poniedziałek, 10 marca 2014

Przypominajka przed "Lolitą"



Hello!
lub
Zdrawstwujtie!

Przypominam, że w najbliższy piątek tj. 14 marca spotykamy się, żeby porozmawiać o „Lolicie” Nabokova. Tematycznie wieczorek książkowy będzie rosyjsko- (pochodzenie Nabokova) –amerykański (miejsce akcji „Lolity”).
Przypuszczalnie dyskusja będzie dość gorąca. Mężczyźni około 40-tki, którzy w tym czasie będą w pobliżu, niech mają się na baczności, bo nie wiadomo, jak bardzo emocjonalnie pod wpływem książki zachowywać się będą uczestniczki spotkania.
Ze względu do rosyjskie plany kulinarne na ten wieczór, prosimy o potwierdzenie do czwartku swojej obecności na spotkaniu- nie chcemy, żeby dla kogoś zabrakło jedzenia (menu zapowiada się rewelacyjnie).
No to see you w piatnicu.
k.

poniedziałek, 17 lutego 2014

"Niewinność zagubiona w deszczu" Eduardo Mendoza

Protokół po "Niewinności zagubionej w deszczu" Eduardo Mendozy




Witajcie, Chicas!

„Niewinność zagubiona w deszczu” Eduardo Mendozy stała się Pretekstem do kolejnego, dwudziestego piątego już Spotkania. Lektura wieczoru znakomicie wpisała się treściowo w mniej lub bardziej celebrowane tego dnia w naszym kraju Walentynki. Dużo rozmawiano o miłości, namiętności i pożądaniu. 

1.  Książka się podobała. Szybko się ją czyta. Polanna podzieliła się z zebranymi swoją wiedzą w kwestii imienia głównej bohaterki książki: to Consuelo, nie Consuela. Jej postać wzbudziła naszą dużą sympatię przede wszystkim dlatego, że choć schowana pod habitem, to jednak Consuelo była bardzo ludzka, nie bujała w obłokach, nie żyła tylko wiarą i tak bardzo po człowieczemu dała się ponieść żądzom.

2.   Posiedzenie rozpoczęło się od mowy okolicznościowej wystosowanej przez uczestniczki w związku z jubileuszem naszych Spotkań oraz z urodzinami Królowej. Jesteśmy pełne zachwytu dla naszej determinacji, która przez dwa lata regularnie gromadzi nas wokół stołu, na którym początkowo była tylko herbata oraz skromna przekąska. Lubimy się, lubimy swoje towarzystwo, wspieramy się, inspirujemy się nawzajem nie tylko do czytania kolejnych książek. Wspólnie przeżywamy zarówno omawiane lektury, jak i swoje sukcesy, trudności, niepowodzenia i radości. Dodatkowo Królowa poczuła się nad wyraz dopieszczona towarzysko oraz urodowo, za co składa jeszcze raz serdecznie muchas gracias.

3.  W związku z powyższym punktem Struna obdarowała zebrane, świętujące te dwie rocznice osoby własnoręcznie wyprodukowanymi w ilości hurtowej broszkami o tematyce dendrologicznej. Piękne te dzieła to kolejny nasz znak rozpoznawczy (oprócz kajecików grubnących od regularnie gromadzonych zapisków z czytanej książki, koszulek z Włóczykijem, biżuterii do książek, czyli wszelakiej maści zakładek, a w sferze niematerialnej wyrażeń i pojedynczych słówek zaczerpniętych z naszego wokabularzyka, do którego dołączamy ulubione, wyłuskane z książki-Pretekstu bon-moty i sformułowania).  

4.  Dyskusjom na temat książki towarzyszyły rozmowy dotyczące intensywnego życia zawodowego w połączeniu z planami na przyszłość (Polanna) czy zamierzeniami w dziedzinie kultury (opera, koncerty). Jednak na półkę z anegdotkami dokładamy piątkową opowieść Gazeli, która związana jest z jej wizytą u ginekologa- jeśli Gazela weźmie sobie do serca zalecenia lekarza, to podejrzewamy, że trochę częściej będzie spędzała wieczory w męskim towarzystwie w domu. Mamy nadzieję, że nie będzie to jednak negatywnie rzutowało na jej obecność na kolejnych spotkaniach książkowych.  

