Protokół po "Brakującej połowie dziejów. Krótkiej historii kobiet na ziemiach polskich" Anny Kowalczyk
Książka marcowa, czego się chyba nikt nie spodziewał, wzbudziła ogromne
kontrowersje i gorącą dyskusję.
1. Zaczęło od tego, że Gazela esemesowo poinformowała, że na spotkanie nie
przyjdzie, bo ją planowana do omówienia lektura obraża, obraża jej kościół i
jej Boga i że rola kobiety, która jest opisana w Biblii, jej odpowiada. Obecni
na spotkaniu przyjęli do wiadomości opinię Gazeli, choć nieco zdziwieni byli
faktem, że książka, która w tak przejrzysty, łatwy i przyjemny w czytaniu
sposób opisuje osiągnięcia kobiet w Polsce na przestrzeni wieków, może być tak
negatywnie zinterpretowana na podstawie wyłącznie wyjętych z całości
fragmentów. Opinia Gazeli była zarzewiem do zaciętej rozmowy na temat kościoła
katolickiego, księży, wiernych dzisiaj i dawniej.
2. Na kolejnym klubiku książkowym Błyskawica i Poldzia zostaną poproszone o
wypowiedzenie się na temat „Brakującej połowy dziejów” – porównamy, czy ich
opinie są bardziej zbliżone tej wyrażonej przez Gazelę, czy raczej będzie im
bliżej do zdania wyrażonego na marcowym spotkaniu przez Stefę, Strunę, Królową
i Pana Rexa.
3. Od obecnych na spotkaniu nie tylko duchem, ale i ciałem, książka Anny
Kowalczyk zebrała bardzo pozytywne opinie. Doceniono łatwość w czytaniu i
zawartość wielu ciekawostek na temat siłaczek, działaczek, przodowniczek i
innych kobiet, dzięki którym dziś my, kobiety, możemy aż tak wiele. Choć, jak
Struna zauważyła, to zadziwiające, że biorąc pod uwagę tysiące lat naszej
historii, tak naprawdę kobiety zaczęły być zauważane i doceniane dopiero jakieś
sto lat temu. W dodatku to, co w ciągu tych stu lat kobiety w walce o swoje
prawa osiągnęły, to i tak jest niewiele w stosunku do praw przysługujących od
zawsze mężczyznom. Omówiono co niektóre postaci. Wyrażono wdzięczność dla trudu
podjętego na przestrzeni wieków przez te nieliczne Polski, które bardzo wiele
poświeciły, żebyśmy dziś mogły cieszyć się pracą, możliwością uczenia sią,
wyboru życiowego partnera czy choćby możliwością spotkania się z innymi
kobietami i porozmawiania o kontrowersyjnych książkach bez groźby bycia spaloną
na stosie. „Brakująca połowa dziejów” jest świetnym uzupełnieniem szkolnych
podręczników do historii.
4. Z tematów pozaksiążkowych, ale jak najbardziej klubikowych, pojawiły się:
Królowa podzieliła się swoimi spostrzeżeniami z motywująco-inspirującego
szkolenia, w którym uczestniczyła, na temat potrzeby wyznaczania sobie celów i
drogi do ich osiągnięcia. Magia czasami samoistnie realizujących się wcześniej
zapisanych celów wywołała gęsią skórkę u Stefy. Królowa przedstawiła także
budujące studium przypadku, który był dowodem na to, że współczesna młodzież
gimnazjalna nie jest tylko i wyłącznie zła, gnuśna, trudna, roszczeniowa i
leniwa, ale że zdarzają się i młode osoby (młode kobiety!), które w wieku 15
lat mają całkiem fajnie poukładane w głowie, a czas wolny bynajmniej nie
spędzają na zakupach w galeriach handlowych czy udzielaniu się w mediach
społecznościowych, ale czytają czy choćby rzeźbią łydki na rowerze. Pan Rex
przedłożył wykładnię prawną wraz z interpretacją praktyczną na temat pochówku,
braku pochówku i utylizacji martwych zwierząt oraz konsekwencji finansowych
popełnienia wykroczenia polegającego na samodzielnym zakopaniu w przydomowym
ogródku ukochanego psa lub kotka, który przeszedł był na drugą stronę tęczowego
mostu.
5. Mały Lord demonstrował swoje najnowsze osiągnięcia w obszarze biegania po
domu sprintem oraz w zakresie poszerzającego się wokabularzyka. Niestety,
wyrzynające się zęby trzonowe uprzykrzały mu trochę życie, więc co i rusz
ładował się swojej mamie na kolana z prośbą o przytulenie i dokarmienie.
6. Struna zreferowała trudności i wyzwania, przed którymi lokalne muzeum, a
razem ze Stefą wymieniły się spostrzeżeniami na temat najnowszych filmów (m.in.
„Faworyta”).
7. Bardzo ciekawie wyglądała zaplanowana wcześniej kuchnia kobieca,
feministyczna, babska. Błyskawica, która w ostatniej chwili zmuszona była
odwołać swoje przybycie, przygotowała babkę ziemniaczaną – uczestniczki i uczestnicy
spotkania nie byli w stanie ocenić jej organoleptycznie, ale z esemesowej
relacji autorki babki wynika, że jej kulinarne dzieło było smaczne. Struna
podała wykwintne gruszki pięknej Heleny – pod pierzynką z lodów, z akcentem
mocno czekoladowym. Stefa przyniosła rewelacyjne placuszki „w szlafroczkach” –
jabłkowe (użycie jabłka, symbolu biblijnej pierwszej kobiety, było
nieprzypadkowe), lekkie, niewiarygodnie proste w przyrządzaniu. Królowa upiekła
babeczki Oliwki (z oliwkami i kawałkami kabanosa). Spod jej rąk wyszła też
panna (cotta) Jagoda. Na stole w miseczkach były także Princessa, Danusia i
babeczki Babci Ani. Pito herbatę z Różą (z przyjemnością zjadano jej płatki).
Nie wypito ani kropelki alkoholu (przypomnijmy: na spotkaniu nieobecna była Poldzia,
co chyba tłumaczy zaistniałą sytuację). Sferze gastronomicznej towarzyszyła
sfera muzyczna, którą reprezentowały Björk i Anna Maria Jopek.
8. Po wymianie wielu esemesów w końcu udało się ustalić odpowiadający
wszystkim termin kolejnego spotkania książkowego. Otóż „Cesarza” Ryszarda
Kapuścińskiego omawiać będziemy w CZWARTEK 25 kwietnia. Książka na kwiecień
jest krótka, więc zaraz po jej przeczytaniu radzimy zabrać się za „Sto lat
samotności”, które będą naszą lekturą majową. Kuchnia etiopska kojarzy się
raczej z brakiem kuchni i jedzenia w ogóle, ale spróbujemy jak zwykle z
inwencją podejść do tego tematu.
9. Pełne dumy z tego, że jesteśmy kobietami, które tworzą jakże stabilny i
mocny trzon Spotkań Pod Pretekstem Książki, życzymy radości z powodu wiosny i
tak w ogóle.
k.