wtorek, 16 marca 2021

Przypominajka przed "Przekleństwami niewinności" Jeffreya Eugenidesa

Córki Ewy i Adama, siostry w czytaniu, ex-nastolatki (ale wciąż pamietające udręki dojrzewania) spotkają się w różowy piątek, żeby omówić „Przekleństwa niewinności” i wysłuchać co najmniej jednej płyty z utworami zespołu Air.

niedziela, 7 marca 2021

"Pamiętniki Adama i Ewy" Marka Twaina


 Protokół po "Pamiętnikach Adama i Ewy" Marka Twaina

Niech rajski pokój będzie z Wami!

Najkrótsza i najcieńsza lektura w dziejach Spotkań Pod Pretekstem Książki została omówiona.

1. Miniaturę literacką Marka Twaina przyjęto z pozytywnym zaskoczeniem. Podobała się nie tylko ze względu na swą objętość, choć i z tej czterdziestopięciostronicowej książeczki Królowej udało się zrobić pięć stron notatek. Zwłaszcza pierwsza część lektury, czyli pamiętnik rajskiego Adama, była zabawna. Stwierdzono, że Twain w pigułce przedstawił naturę męską i kobiecą, różnice między nimi i różnice we wzajemnym postrzeganiu się i świata. Uczestniczący w spotkaniu zgodzili się z autorem, że mimo trwającego od zarania dziejów pozornego niezrozumienia między kobietą i mężczyzną, jedno nie może istnieć bez drugiego. To znaczy może, ale wtedy jest się samotnym i przygnębionym. Dyskutowano nad odwiecznym zdziwieniem mężczyzn pojawieniem się dziecka na świecie i braku myślenia przyczynowo-skutkowego w tej materii, co niejednokrotnie da się zauważyć u współczesnych mężczyzn. Śmieszne były obserwacje Adama i jego próby określenia przynależności gatunkowej małego Kaina (ryba, owad, kangur, a może niedźwiedź?). Albo to, że Ewa przypisała Adama do gadów, bo miał „niechlujne włosy i niebieskie oczy”. Do wszystkich przemówiło zakończenie książki, czyli wyryte przez Adama na grobie Ewy wyznanie: „Gdziekolwiek ona była, tam był Raj”.

2. Pan Rex, będąc w mniejszości płciowej, po wysłuchaniu kilku pierwszych zdań na temat książki, cichcem opuścił lokal klubikowy, by wrócić po chwili odzianym w koszulkę z napisem „Co jak co, ale żonę mam najlepszą”. W ogóle Pan Rex strategicznie niewiele mówił, nie komentował, jakby nie chciał skupiać na sobie uwagi Uczestniczek spotkania, w obawie, że oberwie mu się za wszystkie przewinienia popełnione przez mężczyzn względem kobiet od początku świata.

3. Rozmawiano o Covidzie, o poszkodowanych przez pandemiczne nauczanie zdalne dzieciach i młodzieży. Próbowano zdefiniować moment, w którym człowiek uzależnia się od mediów społecznościowych. Mówiono o korzyściach płynących z praktykowania jogi i z biegania oraz dolegliwościach wywołanych przez to drugie.

4. Na ręce Poldzi złożono wyrazy uznania za osiągnięcia artystyczne jej małżonka. Pan Pold uprawia Sztukę, a znajomość z nim jest powodem do chwalenia się w towarzystwie.

5. Hitem wieczoru okazały się majtki: czerwone, z seksownymi półprzejrzystymi elementami, zakupione przez Poldzię w ilości hurtowej w sklepie, którego nazwy z oczywistych względów podać nie można. Majty dostała każda z Uczestniczek w nawiązaniu do omawianej książki i w ramach świątecznego prezentu – na bożonarodzeniowy podarek raczej za późno, więc raczej wielkanocny (jajeczka) lub z okazju kolejnego święta (Boże Ciało). Poldzia doprowadziła zebranych do łez, opowiadając o podchodach w kupowaniu majtek i próbach zbicia z tropu ekspedientek, które bez wątpienia zaczęły już szukać w książce telefonicznej numeru do szpitala psychiatrycznego, żeby zgłosić wielokrotnie maniakalnie buszującą w sekcji z bielizną podejrzaną klientkę.