5.  W drugiej części spotkania nawiązano łączność telekomunikacyjną z oryginalnym Hiszpanem, który przesłał uczestniczkom spotkania pozdrowienia oraz ikonki przedstawiające hiszpańską flagę.

6.   Najbardziej oczytany w powiecie (a może i nawet w województwie?) pies książkowy Gruda przeżył sesję fotograficzną w wykonaniu Struny, której efekty oczywiście dość szybko zostały zamieszczone na fejsie. Zwierzę to na własnej skórze odczuwało nie tylko spragnione jego ciepła i miękkości dłonie uczestniczek, ale i z każdym miesiącem coraz bardziej zauważalne ich wyedukowanie technologiczne, które ze swobodą korzystają ze swoich smartfoników, fejsików, tablecików i innych aparacików.

7.    W kwestii napitków raczono się winem d’Espagna, choć jego spożycie było tym razem na karygodnie niskim poziomem (nie podam danych liczbowych, żeby nie wprawiać w zakłopotanie tych uczestniczek, które mają w swoim życiorysie alkoholowym i po butelce wina na głowę podczas jednego wieczoru). Warto nadmienić, że jedno z win pochodziło ze stypy, zatem uzasadnionym było wzniesienie toastu za wieczny odpoczynek osoby, na cześć której owa stypa została wyprawiona. Wino ze stypy- to się na pewno wpisze do annałów naszych Spotkań. Ponadto uczestniczki raczyły się limonada di casa, czyli domową lemoniadą cytrynową- w kontekście omawianej książki nie mogło jej braknąć na naszym stole.

8. Z powodu obfitości w sferze jadła Polanna miała trudności z zaśnięciem. Było delicioso! Koralina przyrządziła tapadenę z zielonych i czarnych oliwek, która z lekko przypieczonym białym pieczywem smakowała wybornie (należy podkreślić, że precyzyjnie ułożona na talerzu kompozycja z zielonych i czarnych kanapeczek wiele mówiła o zamiłowaniu Koraliny do ładu i symetrii). Polanna podzieliła się z nami oryginalnym hiszpańskim migdałowym przysmakiem Torron Yema Tostada. Gazela przyniosła i własnoręcznie obrała ze skórki pomarańcze oraz pomello. Na potrzeby Spotkania zakupiła także marynowane papryczki nadziewane serem (kilka dni wcześniej zasugerowano jej, aby poszukała w sklepie pasujących tematycznie do książki migdałów, jednak coś się jej pomyliło i zamiast migdałów były papryczki. Ale ponieważ były pyszne, zaliczamy je do hiszpańskiej kuchni jako tapas). Struna wreszcie przyniosła czekoladę z kwiatami fiołków, o której tyle już kiedyś słyszałyśmy- warto było na nią czekać! W części przygotowawczej do Spotkania prawie zbiorowo pod przewodnictwem Struny przyrządzono z dostarczonych przez nią składników tortillę de patatas. Polanna powołana była do wydania sądu w sprawie odpowiedniego przypieczenia i koloru tortilli. Natomiast podczas przewracania jej (tortilli, nie Polanny) na drugą stronę zgromadzone w kuchni wszystkie uczestniczki wstrzymały oddech i błyskawicznie podawały szpatułki, patelnie, deski do krojenia, noże, przykrywki i co tam tylko jeszcze było potrzebne. Tortilla była palce lizać. Zjedzono również upieczony przez Królową torcik orzechowo-migdałowy, wytrawne ptysie z pastą makrelową, serową z pesto lub serową z suszonymi pomidorami. Na stole znalazła się też empanada- smaczna była! Zanim przystąpiono do spożywania przyniesionych i przygotowanych frykasów, obfotografowano je skrupulatnie. Za wszelkie pyszności gran gracias!

9.    A następne Spotkanie będzie poświęcone wiekopomnemu dziełu Nabokova „Lolicie”. Widzimy się 14 marca.

A zatem Adiós!
Do następnego Spotkania Pod Pretekstem Książki
Tu Reina, czyli Wasza Królowa






wtorek, 11 lutego 2014

Przypominajka przed "Niewinnością zagubioną w deszczu"



¡ Hola! Chicas!
       Przypominam o kolejnym, dwudziestym piątym już Spotkaniu Pod Pretekstem Książki.
Hasła kluczowe na najbliższy piątkowy wieczór to: Hiszpania, literatura, Mendoza, namiętność, miłość, zakonnica, powódź, draństwo, lemoniada, deszcz. A oprócz tego: walentynki, pyszności, plotkowanie, relaks, intelekt, emocje, mężczyźni.
      „El ano del diluvio” na pewno przeczytane przez wszystkie uczestniczki planowanego spotkania, bo to krótka lektura.
      Można się już schodzić od 16:00. Do miłego zobaczenia!
      k.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

"Śnieg" Orhan Pamuk

Protokół po "Śniegu" Orhana Pamuka



Witajcie!

Dwudziestą czwartą książką, która otrzymała zaszczytne miano Pretekstu do Spotkania, był „Śnieg” Orhana Pamuka. Mimo obwieszczanego przez kalendarze stycznia, śnieg był tylko w tytule – tego wieczora padał deszcz.
Tym razem lektura była zdecydowanie drugoplanowa. Bo najważniejsze i najpotrzebniejsze okazały się rozmowy o naszych codziennych sprawach, bieżących troskach i trudnościach. Rzecz jasna nie ograniczano się w dyskusji jedynie do tematów ważnych i poważnych – nie zabrakło żartów, anegdotek, opisów zabawnych zdarzeń minionych dni. Największe salwy śmiechu wzbudziły sposoby bezosobowego zwracania się do niektórych osób, z powodzeniem od lat praktykowane przez Strunę.
1.   Jeśli chodzi o „Śnieg”, to na wszystkich zrobiła wrażenie Gazela, która na czas przeczytała całą tę ponad 500-stronicową książkę. Dzięki temu Gazela miała pełne prawo zająć stanowisko na temat głównego bohatera, Ka, którego określiła jako krętacza i dwulicowego cwaniaka (widzimy tu wychodzącą z niej zawodową podejrzliwość). Niektóre uczestniczki spotkania widziały w Ka raczej pechowca, który znalazł się w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie. Ka potępiony został za swoją zboczoną fascynację gwiazdą porno Melindą, podczas gdy miał możliwość obcowania z żywą, realną, piękną Ipek.
2.       Część z uczestniczek twierdziła, że książka wciągnęła je od razu, ale potem, po pierwszych stu stronach  akcja „siadła”. Inne natomiast zaczęły czytać z większym zainteresowaniem w momencie, kiedy w miasteczku Kars rozpoczęła się rewolucja. Były też opinie, że lektura pokazuje zaskakujące, nieznane dotąd oblicze Turcji, w której panuje dyktatura, inwigilacja, komunistyczne metody sprawowania władzy, a dodatkowo w której znaleźć można silne islamskie prądy społeczne i religijne.
3.    W niektórych uczestniczkach (Polanna i Koralina) lektura wyzwoliła poglądy rasistowskie i mające źródło w ksenofobii. Nawet pies książkowy Gruda został przez nie przestrzegany przed zadawaniem się z psami o czarnym umaszczeniu.
4.   Pozytywnie zaskoczyła wszystkich Maka, która po raz pierwszy wystąpiła z zapisanymi w swoim specjalnym książkowym notesiku cytatami ze „Śniegu” (sądząc po doborze cytatów z wszystkich bohaterów lektury, najbardziej przypadł jej do gustu przywódca islamskich partyzantów Granatowy).
