Lato, lato, lato… i kolejne spotkanie książkowe! Już w najbliższy piątek w działkowych okolicznościach przyrody omówimy „Podróż do Missing”. Można się schodzić od 17.00.
wtorek, 13 lipca 2021
czwartek, 17 czerwca 2021
"Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet" Karoliny Bednarz
Protokół po "Kwiatach w pudełku. Japonii oczami kobiet" Karoliny Bednarz
Konnichi wa!
Z małym poślizgiem przedstawiamy zapiski z klubiku
poświęconego książce o Japonii i Japonkach napisanej przez Polkę.
1. „Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet” to
przejmujący obraz Kraju Kwitnącej Wiśni, który piórem Karoliny Bednarz zostaje
odczarowany, zdemaskowany, pokazany od niestereotypowej strony. Jednak pojawia się
jednocześnie pytanie, na ile Europejka potrafi obiektywnie opowiedzieć o Dalekim
Wschodzie, na ile normy społeczne, w których wychowana została autorka,
wpływają na jej postrzeganie Japonii. Zastanawiano się, czy tematy pojęte w
książce, bardziej czy mnie świadomie, nie są dobrane w taki sposób, żeby
udowodnić tezę autorki, że bycie kobietą w Japonii jest dużo gorsze niż bycie
kobietą w Europie. W ogóle rozważano, czy reporter piszący o kraju odległym
kulturowo i społecznie od kraju jego pochodzenia, potrafi uniknąć
subiektywizmu, czy możliwe jest napisanie przez niego książki nie sugerującej
czytelnikowi opinii o danym miejscu. No i wysnuto wniosek, że, choć jest to
trudne, to jednak możliwe, czego przykładem jest literatura Kapuścińskiego.
Może Kapuściński nie był obiektywny, może pomijał pewne fakty, które burzyłyby
jego zamiar przedstawienia kraju w określony sposób, jednak robił to na tyle
umiejętnie, że czytelnik nie ma wrażenia, że autor ukrył przed nim „drugą
stronę medalu”. A w przypadku „Kwiatów w pudełku” takie odczucia, choć bardzo
delikatne, pojawiają się.
2. Karolinie Bednarz na pewno udało się natomiast zebrać
w „Kwiatach…” bardzo wiele „obrazków” z Japonii. Ich mnogość pomaga zrozumieć
złożoność tematu, wielowymiarowość kraju, który często postrzegany jest jedynie
przez pryzmat samurajów, kobiet z wachlarzami w kimonach, zaawansowanej technologii
i szybkich pociągów z kwitnącymi sadami czy górą Fuji w tle. W „Kwiatach…”
znaleziono wiele przerażających opisów, których nikt by się po Japonii nie
spodziewał – wypaczony system edukacji, przepracowanie i przemęczenie, represyjne
normy społeczne, nieludzkie oczekiwania wobec dziewczynek i kobiet, zaburzenia
i choroby psychiczne, samobójstwa, przemoc domowa i w pracy, wykorzystywanie psychiczne
i fizyczne, zdrady i związki pozamałżeńskie, wyczerpująca opieka nad starszymi
rodzicami i teściami, „przeziębienie serca”, czyli depresja, pornografia
dziecięca i molestowanie w publicznych środkach transportu, kastowość,
uprzedzenia, zachłanność, za którą płaci się zdrowiem i życiem, obłuda, dyskryminacja
systemowa, seksualna i ekonomiczna. Współczujemy japońskim kobietom, współczujemy
japońskim dziewczynkom, współczujemy japońskim dzieciom, współczujemy
Japończykom, którzy mimo tego, że mają piękne i silne przodkinie, zapętlili się
jakoś w tej chorej, męskiej, trudnej współczesności.
3. Jeden z fragmentów przytoczonych zaraz na początku
dyskusji był taki: „Niezamężna kobiety po trzydziestce to przegrane psy”. He,
he, he. Było też o tym, że „Japończycy uwielbiają zasady”, a „stres to u
Japończyka stan naturalny”.
4. W czasie tradycyjnych dyskusji o sprawach medycznych było
też po japońsku (obecna u niektórych Uczestniczek choroba Hashimoto). Zdano
relację ze stopnia zaangażowania w program szczepienia przeciw Covid-19 (wszyscy
pełnoletni Uczestnicy albo już zaszczepieni, albo po pierwszej dawce i w
oczekiwaniu na drugą).
5. Struna z wypiekami na twarzy zdała relację ze swojego
pierwszego razu, kiedy to założyła czerwone majtki sprezentowane przez Poldzię.
Struna przywdziała majty z okazji egzaminów swojego nastoletniego Struniątka,
żeby w ten sposób zapewnić mu pomyślność i szczęście.
