiały się w ramach Spotkań już
wcześniej, ale „Zapiski starego świntucha” były pretekstem do werbalizacji tych
przemyśleń dosadnie po raz kolejny.
Pan Rex strategicznie już w pierwszych minutach
spotkania udał się cichcem z butelką piwa pod pachą w ustronne miejsce z wielkim
telewizorem, aby obejrzeć półfinałowy MECZ siatkówki Polska-Słowenia (nasi
niestety przegrali).
Poldzia zaczęła dyskusję od wyznania, że tak naprawdę
nie wie, o czym książka wieczoru była. no i wtedy się zaczęło! pozostałe Uczestniczki
poczęły wyjaśniać, co pisarz Bukowski miał na myśli. autor, mający za sobą
traumatyczne dzieciństwo w patologicznej rodzinie, ofiara przemocy ze strony
rodziców, opisuje swoje dorosłe życie kręcące się wokół alkoholu, seksu,
pijackich sesji, przypadkowych zajęć zarobkowych. tytułowy Stary Świntuch
to degenerat, alkoholik, nierób, nieudacznik w relacjach z innymi. coś, co
odróżnia go od innych ludzi z tak zwanego marginesu społecznego, to większa niż
u pozostałych wrażliwość i umiejętności pisarskie. ta kombinacja stała się
powodem chyba największej FRUSTRACJI Bukowskiego: jego poczucia niespełnienia,
niedocenienia jako pisarza i poety.
w „Zapiskach…” pojawia się kilka zabawnych fragmentów
(Struna stwierdziła: „Bukowski jest DOWCIPNY”), jest parę ujmujących poetycko
opisów. ale są też słowotoki alkoholika, użalanie się nad sobą, odrażające
opisy orgii z udziałem prostytutek, mężczyźni wykorzystujący do masturbacji
słuchawki telefoniczne z wymontowanym mikrofonem czy wazony (plus mięso mielone
i kilka surowych jajek). WAZON w swoim właściwym zastosowaniu z aksamitami pojawił
się na stole. „Zapiski…” to historie-migawki, obrazki z życia pijaka, któremu zbyt
często urywa się film.
książka wieczoru sprowokowała zebrane Uczestniczki do
rozmów o relacjach kobieta-mężczyzna, o miłości kobieta-kobieta, o zależności
rodzice-dorosłe dzieci. podniesiono temat uczenia progenitury samodzielności aż
do stopnia wyrobienia w nich poczucia SAMOWYSTARCZALNOŚCI, blokującej nawiązywanie
relacji partnerskich z innymi. Stefa parę razy wyraziła opinię na temat
przyczyn częstego braku wzajemnego zrozumienia między kobietami i mężczyznami. według
niej kobiety są 3 kroki do przodu, dlatego potrafią dostrzec konsekwencje
podejmowanych działań, więc nie robią głupot.
Bukowski chyba byłby zadowolony, gdyby wiedział, że muzyczną
ilustracją do jego „Zapisków…” były amerykańskie formacje Porno For Pyros, Red
Hot Chili Peppers (z płytą „Blood Sugar Sex Magic”) oraz Jane’s Addiction (okładka
płyty przedstawiająca trzy postaci w negliżu została pruderyjnie usunięta sprzed
oczu Małego Lorda).
salwy śmiechu i masę dwuznacznych komentarzy wzbudziła
towarzysząca rozmowom kuchnia fallusowa, tudzież falliczna, a zwłaszcza
przygotowane przez Poldzię PENIPTYSIE, czyli eklerki w kształcie penisów z
kremowym wnętrzem. Kicia przyniosła PAŁY w asortymencie: kukurydziane, w
czekoladzie, z sezamem i tymiankowe, symbolizujące united colors of Benetton. za
sprawą Królowej pojawili się też NUDYŚCI na chorwackiej plaży, czyli ćevapčići wegańskie
z dipami. Struna podała KOLBY na ciepło oraz RURY z nadzieniem w wersji vege i mięsnej.
Stefa upiekła PARÓWKI w cieście. wielka zapiekana faszerowana CUKINIA odpowiednio
uformowana w jedyny właściwy kształt i zaserwowana z sosem śmietanowym wyszła spod rąk Kici. w miseczkach
były też fistaszki (nawiązujące do określenia „jaja jak fistaszki”), chrupki, podłużna
słomka ptysiowa z cukrem i wafelki. wprawdzie nie falliczne w kształcie, ale
pasujące nazwą do pozostałych potraw, były też ciastka DO MACICY, czyli malinowe
herbatniki. wszystko zapito dwiema butelkami wina: chorwackiego i greckiego. maleńkich
żółwików-magnesików, które ze swoich wojaży zagranicznych dla Uczestniczek przywiozła
Kicia, na szczęście nie zjedzono.
rozochocone spożytym alkoholem Uczestniczki entuzjastycznie
zareagowały na przyjście pod koniec zebrania klubikowego prawdziwego MĘŻCZYZNY
Z JAJAMI - Pan Rex, obmacawszy wpierw okoliczne kury, przyniósł blisko setkę
jaj. dilerka jaj poszła szybko i sprawnie – wszystkie znalazły swoje nowe lodówki.
ustalono termin następnego spotkania: 29 października.
mimo delikatnych protestów uznano, że wreszcie trzeba przełknąć tę żabę zwaną
Cortazarem. jest dość czasu, żeby zapoznać się z „Grą w klasy” nawet w tej
wersji dłuższej. wyzwaniem kulinarnym będą potrawy zagadkowe, nieoczywiste,
których spożycie będzie się wiązać z tajemniczym wnętrzem. podczas jedzenia
zagramy w „pokaż, kotku, co masz w środku”.
a komu mało Bukowskiego, to polecamy zapoznanie się z jego poezją w wersji oralnej ;)
https://www.youtube.com/watch?v=paqtUQF1U0k
trzymajcie się zdrowo, dbajcie o siebie! do zobaczenia
na kolejnym Spotkaniu Pod Pretekstem Książki!
Polannę mocno ściskamy!
k.
PS. dopiero po opuszczeniu lokalu klubikowego przez przybyłe Uczestniczki Pan Rex odważył się skosztować zaserwowane potrawy fallusowe. wszystko zachwalał, jednak na samym końcu z pewnymi oporami spróbował peniptysie – przed zjedzeniem przełamał je na dwie części, bo w całości przez gardło by mu nie przeszły.
środa, 15 września 2021
Przypominajka przed "Zapiskami starego świntucha" Charlesa Bukowskiego
Kto ma ochotę trochę poświntuszyć? Chętnych zapraszamy w najbliższą sobotę – naszymi ustami rozprawimy się z Bukowskim.
poniedziałek, 23 sierpnia 2021
"Ostatnia arystokratka" Evžena Bočka
Protokół po "Ostatniej arystokratce" Evžena Bočka
Hi-hi-hi-historyczny moment to był!
Podczas sierpniowego Spotkania Pod Pretekstem Książki,
w pałacowych ogrodach Rodziców Struny, podobnie jak na zamku w Kostce - bez
prądu, omówiono najśmieszniejszą dotychczas książkę w dziejach Spotkań.
1. Skład obecnych nie był wprawdzie pełny, więc powyższa teza
być może będzie musiała zostać zweryfikowana za miesiąc. Na zmianę osądu może
mieć wpływ nieobecna Poldzia i jej zdania wszyscy uczestniczący w spotkaniu są
ciekawi, ponieważ Poldzia często ma odmienną niż większość opinię na temat
czytanej książki. Stefa już wcześniej polecała tę zabawną lekturę. Te
uczestniczki, które w miniony piątek rozmawiały o pierwszym tomie z serii o
arystokratce Marii Kostce, przerzucały się najzabawniejszymi scenkami z życia
mieszkańców zamku w Kostce. Doceniono dosadne określenia i porównania, komizm
sytuacyjny, obrazowy opis wydarzeń, wartką akcję, celne pointy. No i jeszcze
główni bohaterowie: wyraziści, ekspresyjni, jedyni w swoim rodzaju, każdy inny,
ale wszyscy tworzący doskonały zespół. Królowa zapoznała się z tomem drugim
serii – jest równie komiczny jak pierwszy, a może nawet i bardziej.
2. Rozmowom o „Arystokratce” towarzyszyły chodzące w te i
nazad w tle muflony, czyli owce w sporym stadku. Muflony zostały
obfotografowane, w stronę muflonów wysłano liczne „ojej, jakie słodkie”,
„o-o-o, patrz, jak ten malusi wskoczył na górkę i bryka” i „ach, jakie piękne”.