6. Dzięki „Pamiętnikom Adama i Ewy” wiemy, że to nie Ewa, poprzez zjedzenie jabłka, sprowadziła na świat grzech i śmierć, ale Adam, który jako pierwszy powiedział „zwietrzały i nieaktualny dowcip”, czyli kasztan, a tego właśnie zabronił Bóg. Twain jednak nie zdołał przebić się ze swoją kasztanową teorią, zatem jabłko nadal jest owocowym symbolem Raju i grzechu pierworodnego. I jabłku też poświęcona została gastronomiczna część spotkania. Stefa przygotowała sałatkę z selerem, kukurydzą, porem, jajem na twardo i jabłkiem, a że po przeczytaniu lektury miała pewien niedosyt, bardzo mocno popieprzyła przygotowaną przez siebie przekąskę. Z sałatką Stefy smakowo idealnie zagrała surówka Królowej (marchew, jabłko, rodzynki, prażone pestki słonecznika). Kicia upiekła ciasto z jabłkami i figami (te ostatnie namoczone były wcześniej w szatańsko mocnej, czarnej jak smoła herbacie). Błyskawica przywiozła zrobioną przez swoją mamę szarlotkę. Poldzia własnoręcznie zakupiła jabłkowe frytki, kwaśne żelki w kształcie jabłuszek oraz pierniczki z jabłkowym nadzieniem. Były również jabłka z królewskiego ogrodu w postaci świeżej oraz wcześniej wysuszonej w suszarce do grzybów. Były suszone figi oraz wegański smalczyk z jabłkiem. Na półmisku, posypane cukrem pudrem nawiązującym do padającego za oknem śniegu, leżały złote jabłka Hesperyd. Pan Rex polewał domowe wino jabłkowe.

7. Kuchnia na kolejnym spotkaniu (19 marca) będzie różowa i kulinarnie ilustrować będzie książkowy pretekst, czyli „Przekleństwa niewinności”.

8. Imprezę zakończył mężczyzna – Mały Lord rozpłakał się dramatycznie i zaczął we łzach walać się po podłodze w rozpaczy, że jego rodzicielka nie chce z nim po raz milionowy tańczyć w kółeczku aż do zawrotów głowy.

Amen!

k.











wtorek, 2 marca 2021

Przypominajka przez "Pamiętnikami Adama i Ewy" Marka Twaina

No to sobie porozmawiamy o mężczyznach, facetach, chłopach, o tych gadach z niechlujną fryzurą, o tych, którzy patrzą na dziecko jak na stworzenie innego gatunku, o tych, którzy jednak do życia potrzebują swoich Ew, choć uważają je za zbyt gadatliwe. Kuchnia jabłkowa. Strój rajski, czyli listek figowy lub wiadome majtki z wiadomego sklepu. Do piątku!

poniedziałek, 22 lutego 2021

"Ostatnie historie" Olgi Tokarczuk


 Protokół po "Ostatnich historiach" Olgi Tokarczuk

Sto lat! Sto lat! Sto lat! Spotkania Pod Pretekstem Książki odbywają się już od 9 lat!

Grono Uczestniczek i Uczestników, większe niż podczas kilku poprzednich spotkań, z zachowaniem dystansu społecznego, bez całowania się i ściskania, jednak z wielką radością rozmawiało ze sobą i cieszyło się ze wspólnego wieloletniego dorobku czytelniczego i towarzyskiego.

1. Dla uczczenia rocznicy wzniesiono toast szampanem bezalkoholowym, a Mały Lord wielokrotnie inicjował stukanie się kieliszkami. Pan Rex wydobył z piwnicznych czeliści domowe jabłkowe wino królewskie, będące jego debiutem w branży Dionizosa. Wyjątkowość chwili podkreślał również wyniosły tort bezowy z budyniowym kremem i z gruszkami, z wetkniętą weń świeczką w kształcie cyfry „9”, którą ochoczą zdmuchnął Mały Lord. Lokal klubikowy na przyjście szacownych gości udekorowano balonami. Obecnym wręczono papierowe trąbki, lecz czy to z powodu osłabionych płuc, czy ze zbytniej wrażliwości na hałas, korzystał z nich jedynie najmłodszy Uczestnik. Wysłuchano hymnu klubikowego tj. utworu „Sex on fire” formacji Kings of Leon, ale mało kto zwrócił na to uwagę, gdyż muzyka była mocno ściszona. Mały Lord był podekscytowany jubileuszowymi wydarzeniami, co jednak nie dziwiło nikogo, wszakże od początku swojego istnienia bierze udział w klubikach książkowych i po prostu nie zna życia pozaklubikowego.

