wtorek, 13 września 2016

"Kobiety w kąpieli" Tie Ning


Protokół po "Kobietach w kąpieli" Tie Ning
W małym ilościowo, ale jak zwykle wielkim jakościowo gronie kobiety czytające spotkały się, aby porozmawiać o „Kobietach w kąpieli” Tie Ning.

1. Struna podsumowała książkę w pierwszych minutach spotkania, posługując się odpowiednim jej fragmentem. Otóż w krajach azjatyckich, a tym samym w Chinach, w których rozgrywa się akcja książki, w rodzinach kobiety zwykły myć się na samym końcu. Myły się zatem w wodzie zabrudzonej przez innych domowników. I takie właśnie są „Kobiety w kąpieli” – o chińskich kobietach, które biorą na siebie brudy, pomyje po swoich mężach, kochankach, dzieciach. 

2. Postacie głównych bohaterek są wyraziste, skomplikowane charakterologicznie. Tiao, Fan, Fei od wczesnego dzieciństwa wiodą życie bardzo trudne, zaprawione nie tylko biedą, ale i komunistycznym reżimem. Mężczyźni są jacyś tacy mało męscy, depresyjni, bezwolni, smutni. Dyktatura Mao chyba jest nie do pojęcia nawet w naszym kraju, który również doświadczył zniewolenia komunistycznego. Słowo „chuligan” nabiera nowego znaczenia – w Chinach to największy przeciwnik państwa, sabotażysta, buntownik, wróg ludu.

3. Z uwagi na niewielką ilość czasu, którą dysponowała Błyskawica, dyskusję od razu połączono z konsumpcją. Jako przegryzka służyły orzeszki ziemne w chrupiącej otoczce z wasabi oraz ryżowe trójkąciki, które maczano w sobie słodko-kwaśnym. Struna przygotowała tofu panierowane w ziarnach sezamu i czarnuszki. Była też ulubiona potrawa Mao: czerwony boczek (gotowany przez Strunę w zaskakującej kompozycji orientalnych przypraw i w czerwonym winie). Schab po chińsku podano z ryżem. Były też sajgonki wegetariańskie. Błyskawica  podjęła kulinarną rękawicę i, zgodnie z przepisem zawartym w „Kobietach…”, starała się przyrządzić gotowane śniegowe kule – przysmak Tiao. Efekt jej pracy okazał się porażką, zatem przyniosła zakupione bezowo-kremowe ciasteczka „słoneczka” na cześć Słońca Ludu – Mao. Mimo fiaska ze śnieżnymi kulami Błyskawica okazała się mistrzynią w jedzeniu pałeczkami. Na deser były ananasy w cieście. Pito zieloną herbatę.

4. Słuchano najbliższej geograficznie Chinom płyty pt. „Free Tibet”, będącej w posiadaniu Struny. W związku z koncertem ulubieńców klubikowych, zespołu Kings of Leon, który miał miejsce poprzedniego dnia, jednak z uwagi na bardzo wysokie ceny biletów, nie został obejrzany ani wysłuchany na żywo przez żadną z uczestniczek Spotkań, cieszono się brzmieniem utworu „Sex on Fire” odtwarzanym z płyty. A za oknem lokalu klubikowego trwały wykopki, palono badyle, pasła się krowa, co uczestniczkom spotkania skojarzyło się z pracą w obozie Trzcinowa Rzeka, do którego przymusowo zostali wysłani rodzice Tiao i Fan.

5. Rozmawiano o pracy, nowym roku szkolnym, minionych wyjazdach wakacyjnych oraz planowanych egzotycznych podróżach. Rozmawiano o literaturze, książkach przeczytanych latem oraz tych wartych naszej uwagi w najbliższych miesiącach. Wspominano Beatę z Wielkopolski, która nadal przebywa w Chinach, doskonali się w jodze i próbuje nie zwariować w tym dziwnym kraju. Wspominano Polannę, która już jako poślubiona Spaniardowi, wyjechała na Półwysep Iberyjski wić swoje gniazdko domowe. Wspominano Poldzię, która w miłosierdziu swoim postanowiła nie zarażać innych wirusem grypy i z tejże przyczyny zrezygnowała z udziału w spotkaniu. Mamy nadzieję, że Poldzia rychło ozdrowieje i będzie obecna na kolejnym spotkaniu zaplanowanym na 14 października (Dzień Edukacji Narodowej). Wtedy to dyskutować będziemy o „Pchlim pałacu” Elif Şafak. Kuchnia turecka.

Do zobaczenia!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz