niedziela, 13 kwietnia 2014

"Portret Doriana Graya" Oskar Wilde

 http://cms.antykwariat.waw.pl//mfc/5/e/6/8/e1c70265e8bb278ab3f29e0d41ec7dd91d21.jpg  Protokół po "Portrecie Doriana Graya" Oskara Wilde'a






Witajcie!

„Portret Doriana Graya” Oskara Wilde’a był pretekstem do kolejnego książkowego spotkania.

Przygotowując się do niego przeprowadzono następujący ciąg skojarzeniowy: Oskar Wilde --> Irlandczyk --> Irlandia --> zieleń. Zatem logiczne jest, że wszystkie cztery elementy składowe owego ciągu były bardzo obecne w czasie spotkania.

1.  Książka się podobała. Dyskutowano ją w kilku podejściach, a poruszone w rozmowie treści dotyczyły m.in:
-zauważono, że obraz Anglii w tej książce jest przedstawiony w punktu widzenia kogoś z zewnątrz, co jest zrozumiałe, gdyż Wilde Anglikiem nie był. Jednak zastanawia fakt, że w żadnym momencie Wilde nie zdradza, że jest Irlandczykiem, nigdzie nie pojawiają się nawet  najmniejsze ślady nawiązujące do ojczyzny autora;

-Maka, która „Portretu…” nie skończyła czytać, jednak obejrzała film, zdała relację z ekranizacji książki- wynika z niej, że film jest nasycony erotyzmem oraz eksponuje i zbyt dosadnie przedstawia relacje damsko-męskie, czego w książce nie ma;

-próbowano doszukać się związku między Dorianem Grayem i znanym milionom współczesnych czytelniczek Christianem Greyem. Znaleziono kilka elementów (np. wyjątkowa uroda głównego bohatera męskiego, wobec której żadna kobieta nie pozostawała obojętną), które być może autorka pornogniota celowo zawarła historii o Christiane, aby w ten sposób nawiązać do mistrza Oskara;

-zastanawiano się, czy starzejący się wizerunek Doriana na obrazie był wytworem jego wyobraźni, objawem choroby psychicznej czy efektem paktu, który Dorian zawarł z siłami mroku i zła, aby zachować młodość;

-pojawiło się również pytanie, jakiego „haka” miał Dorian na biologa Campbella, który wbrew sobie na zlecenie Doriana unicestwił zwłoki malarza Bazylego (ups, czyżbym zdradziła coś ważnego? niech więc ci, którzy „Portetu…” jeszcze nie znają, a mają zamiar poznać, nie czytają poprzedniego zdania);

-Struna podzieliła się z pozostałymi uczestniczkami spotkania znalezioną informacją, że postać lorda Henryka to alter ego Oskara Wilde’a, który w usta lorda włożył swoje poglądy na temat kobiet, małżeństwa, wartości w życiu czy moralności.

2.  Uczestniczki spotkania przytaczały dużą ilość co ciekawszych fragmentów „Portretu…”. Ze szczególnym zainteresowaniem wysłuchane zostały te dotyczące młodości- jej istoty i sposobów zachowania. Wygląda na to, że skuteczną metodą na to, aby znów stać się młodą czy choćby poczuć się młodo, to zrobić coś szalonego, bo takie postępowanie jest charakterystyczne dla młodości właśnie –postanawiamy zatem być jeszcze bardziej szalone!

3.  O wyrażenie swojego zdania na temat książki wieczoru została poproszona Gruda- najbardziej oczytany pies w województwie. Jednakże Gruda odmówiła zabrania głosu w sprawie Doriana. Cóż, taka sytuacja.

4. Przy pomocy Internetu w telefonie nawiązano kontakt z Polanną, której zostało przesłane zdjęcie Grudy. Polanna duchem była z nami, a Gruda, choć znalazła sobie inne dłonie do głaskania, była lekko niepocieszona, bo jednak Polanna myrcha ją najlepiej.

5. Wszystkie uczestniczki spotkania zostały obdarowane przez Makę własnoręcznie przez nią wykonanymi na szydełku rozkosznymi kurkami, które mają swe zastosowanie praktyczne- otóż są to po prostu pokrowczyki na jajka, co w związku ze zbliżającą się Wielkanocą, okazały się jak bardzo trafionym prezentem. Bardzo dziękujemy autorce kurek za te piękne dary i mamy jednocześnie nadzieję, że nie jest to jakaś aluzja do tego, że jesteśmy stare kwoki. Ewentualnie możemy tu nawiązać do klasyki poezji dla dzieci i zgodzić się na to, że jesteśmy „wesołe kokoszki, zwariowane troszkę”.

6. Tematem, któremu poświęcono sporo czasu w dyskusji, była ceramika: osoba instruktora zajęć, w których biorą udział Koralina, Struna i Królowa, jak również wytwory rąk tychże osób. Zaprezentowano mozaikową szkatułkę na biżuterię sportową (medale) Królowej, a Maka złożyła zamówienie na serwis obiadowy dla 12 osób.

7. Jeśli chodzi o soundtrack do spotkania, to niestety nie odsłuchano i nie odśpiewano chóralnie piosenki Kobranocki „Kocham cię jak Irlandię”. Natomiast miło w tle przez cały wieczór pobrzmiewała muzyczka irlandzka różnego rodzaju oraz Sinéad O'Connor, zespoły The Pogues i U2.

8. Kolor zielony był za oknem –w kwietniu jest szczególnie zauważalny i doceniany przez człowieka zdołowanego długą szarą zimą. Zielony obecny był w ubiorze Królowej. Zielony zdominował sferę kulinarną spotkania –to, co było na stole, a potem w naszych żołądkach, było pyszne i … oczywiście bardzo zielone!

-było zielone ciasto z zieloną galaretką i kiwi. Były placuszki z zielonego groszku. Było guacamole, które dobrze szło w parze z irlandzkim chlebem sodowym (chlebek sodowy jedzono również z irlandzkim masłem Kerrygold i solą). Był makaron z dzikim czosnkiem i pesto. Była zupa cukiniowo-brokułowa z groszkiem ptysiowym. Były zielone oliwki. Były owoce kiwi. Była również potrawa zwana Dublin Coddle (swego rodzaju zapiekanka ziemniaczana z brokułami i parówkami) –podobno ulubione danie innego irlandzkiego pisarza, Jonathana Swifta.

-a do picia był zielony sok owocowy Pysio, była zielona herbata i była mięta. No i był cydr jabłkowy oraz wino (3/4 uczestniczek spotkania raczyły się cydrem, a 1/4 winem – w sumie opróżnione zostały prawie 3 butelki cydru i jedna butelka wina).

9. Poddano dogłębnej analizie miejsce i książkową bohaterkę kolejnego spotkania. Otóż ustalono, że jeśli pogoda dopisze, to w 24 maja zbieramy się w ogrodzie Koraliny lub Maki- to się jeszcze ustali. Jeśli chodzi o lekturę, to pozostajemy przy planowanym kryminale, jednak zrezygnowałyśmy z wcześniejszych propozycji (Miłoszowski, „Skazana”) i zdecydowałyśmy ostatecznie, że czytamy „Księżniczkę z lodu” Camilli Läckberg. Internet pomógł nam dokonać wyboru – wpisałyśmy to nazwisko w wyszukiwarkę, ujrzałyśmy zdjęcia pięknej i inteligentnej kobiety i stwierdziłyśmy, że na pewno pasowałaby do naszego grona, więc bierzemy ją. W sferze gastronomicznej zagłębiamy temat kuchni skandynawskiej.

10. Z nadzieją, która jak wiadomo ma kolor zielony, na kolejne, równie udane jak to spotkanie żegna Was

Królowa 


 




 

wtorek, 8 kwietnia 2014

Przypominajka przed "Portretem Doriana Graya"



Good mornig!
lub
Good afternoon!
albo
Good evening!
(w zależności od pory, w której to czytacie)

Otóż przypominam, że w najbliższy piątek 11 kwietnia w godzinach popołudniowych i wieczornych odbędzie się żarliwa dyskusja na następujące tematy:
-portret charakterologiczny Doriana Graya
-związek między książką o Dorianie Grayu i książką o Christianie Grayu
-elementy autobiograficzne w „Portrecie Doriana Graya”
-spojrzenie Oskara Wilde’a na XIX-wieczną Anglię
-Irlandia
To tak w treści zasadniczej. A ponadto będziemy rozmawiać o wszystkim, co nas interesuje. I będziemy jeść zielone. I będziemy pić zielone. I będziemy słuchać zielonej muzyki. I będziemy ubrane na zielono. I, tak, tak, zagramy w zielone.

Do piątku!
k.

poniedziałek, 17 marca 2014

"Lolita" Vladimir Nabokov

Protokół po "Lolicie" Vladimira Nabokova



Lolita - Nabokov Vladimir Dzień dobry!
Marcowe Spotkanie Pod Pretekstem Książki za nami. W gronie nieco uszczuplonym (co jednak absolutnie nie miało wpływu na jak zwykle wysoką jakość spotkania) dyskutowano o „Lolicie” Vladmira Nabokova. Książka wzbudziła wielkie emocje, ale rzecz jasna nie była jedynym poruszanym tego wieczoru tematem.

1.      Koralina samotnie podjęła się obrony głównej męskiej postaci „Lolity”. Pozostałe uczestniczki nie zostawiły na Humbercie Humbercie suchej nitki- ten drań, przestępca, gwałciciel, nicpoń, zeschizowany egoista, pedofil, zboczeniec i łajdak zasłużył, w opinii niektórych, na kastrację tępym nożem bez znieczulenia. 

2.      Tym razem postawy głównych bohaterów, ich czyny, decyzje, były na tyle dominujące, że podczas czytania lektury tylko Struna wpisała do swojego klubowego kajeciku zaledwie kilka cytatów nawiązujących do wątku fascynacji nimfetkami w historii literatury. 

3.      Lektura wymogła na nas rozwarstwienie kulturowo-narodowościowe: elementy rosyjskie (pochodzenie autora) dominowały w części kulinarnej wieczoru, amerykańskie (miejsce akcji) w muzyce i dyskusji, francuskie (wielokrotne wypowiedzi w tym języku poczynione przez głównego bohatera) w gastronomii i w śpiewie Edith Piaf z płyty oraz polskie (pierwsza żona Humberta) w deserze i całej reszcie. 

4.      Maka uraczyła nas wspaniałymi historyjkami z własnego życia, spośród których łzy śmiechu wywołały jej opowieści o charakterze medycznym (cudowna anegdotka o wywalonym języku i skręconym karku). Maka została również mianowana ekspertką od Sienkiewicza, gdyż w prezencie pierwszokomunijnym otrzymała od „kochającej” cioci wszystkie dzieła tegoż pisarza – w 17 tomach! 

5.      Wyszło na jaw, że naszym spotkaniom kibicują całe zastępy składające się ze znajomych, mężów, sióstr i innych pociotków uczestniczek Spotkań. Zastępy te regularnie odwiedzają naszego bloga i czytują sobie kolejne protokoły, dowiadując się z nich o nowych faktach z życia swoich czytających bliskich kobiet. Z tego miejsca pozdrawiamy wszystkie osoby śledzące naszego bloga, a zwłaszcza mężów uczestniczek Spotkań.  :* 

6.    Jedzonko: siostra Koraliny przygotowała pierogi ruskie, które ze swoimi misternie zwiniętymi brzegami wyglądały jak małe dzieła sztuki. Były ocień pyszne -spasiba! Maka przytachała (bo inaczej nie da się nazwać przyniesienia ogromnego pudła, w którym znajdowało się przyrządzone przez nią danie) indywidualnie podane „gorczuszki”, czyli zapiekana łopatka z ziemniakami i innymi dodatkami –toże ocień pyszne! Struna podeszła eksperymentalnie do tematu i zrobiła kulebiaka w cieście francuskim- eksperyment się udał i został spałaszowany do ostatniego okruszka- merci beaucoup! Królowa natomiast ugotowała zupę solankę oraz przygotowała paschę (małe nawiązanie do faktu, że spotkanie odbywało się w czasie Wielkiego Postu), która okazała się całkiem udanym debiutem w kategorii paschalnej. Było też ciasto ucierane maślankowe „upside down” z owocami. Mimo zalecanej przez niektórych przedwielkanocnej wstrzemięźliwości w jedzeniu i piciu, uczestniczki spotkania osiągnęły stan maksymalnego obżarcia, brzuchy rosły w oczach, a na twarze wypływał stan pokarmowej błogości, sytości i spełnienia. 

7.      Picie: czaj z gruzińskich pól Batumi (od Beaty), wino z Mołdawii oraz drink Biały Rosjanin (sponsored by Struna). Pod względem ilości spożytego alkoholu schodzimy na sobaki: tak mało jeszcze nigdy nie wypiłyśmy. Żenuła! (chyba że to ma jakiś związek z nieobecnymi? Może to one tak chleją, więc kiedy ich zabrakło, liczba wyrzuconych po spotkaniu pustych butelek od razu spadła?) 

8.      Po raz pierwszy podczas naszych spotkań pojawił się temat z dziedziny architektury - uczestniczki omawiały i wizualizowały projekt zagospodarowania  wnętrza mieszkania Królowej, żeby jak najlepiej wykorzystać tę niewielką przestrzeń. Obecnie główną znawczynią w dziedzinie aranżacji wnętrz jest Koralina, która także swój dom remontuje i zmienia (oczywiście ona tylko wydaje polecenia i wskazówki, a całą robotę oddała w męskie ręce). 

9.       Kolejne spotkanie odbędzie się 11 kwietnia. I za sprawą „Portretu Doriana Graya” Oskara Wilde’a wracamy do Irlandii. Na pewno będzie cydr i chleb sodowy. I pewnie coś ziemniaczanego. I jak zwykle będzie przyjazna, miła atmosfera, dyskusje, uwagi i wnioski, plany na przyszłość.

Do zobaczenia.
Daswidania.
See you.
A revoir.

k.


poniedziałek, 10 marca 2014

Przypominajka przed "Lolitą"



Hello!
lub
Zdrawstwujtie!

Przypominam, że w najbliższy piątek tj. 14 marca spotykamy się, żeby porozmawiać o „Lolicie” Nabokova. Tematycznie wieczorek książkowy będzie rosyjsko- (pochodzenie Nabokova) –amerykański (miejsce akcji „Lolity”).
Przypuszczalnie dyskusja będzie dość gorąca. Mężczyźni około 40-tki, którzy w tym czasie będą w pobliżu, niech mają się na baczności, bo nie wiadomo, jak bardzo emocjonalnie pod wpływem książki zachowywać się będą uczestniczki spotkania.
Ze względu do rosyjskie plany kulinarne na ten wieczór, prosimy o potwierdzenie do czwartku swojej obecności na spotkaniu- nie chcemy, żeby dla kogoś zabrakło jedzenia (menu zapowiada się rewelacyjnie).
No to see you w piatnicu.
k.

poniedziałek, 17 lutego 2014

"Niewinność zagubiona w deszczu" Eduardo Mendoza

Protokół po "Niewinności zagubionej w deszczu" Eduardo Mendozy




Witajcie, Chicas!