Przez chwilę Kicia liczyła przechodzące muflony, kiedy jednak zaczęła ją
ogarniać drzymota, zaprzestała.
3. Struna zadbała o szlachetne warunki dyskusji,
wydobywając z czeluści działkowego pałacu szklany pantofelek (niestety, mimo
przycięcia palców i pięt za pomocą pilnika do paznokci żadnej z uczestniczek
nie udało się wcisnąć do niego swej nadobnej stópki), który posłużył za
świecznik. Celem Struny było stworzenie wielkopańskiej atmosfery i spożycie
kolacji przy świecach, a właściwie przy świecy antykoszmarowej jonizującej
powietrze. Przy tak oprawionej kolacji nie zabrakło wytwornego, choć nie
wytrawnego wina „Arabella”. Resztki wina na wynos do spożycia w odosobnieniu w
swoim buduarze zabrała Błyskawica.
4. Z pałacowych kuchni przywędrowały odpowiednie dla
najdelikatniejszych podniebień potrawy: prażone przez blisko 2 godziny nad
wonnym ogniskiem ziemniaki z dodatkami (oczywiście z bo
5. Omawiając przodków Marii Kostki – ostatniej
arystokratki wspomniano Wacława zwanego Wielkim Świntuchem. Od tej postaci
rozmowa płynnie przeszła do ustalania książkowego pretekstu na kolejne
spotkanie, zaplanowane na 24 września. Otóż wydaje się być zrozumiałym, że za
miesiąc omówione będą „Zapiski starego świntucha” Charlesa Bukowskiego.
Dysputom towarzyszyć będzie kuchnia fallusowa lub falloidalna. „Gra w klasy”
znowu musi poczekać na swój wieczór, co z pewnością dobrze jej zrobi, ponieważ
omawiające ją Uczestniczki będą o kolejny miesiąc starsze i dojrzalsze.
6. Mały Lord obecny na spotkaniu przez jakąś godzinę nie
wypowiedział się ani na temat „Ostatniej arystokratki”, ani arystokracji w
ogóle. Opuszczając pałacowe ogrody ze swoim Lordem Fatherem, minę miał z lekka
znudzoną. Pozostałe na spotkaniu aż do samego końca, czyli do momentu
tradycyjnego przejścia Struny i Kici przez otwartą bramę, uczestniczki tkwiły w
oszołomieniu wywołanym obcowaniem choć przez chwilę z prawdziwym Lordem i jego
rodzicielem.
Uvidíme se v září!
k.
czwartek, 19 sierpnia 2021
Przypominajka przed "Ostatnią arystokratką" Evžena Bočka
Ha, ha, hi, hi – hejże hola!
Zapowiada się dużo śmiechu, a przynajmniej rozmowa o
książce, która wzbudza dużo śmiechu.
Omówimy czeską „Ostatnią arystokratkę”, a raczyć się będziemy
specjałami nawiązującymi do książki (ponoć boczek już się wędzi, a muflony
marynują). Miejsce spotkania: działka Rodziców Struny. Najbliższy piątek od
17.00.
poniedziałek, 26 lipca 2021
"Powrót do Missing" Abrahama Verghese
Protokół po "Powrocie do Missing" Abrahama Verghese
Dzień dobry i dobry wieczór!
W lipcowo-działkowych okolicznościach przyrody miejsce
miało kolejne spotkanie książkowe poświęcone grubaśnej „Powrót do Missing”.
Jedyny dostępny egzemplarz krążył od kilku miesięcy między Uczestniczkami i
książkę omówiono dopiero wtedy, gdy przeczytały ją wszystkie. Czekano zwłaszcza
na Poldzię.
1. Ku zdziwieniu zebranych „Powrót do Missing”
jednogłośnie oceniono pozytywnie. Wszystkim się podobał, choć każdej z
Uczestniczek przypadł do gustu ze względu na inny aspekt. Doceniono wątek relacji
rodzinnych oraz rzeczowe i wnikliwe, lecz nie nazbyt naukowe opisy medyczne.
Spodobała się mieszanka indyjsko-etiopsko-amerykańska. Zastanawiano się nad
fenomenem życia bliźniąt. Dostrzeżono pisarską umiejętność autora w stworzeniu
fikcji literackiej sprawiającej wrażenie autobiografii.