6. Wspomniane Struna i Poldzia miały jeszcze jeden swój
moment, kiedy to w związku z ich czerwcowymi jubileuszami urodzin pojawił się
na stole okolicznościowy torcik. Paniom odśpiewano „Sto lat!”, dwie płonące
świece (po jednej dla każdej z nich) zdmuchnął Mały Lord, który następnie
rozdawał wszystkim zebranym talerzyki z kawałkiem tortu, przy okazji obficie na
nie kichając. Torcik w składzie zawierał wiśnie, a jego dekoracją był płaski
czerwony marcepanowy placek, co w połączeniu z białym kremowym tłem ładnie
współgrało, tworząc japońską flagę.
7. Oprócz wiśniowego tortu z flagą były jeszcze „japońskie
kamienie”, czyli wiśnie w czekoladzie, oraz arbuzy i truskawki (które miały
zostać nadziane na patyczki, żeby stworzyć owocowe szaszłyki, bo słowo „szaszłyk”
brzmi jakoś takoś po japońsku, ale ostatecznie podane zostały osobno). Kicia
przygotowała springrollsy, które zaserwowała z sosem sojowym. Na szczególną uwagę
zasługuje fakt, że w skład owych springrollsów weszły: pasta miso, wodorosty
wakame, papier ryżowy i jeszcze inne ingrediencje. Co ciekawe, Kicia
twierdziła, że miała upiec japoński makowiec, ale nie znalazła w domu mielonego
maku, za to po otwarciu kuchennych szafek okazało się, że uginają się pod
składnikami egzotycznymi, z których przygotowanie azjatyckich pyszności jest bułką
z masłem. Struna przyniosła zrobione przez siebie finezyjne tamagoyaki, czyli
roladki omletowe z sosem sojowym. Struna mocno gestykulując bardzo obrazowo
tłumaczyła sposób przyrządzania japońskich omletów, co, mimo jej zapewnień, nie
wydaje się łatwe. Wspominając niebiańskie sushi, będące dziełem rąk Struny,
przygotowane z okazji omawiania „Kroniki ptaka nakręcacza”, Poldzia zaproponowała
klubikowe warsztaty robienia sushi – być może wydarzy się to już przy kolejnym
spotkaniu. Stefa przyniosła bardzo smaczną sałatkę à la sushi – w kolorach sushi,
z ryżem i tuńczykiem. Królowa przygotowała ciekawe danie z gryczanym makaronem soba,
prażonym sezamem, młodym marynowanym imbirem i sosem sojowym. Z racji tego, że
w Japonii jedzą psy (a może to w Chinach jedzą?), na stole pojawił się prażony
pies Reksio… w formie chrupek.
8. Obradom muzycznie miała towarzyszyć muzyka z płyty Björk,
na okładce której wokalistka wygląda jak gejsza. Jednak album ten został na
półce w domu Struny, więc do odtwarzacza włożono inne płyty z dorobku Björk.
9. Długo rozmawiano o nowościach wydawniczych, o
książkach ostatnio przeczytanych, niedawno zakupionych i planowanych do zakupu.
Stefa otworzyła wirtualny koszyk zakupowy w księgarni, do którego można składać
zamówienia. Królowa na tyle skutecznie zarekomendowała pierwszy tom z serii o
czeskich właścicielach zamku Kostka, że Evžen Boček ze swoją „Ostatnią
arystokratką” wdarł się od razu na szczyt listy książkowych pretekstów spotkań –
wygląda na to, że wszyscy Uczestnicy zaśmiewać się będą przy czytaniu i
omawianiu „Arystokratki” już w sierpniu.
10. A wcześniej, 16 lipca pretekstem do spotkania będzie „Powrót
do Missing”, który przeczytać ma jeszcze jedynie Kicia i Poldzia. Podzię
uprasza się o zapoznanie się z całą lekturą przed kolejnym klubikiem, gdyż jej
profesjonalna opinia na tematy poruszone w książce będzie kluczowa w całe dyskusji.
Tło kulinarne stanowić będzie kuchnia hindusko-etiopsko-amerykańska, a jeśli
spotkamy się u Poldzi, to dodatkowo japońska (warsztaty sushi).
Życząc obfitych plonów pomidorowych (których sadzonki
hurtowo dystrybuowano na koniec spotkania), żegnamy się głębokim ukłonem.
Do zobaczenia!
k.
środa, 9 czerwca 2021
Przypominajka przed "Kwiatami w pudełku. Japonią oczami kobiet" Karoliny Bednarz
W najbliższy piątek kobiety polskie będą rozmawiać o kobietach japońskich. O innych sprawach też będą rozmawiać. I na pewno zaktualizują swoją ogólną wiedzę na temat siebie nawzajem. Polskie kobiety będą się raczyć kuchnią japońską.
wtorek, 18 maja 2021
"Przekleństwa niewinności" Jeffreya Eugenidesa
Protokół po "Przekleństwach niewinności" Jeffreya Eugenidesa
Witajcie!