„Niewinność zagubiona w deszczu” Eduardo Mendozy stała się Pretekstem do kolejnego, dwudziestego piątego już Spotkania. Lektura wieczoru znakomicie wpisała się treściowo w mniej lub bardziej celebrowane tego dnia w naszym kraju Walentynki. Dużo rozmawiano o miłości, namiętności i pożądaniu. 

1.  Książka się podobała. Szybko się ją czyta. Polanna podzieliła się z zebranymi swoją wiedzą w kwestii imienia głównej bohaterki książki: to Consuelo, nie Consuela. Jej postać wzbudziła naszą dużą sympatię przede wszystkim dlatego, że choć schowana pod habitem, to jednak Consuelo była bardzo ludzka, nie bujała w obłokach, nie żyła tylko wiarą i tak bardzo po człowieczemu dała się ponieść żądzom.

2.   Posiedzenie rozpoczęło się od mowy okolicznościowej wystosowanej przez uczestniczki w związku z jubileuszem naszych Spotkań oraz z urodzinami Królowej. Jesteśmy pełne zachwytu dla naszej determinacji, która przez dwa lata regularnie gromadzi nas wokół stołu, na którym początkowo była tylko herbata oraz skromna przekąska. Lubimy się, lubimy swoje towarzystwo, wspieramy się, inspirujemy się nawzajem nie tylko do czytania kolejnych książek. Wspólnie przeżywamy zarówno omawiane lektury, jak i swoje sukcesy, trudności, niepowodzenia i radości. Dodatkowo Królowa poczuła się nad wyraz dopieszczona towarzysko oraz urodowo, za co składa jeszcze raz serdecznie muchas gracias.

3.  W związku z powyższym punktem Struna obdarowała zebrane, świętujące te dwie rocznice osoby własnoręcznie wyprodukowanymi w ilości hurtowej broszkami o tematyce dendrologicznej. Piękne te dzieła to kolejny nasz znak rozpoznawczy (oprócz kajecików grubnących od regularnie gromadzonych zapisków z czytanej książki, koszulek z Włóczykijem, biżuterii do książek, czyli wszelakiej maści zakładek, a w sferze niematerialnej wyrażeń i pojedynczych słówek zaczerpniętych z naszego wokabularzyka, do którego dołączamy ulubione, wyłuskane z książki-Pretekstu bon-moty i sformułowania).  

4.  Dyskusjom na temat książki towarzyszyły rozmowy dotyczące intensywnego życia zawodowego w połączeniu z planami na przyszłość (Polanna) czy zamierzeniami w dziedzinie kultury (opera, koncerty). Jednak na półkę z anegdotkami dokładamy piątkową opowieść Gazeli, która związana jest z jej wizytą u ginekologa- jeśli Gazela weźmie sobie do serca zalecenia lekarza, to podejrzewamy, że trochę częściej będzie spędzała wieczory w męskim towarzystwie w domu. Mamy nadzieję, że nie będzie to jednak negatywnie rzutowało na jej obecność na kolejnych spotkaniach książkowych.  

5.  W drugiej części spotkania nawiązano łączność telekomunikacyjną z oryginalnym Hiszpanem, który przesłał uczestniczkom spotkania pozdrowienia oraz ikonki przedstawiające hiszpańską flagę.

6.   Najbardziej oczytany w powiecie (a może i nawet w województwie?) pies książkowy Gruda przeżył sesję fotograficzną w wykonaniu Struny, której efekty oczywiście dość szybko zostały zamieszczone na fejsie. Zwierzę to na własnej skórze odczuwało nie tylko spragnione jego ciepła i miękkości dłonie uczestniczek, ale i z każdym miesiącem coraz bardziej zauważalne ich wyedukowanie technologiczne, które ze swobodą korzystają ze swoich smartfoników, fejsików, tablecików i innych aparacików.