2. Historia matki głównych bohaterów, bliźniaków, która
była zakonnicą, zapoczątkowała dyskusję na temat Kościoła katolickiego w Polsce
i negatywnego wpływu współczesnych księży na życie pojedynczych wiernych. Mówiono
też o umieraniu, śmierci, starzeniu się. A przy okazji rozmów o starzeniu, próbowano
opisać proces nabywania mądrości życiowej, dojrzałości, która pozwala spojrzeć z
wyrozumiałością i dystansem na siebie sprzed lat i na swoje młodzieńcze błędy,
wyciągając z nich cenne wnioski i lekcje.
3. Błyskawica pokazała zebranym zdjęcia swojego
trzymiesięcznego wnuczęcia, który otrzymał zasłużone „ochy” i „achy”. Jednak po
prawdzie więcej pień otrzymała fotografia nowego kociątka Poldzi, która
dzieliła się z zebranymi problemami związanymi z próbą pogodzenia pod jednym
dachem starego psa ze starym kotem i młodym kotem (uszczegóławiając: pies i
młody kot trzymają sztamę przeciw dorosłemu kotu, bardzo zestresowanemu
obecnością kociego dzieciątka).
4. Omówiono tematy medyczne (choroby, rekonwalescencje,
badania, opuchlizny spowodowane ugryzieniami, szczepienia). Zdano sobie relację
z poczynań progenitury (młodzież pracuje sezonowo, odpoczywa po egzaminach, nie
chce chodzić do przedszkola). Nieśmiało rozmawiano o planach wakacyjnych wyjazdów,
choć wiadomo, że wszelkie plany mogą szybko ulec zmianie, bo pandemia nie
odpuszcza i wiele osób wieszczy, że wkrótce znowu nas wyzamykają.
5. Kuchnia działkowa nawiązywała do każdego z krajów występujących
w książce wieczoru. Przybyła na rowerze Kicia przytargała na plecach lody
(słony karmel i sernik nowojorski), ciasteczka z kawałkami czekolady oraz humus
z precelkami (zaraz po spotkaniu Błyskawica poleciała do sklepu, żeby zakupić
odpowiednią ilość tego przysmaku, bo tak jej spasował). Królowa przygotowała
wakacyjny deser: domowej roboty gofry z bitą śmietaną i borówkami amerykańskimi.
Stefa przyniosła alkoholową nowość, czyli mieniący się, przelewający niczym
lawa szampan, a raczej wino lekko musujące z drobinkami złotego brokatu. Oprócz
szampana Stefa podała też azifę, czyli etiopską sałatkę z zieloną soczewicą.
Błyskawica zrobiła pikantny ryż z warzywami z imbirem i hinduską przyprawą.
Poldzia przygotowała roladki „kolory Etiopii”, które były tak pyszne, że Uczestniczki
pożarły je niemal z wbitymi w nie wykałaczkami (Poldzia dopilnowała, aby
wykałaczki zostały wrzucone do ogniska w celu podtrzymania ognia). Struna
ugotowała kapuściany tikil gomen, który należało zjeść z naleśnikami z czarnuszką
a la indżera. Były też wafelki – suche i popękane niczym etiopska ziemia. Dla lipcowych
jubilatek Królowa zrobiła czekoladowy torcik bezowy z malinami, który został
zjedzony do ostatniego okruszka nawet przez osoby deklarujące, że nie lubią
ciast bezowych.
6. Kolejne spotkanie odbędzie się 20 sierpnia. Wtedy
omówiona będzie „Ostatnia arystokratka”. Oprócz Królowej książkę tę przeczytała
już Stefa i potwierdza zapowiedzi, że „Arystokratka” spodoba się pozostałym Uczestniczkom,
bo jest naprawdę śmieszna. Kuchnia czeska.
7. Struna, by tradycji stało się zadość, po zakończeniu obrad klubikowych przeszła górą przez bramę działkową. Mimo że furtka była otwarta.
A zatem do zobaczenia – być może znowu na działce
rodziców Struny. Jeśli jednak nie tam, to wracamy do lokalu klubikowego.
k.
wtorek, 13 lipca 2021
Przypominajka przed "Powrót do Missing" Abrahama Verghese
Lato, lato, lato… i kolejne spotkanie książkowe! Już w najbliższy piątek w działkowych okolicznościach przyrody omówimy „Podróż do Missing”. Można się schodzić od 17.00.