Mając na myśli jedną ze wskazówek zawartych w książce
wieczoru – „Nie ma swawolenia bez zabezpieczenia” – uczestniczki i uczestnicy,
podjąwszy środki zabezpieczające przed zachorowaniem na Covid-19 w formie czy
to przyjętej już szczepionki, czy to poprzez ustalenie terminu szczepienia,
spotkali się, aby w atmosferze majowej rozmawiać, pić i jeść.
1. Wdychając upajającą woń przyniesionych przez Kicię bzowych
kiści, bardziej niż o książce dyskutowano o sprawach bieżących i wydarzeniach z
tygodni od ostatniego klubiku. A o „Przekleństwach niewinności”, gdy już o nich
była mowa, wyrażano się pozytywnie. Wysunięto wniosek, że tak naprawdę nie jest
to książka o pięciu siostrach Lisbon, ale o ich rówieśnikach, młodych
chłopcach, na dorosłe życie których siostry wpłynęły w sposób niezaprzeczalny.
To książka o dojrzewaniu, o trudach dorastania, o niebagatelnym znaczeniu czasu
nastoletniego. Przy okazji uczestniczki wspomniały nieco swoją wczesną młodość,
kiedy to się „międliło” pierwsze miłości i zauroczenia. Uczestniczki mające
obecnie progeniturę w wieku lat nastu wymieniły się swoimi spostrzeżeniami i namiarami
na lokalnego dermatologa skutecznego w walce z trądzikiem młodzieńczym (tak,
tak, małe przed chwilą -Ątka już przeszły mutację, już przerastają swych
rodziców, już im się wąs sypie, nie wspominając o zakochaniach, randkach i
poważnych dylematach odnośnie dalszej ścieżki życiowej).
2. „Przekleństwa niewinności” Eugenidesa bezsprzecznie
przywołują świetny film Sophii Coppoli z niezapomnianą ścieżką dźwiękową w
wykonaniu formacji Air, którą kilkukrotnie wysłuchano tego wieczoru. O ile
pamięć nie zawodzi uczestniczek, które film oglądały przed wiekami, rzuca on
jednak bardziej światło na siostry Lisbon, z wyglądu stereotypowe amerykańskie
nastolatki, podczas gdy książka daje możliwości snucia rozważań odnoście
przyczyn tragedii w rodzinie Lisbonów z perspektywy męskich bohaterów „Przekleństw…”.
3. Dwumiesięczna przerwa w obradach klubikowych
zaowocowała długą listą nowych tytułów książek, które uczestniczki przeczytały
i rekomendują. Spośród tych, które od razu trafiły do rozpiski przyszłych
pretekstów spotkań, znalazła się „Teoria opanowania trwogi” Tomasza Organka
(tak, tego Organka), jako pisarz zrecenzowanego jednym zdaniem: „przy nim
Tokarczuk wysiada”. Do wspólnego przeczytania i omówienia na klubiku trafi na
pewno parę tytułów spośród tych, które tworzyły pokaźny stosik książek „do
przytulenia” przysłanych przez naszą stoliczną klubowiczkę en’ca minnitę. Wprawdzie
nie doszło do bójki ani do wyrywania sobie lektur z rąk, ale w oczach uczestniczek
dała się zauważyć drapieżna dzikość czytelnika, który w tłumie dostrzegł smaczny
książkowy kąsek. Przyjęto zasadę, że tytuły wzbudzające zainteresowanie więcej
niż jednej osoby, zostaną puszczone w obieg do przeczytania przez kolejne
uczestniczki. En’ca minnicie serdecznie dziękujemy za przekazane lektury i
polecamy się na przyszłość – u nas miejsca na regałach nie brakuje,
przygarniemy inne szukające nowego domu książki.
4. Natomiast Siostra Poldzi telefonicznie poleciła do
przeczytania w ramach klubiku „Dekameron” Boccacciego. A doszło do tego, gdy
Siostra konsultowała z Poldzią datę imienin Zofii, jak zawsze wypadających 15
maja. Poldzia zdradziła, że Siostra dzień przed imieninami Zofii świętuje swoje
urodziny, w tym roku wyjątkowe, okrągłe, zamykające pewien etap historyczny, a otwierające
kolejny, jeszcze lepszy. Chóralnie odśpiewano Siostrze „Sto lat, sto lat”. Potem
doszło do porównania metryk i wyszło na jaw, że za parę tygodni Błyskawica
będzie celebrować tę samą co Siostra ważną rocznicę urodzin. Już teraz
szykujemy się na huczne obchody jubileuszu.