2. Z rocznicowych okoliczności skorzystała Królowa, której z okazji jej kolejnych, błyskawicznych urodzin wręczono wiosenne kwiecie, opasłą księgę o tematyce grunge’owej, wyjątkowej urody biżuterię ceramiczną uszną, wyśmienitą herbatę (degustacja zbiorowa na następnym spotkaniu), jak i kartkę z pięknymi życzeniami. Po winszowaniu przyszła kolej na wyrazy wdzięczności – Królowa łamiącym się ze wzruszenia głosem podziękowała zebranym za wspólny dorobek w postaci 9 lat spotkań książkowych, a także Strunie za rekomendację żółtego sera Filipka oraz Poldzi za polecenie pewnego sklepu odzieżowego i sprzedawanych tam damskich majtek pewnej marki. Z obawy przed wykupieniem tego cennego towaru przez osoby postronne, nie podaje się tutaj ani nazwy sklepu, ani marki majtek.

3. Jubileuszowemu spotkaniu towarzyszyła Noblistka. Omówiono „Ostatnie historie” oraz kilka innych powieści z bogatego dorobku Olgi Tokarczuk, w tym obecne kiedyś na klubiku „Opowieści bizarne”. Królowa, mająca za sobą dodatkowo niedawną lekturę „Domu dziennego, domu nocnego” i „Prawieku i innych czasów”, polecała szczególnie ten ostatni tytuł. Wymieniono się spostrzeżeniami na temat charakterystycznych dla Tokarczuk motywów dziwnych, z pogranicza snu i jawy, pełnych szacunku dla zwierząt i natury, nietypowych świętych, ucieczki od czegoś lub od kogoś, Niemców wracających po wojnie do swoich włości, odmieńców wioskowych, kobiet z pogranicza akceptacji społecznej. Stwierdzono, że Tokarczuk w bardzo „mięsisty” sposób potrafi opisać procesy myślowe, które się dzieją w głowie każdego, ale tylko nieliczni potrafią je nazwać, ubrać w słowa, ujarzmić i nadać namacalną pisemną formę. Struna podzieliła się wrażeniem, że czytając Tokarczuk da się wyczuć, że lubi pisać, że potrafiłaby napisać wszystko, napisać o wszystkim – dla samej przyjemności pisania. Aż nabrano jeszcze większej ochoty na podjęcie wyzwania czytelniczego w postaci „Ksiąg Jakubowych”.

4. W czasie rozmów o „Ostatnich historiach” okazało się, że to właśnie Poldzia odkryła istotę pierwszej opowieści – wyjaśniła więc wszystkim, że historia Idy kończy się jej śmiercią i jest odniesieniem do czyśćca, „poczekalni” przed śmiercią, momentu, kiedy to przed śmiercią właściwą człowiekowi przelatuje przed oczami całe życie. Koncepcję tę potwierdzać mogą znalezione w tekście określenia typu mgła jak trupi oddech. Tezę Poldzi, że opowieść o Idze nawiązuje do czyśćca, chciała rozwinąć Królowa, która zaproponowała, że kolejna historia, ta o Ukraince Parce, jest odniesieniem do piekła, a ta ostatnia, rozgrywająca się na jakieś tropikalnej wyspie, nawiązuje do raju. Pozostali Uczestnicy szybko jednak wybili Królowej ten kierunek myślenia. Podsumowując, odważono się stwierdzić, że w dużym skrócie „Ostatnie historie” to książka o śmierci, o umieraniu. Zwrócono uwagę na opisane przez nieliczne momenty w życiu człowieka, w którym nie ma on absolutnie żadnego, najmniejszego nawet wyboru. Struna wyłapała jeden z łączących opowieści babki, matki i córki element: wszystkie trzy kobiety patrzyły w gwiazdy, szukając wśród nich Warkocza Bereniki.

