Protokół po "Hańbie" J.M. Coetzee
Podczas gdy zimny, mglisty i
wilgotny listopad panoszył się na ulicach, uczestniczki kolejnego Spotkania Pod
Pretekstem Książki duchem przeniosły się do gorącej, suchej i odległej Afryki.
Udało się to dzięki literackiej bohaterce wieczoru, czyli „Hańbie” Johna
Maxwella Coetzee.
1. Grono czytających białych kobiet było wyjątkowo liczne-
aż 8 sztuk! Do stałej grupy uczestniczek spotkania dołączyła Maka (książki nie
przeczytała, ale wybaczamy jej to, bo przyniosła w zamian znakomitą sałatkę –
patrz niżej) –welcome Maka! Z dalekiej PL po raz drugi na spotkanie przybyła
Karolina PL. A po kilkumiesięcznej nieobecności zaszczyciła nas znów swoją
obecnością Stefa. Przy Gazeli o mało co nie zostało postawiony znaczek „nb”,
ale pokonała swoje boleści i słabości i z winem pod pachą i selekcją suszonych
owoców jednak przybyła (w trakcie spotkania wszelkie bóle ustąpiły- nie wiadomo
czy za sprawą leczniczego oddziaływania innych uczestniczek, czy pod wpływem
znieczulających właściwości wypitego alkoholu).
2. Książka wieczoru: bohater „Hańby” okazał się na tyle
kontrowersyjny, że dyskutantkom nie udało się dojść do jednoznacznej oceny jego
postępowania. W czasie rozmowy były podniesione głosy, słowna walka na
argumenty i fragmenty książki potwierdzające słuszność bronionej tezy. Oprócz
opinii na temat głównej postaci, przedstawiono punkty widzenia na sytuację
kobiet i pozycję mężczyzn w Afryce, czy na porządek życia na tamtym
kontynencie.
3. Koralina wykazała się niebywałą trafnością w
podsumowywaniu dłuższych wypowiedzi na temat lektury - w niecny sposób odebrała
Królowej możliwość rozwinięcia myśli dotyczącej związku miedzy gramatycznym
czasem teraźniejszym, w jakim została napisana książka, a teraźniejszością, w
której zastajemy głównego bohatera.
4. Osobny punkt należy się Polannie, która po raz pierwszy
szalenie skrupulatnie przygotowała się do spotkania, wypisując sobie na kartce
(formularz „dane personalne” z drugiej strony) cytaty z książki. Polanna
wręczyła ową kartkę Królowej z poleceniem użycia ich w niniejszym protokole, jednak
ze względu na niemożliwy do odszyfrowania charakter pisma Polanny, nie udało
się protokolantce dopełnić tego zadania. Sorry, Polanna!
5. Królowa wystąpiła w oryginalnym stroju obrzędowym
kobiet z plemienia Zungalanuga mieszkanek wioski Changa-mea w dorzeczu
Sanergahala. Zalecono Królowej, aby w stroju tym wystąpiła w Warszawie podczas
uroczystej gali rozdania nagród (czy ktoś chce kupić nowiutkiego, nieużywanego
tableta?), na którą Królowa się wkrótce wybiera. Hmmm, przemyślimy sprawę,
rozważymy sugestię.
6. Haniebne natomiast były wielokrotne insynuacje pod
adresem Królowej, czy aby na pewno przeczytała omawiana lekturę. Królowa
książkę przeczytała oraz dzielnie odparowywała kierowane w jej stronę przytyki
i aluzje odnoszące się jej aktywnego trybu życia. Rozwój fizyczny bez żadnych
przeszkód może iść z rozwojem intelektualnym –czego Królowa jest doskonałym
przykładem. Ilustracją tej tezy były wypowiedzi Królowej na tematy książkowe, a
także prezentacja powiększającej się kolekcji medali sportowych, które Królowa
zdobyła własnym potem, wytrwałością i wysiłkiem nóg.
7. Koralina zadebiutowała w nowej fryzurowej i
kolorystycznej kompozycji na głowie- udana zmiana, i choć mamy podejrzenia, że
kryje się za nią chęć ucieczki przed starością, to jednak podziałała ona inspirująco
na inne uczestniczki- być może na następnym spotkaniu będzie można zaobserwować
kolejne korzystne odmiany wizerunkowe.