7.    W kwestii napitków raczono się winem d’Espagna, choć jego spożycie było tym razem na karygodnie niskim poziomem (nie podam danych liczbowych, żeby nie wprawiać w zakłopotanie tych uczestniczek, które mają w swoim życiorysie alkoholowym i po butelce wina na głowę podczas jednego wieczoru). Warto nadmienić, że jedno z win pochodziło ze stypy, zatem uzasadnionym było wzniesienie toastu za wieczny odpoczynek osoby, na cześć której owa stypa została wyprawiona. Wino ze stypy- to się na pewno wpisze do annałów naszych Spotkań. Ponadto uczestniczki raczyły się limonada di casa, czyli domową lemoniadą cytrynową- w kontekście omawianej książki nie mogło jej braknąć na naszym stole.

8. Z powodu obfitości w sferze jadła Polanna miała trudności z zaśnięciem. Było delicioso! Koralina przyrządziła tapadenę z zielonych i czarnych oliwek, która z lekko przypieczonym białym pieczywem smakowała wybornie (należy podkreślić, że precyzyjnie ułożona na talerzu kompozycja z zielonych i czarnych kanapeczek wiele mówiła o zamiłowaniu Koraliny do ładu i symetrii). Polanna podzieliła się z nami oryginalnym hiszpańskim migdałowym przysmakiem Torron Yema Tostada. Gazela przyniosła i własnoręcznie obrała ze skórki pomarańcze oraz pomello. Na potrzeby Spotkania zakupiła także marynowane papryczki nadziewane serem (kilka dni wcześniej zasugerowano jej, aby poszukała w sklepie pasujących tematycznie do książki migdałów, jednak coś się jej pomyliło i zamiast migdałów były papryczki. Ale ponieważ były pyszne, zaliczamy je do hiszpańskiej kuchni jako tapas). Struna wreszcie przyniosła czekoladę z kwiatami fiołków, o której tyle już kiedyś słyszałyśmy- warto było na nią czekać! W części przygotowawczej do Spotkania prawie zbiorowo pod przewodnictwem Struny przyrządzono z dostarczonych przez nią składników tortillę de patatas. Polanna powołana była do wydania sądu w sprawie odpowiedniego przypieczenia i koloru tortilli. Natomiast podczas przewracania jej (tortilli, nie Polanny) na drugą stronę zgromadzone w kuchni wszystkie uczestniczki wstrzymały oddech i błyskawicznie podawały szpatułki, patelnie, deski do krojenia, noże, przykrywki i co tam tylko jeszcze było potrzebne. Tortilla była palce lizać. Zjedzono również upieczony przez Królową torcik orzechowo-migdałowy, wytrawne ptysie z pastą makrelową, serową z pesto lub serową z suszonymi pomidorami. Na stole znalazła się też empanada- smaczna była! Zanim przystąpiono do spożywania przyniesionych i przygotowanych frykasów, obfotografowano je skrupulatnie. Za wszelkie pyszności gran gracias!

9.    A następne Spotkanie będzie poświęcone wiekopomnemu dziełu Nabokova „Lolicie”. Widzimy się 14 marca.

A zatem Adiós!
Do następnego Spotkania Pod Pretekstem Książki
Tu Reina, czyli Wasza Królowa






wtorek, 11 lutego 2014

Przypominajka przed "Niewinnością zagubioną w deszczu"



¡ Hola! Chicas!
       Przypominam o kolejnym, dwudziestym piątym już Spotkaniu Pod Pretekstem Książki.
Hasła kluczowe na najbliższy piątkowy wieczór to: Hiszpania, literatura, Mendoza, namiętność, miłość, zakonnica, powódź, draństwo, lemoniada, deszcz. A oprócz tego: walentynki, pyszności, plotkowanie, relaks, intelekt, emocje, mężczyźni.
      „El ano del diluvio” na pewno przeczytane przez wszystkie uczestniczki planowanego spotkania, bo to krótka lektura.
      Można się już schodzić od 16:00. Do miłego zobaczenia!
      k.