5. Tematy książkowe dyskutowane były także w formie aktualizacji listy pretekstów książkowych na kolejne klubiki. Na prośbę Stefy zamieszcza się poniżej obecny plan:

-Mark Twain „Pamiętniki Adama i Ewy” - marzec

-Jeffrey Eugenides „Przekleństwa niewinności” -marzec

-Abraham Verghese „Powrót do Missing” -kwiecień

-Karolina Bednarz „Kwiaty w pudełku” – maj

- Julio Cortazar „Gra w klasy” - czerwiec

-Charles Bukowski „Zapiski starego świntucha” – lipiec

-Salman Rushdie „Dzieci północy” – sierpień

-Henning Mankell „Comedia infantil” -wrzesień

-Eleanor Cotton „Wszystko co lśni” – październik

-Yasmina Reza „Bóg mordu” -listopad

-Agnieszka Pajakowska „Wędrowny zakład fotograficzny” -grudzień

-Jaume Cabre „Wyznaję” – styczeń 2022

-Leonie Swann „Sprawiedliwość owiec” – luty

-Olga Tokarczuk „Księgi Jakubowe” – marzec

-Tomasz Michniewicz „Chrobot” – kwiecień

-Shin Kyung-Sook „Dworska tancerka” - maj

6. Oprócz tego tematy poruszane w rozmowie dotyczyły covida (kto już przechodził, jakie kto miał objawy, u kogo zostawił skutki uboczne, kto się zaszczepił), latorośli próbującej sobie radzić z e-nauką i z brakiem kontaktów towarzyskich czy procesie odnawiania czy zmieniania się człowieka co 7 lat. Poldzia rozbawiła wszystkich opowieścią o początkach covida u siebie, które wzięła za nagłe olśnienie, iluminację i kontakt z nadprzyrodzoną wiedzą. Mówiono też o starzeniu się oraz pogarszającym się wzroku (i wypieraniu tego faktu przez niektóre Uczestniczki). Błyskawica z radością opowiedziała o przygotowaniach do podjęcia wkrótce nowej roli rodzinnej. Rozmawiano również o nieobecnej Kici, która bohatersko zrezygnowała z przyjemności klubikowych, aby pielęgnować swego cierpiącego na katar i kaszel małżonka, szanownego Pana Kocurka.

7. Kuchnia towarzysząca „Ostatnim historiom” była  pyszna i kreatywna, zainspirowana miejscem, w którym rozgrywała się opowieść o Mai, czyli wyspami malajskimi. Stefa przyniosła sałatkę z sosem słodko-kwaśnym. Struna zrobiła potrawę kwai teow char z makaronem ryżowym i wędzonym tofu. Królowa przygotowała paskudnie wyglądające, ale zaskakująco smaczne veggie mee goreng, czyli makaron gryczany z różnymi dodatkami na modłę malezyjską. Błyskawica upiekła rozpływający się w ustach chlebek bananowy. Jedynie Poldzia gastronomicznie poszła w nieco innym kierunku – przyniosła chipsy ziemniaczane z solą hi-malajską oraz oprószone hi-malajskim kokosowym „śniegiem” kuleczki i wafelki. Konsumpcji, oprócz klubikowego hymnu, towarzyszyły piosenki z płyty „Lost dogs” zespołu Pearl Jam (to jedyne dostępne nawiązanie do tytułu książki wieczoru: lost-last-ostatnie).

8. Jeśli covid-19 nie pokrzyżuje nam planów, w marcu widzimy się dwukrotnie: piątego i dziewiętnastego. Pretekstem do tego pierwszego spotkania będą „Pamiętniki Adama i Ewy” (kuchnia jabłkowa), a do tego drugiego „Przekleństwa niewinności” (kuchnia różowa). Oczywiście na spotkania 5 marca obowiązkowo należy założyć zakupione w wiadomym sklepie majtki wiadomej marki.