8. Stefa podzieliła się z uczestniczkami spotkania swoimi
bogatymi doświadczeniami z poddania się hipnozie oraz jej efektów w swoim życiu
– temat ten okazał się prawie tak kontrowersyjny, jak główny bohater „Hańby”.
9.
Muzyka: Thomas Mapfumo, Kings Of Leon, Kofi, Kings Of
Leon, Toita Zverudo, Kings Of Leon, Dave Mathews Band (z USA i RPA), Kings of
Leon. Hymn naszych spotkań już jest (“Sex on fire”). Flaga też jest:
niezależność. Teraz tylko musimy pomyśleć nad jakimś godłem.
10. Kuchnia:
na jednym talerzu kurczak po zanzibarsku (prepared by Koralina) + czakalaka
(made by Struna) + kasza manna, która zastępowała sadzę, czyli powszechną w
Afryce mieloną białą kukurydzę = wypas dla podniebienia. Sałatka po marokańsku przyniesiona jako „wkupne” przez
Makę była wyśmienita. Na deser Cape brandy tart vel tipsy tart, czyli
„wstawiona” tarta, czyli ciasto daktylowe z sosikiem z brandy według przepisu
południowoafrykańskiego. Były też banany zapiekane z czekoladą i owoce
egzotyczne świeże i suszone i inne chrupaki. W kwestii płynów dominowało wino z
RPA oraz oczekiwana od wielu tygodni Amarula tj. likier pijanych słoni. Amarula
przyćmiła smakiem prawie wszystkie dotąd pite alkohole, a jej obecność na
naszym stole zawdzięczany Strunie, która postanowiła zasponsorować tenże
trunek. Wszystkim uczestniczkom spotkania dziękujemy za przyniesione dary
spożywcze: thank you very much!
11. Nasz
blog: okazuje się, że po dwóch miesiącach od założenia, liczba osób, które
zajrzały na naszego bloga jest już liczona w tysiącach! – i na tę liczbę nie
składają się wyłącznie wejścia nasze własne czy naszych znajomych i rodziny!
Pojawił się pomysł, żeby zacząć bardziej reklamować naszego bloga (Królowa
została obarczona misją przekazania informacji o nim uczestnikom gali wręczania
nagród w Warszawie), aby w ten sposób przyciągnąć bogatych sponsorów, którzy
zaofiarują nam tak dużą kasę, że uczestniczki spotkań bez żadnych rozterek
zrezygnują z wykonywanej dotychczas pracy, aby, utrzymując się z bloga, całe
dnie przeznaczać na czytanie książek i inne przyjemności. Jest jeszcze taka
opcja, aby założyć kolejne blogi, co rzecz jasna zwiększy szansę na przebicie
się do większej liczby odbiorców i pozyskanie bogatych wielbicieli. Tematy na
kolejne blogi to: singielka doskonała czy stara panna (moderatorka: Królowa),
profesjonalne pogrzeby- szybko, sprawnie i skutecznie (moderatorka: Polanna),
jak pogodzić bieganie z randkowaniem (moderatorka: Królowa), mniejszość
narodowa romska (moderatorka: Koralina), ekspresowe wsadzanie za kratki
(moderatorka: Gazela).
12. Chcemy
więcej: dnia następnego 5-osobowa reprezentacja czytającego grona udała się na
spowity we mgle koncert legendarnego, charyzmatycznego, skromnego barda
białoruskiego. Wysłuchanie koncertu poprzedzone było spożyciem wykwintnych
ciast w ulubionej kawiarni oraz wielowątkową dyskusją na tematy istotne. Wspaniały
wieczór!
13. Grudzień:
zapowiada się pomidorowy piątek 20.12 - będą „Smażone zielone pomidory” Fannie
Flagg. Na stole, wiadomo, też będą pomidory, ale niekoniecznie zielone lub/i
smażone. A w ramach punktu „Chcemy więcej” mamy zamiar skrzyknąć się
przedświątecznie, żeby załapać oddech w trakcie bożonarodzeniowej gorączki i
nacieszyć swoim towarzystwem. Szczegóły będą ustalane w osobnej korespondencji.