5. Błyskawica przyniosła szampan i pępkówkę, czyli domową
wódkę imbirową literacką (bo w butelce z etykietą „Dzika kaczka”), żeby wspólnie
uczcić narodziny jej pierwszego wnuczka, który przyszedł na świat w Dniu
Książki („Przypadek? Nie sądzę” – cytat za Struną). Rodzicom, a szczególnie
znanej nam Mamie maleńkiego Błyskawiciątka serdecznie gratulujemy. Z Błyskawicą
łączymy się w niezmiernej radości i obserwując ją w roli Babci, będziemy
czerpać wzory na przyszłość.
6. „Przekleństwom niewinności” towarzyszyła kuchnia różowa,
czyli nawiązująca do okładki książki i (stereotypowo) do dziewcząt w ogóle.
Kicia przyniosła lekko różany w smaku deser a la budyń, spontanicznie nazwany „róż
do sześcianu”. Opowiedzenie przez nią historii uzyskania koloru różowego było dłuższe
niż jedzenie samego deseru. Co nie zmienia faktu, że był pyszny. Poldzia wzbiła
się na wyżyny kulinarne i przyniosła (dla odmiany własnoręcznie wykonaną, a nie
zakupioną) potrawę w kolorze suszonych pomidorów - Poldzia zarzekała się, że danie
ma kolor różowy, ale niewidoczny gołym okiem. Tak czy inaczej zupa o roboczej
nawie „ukryty róż”, posypana pestkami dyni, była znakomita i nawet Pan Rex,
początkowo wzbraniający się przed tego typu wymysłami kulinarnymi, spałaszował
przydzieloną mu porcję. Błyskawica przyniosła różowe jajka „w pąsach” z
tuńczykiem. Stefa przygotowała różowawe ptasie mleczko z mocno różową galaretką
na wierzchu. Twarożek z buraczkami wyszedł spod ręki Struny. Królowa
przygotowała wytrawne babeczki z różowym kremem chrzanowym i rzodkiewką. Były
też różowe wafelki, draże, czekolada, a z rzeczy zdrowszych arbuz. Rzecz jasna
pito różowe wino oraz wspaniałe wino białe z Zamojszczyzny (przyniesione przez
Poldzię).
7. Nie obyło się oczywiście bez opowieści o chorobach,
jednak z racji na coraz większą dojrzałość wiekową uczestniczek, temat ten
pewnie się będzie rozrastał, więc, nie chcąc dołować się zbytnio, nie ujawniamy
licznych szczegółów tej dyskusji. Na szczęście historii radosnych, wywołujących
salwy śmiechu było całe mnóstwo, a ich bohaterką była przede wszystkim Poldzia,
która do łez rozbawiła wszystkich swoją relacją z dansingu dla kuracjuszy
sanatorium (mamy nadzieję, że Pan Pold nie dowiaduje się o tanecznych ekscesach
swojej żony dopiero z niniejszego protokołu).
8. Klubik majowy zakończył się aktem dystrybucji jaj od
szczęśliwych, wolno biegających kur oraz dającym się wyczuć wyczekiwaniem na
kolejne spotkanie, które zaplanowano na 11 czerwca. Omawiane będą „Kwiaty w
pudełku” Karoliny Bednarz, a obowiązywać będzie kuchnia po prostu japońska.
Bądźcie zdrowi!
Do zobaczenia niedługo.
k.
wtorek, 11 maja 2021
Druga przypominajka przed "Przekleństwami niewinności" Jeffreya Eugenidesa
W ogrodzie maj, na łąkach maj, w górach maj. W sercach maj!
W majowych okolicznościach przyrody, po nieplanowanej kilkumiesięcznej
przerwie, w najbliższy piątek odbędzie się spotkanie pod pretekstem książki „Przekleństwa
niewinności”.
środa, 31 marca 2021
Komunikat (niestety kolejny) w czasach zarazy
W trosce o zdrowie własne i swoich najbliższych Siostry w Czytaniu postanowiły, że następne spotkanie odbędzie się, gdy każda z Sióstr będzie się czuła na tyle bezpiecznie i spokojnie, że bez obaw i bez maseczki na twarzy usiądzie blisko innych na sofie w lokalu klubikowym.
A tymczasem proszę czytać, czytać i czytać oraz dbać o
siebie, cieszyć się wiosną i nie tracić nadziei, że ten zwariowany czas
niedługo się skończy i że znowu będzie normalnie.
wtorek, 16 marca 2021
Przypominajka przed "Przekleństwami niewinności" Jeffreya Eugenidesa
Córki Ewy i Adama, siostry w czytaniu, ex-nastolatki (ale wciąż pamietające udręki dojrzewania) spotkają się w różowy piątek, żeby omówić „Przekleństwa niewinności” i wysłuchać co najmniej jednej płyty z utworami zespołu Air.