Bądźcie zdrowi!

k.










wtorek, 16 lutego 2021

Przypominajka przed "Ostatnimi historiami" Olgi Tokarczuk

Więcej niż trzy kobiety będą opowiadać swoje historie z ostatnich tygodni i miesięcy. Tym historiom przysłuchiwać się i dodawać do nich własne będą prawdopodobnie dwaj mężczyźni. Śnieg jest i ciągle pada nowy, więc sceneria zapowiada się właściwa. W najbliższy piątek omówione będą „Ostatnie historie” i inne książki Noblistki. Kuchnia malezyjska lub malajska lub hi-malajska.

niedziela, 31 stycznia 2021

"Czarodziejska góra" Tomasza Manna


 Protokół po "Czarodziejskiej górze" Tomasza Manna

Ośnieżone niczym w wysokich Alpach okoliczne szczyty były scenerią dla spotkania, które jest już przeszłością, ale jednocześnie jest wciąż obecne we wspomnieniach czy niniejszych zapiskach.

„Czarodziejska góra” wszystkim Uczestniczkom dłużyła się podczas czytania, wywołała obawy, czy aby na pewno ta nudna książka będzie pretekstem do rozmów, czy klubik książkowy nie jest zbyt prowincjonalny, żeby podjąć w rozmowach temat lektury, którą zachwycają się najwybitniejsze umysły świata.

Ale nie było źle. Wbrew wcześniejszym niepokojom okazało się, że Uczestniczki wyciągnęły z książki wieczoru wiele wątków. Jednak żeby ją docenić bardziej, wynieść z niej więcej, na pewno trzeba by ją było przeczytać jeszcze i jeszcze i pewnie jeszcze raz. Bo to chyba książka, która ma nową treść przy każdym kolejnym czytaniu, wpisując się w zmieniające się elementy życiowego doświadczenia czytającego.

„Czas jest podobny nie do zegarów na dworcach, których wskazówka posuwa się skokami, raz na pięć minut, lecz raczej do malutkich zegarków, których wskazówki poruszają się niewidocznie, albo do trawy, która rośnie niepostrzeżenie, aż pewnego dnia okazuje się, że urosła!”.

Czas. Zapętlający się. Rozciągliwy lub kurczący się jak guma. Życie składające się z chorób i śmierci. Niezgoda na chorobę zmieniająca się w przyzwyczajenie do niezgody. Zdrowie psychiczne, fizyczne i duchowe. Chwila z życia młodego człowieka trwająca 7 lat. Poczucie przyspieszenia z każdym rokiem upływającego czasu. Inna percepcja czasu przez młodych, inna przez dojrzałych czy starych. Dysputy filozoficzne i pseudofilozoficzne. Choroba prawdziwa i wmówiona. Miłość platoniczna, miłość umarła i negatywny wpływ miłości na zdrowie. Poczucie czasu. Zmienna definicja godziny. Nic się nie dzieje, nuda, a jednak dzieje się tak dużo. „Duchowe cienie rzeczy”. …zacieranie się granicy między życiem a fikcją literacką.

Muzyczne tło rozmów stanowiła płyta Alison Goldfrapp „Felt mountain” i jeden z albumów formacji Doves (wyjęty przez Strunę ze swojej płytoteki ze względu na podobieństwo do nazwy miejscowości, w której rozgrywa się „Czarodziejska góra”, czyli Davos). Wzorem Hansa Castorpa „szafarzem rozkoszy muzycznych” był Mały Lord.