5.       Stefa uczciwie przyznała się, że przeczytała tylko (lub aż) połowę książki, ale za to wygłosiła referat na temat kina światowego ze szczególnym uwzględnieniem kina tureckiego.
6.      Kuchnia turecka miała silną reprezentację na naszym stole: Omdlenie Imama (nazwa, jak wytłumaczyła autorka dania, czyli Struna, wiąże się z legendą, jakoby pewien imam, któremu podano ów bakłażanowy przysmak, zemdlał z rozkoszy, jaką poczuł po jego zjedzeniu), pyszny pilaw przygotowany przez Makę, ciasto orzechowo-figowe Incirli Kek oraz oryginalna chałwa, której ilość kalorii w stu gramach jeżyła włos na głowie i cellulit na udach. W nabożnej ciszy i błogostanie kubków smakowych skonsumowano kebaby (niestety, z powodu obżarstwa nie znalazła się ani jedna osoba, która zjadłaby swój kebab w całości- pozostałe resztki wyrzucono, zachowano na drugi dzień lub zabrano do domu w celu dożywienia wygłodniałego męża). Współczujemy Gazeli, która z zapalonym żołądkiem, pościła cały wieczór.
7.   W kwestii napojów, po ostatnio zauważalnym spadku notowań, poprawiły się statystyki dotyczące spożycia wina. Kolorystycznie przeważały wina jasne. Maka nawiązała przyniesionym winem do treści książki wieczoru – nie, nie było to wino tureckie, ale niemieckie. Współczujemy Gazeli, która przez zapalony żołądek nie mogła alkoholem dopieścić swojego podniebienia, jednak skorzystały na tym inne uczestniczki spotkania, bo było dla nich więcej wina do wypicia, a po spotkaniu skorzystały z usługi przewozowej do domów, którą to ochoczo wyświadczyła Gazela.
8.       Czerpiąc z posiadanych przez uczestniczki spotkania nowoczesnych telekomunikacyjnych gadżecików, wyszperano na YT i wysłuchano kilku utworów gwiazdy tureckiej sceny muzycznej- Tarkana. Poza tym towarzyszyły nam dźwięki muzyki bardziej lub mniej zakręconej, no i oczywiście „Sex on fire” KoL.
9.      Polanna przywiozła oryginalny hiszpański turron, który będzie zjedzony na kolejnym spotkaniu. Bo 14 lutego będziemy omawiać „Niewinność zagubioną w deszczu” Eduardo Mendozy. W związku z tym, że spotkanie to wypada w Dzień Zakochanych, w trosce o nie-zakochane uczestniczki (żeby im nie było przykro), zabrania się nawiązywania w ubiorze czy w czymkolwiek innym do symbolu serca, gołąbków czy choćby czerwieni. Wystarczająco dużo będzie tego w najbliższych dniach w mediach, w sklepach i na ulicach.

A zatem:
Do następnego spotkania, Dziewczęta!
k.

Aneks do protokołu.

Polanna zgłosiła pisemnie swoje zastrzeżenia dotyczące punktu 3:
"Ja bym to ujęła delikatniej tzn. że lektura wzbudziła w nas refleksje dotyczące różnic między Europą i Turcja. I w naszej opinii te różnice są nie do pokonania. Poza tym zaznaczyłam, że ja do czarnego psa nic nie mam, bo śpiewam gospel."

wtorek, 14 stycznia 2014

Przypominajka przed "Śniegiem"



Günaydın!
Gotowe na kolejne Spotkanie Pod Pretekstem Książki? 
„Śnieg” przeczytany od deski do deski? 
Śnieg zamówiony (żeby nam scenerię tworzył)? 
Zmysły przygotowane na rozkoszne omdlenia kulinarne? 
Wiedza podstawowa ogólna na temat Turcji zdobyta?
Mam nadzieję, że tak!
Zatem do piątku (połowa uczestniczek przybędzie dość późno, ale będziemy cierpliwie czekać).
Görüşürüz!
K.