Cytując sanatoryjnego lekarza, życzono sobie „pomyślnej przemiany materii” i z apetytem pałaszowano potrawy kuchni szwajcarskiej lub nawiązującej do czasu. Najpierw była „pora na pora”, czyli sałatka porowa zaserwowana przez Strunę w miseczce niczym z alpejskiej wsi. Królowa przygotowała Basler Leckerli, czyli intensywnie migdałowo-miodowy piernik z Bazylei, który był tak twardy i kaloryczny, że idealnie nadałby się na zimowe wycieczki wysokogórskie jako baton energetyczny „na czarną godzinę”. Była też pyszna owsianka alpejskich górali. Przepis znaleziono w książce Beaty Pawlikowskiej z takim oto przypisem: „To lekkie, pożywne i pyszne śniadanie [przy czarodziejskiej rozciągliwości czasowej posiłek poranny podano na kolację] wymyślone przez szwajcarskiego lekarza [!] Maksymiliana Bircher-Bennera ponad sto lat temu [!]. Wzorował się na prostym jedzeniu alpejskich górali. Podawał takie śniadanie pacjentom w swojej klinice [!], żeby nabierali sił i wracali do zdrowia[!]”. No i jak tu nie podać takiej owsianki podczas rozmowy o chorych w sanatorium w Davos. Kicia przyniosła ciasto w barwach szwajcarskiej flagi. Motyw wysokich gór pojawił się przy winie i czekoladzie. Podczas picia wina przytoczono wypowiedź jednego z bohaterów „Czarodziejskiej góry”, Settembriniego: „Kto nie podaje do stołu najlepszych, najdroższych gatunków wina, do tego w ogóle nikt nie chodzi, a jego córki zostają starymi pannami”.

Początkowo sądzono, że kuchnia na następnym spotkaniu będzie nawiązywać do tej alpejsko-szwajcarskiej. Omyłkowo ustalono, że w związku z tym, że jedną z lokalizacji, w której rozgrywa się akcja kolejnej pretekstowej książki, są Malaje (gdziekolwiek to jest), obowiązywać będą potrawy malajskie, a stąd już krok do kuchni hi-malajskiej. Jednakże w niniejszym protokole omyłkę sprostowuje się: przy omawianiu „Ostatnich historii” będzie obecna kuchnia malezyjska.

Książki z listy zaproponowanych do omówienia na klubiku w ciągu najbliższego roku z hakiem przyporządkowano do kolejnych miesięcy. Uzgodniono, że na przeczytanie (Struna rekomenduje sposób zalecany przez samego autora) zaplanowanej na marzec „Gry w klasy” potrzeba więcej czasu, więc tytuł ten będzie klubikowym pretekstem do spotkania w lipcu. Na następnym spotkaniu (19 lutego) omówione zostaną „Ostatnie historie” Olgi Tokarczuk. Można też dodatkowo lub zamiast przeczytać „Dom dzienny, dom nocny” lub „Prawiek i inne czasy” tejże autorki, bo spośród tych trzech tytułów „Ostatnie historie” są chyba najsłabsze (o ile jakąkolwiek „słabość” można przypisać Tokarczuk). W marcu lekturą główną będą „Pamiętniki Adama i Ewy” Marka Twaina. Stałe uczestniczki klubikowe uprasza się o niekupowanie tej książki, gdyż Struna nabyła je okazyjnie dla wszystkich -  egzemplarze czekają do odbioru w lokalu klubikowym.

Sprawy okołocovidowe uniemożliwiły udział w spotkaniu Poldzi i Błyskawicy. Stefa nadal zapracowana. Gazela wycierała w domu nosy gazelątek. Mały Lord też zakatarzony. Kicia przyniosła dla zebranych piękne podarki w złocie lub w srebrze. Struna obwieściła rychłą premierę nowej, ciekawie się zapowiadającej się publikacji o „małej ojczyźnie”. Pan Rex zachwalał wino domowej roboty, które zostanie będzie degustowane na kolejnym jubileuszowym (9 latek klubiku!) spotkaniu. Królowa zaprezentowała efekty swojego czteromiesięcznego ślęczenia wieczorami z szydełkiem w ręku. Przy omawianiu leżakowania Hansa Castorpa w sanatorium w futrzanym worku i pod kocem z wielbłądziej wełny wspomniano Polannę, która pewnie wygrzewa się pod iberyjskim słońcem.

„Finis operis”.

 








wtorek, 26 stycznia 2021

Przypominajka przed "Czarodziejską górą" Tomasza Manna

 

Czas, czas, czas, czas…. Czas płynie, czas ucieka. Czas kolejnego Spotkania Pod Pretekstem Książki się zbliża.

Widzimy się w najbliższy piątek, żeby poświecić trochę czasu Tomaszowi Mannowi i popełnionej przez niego „Czarodziejskiej górze”.

Do zobaczenia!